chip Posted May 26, 2004 Posted May 26, 2004 BeataG - co do IPO i naszego w tym udziału - mam identyczne zdanie ja Kyane . Cały czas mówię/piszę, że sie zastanawiamy. Decyzja jeszcze nie podjęta, argumentem przeciw jest fakt, że pies uczy się iż są sytuacje w których atak jest dozwolony :-? . Co do wpływu złych psychicznych przezyć z nieznanej przeszłosci - u nas nie ma takiej sytuacji - Chip jest u nas prawie od urodzenia, znaleźliśmy go wyrzuconego na śmietnik jak miał dwa tygodnie, więc nie zdążył zaliczyć schroniska ani innych "przejść". Ale masz rację co do mieszanki niewiadomych genów i dopóki nie osiągniemy bezwzględnego posłuszeństwa to o obronie nie ma mowy, chociaż na IPO też szkolą posłuszeństwo. Ja tak jak Kyane jestem bliżej agility :P Kyane trudno jest porównać szkolenia Cave Canem i ZK, bo w CC byliśmy w przedszkolu a tu to juz prawdziwa szkoła. Tam było bardziej ulgowo, mniej wyczerpująco, Chip był 4-5 miesięcznym szczeniakiem, a teraz to już młodzieniec 13 miesięcy i grają mu hormony. Szkolenie w ZK jest bardziej intensywne i szkoli bardziej pod egzamin (tzn. celem jest zdanie egzaminu, ale nie za wszelka cenę). Ale w CC Beata (trenerka) też zapowiadała, że wyższy poziom szkolenia (czyli po przedszkolu) jest bardziej intensywny i nie ma ulgowego traktowania. Śledzę stronę Cavano i mam nadzieję, że znajdą jakieś "sensowne" miejsce do ćwiczeń. Quote
Pani Bosmanka Posted May 26, 2004 Posted May 26, 2004 Witajcie W moim mieście, pojawiły się ogłoszenia o szkoleniu psów. jest to ktoś z miasta oddalonego o ok 100 km. Zastanawiam się czy pójść na spotkanie organizacyjne. Moja Samanta ma już rok, i jak to terier nie mogę sobie sama poradzić ze szkoleniem jej. Wykonuje siad i podaje łąpę, reaguje na chodx ale tylko w domu na dworze się nie słucha. Dlatego cały czas chodzi na smyczy bo boję się że mi ucieknie. A tak w ogóle ciekawa jestem ile takie szkolenie może kosztować i czy warto iść na takie szkolenie do kogoś kto prawdopodobnie będzie dojeżdżał i najprawdopodobniej szkolenia będą się odbywały na dworze. Quote
BeataG Posted May 26, 2004 Posted May 26, 2004 Chip, bardzo się cieszę! 8) Mam nadzieję, że wszystkie trzy spotkamy się w Cavano. A co do posłuszeństwa, to przecież agility też je ćwiczy. W ogóle nie ma przecież żadnego szkolenia ani sportu dla psów, w którym nie byłoby ćwiczone posłuszeństwo. Ja może mam trochę bzika na tym punkcie, ale jestem zdecydowaną przeciwniczką uczenia obrony, chyba że jest to z jakichś względów konieczne (np. do uprawnień hodowlanych czy u psów pracujących w obronie). Właśnie ze względu na to uczenie ataku. Poza tym jeszcze dochodzą kwalifikacje przewodnika - tak jak nie każdy pies, tak i nie każdy właściciel się do tego nadaje. Obrona sportowa jest dla mnie trochę bez sensu - bo to nic innego, jak popisywanie się tym, że pies umie gryźć rękaw. Obrona użytkowa mnie akurat nie jest do niczego potrzebna. Jeśli już miałabym kształcić psa (niekoniecznie Emila) w kierunku użytkowym, to skłaniałabym się raczej w stronę takich dziedzin jak ratownictwo czy dogoterapia. Quote
