Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witajcie jestem tu nowy, ale psiarz od dawna, Nie wiem czy wątek w dobrym miejscu jeśli nie to przepraszam. Jak miałem pierwsze psy to nie było tego forum, więc nadrabiam teraz. Staliśmy się posiadaczami szczenięcia, lecz posiadaliśmy już stado kotów. Trafiłem tutaj czytając post z 2008 roku, który zbiega się z moim problemem. Co ma zrobić właściciel psa z hodowli gdy nie może z przyczyn od niego niezależnych go posiadać??? Szczerze to mam totalny mętlik w głowie, etycznie (moje sumienie) też nie może poradzić sobie z taką sytuacją. Socjalizacja zwierząt nie przynosi rezultatów, behawiorysta już nam pomaga ,niedługo wspomożemy się lekami, ale co jak nic terapia nie da??? Czy szczęście jednego zwierzaka ma być kosztem drugiego. napiszcie jak na to patrzycie, co byście zrobili w takiej sytuacji? Dzwonić do hodowcy? weterynarz kazał nam poczekać, ale nas zjadają nerwy bo zwierzaki cierpią my nie śpimy i nie jemy. W ogóle ta sytuacja jest koszmarna, bo szczenię takie cudowne i kochane oczywiście szkodnik i wariuje ale to akurat szczenięce atrybuty. Uważam, że zwierzaki powinny wnosić do domu radość, nowe pozytywne doznania i motywację. A u nas przyszedł strach, stres i nerwy... Do tego człowiek ma sumienie i serce i to wszystko się ze sobą kłóci... nie możemy się nawet tym cieszyć, że mamy pieska, bo nasz wieloletni koci przyjaciel cierpi... jakie są wyjścia z takiej sytuacji???
proszę o pomoc!

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dobry hodowca przyjmie swojego psa z powrotem, byle tylko było to w miarę szybko i szczeniak się nie przywiązał do was, bo wtedy bardzo ciężko będzie mu się z wami rozstać.

a czy oddanie go z powrotem jest konieczne? co się dokładnie dzieje, czemu wasz kot cierpi?

Posted

Beatrx napisał(a):

a czy oddanie go z powrotem jest konieczne? co się dokładnie dzieje, czemu wasz kot cierpi?

dokładnie - co strasznego dzieje się, że popycha to Was do "zwrotu" swojego - jakby nie było - psa?

Co się stało z poprzednimi psami? Były przed tym "wieloletnim kocurem"?

Posted

tak wcześniej mieliśmy psy, które odeszły naturalnie... potem nastały koty i teraz postanowiliśmy postarać się o psie maleństwo. Jeden z kotów ten najmłodszy, najweselszy i najodważniejszy, który tolerował psy znajomych teraz panicznie się boi. Socjalizacją zajmuje się behawiorysta i weterynarz i nic nie skutkuje. Im bardziej poznają psa i jego zachowania tym bardziej się boją i ich reakcja się cofa, parę dni temu było lepiej niż dzisiaj.
Na dodatek duży kot też zaczyna się bać, a wcześniej psa ignorował... Młodszy zaczął gubić sierść, bardzo się boi każdego dźwięku, a wcześniej był zupełnie innym stworzeniem. Teraz koty mieszkają na parterze nie wchodzą n piętro gdzie pies śpi... Wcześniej wchodziły i patrzyły z daleka, podchodziły jak spał, a teraz nie podchodzą nawet do schodów... mimo ze nie było sytuacji która by była drastyczna, pies nic im nie zrobił... i stąd nie wiemy co z tym robić... Pies pod naszym nadzorem na smyczy żeby nie gonił kotów jedyne co robi to czasami parę kroków w ich kierunku... a one wtedy panika...

Posted

Ja przyniosłam w wakacje kota do domu, w którym był już młody, ok. 9-miesieczny wówczas pies.
Kot wcześniej chyba nie miał styczności z psami. Bał się, syczał, prychał, jeżył się, drapał. Po ok. tygodniu zaczął tolerować jego obecność. Teraz bawią się razem i są kumplami, a nawet kot dominuje :D Ale to chyba tylko przez wzgląd na ostre pazurki, których nie żałuje psu w zabawie.

Jak długo piesek jest już u Was? Może to tylko kwestia czasu, aż się przyzwyczają, choć teraz ich relacje są gorsze.... ?

