bela51 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Matko Swieta, ktos pisze, ze za mlody ? A co na to ma powiedziec moje stare serce ? Czasem juz nie moge otwierac kolejnych watkow...:-( Czekam na dalsze wiadomosci, bo na razie nie wiem jak moge pomoc. Quote
Agata69 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Mam chętny dom na DONa z woj. łódzkiego - zdjęcia.... I zabierajcie go gdziekolwiek - bo przepadnie.... Quote
Linssi Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Pisalam juz na watku kieleckim, ale tutaj tez powtorze. Zapłakana, konieczne sa zdjecia. Nikt nie wezmie z ogloszenia psa, ktorego nawet nie widzial. A dlugowlose onki zwykle nie czekaja zbyt dlugo na nowy dom :) Chetnie pomoge w szukaniu mu domu, ale musisz zdobyc minimum info. Co do umieszczenia w schronisku, to absolutnie nie wchodzi w gre, bo SCHRONISKO W KIELCACH-DYMINACH JEST ZLIKWIDOWANE. Nie przyjmuje nowych zwierzakow, a z wyadoptowaniem obecnych mieszkancow jest problem. Opieke nad nimi przejal ŚTOZ, a wiec nie jest to juz mordownia :) ale to juz inna historia... Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Dzięki wielkie za zainteresowanie wątkiem. Wiedziałam, że na Was się nie zawiodę. Jesteście aniołami, i tyle tego! Jedna z kieleckich dogomaniaczek zaoferowała pomoc. Tak z marszu, bez zdjęć i innych formalności. Zbiorę tylko opinie na priv, żeby uniknąć sytuacji podobnych do tej z wet-siostrą i jeśli będą pozytywne zawożę psinę już dziś. Gdyby to miejsce nie wypaliło, odezwę się znowu. Zachary, dzięki za ostrzeżenie, ale w Dyminach wiele się zmieniło, poczytaj wątek kielecki. Agmarek, nie wiem, czy wstaje, przy mnie nie chciał się podnieść, ale ekspedientka z tego sklepu obok twierdzi, że widziała go stojącego. Oby nie był potrącony jak ten drugi! O 10 będę mieć samochód i jadę do niego. Na razie jestem online, więc jakby co, jestem do dyspozycji jeśli chodzi o informacje. Quote
Agmarek Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Zapłakana cieszę się bardzo że przed psiakiem rysuje się świetlana przyszłość i że ktoś zaoferował bezinteresowną pomoc. 100 pytań do :evil_lol: Czy możesz nam powiedzieć kto to jest? Czy osoba ta woli się nie ujawniać? Czy będziesz psiaka sama łapała, czy ktoś Ci pomoże? No i oczywiście poprosimy jednak o zdjęcia jeśli można :lol: Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Prosiła, żeby tego nie nagłaśniać i logicznie uzasadniła swoją prośbę. Wśród dogomaniaków ma doskonałą opinię. spróbuję złapać psa sama, tzn. z pomocą męża, choć jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogłyby być z tym problemy. Co radzicie w razie takowych? Zdjęcia postaram sie zamieścić wieczorem. Quote
wapiszon Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Trzymamy kciuki za złapanie psiny. Porób zdjęcia , jak pisały Cioteczki DON-ki mają wzięcie i może szybko znajdzie się DS. Quote
Agmarek Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 zapłakana napisał(a):Prosiła, żeby tego nie nagłaśniać i logicznie uzasadniła swoją prośbę. Wśród dogomaniaków ma doskonałą opinię. spróbuję złapać psa sama, tzn. z pomocą męża, choć jakoś nie przyszło mi do głowy, że mogłyby być z tym problemy. Co radzicie w razie takowych? Zdjęcia postaram sie zamieścić wieczorem. No to jak ma doskonałą opinię to ok. Cieszę się. Zapłakana musisz najpierw go do siebie przekonać. Podkarm go troszkę z ręki (nie z miski), pogłaszcz, pogadaj żeby wiedział że nic mu z twojej strony nie grozi. Nie ma jednego sposobu na złapanie psa. raz zdarzyło mi się po prostu założyć psu obrożę, przypiąć na smycz i zaprosić do samochodu, ale innym razem musiałyśmy zwabić psa pachnącymi skrawkami wędliny. Nie ma reguły. Może być tak że psiak jest wymęczony i obojętny. I nie denerwuj się. Pies to wyczuje. Poza tym może bać się mężczyzny, więc niech Twój mąż ostrożnie podejdzie i zobaczycie co będzie, bo psiak może zwiać. Taka jest moja rada, ale dziewczyny mają pewnie jeszcze inne sugestie. Życzę powodzenia i czekamy na fotki. Quote
Linssi Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Jesli masz whiskas to zachec go tym. Sa takie niewielkie saszetki z jedzeniem dla kotow. Psy daja sie zwabic na nie, bo sa bardzo aromatyczne ;) Quote
bela51 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Moge tylko bardzo mocno trzymac kciuki za powodzenie akcji. I oby nie byl potracony, bo to byłby dramat. Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 No i po radości... Zgodnie z obietnicą informuję jak się sprawy toczą. Nie ma go. Czekałam półtorej godziny i ani widu ani słychu. Ekspedientka z tego sklepu twierdzi, że rano jeszcze był. Obeszłam cmentarz dookoła, posnułam się między grobami, bo furtka była otwarta, pogwizdałam... nic! Mam nadzieję, że wróci. Zostawiłam namiary na wypadek gdyby się pojawił. Quote
