Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wykastrowanego Axela właśnie zawiozłam do domu. Bardzo był przyćmiony, z kliniki wyszedł jeszcze całkiem, całkiem, ale potem to mi się słaniał na nogach, a jak wysiadł z samochodu to natychmiast usnął na ulicy. Inne psy, które zabierałam, były już zdecydowanie bardziej żywotne. Mam nadzieję, że po prostu odeśpi to i jutro będzie ok.
Wetka zachwycona nim, jaki dobry i jaki piękny i w ogóle że rewelacyjny pies. Wiem przecież dobrze, wiem..

  • Replies 268
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pani wczoraj dzwoniła, Axel już niemal w formie, tylko trochę schudł i wygłodniał:) Zgadnijcie z kim przywitał się największym piskiem? Z panią - bardzo fajnie, z panem - jeszcze fajniej, ale dziecko to najwyraźniej jego miłość;)

Za 10 dni zdjęcie szwów.

  • 4 weeks later...
Posted

Nie znam szczegółów. Zadzwoniła do mnie wczoraj Iza, która jest na urlopie nad morzem, że Axel wraca. Iza nie ma dostępu do internetu, a wraca dopiero za ok. 10 dni więc poprosiła o zrobienie ogłoszeń, żeby nie marnować czasu. Z tego co zrozumiałam nie ma jakiegoś jednego konkretnego powodu, właściciel wychwalał wręcz Axela pod niebiosa, a jednak chcą go oddać. Podobno są jakieś problemy wychowawcze, prawdopodobnie spowodowane po prostu nadmiarem energii u psa, który nie jest wybiegany, bo nie ma go gdzie puścić luzem i wybiegać, mimo że Iza uprzedzała, że Axel jest agresywny do innych zwierząt i można go tylko puścić na jakimś ogrodzonym terenie lub gdzieś w odludnym miejscu. Ale na szczegóły trzeba poczekać na Izę, nie chciała wczoraj o tym rozmawiać i w sumie jej się nie dziwię, bo problem wraca jak bumerang, ten pies ma chyba największego na dogo pecha jeśli chodzi o właścicieli.

Posted

No, jestem. Szczerze mówiąc, to nadal mi się nie chce pisać o szczegółach, bo jestem zła, jak cholera. Mniej więcej jest tak jak wspomniała Jenny. Pan dzwonił, mówił sporo o sprawach osobistych, zmianach w życiu, braku czasu, wspomniał też o tym, że w związku z tym, że nie ma kiedy go wychowywać (znaczy psa), obawia się o dziecko, bo Axel zaczyna pokazywać coraz więcej charakteru. Jak normalny, niewybiegany i nie uczony niczego amstaff, bym rzekła:angryy: No, takie tam różne... O wszystkim uprzedzałam, tłumaczyłam, jak to będzie itd. itp. Zwłaszcza o tym, że nie ma możliwości go puszczać swobodnie (jak niemal każdego asta:angryy:) byle gdzie, a ruch trzeba mu zapewnić!
Pan powiedział, że jeszcze jest trochę czasu na szukanie nowego domu (nie wiem w końcu ile), że on też się rozejrzy. Twierdzi, że to musi być dom z ogrodem (ja niekoniecznie). Nie rozmawiałam jeszcze z nim po przyjeździe.
Postaram się jak najszybciej podjechać i zrobić Axelowi nowe zdjęcia do ogłoszeń.
Wielkie dzięki za te, które zrobiłaś, Jenny. Miałam na razie jeden telefon, ale od starszego zdecydowanie małżeństwa (62 i 70 lat). Nie tylko to nic pewnego, ale też nie bardzo to chyba widzę, mimo, że mają ogród i zawsze mieli ONki... nie sądzę jednak, żeby byli odpowiedni dla asta...


Najbardziej to mnie trafia, bo mam wrażenie, że Axel po prostu stał się niepotrzebny i kłopotliwy (jak każdy pies), czyli że zabawka idzie do kąta. Jeśli jestem niesprawiedliwa, to trudno.
Nie dzieje się jednak nic, o czym bym nie tłukła dziesiątki razy przed adopcją psa. A psa państwo lubią. Tylko co z tego..

Posted

[quote name='leonarda']No, jestem. Szczerze mówiąc, to nadal mi się nie chce pisać o szczegółach, bo jestem zła, jak cholera. Mniej więcej jest tak jak wspomniała Jenny. Pan dzwonił, mówił sporo o sprawach osobistych, zmianach w życiu, braku czasu, wspomniał też o tym, że w związku z tym, że nie ma kiedy go wychowywać (znaczy psa), obawia się o dziecko, bo Axel zaczyna pokazywać coraz więcej charakteru. Jak normalny, niewybiegany i nie uczony niczego amstaff, bym rzekła:angryy: No, takie tam różne... O wszystkim uprzedzałam, tłumaczyłam, jak to będzie itd. itp. Zwłaszcza o tym, że nie ma możliwości go puszczać swobodnie (jak niemal każdego asta:angryy:) byle gdzie, a ruch trzeba mu zapewnić!
Pan powiedział, że jeszcze jest trochę czasu na szukanie nowego domu (nie wiem w końcu ile), że on też się rozejrzy. Twierdzi, że to musi być dom z ogrodem (ja niekoniecznie). Nie rozmawiałam jeszcze z nim po przyjeździe.
Postaram się jak najszybciej podjechać i zrobić Axelowi nowe zdjęcia do ogłoszeń.
Wielkie dzięki za te, które zrobiłaś, Jenny. Miałam na razie jeden telefon, ale od starszego zdecydowanie małżeństwa (62 i 70 lat). Nie tylko to nic pewnego, ale też nie bardzo to chyba widzę, mimo, że mają ogród i zawsze mieli ONki... nie sądzę jednak, żeby byli odpowiedni dla asta...