Posted

Ja też chce poczekać jeszcze, póki wszyscy żyją straty wojenne nie są aż tak duże, wiem, ze trzeba czasu. Nie mija jeszcze tydzień, chociaż do pełnych 7 dni choć to i tak mało chcę poczekać, wolałbym zaczekać do 2 tygodni. Ale co jeśli się sytuacja nie zmieni??? Teraz może jeszcze hodowca przyjąłby psa chociaż nie wiem... Głupio że nie pytaliśmy o taką ewentualnośc, chociaż mówiliśmy od razu ze mamy koty i się boimy o socjalizację... Jakie mamy wyjście, komu oddać takiego psa który już u nas spędzi jakiś czas? Hodowca na pewno ma większe możliwości, ale czy przyjmie zwierzaka który był 2 tygodnie poza hodowlanym domem?

Posted

Prawdziwy, odpowiedzialny hodowca zawsze weźmie swoje szczenię z powrotem, w sytuacji, gdy nie może zostać w obecnym domu.
W tej kwestii na pewno powinienes zadzwonić do hodowcy i powiedzieć szczerze, jaka jest sytuacja, będziesz wiedział, na czym stoisz.

Czy to rodowodowy piesek?

Posted

Macie koty od dłuższego czasu, więc powinniście wiedzieć że zazwyczaj reagują bardzo emocjonalnie na każdą zmianę w domu...
Minął dopiero tydzien od pojawienia się psa a Wy wymagacie idealnej symbiozy...

Mówisz, że wet dokłada się do socjalizacji - jak? farmakologicznie? Mam nadzieję, że nie...

Moim zdaniem, należy zwierzaki zostawić w spokoju. Dać im szanse się dogadać, nie wtrącać się przez jakiś czas.
One idealnie wyczuwają nastroje w tym panikę swoich właścicieli. To jest chyba póki co główny problem...
Ze szczeniakiem pewnie przynieśliście swoje lęki i nagminnie pilnowaliście zwierzyńca.
Koty czują się niepewnie, bo i Wy macie te same odczucia... a szczenięciu wszystko jedno...

Jeszcze mam pytanie - w jaki sposób pomaga Wam behawiorysta? Co to za specjalista skoro udajesz się po pomoc na forum?

Posted

tak rodowodowy pies. Chyba tak zrobię wezmę się jutro w garść zadzwonię i powiem jak jest. Co prawda to Pani z małej miejscowości i niewiem jak podejdzie. Niektórzy podchodzą do tematu że kot to nie zwierze i nie ma się co przejmować, bo takie opinie też słyszeliśmy... że pies ważniejszy, a kot sobie poradzi albo będzie chodził po meblach.

Posted

Agucha, wiem, jak się koty zachowują i wiem jak się zachowywały przy psie znajomych... stąd pozytywne nastawienie do szczeniaka, ze się odnajdą skoro obcy, duży pies im podpasował. Co do oczekiwań to miałem psy od 5 roku życia wiem, czego się spodziewać. Koty mam od około 5 lat i po nich też wiem czego się spodziewać. Ale nie oczekuję jak mi zarzucasz idealnej symbiozy, ale chociaż milimetrowych kroczków postępu, a nie cofania reakcji... nie wprawiłoby to nikogo w zwątpienie? Nie oczekuję że będa jakdły i spały razem w 3 sekundy po poznaniu, ale jesli mija 4 doba a kot który był obojętny wręcz odważny i chodził sobie koło psa zaczął się zmieniać w strachliwego kotka, który nie schodzi ze stołu. Młodszy kot, który przychodził do szczniaka w nocy i w dzień teraz nie podchodzi do schodów, a na jakikolwiek dźwięk reaguje panicznym biegiem i chowaniem się w kąt...
Nasz behawiorysta to dobry lekarz pomógł nam nie raz, ale na siłę sam nic nie zrobi, wszystkie zalecenia zastosowaliśmy, nie działa... jest nieprzewidziana reakcja. Weterynarz nie pomaga farmakologicznie, ale tez nas wspiera radami. Zasięgamy ich wszędzie gdzie się da stąd moja prośba na forum, bo wiem ze specjalista może wiedzieć dużo, bo sie tego uczył, ma dyplomy itp. ale czasem zwykły człowiek który ma zwierzaki kocha je umie patrzeć i obserwować może pomóc więcej. Dlatego tu piszę, a szukam pomocy bo i pies i koty są dla mnie ważne, nie wyobrażam sobie sytuacji w której nie wykorzystałbym wszystkich możliwości. Nie jestem typem "a to oddam pieska bo się nie sprawdza i za dużo szczeka", kosztuje mnie to nerwobóle i bezsenność. Za zwierzaki bierze się odpowiedzialność. I uważam, ze chodząc po lekarzach i pisząc do ludzi, wertując co sie da w internecie właśnie to robię, ale co zrobię jak to nie pomoże to nie wiem. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, ze odwożę pieska do hodowcy, ale nie wyobrażam sobie też patrzeć spokojnie na mojego łysiejącego kota, który ma przerażenie w oczach jak ktokolwiek schodzi po schodach.