chip Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 Chip, bardzo się cieszę! 8) Mam nadzieję, że wszystkie trzy spotkamy się w Cavano. No to czekamy na wieści z Cavano o nowym miejscu :P Ja może mam trochę bzika na tym punkcie, ale jestem zdecydowaną przeciwniczką uczenia obrony, chyba że jest to z jakichś względów konieczne (np. do uprawnień hodowlanych czy u psów pracujących w obronie). Właśnie ze względu na to uczenie ataku. Poza tym jeszcze dochodzą kwalifikacje przewodnika - tak jak nie każdy pies, tak i nie każdy właściciel się do tego nadaje. Rozważałam obronę właśnie ze względów uzytkowych - miszakałam na warszawskiej Pradze, a teraz mieszkam w podwarszawskiej wsi, gdzie już się zdażały napady młodzieniaszków/dresiaczków na wracajcych do domu bogu ducha winnych mieszkańców i ich dzieci. Sama miałam włamanie do mieszkania i także próby włamania na posesję. W tym drugim przypadku zainterweniował właśnie Chip - to było w śrdku nocy, gdy pies obudził nas groznym szczekiem po drzwiami (oczywiści myśmy nie spali pod drzwiami :wink: ), a po otwarciu drzwi na dwór wystartował wprost do bramy, cały czas groźnie szczekając (tak wogóle szczeka głębokim basem, więc wrażenie robi groźne), pod bramą coś załomotało i ucichło. Rano okazało się że ktoś próbował się włamać. I w takich sytuacjach chciałabym absolutnie panować nad psem, a obawiam się, że zwykłe PT tego mi nie da. To co bym chciała osiągnąć pewnie można bez IPO, ale tu ktoś mi musi pomóc w wyszkoleniu psa - może nie full kurs IPO z uczeniem przyzwolenia na samodzielny atak (tego się najbardziej boję i nie chcę), ale pewne elementy posłuszeństwa z tego szkolenia obrony bardzo mi pasują. A tak najbardziej to by mi się przydał psi psycholog, który by mógł po paru testach stwierdzić czy Chipa mozna wogóle w tym kierunku kształcić :roll: czy lepiej zając sie inną działką rozwoju psa :roll: Jeśli już miałabym kształcić psa (niekoniecznie Emila) w kierunku użytkowym, to skłaniałabym się raczej w stronę takich dziedzin jak ratownictwo czy dogoterapia. No to agility jest dobrym wstępem do ratownictwa (przeszkody, tunele ...) :) . Do dogoterapii to wg mnie pies musi też mieć predyspozycje psychiczne, nie każdy się nadaje. Oj, coś mi się widzi, ze jak sie kiedyś spotkamy we trzy lub więcej - to noc nas zastanie na dyskusji :fadein: Quote
ciacho Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 kyane,Tilia - macie racje chodizlo mi o Cavano - ale jakos tak sie rozpedzilam i nie spojrzalam co pisze :-) Quote
kyane Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 chip, to wlasnie noce sa najfajniejsze do wszelkich pogaduszek :D. Ja teraz bede sie skupiala na czytaniu Waszych postow, bo przez wlasna glupote od wczoraj mam reke w gipsie :( i okazuje sie byc szalenie wkurzajacym klikanie jednym palcem w klawiature, wrrr....a jeszcze cale trzy tygodnie przede mna taszczenia tego paskudztwa :( . No i regularne szkolenie bierze w leb :roll: . Quote
kyane Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 ciacho , jedno na Cav.. i drugie na Cav..mozna sie mylnac :wink: . Quote
kyane Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 jak juz wspominalam, glupota :roll: . Probowalam na szkoleniu zatrzymac psa. Byl na lince, ktora sie wasnie poplatala i probowalam cos z tym zrobic. On w tym czasie wystartowal do psa, bo chwile wczesniej suczki mialy spiecie i to pobudzilo psy. Palec dostal sie dokladnie w petelke linki, Atrey szarpnal i efekt byl natychmiastowy. Oczywiscie nie powinnam byla w ogole lapac za linke, ale w takim ulamku sekundy sie nie mysli, to byl po prostu odruch. Teraz juz wiem, ze trzeba nad nimi popracowac, mam nadzieje, ze moje 'odruchy' wyciagna wnioski z calego zdarzenia 8) Quote