Cantadorra Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Zawsze tak się dzieje w takich sytuacjach, cholerka jasna. A czy w tamtych okolicach jest jakiś schron? Mogli go wywieźć? Quote
Agmarek Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Zapłakana nie trzeba tracić nadziei. Myślę że może pies poszedł gdzieś w poszukiwaniu jedzenia (a przynajmniej taka mam nadzieję) Ważne że nie leży gdzieś tam przy drodze. Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Nie, ta opcja odpada. Jedyny schron w powiecie jest w likwidacji i wyadoptowują zwierzęta. Ja myślę, że albo się komuś spodobał i go przygarnął ( w takim wypadku pozostaje tylko mieć nadzieję, że człowiek w pełnym tego słowa znaczeniu), albo zrobił sobie wypad i wróci później. Kontroluję sytuację, choć w stopniu wysoce mnie nie satysfakcjonującym. Quote
milka74 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 To i ja zapisuję i czekam na dalsze wieści... Quote
magiraf Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Tez zapisuje i mam nadzieje na pozytywne wiesci Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Nie ma biedaka nadal...Szkoda, bo nawet jeśli ktoś go przygarnął, to raczej nie będzie miał super warunków. Takie są tutejsze realia. Scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni, kiedy słyszę od tubylców, że miejsce psa jest na łańcuchu. Ale w jaki sposób przekonać młotka, skoro żadne argumenty do niego nie trafiają? Przywiązać go do budy, by odczuł na własnej skórze jak to smakuje? To byłoby idealne rozwiązanie, niestety niemożliwe. Quote
magiraf Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 zapłakana napisał(a):Nie ma biedaka nadal...Szkoda, bo nawet jeśli ktoś go przygarnął, to raczej nie będzie miał super warunków. Takie są tutejsze realia. Scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni, kiedy słyszę od tubylców, że miejsce psa jest na łańcuchu. Ale w jaki sposób przekonać młotka, skoro żadne argumenty do niego nie trafiają? Przywiązać go do budy, by odczuł na własnej skórze jak to smakuje? To byłoby idealne rozwiązanie, niestety niemożliwe. Moze warto by popytac osoby krecace sie przy sklepie, moze widzialy co sie stalo z psiakiem? Quote
grzenka Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 magiraf napisał(a):Moze warto by popytac osoby krecace sie przy sklepie, moze widzialy co sie stalo z psiakiem? Otóż to, to chyba niewielka miejscowość, taki onek nie pozostanie niezauważony. Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Problem w tym, że klientów tam tyle, co kot napłakał. Tak jak Wam pisałam, kręciłam się po okolicy półtorej godziny i nawet wpadłam na to żeby popytać, ale nie pojawił się NIKT! To mały sklepik, na uboczu, naprzeciwko cmentarza. Pewnie utrzymuje się głównie ze sprzedaży zniczy, no i alkoholu oczywiście. Niestety, pijaki nie widzą nic prócz szyjki od butelki. Jak na ironię widzą tylko wtedy, kiedy nie jest to pożądane. Prosiłam o zwrócenie uwagi ekspedientkę, do której dzwoniłam ok. pół godz temu. Psa nie ma. Poprosiłam, żeby popytała klientów. Mój TZ( jak to Wy, dogomaniaczki, ich nazywacie ;)) będzie wracał z pracy ok 18 to jeszcze tam podjedzie. Tyle na razie możemy zrobić... Quote
grzenka Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 A zwłoki tego małego kundelka nadal tam leżą:-(? Quote
zapłakana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 grzenka napisał(a):A zwłoki tego małego kundelka nadal tam leżą:-(? Tak. Skoro nie odszedł stamtąd przez 3 dni ( o tylu wiem ) to fakt, że więcej się nie pojawi będzie oznaczał, że ktoś go wziął może. W przeciwnym razie w końcu przyjdzie. Nie wiem już co o tym myśleć. Tak tylko pocieszam sama siebie. Quote
Agmarek Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Zapłakana trzeba być dobrej myśli. Niedawno znalazłam psa który jak uwiązany siedział pod sklepem, a kiedy znaleźliśmy mu DT pies zapadł się pod ziemię. Pojawił się po dwóch dniach, bo był głodny. Umówiłam się z lokalnymi pijaczkami że gdyby gdzieś zobaczyli psa to puszczają mi sygnał, a ja oddzwaniam i oczywiście za telefon się odwdzięczę (:drinking:) to w nawiasie najlepiej do nich trafia. Miejmy nadzieję że onek wróci na miejsce. Jeśli Twój TZ (towarzysz życia) nie spotka go dziś, to pojedź tam jutro rano. Jeśli tam biedny lezał, to może był osłabiony, więc miejmy nadzieję że daleko nie zaszedł i wróci do kolegi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.