Posted

Daguerrotype
"Ja przyniosłam w wakacje kota do domu, w którym był już młody, ok. 9-miesieczny wówczas pies.
Kot wcześniej chyba nie miał styczności z psami. Bał się, syczał, prychał, jeżył się, drapał. Po ok. tygodniu zaczął tolerować jego obecność. Teraz bawią się razem i są kumplami, a nawet kot dominuje :-D Ale to chyba tylko przez wzgląd na ostre pazurki, których nie żałuje psu w zabawie.

Jak długo piesek jest już u Was? Może to tylko kwestia czasu, aż się przyzwyczają, choć teraz ich relacje są gorsze.... ? "

czy nie sądzisz, ze Twój kto dogadał sie z psem, bo wchodził z nim w reakcje, piszesz ze drapał syczał itp. Moje koty są poddańcze, to main coony, przynajmniej nasze są dla wszystkich łagodne, i jedyna reakcja jaka jest to strach, nie ma agresji.. my nie możemy przejść etapu, w którym koty miałby jakoś wywalczyć z psem miejsce w stadzie, bo one oddają pole jemu.. Każdy mówi, ze muszą się ułożyć ale nie ma konfrontacji, bo one uciekają.

Posted

właśnie feliway lub pastę ziołową chce wprowadzić weterynarz jeśli po weekendzie nic się nie zmieni, w krople bacha jakoś nie wierze, moja żona kiedyś dla siebie kupiła brała długo i nic najmniejszego efektu

Posted

Nasz kot od początku, choć był na obcym dla siebie terenie, "nie dawał sobie w kaszę dmuchać", ale to jest typ macho, zadziornego w stosunku do innych kotów, może to kwestia osobowości.

Może z czasem mniej lękliwie, ale dalej będą omijać psa szerokim łukiem? może im nie odpowiadać ten typ "temperametu", a czy jest możliwe, że pies w zabawie zbyt mało delikatnie się z nimi obszedł i dlatego się go boją?

Posted

jedyne co zrobił pies to podszedł/podbiegł do kota i jednego i drugiego i to wszystko. Nie skoczył, nie ugryzł nie dotknął nawet kota
tylko podszedł energicznie i przed nim usiadł, kot podniósł ostrzegawczo łapę, pies cofnął się 2 kroki wtedy kot poszedł sobie dalej a pies uznał to za zabawę i znowu podbiegł, ale nawet nie dobiegł do kota, a ten uciekł i już teraz się go boi. Tak samo było z młodszym kotem, który wręcz psa zaczepiał tzn chyba nieświadomie mobilizował go do pogoni, ale my reagowaliśmy stopowaliśmy psa nie było sytuacji żeby kota zapędził w róg czy dopadł. Poza tym pies waży 2 kg, a kot mały 6,5 kg, a duży 10 kg. Z psem chodzimy na smyczy w domu, tylko jak któw nie ma dajemy mu poszaleć wybiegać się, albo jak przyczajaliśmy koty do jego biegawek, ale panowaliśmy nad nim ze kotów nie zaczepiał, a one z bezpiecznego miejsca patrzyły co on robi i jak wariuje.