BeataG Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 O Jezzzuuu! A mówiłam Ci, żebyś w ogóle zapomniała o rękach przy lince. Ja też miałam na początku "palcową przygodę", ale u mnie na szczęście skończyło się tylko na zdarciu kawałka "mięsa" i bliźnie. I też to było, jak się linka poplątała. Od tamtej pory jak mi się linka zaplącze, to ją psu odpinam i dopiero odplątuje. On daleko nie poleci, najwyżej do najbliższego psa, a ja jednak wolę mieć palce całe. Jak już napisałam w innym wątku: "Uczmy się na cudzych błędach, bo sami wszystkich popełnić nie zdążymy." (Joanna Chmielewska) Quote
chip Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 oj kyane, kyane :nono: , i co w rezultacie złamałaś / wybiłaś ? nadgarstek, palec albo gorzej ? biedactwo :buzi: Ja jak mam psa na lince i nie chcę go spuszczać a musze tę chol... linke rozplątać to albo kładę Chipa i deptam kawałek na ziemi albo przepinam na smycz i tak samo "waruj" + przydeptanie smyczy a dopiero potem zajmuję sie odplątywaniem linki. Mam przykre doświadczenia z poplataną linką - ja sobie zerwałam paznokieć na kciuku tak do połowy :evil: . A co do tego powiedzenia Joanny Chmielewskiej - to fakt wszystkich błędów nie damy rady sami popełnić, ale starmy sie usilnie wg zasady "jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz" - już taka ludzka natura :roll: Quote
kyane Posted May 27, 2004 Posted May 27, 2004 chip, niby tylko jeden palec, ale za to gipsu pol tony :roll: . Caly bol polegal na tym, ze na tej poplatanej lince on zrobil 'waruj', wiec kazalam mu wstac, zeby ja spod niego wyciagnac, a reszta potoczyla sie juz bardzo szybko :( . Mozna powiedziec, ze nie mialam czasu na to, by nie popelnic bledu :wink: Quote
chip Posted May 28, 2004 Posted May 28, 2004 Kyane - no to można powiedzieć, ze siła złego na jednego :wink: A dasz radę ćwiczyć z psem tylko z tą drugą ręką ? Bo trzy-tygodniowa przerwa w treninu to trochę długo :-? Jak Atrey reaguje na Twój gips ?? Pewnie mocno zdiwiony tym czymś biały i twardym na pańci łapce . Quote
kyane Posted May 28, 2004 Posted May 28, 2004 chip, niestety, na razie na pewno nie :( . Reke musze poki co trzymac w gorze ze wzgledu na obrzek. Moze za tydzien, po kolejnym RTG, zmienia mi gips na szyne, wtedy bedzie latwiej. Uzywalam lewej do korygowania zachowan Atreya no i do dawania smakolykow. Poza tym to w ogole jest moja 'podstawowa' reka, wiec tym bardziej nie moge sie odnalezc :roll: . Strata tych trzech tygodni to prawie jak zmarnowanie mojego dotychczasowego wysilku; potem, rzecz jasna, nie bede zaczynala juz od poczatku, ale na pewno dalsze szkolenie zajmie o wiele wiecej czasu :( . Atreya dziwi najbardziej nie sam gips, ale to, ze trzymam tak wysoko reke, przeciez to ona dawala smakolyki :wink: . Na spacerach tez jest o wiele spokojniejszy, czesciej sie do mnie odwraca, zupelnie jakby wiedzial, ze nie wolno szalec, bo pani sobie nie poradzi :P Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.