Jagoda1 Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Dzisiaj rano dostałam telefoniczną wiadomość od wolontariuszki Ani (Ania_i_Kropka), że właściciele chcą uśpić swojego boksera Juniora.:-( W Poliklinice Weterynaryjnej został u niego zdiagnozowany guz nerki, wg oceny chirurga, operacyjny, ale właściciele podjęli taką decyzję, bo, jak powiedzieli, nie mają pieniędzy na operację i leczenie.:shake: Ania, nasza dobra duszyczka, szybko zaproponowała zrzeczenie się psa i zadzwoniła do mnie. Ustaliłyśmy, że będziemy ratować Juniora, szukać wszędzie pomocy. Zatelefonowałam do p. Prezes „Fundacji SOS bokserom” i jak zwykle, nie zawiodłam się. Boksio przechodzi pod skrzydła Fundacji, ale, oczywiście jest potrzebna pomoc ludzi dobrej woli i w zakresie funduszy i w poszukiwaniu nowego domu. Junior urodził się w styczniu 2003r., jest żywiołowym, radosnym bokserem, mocnej budowy ciała. Mieszkał w bloku, na dużym osiedlu, lubi dzieci, nie reaguje na koty, nie lubi jedynie sznaucerów, bo kiedyś został pogryziony. Pamiętam go ze spacerów, niezwykle żywiołowy, chętny do zabawy, na spacery chodziła z nim młoda "pani", gimnazjalistka. Nie muszę chyba pisać, jakie to zrobiło na mnie wrażenie.:shake: To są zdjęcia z dzisiaj, widać, że Junior jest w dobrej kondycji. Bardzo proszę o pomoc dla niego, dajmy mu szansę na życie, jakiej nie dali mu ludzie, z którymi spędził wiele lat. Quote
Kapsel Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Jak oni mogli mu to zrobić?????? Uśpić tak wiernego towarzysza i na stare lata???? W głowie się nie mieści :shake::shake::shake::-(:-(:-(:-( My nie damy mu umrzeć, o nie!!!! Jeszcze dużo pięknych dni przed nim. Jagódko, pomożemy boksiowi, nie martw się!!! Prawda cioteczki boksiowe, że pomożemy? :modla::modla::modla: Quote
Maruda666 Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Ręce opadają :( Nie wiem co napisać :( Jak on się biedny musi czuć, porzucony, oddany jak rzecz:( Edytowałam - pomyślałam sobie, że właścicielom pewnie też nie przyszło łatwo się z nim rozstać. Może ludzi naprawdę nie było stać na operację? Nie mieli innego wyjścia? Quote
Agnezia Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Ładne cielątko z niego, wiadomo kiedy będzie operacja? Quote
tatankas Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Postaramy się pomóc jak zwykle,jak można pozbyć się psiaka po 8 latach.Nie rozumiem,można szukać przecież pomocy w Tozach,prosić o wsparcie finansowe,cokolwiek,a nie od razu usypiać! Quote
hecia13 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 jak można... ludzie nie mają sumienia... Quote
Nutusia Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Czy brana jest pod uwagę opcja wspomożenia opiekunów co do kosztów operacji i pozostawienie psa w tej rodzinie?... Quote
dosia.wil Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Nutusia napisał(a):Czy brana jest pod uwagę opcja wspomożenia opiekunów co do kosztów operacji i pozostawienie psa w tej rodzinie?... To by było najlepsze wyjście z sytuacji. Moim zdaniem należało opłacić koszty leczenia, ale zostawić psa w rodzinie. Miałby opiekę, a przede wszystkim w trudnych chwilach choroby i okresie rekonwalescencji po operacji byłby U SIEBIE. Nie potępiajcie tych ludzi tak w czambuch. Jestem pewna, że nie przyszło im łatwo. Taka operacja to jest koszt kilkuset złotych przynajmniej. Nie w każdej rodzinie taka kwota jest możliwa do wysupłania, a nie każdy potrafi żebrać o pieniądze od obcych ludzi. Quote
Nutusia Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Albo też nie wie, że istnieje takie "coś" jak Dogomania, gdzie nie takie cuda jak uzbieranie pieniędzy na operację się udawało! Sama jeszcze 2 lata temu nie miałam pojęcia o istnieniu jakiegokolwiek psiego forum, bo internet to dla mnie było "zło konieczne". Sama bym ostatnią koszulę sprzedała, byle ratować psa. Sęk tylko w tym, że ta koszula mogłaby być za mało warta... To tak jak z przyprowadzeniem psa do uśpienia, byleby nie musieć go oddać do schronu - jest w tym rozumowaniu drugie dno... Quote
Jagoda1 Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Nutusia napisał(a):Czy brana jest pod uwagę opcja wspomożenia opiekunów co do kosztów operacji i pozostawienie psa w tej rodzinie?... Zastanawiałyśmy się nad tym w gronie wolontariuszy, zdania są podzielone, ja uważam, że nie powinien tam wrócić. Panstwo nawet odkładali tej decyzji. A co będzie, jeśli na "coś" znowu zachoruje? Czy wyobrażacie sobie, że nie szukacie pomocy dla przyjaciela, który z Wami spędził tyle lat? Znam ludzi, którzy ratują psa do jego ostatniego oddechu, wydają na to dużo pieniędzy i to ludzie ze skromnym portfelem. Ale może biorą u mnie górę emocje, bo znam psiaka ze spacerów, bo mam boksię? Moze trzeba jeszcze raz rozważyć, poznac ludzi? Ania będzie umawiała Juniora na operację, powiadomi nas o przybliżonej kwocie. Musimy również brać pod uwagę równiez to, że operacja może odsłonić to, co nie pokazało usg. Ale póki co, trzymajmy kciuki za boksinka. Wszystkim kochanym Cioteczkom wielkie dzięki za zainteresowanie...:Rose: Quote