Posted

Hej mogę cię pocieszyć ponieważ miałam podobną sytuację w domu.
Kota mamy od 6 lat, a psa od 3,5 miesiąca. To był pierwszy pies jakiego nasz kot widział. Szok niebywały. Nasza kocica jest bardzo łatwo stersującym się zwierzakiem, potrafi schować się za szafę i nie wychodzić przez pół dnia bo do mieszkania weszli na chwilę ludzie od wodomierzy albo listonosz. Jest bardzo wrażliwa, więc chaotycznie i głośno poruszający się szczeniak, który wniósł wiele zamętu w jej poukładane życie był dla niej prawdziwą tramą. A dodam że mój pies nie był taki delikatny dla kota jak twój pies dla twoich kotów. Zaczepiał ją i chciał się bawić - był generalnie przyjaźnie nastawiony bo w hodowli z któej go wzięłam było dużo kotów które lubiły psy i się ich nie bały (też maine coon'y swoją drogą) - ale nie wiedział że kot może nie chcieć się z nim bawić tak jak te z hodowli. Dostał parę razy pazurami po pysku i nieraz było ostro. Gonił kocicę przez całę mieszkanie, kiedy wskoczyła na mebel którego nie mógł dosięgnąć szczekał na nią i skakał do niej. Ona do teraz dostaje kur**cy jak się do niej zbliża i zaczyna na niego warczeć, syczeć z pokazywaniem kłów i tuleniem uszu włącznie. Ale się to jakoś ułożyło. Kot się przyzwyczaił że są pory kiedy psa nie ma (bo np. śpi albo poszedłna 2 godzinny spacer) i wtedy sobie chodzi spokojnie po domu. Nauczył się że są pory kiedy pies ma prawie całe mieszkanie do dyspozycji bo się z nim bawię, uczę aportować, uczę sztuczek itd więc potrzebujemy dużo miejsca. Wtedy kocica wskakuje na biurko i z niego obseruje co też my wyczyniamy, a gdy tylko piłka poturla się za daleko w stronę kota to już zaczyna się jej "wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!". Na początku pies był przyjaźnie do kota nastawiony, ale kiedy zrozumiałże ona go wcale nie lubi to zaczął do niej być "złośliwy" (co prawda nie wierzę w to że psy potrafią być złośliwe ale tak określam niektóre ich zachowania ;)) i specjalnie ją zaczepiał, podchodził do niej i się przyczajał, czekał aż będzie chciałą go uderzyć a kiedy to robiła to szybko "w tył zwrot!" i uciekał na 2 metry a po chwili znowu do niej wracał i znowu ją podjudzał aby go uderzyła. Bardzo mu się ta zabawa podobała, choć wiedział że tak nie można bo zawsze to przerywaliśmy i zabieraliśmy psa od kota. Jak sobie z tym radziliśmy? Po prostu pozwoliliśmy kotce przebywać jak najwięcej w towarzystwie psa ale z bezpiecznej odległości. Psa zajmowaliśmy zabawą aby nie zwracał na kocicę uwagi, więc po ok. 2 miesiącach przestał ją gonić i potrafi spokojnie obok niej przejść kiedy ona jest akurat w takim kącie że nie ma dokąd uciec, na co wskoczyć wiec się kuli i syczy. Kiedyś nie przepuściłby takiej okazji by spróbować ją złapać, teraz na moje "chodź" przechodzi obok niej tylko zerkając na kotkę. Ona oczywiście jak zwykle warczy - jest niereformowalna. Czasem sama do niego podchodzi kiedy ten śpi i kiedy stanie nad nim, zaczyna znowu warczeć, przez co nieraz go już obudziła i sprowadziła na siebie kolejny psio-koci pościg :-D. Ja nie oczekuję że będzie z moją kocicą tak jak z kotami w hodowli, że będą się ocierać o psy, wyjadać im z misek i wskakiwać do kojców aby poprzytulać się do szczeniaków. Moja kocica nigdy nie widziała psa, a dodatkowo jest dość nerwowym i strachliwym kotem więc jedyne czego od niej oczekuje to żeby po prostu potrafiła skoczyć na półkę w razie czego :-). Twoje koty może nie bały się dorosłego psa, który jednak zachowuje się trochę inaczej niż szczeniak. Szczeniaki robią dużo hałasu, poruszają się szybko i chaotycznie, a ich język ciała jest zupełnie dla kotów niezrozumiały. Wg mnie w tydzień, ani w dwa nie osiągniesz tego czego oczekujesz. Tu potrzeba co najmniej pół roku. Psa należy nauczyć komendy "zostaw" aby na nią reagował podczas zaczepiania się w koty. A one po prostu muszą mieć swoją przestrzeń, jakieś pomieszczenie żeby móc wypocząć bez obecności psa (u mnie jest to jeden z pokoi do którego może wchodzić kot, a pies nie - tam kocica zawsze sobie idzie kiedy nie ma ochoty oglądać jak się bawimy i chce po prostu świętego spokoju ;)). Oczywiście nie znam sytuacji na zywo ale jestem za tym abyście nie oddawali psa. To wszystko się jakoś ułoży. Nie oczekujcie że będzie super, bo wcale tak być nie musi, ale są jakieś tam szanse (jeśli koty nie zniechęcą zbytnio psa do siebie, tak jak moja kocica to zrobiła wobec mojego psa) że się może nie tyle polubią ale będą tolerować i obojętnie mijać w drzwiach ;). Życzę cierpliwości i podjęcia odpowiedniej decyzji :-).
PS. A jakiej rasy jest wasz pies?