Najbardziej to mnie trafia, bo mam wrażenie, że Axel po prostu stał się niepotrzebny i kłopotliwy (jak każdy pies), czyli że zabawka idzie do kąta. Jeśli jestem niesprawiedliwa, to trudno.
Nie dzieje się jednak nic, o czym bym nie tłukła dziesiątki razy przed adopcją psa. A psa państwo lubią. Tylko co z tego..

Ręce opadają.....niby dorośli ludzie, a mentalność przedszkolaka...

Posted

Dzisiaj dzwonił pan, właściwie z pretensją, że jeszcze się ponownie nie odezwałam ze znalezionym nowym miejscem dla Axela. Bo on w każdej chwili może wyjechać do nowej pracy za granicę i co wtedy z psem??!
Już mi, jak rzadko, nerwy trochę puściły i powiedziałam, co sobie tak z grubsza o tym wszystkim myślę.
W każdym razie stanęło na tym, że w każdej chwili mogę dostać telefon, że Axela trzeba natychmiast zabrać, gdy tylko pan dostanie info o wyjeździe. Może jutro, może za tydzień - nie wiadomo.
Poinformowałam w nerwach, że najlepiej, to jak wezmę go wtedy "natychmiast" do siebie, zagryzie mojego Rufika i będzie moim nowym psem w zamian, bo w sumie czemu nie i co to za różnica..

Jestem w kontakcie z fundacją, myślimy, co zrobić. Na pewno będzie potrzebne jakieś wsparcie. Na razie zaofiarowałam karmę od siebie (jeśli w ogóle trafi się jakieś miejsce), no bo w końcu ja się czuję za Axela odpowiedzialna. Gdy będzie coś dokładniej wiadomo, nie powiem, że nie byłabym wdzięczna za każdą pomoc - choć faktem jest, że nie lubię o nią prosić...

Posted

Prawda?

Wprawdzie spróbuję coś przed oddaniem psa wynegocjować, choćby jedzenie na m-c, ale nie wiem, jak to wyjdzie. Żadna taka propozycja nie padła.

Na dziś wiem tyle, że w razie czego Axelem zaopiekuje się fundacja, ja zapewnię karmę, bo wiem, że jest masa psów i na pewno jej brakuje. No i postaram się jakoś znaleźć czas, by choć te dwa razy w tygodniu pojechać i choć odrobinę przy nim pomóc, wyjść z nim na spacer, trochę popracować nad szkoleniem.

Na pewno będzie miał dobrą opiekę i sensownych ludzi wokół siebie, ale wiadomo - warunki domowe to nie będą, bo skąd i jak...
Kolejna huśtawka dla psa:(

Tyle, że będzie tam mógł poczekać w spokoju, aż trafi się naprawdę sensowny człowiek dla niego.

Mam prośbę - jak ktoś wie, gdzie najlepiej zamówić przyzwoitą karmę dla asta, w przyzwoitej ilości, tak np. na miesiąc na razie, dajcie znać. Ja dotąd zwykle kupowałam w sklepie, ale to się raczej nie opłaca, nie? Gdyby ktoś chciał jakąś podesłać, to też byłoby super, ale wiem, że każdy ma swoje wydatki...

Nadal nie wiem, kiedy okaże się, że Axel ma "się zabierać" z domu. Może jutro, może za tydzień, może za dwa..? Najchętniej zabrałabym go od razu, taka jestem zła, ale ze względu na niego, może to nie jest dobry pomysł.... No i ze względu na ilość psów w fundacji, to też raczej nie..
Z drugiej strony - nieźle byłoby chyba zacząć z nim pracować jak najwcześniej, żeby nie okazało się, że za bardzo się "rozpuści" i nauczy głupich zachowań? Pan przecież sygnalizował, że nie ma dla niego wiele czasu i pies zaczął "pokazywać trochę charakter"....

Posted

Myślę, że na pewno tak.
Mimo wszystko raczej ich nie podejrzewam o złe traktowanie psa. To nie jest taki typ ludzi. Raczej na zasadzie - póki jest u nas, karmimy go i głaskamy. Ale przy najmniejszym problemie (nieważne jakim i czy z powodu samego psa czy innych) żegnamy się, bo tak nam wygodniej.

Przynajmniej taka jest moja opinia.

Posted

Byłam właśnie u Axela z potencjalnym chętnym. Nie wiem, czy coś z tego będzie, na pewno nie będę się śpieszyć, panu też nie radziłam.
Na razie kilka zrobionych na szybko zdjęć z dzisiaj:














Posted

Pan dał znać, ze po dodatkowych namysłach rozmowach domowników (jak "kazałam"), jest zdecydowany na Axela. W sobotę wizyta przedadopcyjna, niewykluczone, że wtedy wszystko się rozstrzygnie. O udział w wizycie poprosiłam szefa fundacji, zgodził się ze mną pojechać. Wydaje mi się, że będzie miał na wszystko "trzeźwiejsze" niż ja spojrzenie, bo ja w sprawie Axela to jestem chyba mało obiektywna...

W domu mieszkają trzy osoby - pan (dwadzieścia kilka lat, brat - 15 i tato). Ojciec miał ONka, chłopcy jednak bardziej pamiętają go z dzieciństwa; potem był w domu jeszcze bokser, który po 12 latach umarł. Amstaffy pan zna, ale własnego nie miał.
Wrażenie robi dobre, tzn. takiego dobrego człowieka i niegłupiego. Ale chcemy też poznać resztę rodziny..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...