Kapsel Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Serce mi pęka jak sobie wyobrażam jak on się czuje, jak tęskni, jak się boi, jaki zagubiony jest :-(:-(:-( Może to i jednak dobry pomysł przekonać Państwa, że pomożemy w kosztach operacji, w kosztach choroby... nie wiem. Na początku byłam tak wściekła na nich, a teraz...:shake::shake::shake: Quote
Jagoda1 Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Junior bardzo przeżywa stratę domu, z trudem po porannym spacerze Ania "wepchnęła" go do boksu...:-( Quote
ageralion Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 A dalczego on nie mogl zostac u tej rodziny na zasadzie DT? Uniknal by wtedy boksu i tego stresu... Quote
hecia13 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Jakoś nie wydaje mi się, żeby to była tylko kwestia pieniędzy... :( Myślę, że postanowili się go pozbyć, być może po to, żeby nowemu zrobić miejsce :( Quote
andegawenka Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Kapsel napisał(a):Serce mi pęka jak sobie wyobrażam jak on się czuje, jak tęskni, jak się boi, jaki zagubiony jest :-(:-(:-( Może to i jednak dobry pomysł przekonać Państwa, że pomożemy w kosztach operacji, w kosztach choroby... nie wiem. Na początku byłam tak wściekła na nich, a teraz...:shake::shake::shake: Nic nie poradzę Alu, wiesz co przeszłam i co przeszła Luśka Kuby. Jeśli rak nerki to rak tkanek miękkich ....będzie sobie łaził gdzie mu się spodoba. Szkoda tylko że to do końca nie jest w swojej rodzinie...straszne. Wierne zwierzęta...ludzie się nie liczą z takimi kosztami biorąc psa...To jest dobre rozwiązanie by go zostawić w rodzinie... Quote
Jagoda1 Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Junior ma zaplanowaną operację w poniedziałek, od dziś dostaje leki. Poczekajmy, zobaczymy, co powie chirurg po zabiegu jakie są rokowania i wówczas mozemy rozmawiać z właścicielami. Rozmawiałam o tym z Germaine. Quote
andegawenka Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 No właśnie, chirurg przede wszystkim. Nie my, nie właściciele tylko lekarz może coś powiedzieć.... Quote
Mysza2 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Kapselkowa mnie tu przygnała. Ja bym też poczekała na diagnozę po zabiegu, a potem się będziemy zastanawiać co dalej. Ja też z tych dla których pies to członek rodziny i dopóki się da itd, ale ..... nie znam tych ludzi, czy ktoś z nimi rozmawiał czy koszty to jedyny powód decyzji? poczekajmy do zabiegu. Quote
joasiunia Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Bardzo to przykre ,było by dobrze gdyby to był tylko finansowy problem ,zawsze można jakoś pomóc . Quote
emhokr Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 myślę, że trzeba poczekac na diagnozę i koszt operacji... i na cito szukac DT! Pablusiowi się udało znaleźc domek, a jemu się nie uda? phi! ;) niestety, właścicielom bym psa już nie oddała. choroba, mam zwierzę ileś lat, biorę odpowiedzialnośc za nie. jeśli nie stac mnie na operację - kombinuję! a gdyby to ktoś z moich bliskich był? to co, do lekarza z łapówą, żeby go HUMANITARNIE uśpic? jak ktos powiedział - dla mnei to jednoznaczne z pozbyciem się problemu. przecież rozkoszny szczeniaczek jest tańszy i mniej wymagający niż CHORY pies...to była ich decyzja. nie chcieli psa, TEGO konkretnego psa. przecież to piękny pies. teraz cierpi bardziej niż z powodu choroby. i to jego cierpienie zamyka ex właścicielom furtki. nie daj Boże, pies będzie po operacji i zdrowy (to DAJ BOŻE :) ) to sobie o nim przypomną... konsultacje/badania/operacja i raz dwa DT! damy radę :) Quote
Kapsel Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Damy radę, tak jak na wątku Pabla Tatankas mówiła i ja niedowiarkiem byłam :shake: i ...udało się!!! Więc teraz za Emhokr mówię Damy radę!!!! prawda cioteczki???? Chcę tez nadmienić, że w rękach Jagódki boksio na pewno nie zginie!!:kciuki::happy1: Quote
sylwuś Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 ageralion napisał(a):A dalczego on nie mogl zostac u tej rodziny na zasadzie DT? Uniknal by wtedy boksu i tego stresu... Gdzie Junior-SZCZĘŚCIARZ :-) teraz przebywa? Mowa tu o boksie schroniskowym?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.