Posted

Hanover, ja też jestem na etapie przyzwyczajania psa i kota do siebie. Mam 2 psy i kota. Pierwszy pies jest u nas od kilku lat, pełna tolerancja zwierzaków nastąpiła chyba po 5,6 tygodniach. Teraz nowy pies jest u nas ponad 3 tygodnie i jeszcze się nie dogadali z kotem w pełni. Pierwszy tydzień kot wcale nie pojawiał się na dole, tam gdzie urzędują psy, nie chciał jeść, nie chodził też do swojej kuwety. Ja go zanosiłam do swoich miseczek z jedzeniem, brałam na dół, na kolanka i głaskałam kota razem z psami, zanosiłam kota do kuwety. Potem dawałam im razem jeść, kot zaczął powoli zbliżać się do pokoju w którym są psy. Nowa sunia kilka razy wystraszyła też kota bo i szczeknęła też na niego i dzisiaj pogoniła za nim, jak mnie w pokoju nie było. Kot już się mimo wszystko mniej boi, bo jednak sam przychodzi do tego pokoju, ale trzyma się od suni z daleka, sunia go tylko obserwuje. Sądzę, że potrzeba im jeszcze co najmniej z miesiąc, aby sucz zrozumiała, że nie wolno biegać za kotem, a kot wtedy przestanie się jej bać, tak jak to było z pierwszą sunią. Nie jestem specem, ale u Ciebie chyba też jest szansa na dogadanie się zwierzaków, bo jak tylko psiak nie zachowuje się agresywnie, to jest nadzieja - ja swoim po prostu daję czas na to.

Posted

Ano właśnie, zapomniałabym... moja kocica też oczywiście zrobiła strajk głodowy i kuwetowy. Musiałam jej wszystko przynosić bo nie chciała iść ani do kuwety ani do kuchni gdzie ma miskę. Teraz już wie że może tam iść zawsze, kiedy są "bezpsie godziny" (czyli tak jak pisałam - pies albo śpi, albo jest na spacerze).

Posted

Papilon? No to super, bo już się bałam że wzieliście jakiegoś terriera albo charta :-D. Nie powinniście mieć dużo problemów ponieważ psiak będzie mniejszy niż koty i raczej nie będzie sobie tak śmiało poczynał :). Dodatkowo z tego co wiem ta rasa jest dość pokojowa (nie to co mój, goniłby wszystko co się rusza). Będzie dobrze!!!!

Posted

Hanover
Moim zdaniem musisz sie nastawic na to, ze przyzwyczajanie sie Twoich kotów do psa potrwa znacznie dłuzej niz dwa tygodnie, bo to tak jest niestety. Złwaszcza, ze koty były w Twoim domu przed psem, a koty to indywidualisci i zwierzeta terytorialne wiec niełatwo odpuszczają swoje prawa do danego terytorium. Z nowym kotem pewnie by sie wdawaly w bijatyki, syczenie i warczenie, szczeniaka sie boja bo to po pierwsze pies a po drugie szczenie a koty to czują.
Ja mam koty od ponad 25 lat i niektore z tych kotow tez zamieszkiwały u mnie jak psa w domu nie było.
Tez mam w domu maine coona ale ten moj to chyba jakis dziwolag bo ciekawski jak cholera i nie boi sie psow wiec musze uwazac zeby jakis pies go niepozarł :evil_lol:
Nie wiem jak duzej rasy masz szczeniaka. Ja od czerwca mamw domu nowego psa małej rasy ale bardzo odwaznego -owczarka szetlandzkiego, małe zadziorne szczeniątko. Moje koty z reguły tez sa pacyfistami wiec spierniczały przed sunią na wybieg. Wpadłam na pomysł zeby przedzielic pokoj w ktorym sypiaja koty, ja i pies na strefe do ktorej pies nie ma dostepu, pomogło w duzym stopniu, ale jedna kotka ktora jest moja ulubiona i chyba vice-versa do dzisaj potrafi uciec ze strachu przed sunia mimo, ze upłyneło ponad pół roku i widze ze jeszcze nie całkiem sie pogodziła z tym ze musi dzielic sie miłoscia do pani z jakims psem :p
Pisales ze pies mieszka z Wami na gorze domu a koty na dole i wydaje mi sie ze tutaj tez jest problem dla kotow bo jakby nie było pies wkracza w ich terytorium chociazby jak go wypuszczacie na podworko i mimo, ze jest na smyczy to one czuja i wdza ze intruz łazi po ich terenie i nie maja gdzie sie schowac bo gora domu nalezy do psa. Wiec moze lepiej koty przenies na gore domu a pies niech siedzi na dole. Jak wiesz koty lubia patrzec z gory na rzeczy interesujace i na te ktorych sie boją. Poza tym rozumiem ze spisz z psem a koty sa same w nocy...czy tak bylo zawsze czy z Wami sypialy a teraz zostały tego pozbawione?
Ja zeby moje kociaste nie odczuły sie odrzucone to czesto szczeniaka zostawialam samego w drugim pokoju a szlam do kotow i z nimi spedzalam czas, czasami to mama sypiala z psem w drugim pokoju a ja z kotami u siebie ....no i jakos tak powolutku zrobilo sie calkiem miło.A uwierz mi ze szetlandzik potrafi sie nagle w sordku nocy zerwac z łozka i pobiec do kotow ktore akurat miedzy soba załatwiały jakies porachunki - fakt ze mialam troche nie przespanych nocy przez takie akcje ale z czasem koty sie przyzwyczaiły ze pies tylko podbiega i wącha ale nigdy im krzywyd nie zrobił.
Dlatego uwazam ze Twoje koty powinny miec dla siebie (i dla Was ludzi oczywiscie) taki kawalek Waszego domu gdzie psia łapa nawet nie postanie, nie bedzie zapachu psa dopoki sie nie przyzywczaja na tyle ze nie beda uciekały na widok szczeniaka.

Znasz przysłowie - Ciekawosc zabiła kota? bo koty to sa bardzo ciekawskie istoty wiec zrob tak zeby to koty sie wreszcie zaciekawiły co jest takiego fajnego ze z tym psem spedzasz tyle czasu i jestes szczesliwy :p Moje koty jak im zabroniłam wchodzic do drugiego pokoju w ktorym urzedowała suczka po pewnym czasie probowaly sie same wslizgnac jak tylko uchyliłam drzwi a jak pies spał to podchodziły i go wachały. oczywiscie ze jak tylko pies uchem poruszył prze sen czy łapa to odskakiwały jak oparzone i uciekały ale z czasem przestały uciekac i rozpoczał sie etap wzajemnego poznawania sie.
Wiec jak szczenie mocno zasnie wtedy mozna koty wpuscic bo beda sie czuły bezpiecznie a przy tym zaspokoją ciekawosc obwąchując nowego domownika.
Na pewno nie wszystkie koty w tym samym czasie przejda przez te etapy poznawiania sie ale nie wierze zeby wreszcie po jakims czasie nie zaakceptowały psiaka. Owszem zdarzaja sie takie typy kotów ktroe nie toleruja innego futrzaka ale to sa przewaznie koty ktroe sa jedynakami w domu.

Posted

Dziwi mnie, że po takiej reakcji lękowej nie zalecili wam od razu feliway do kontaktu, spray do pryskania miejsc, gdzie przebywają często koty (łóżko, drapak). Syrop np. stresnal, wspomagająco RC calm (efekt dopiero po ok. tygodniu jedzenia). Po tygodniu, dwóch przy braku spodziewanych efektów krople Bacha.
Mam od stycznia 2009 roku kota 8,5 letniego, po przejściach. Po śmierci właściciela wyrzucono go do obory. W DT za szybko go szczepiono, poddano narkozie i chory trafił do mnie. Uciekał z balkonu przerażony, nie pokazywał się ludziom na oczy, uciekał z łóżka, kupa przerażonego kota. Plus cały czas leczony, leczenie z przerwami trwało ponad rok, bywają nawroty. Sylwester to była masakra, nosiliśmy go na rękach. Były kocie tymczasy i psie. Dał radę. Tymczas w domu jest dopóki, dopóty nie znajdzie odpowiedniego domu. Zrozumiał. Z kota atakującego koty, stał się kotem, którego 8 miesięczny tymczas atakuje w zabawie.

Jeżeli chodzi o Feliwaya, bywają koty, na które on "nie działa". Tak jak, na niektóre nie działają krople Bacha. Proponuję zastosować terapię mieszaną. Mam papillona, chihuahy (z odzysku) i dwa koty (jeden DT). W międzyczasie 7 kotów na DT i pies na DT.

Posted

Na moje koty te wynalazki akurat nie dzialaja, ani feliwyay ani krople Bacha a tez trafiaja do mnie koty po przejsciach ze swoimi dziwactwami. Ale przekonałam sie ze najlepiej dziala na wszystkie stworzenia z takimi problemami jak beda mialy w domu swoj azyl. Mam w tej chwili juz 17 letnia suczke przygarnieta z ulicy w wieku okolo 5 lat. bała sie czlowieka, kija od szczotki, głosniejszego mowienia, jak sie do niej mowi stojac naprzeciwko to kuli sie ze strachu. To mała suczka ( 5-6 kg) wiec sypiala na fotelu lub łozku ale jak sie tylko człowiek poruszył czy ktos wszedł do pokoju to zwiewała ze strachu. nie pomagały zadne srodki farmakologiczne ani homeopatyczne. Pomogło co mnie zdziwiło totalnie bo wyszło zupelnie przez przypadek ze Zulka najlepiej sie czuje w klatce osłonietej z trzech stron. A co najsmieszniejsze to z bolem serca jej ta klatke szykowałam bo akurat mialam w pokoju suke ze szczeniakami i balam sie zeby szpicka broniąc swoich dzpieci nie zrobila krzywdy Zuli. I to był strzal w dziesiatke, nareszcie Zulka po tych ilus latach bycia u mnie zrobila sie normalna suczka, przestala w panice uciekac przed szczotka do zamiatania i nie reaguje panika na nagle wjescia do pokoju, mozna z nia "pogadac" bez strachu z jej strony.
Dlatego swoim kotom zrobiłam taki azyl dzielac pokoj rozkładanym kojcem wys. okolo 50-60cm. Koty sie szybko przekonały ze szczeniak sheltie nie jest grozny bo zawsze mozna czymchnąc na druga strone przegrody. a jesli sie zechce to przez kratki mozna powachac intruza samym bedac bezpiecznym , no bo ilez czasu mozna spedzac na górze regalu, szafy czy na parapecie, trzeba czasami zejsc, cos przekasic, skorzystac z kuwety pospac na fotelu czy bezpiecznie poprzygladac sie szczeniakowi :cool3:
A jak to szczenie papilona to jest mniej wiecej tej samej wielkosci co szelciak. W ten sposob mozna podizelic kuchnie, sypialnie tak zeby koty mogły sie czuc bezpieczne. A jak sie przekonaja ze psiak nie moze za nimi pobiec bo hamuja go kratki kojca to same po jakims czasie beda zainteresowane tym czyms małym biegajacym po domu:lol:

Posted

Na moją sukę z pseudohodowli klatkowej zadziałał trening, pierwsze trzy dni piła z mojego palca, jadła karmiona na siłę, ze strachu sikała pod siebie, bała się wszystkiego. Kot miał chodzić po szafach, okazało się, że staruszek ma problemy ze wskoczeniem na krzesło, a mowa o parapecie, nie wspominając o szafie. Mam 6 kg kota, który nie ucieknie wyżej niż krzesło. Ewentualnie "po schodkach" na drapak, a potem na parapet (tylko na jeden może tak wejść).
W pewnym momencie zrozumiał, że jest stałym elementem, a tymczasy się zmieniają. To jego karmiłam ręcznie ponad rok, bo nie jadł. Sierść gubił pozostawiając "perskie dywany" na dywanach - dostawał omega 3. Bardzo długo po każdym powrocie z lecznicy wychodził z transportera zdziwiony, że jest znowu w domu.

Może uda wam się znaleźć złoty środek.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...