Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

dziś po południu Sarcia powinna mieć sterylkę :) serducho ok, tylko w ogóle się nie załatwia i jak tak dalej pójdzie to będzie albo cewnikowana albo jakoś będą musieli jej "wycisnąć" pęcherz...no i dalej się boi, ale przynajmniej już zaczęła na smyczy chodzić dziewczynka:D

  • Replies 136
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no szkoda strasznie, ale nie mamy innego wyjścia, niż zabrać ją dopiero jak się wszystko zagoi, przecież nie chcemy mieć potem psa na sumieniu przez nieroztropność pilnujących...
a nie wiem czy Ci w końcu mówiłam, że zostanie jakieś 10 dni chyba...bo tyle się prawdopodobnie będzie goiło. no ale nic już nie przyspieszymy i lepiej mieć pewność i profesjonalną kontrolę do końca

za godzinę zadzwonię - powinno być już po;)


a może by tytuł wątku zmienić?:)

Posted

dostałam koło północy wiadomość że Sarcia już wybudzona po operacji :loveu:

wszystko ładnie wycięte, szybko się wybudziła więc miejmy nadzieję, że będzie się szybko goić - "jak na psie":evil_lol:.
A najważniejsze - to był ostatni dzwonek bo już była krew i lada moment byłaby kolejna cieczka! więc mamy się z czego cieszyć naprawdę:Cool!:no i wielkie podziękowania dla beataczl za takie sprawne załatwienie skarpety! bo za chwilę byłaby kolejna niechciana siódemka na świecie

Sara psychicznie już lepiej-pomerduje ogonkiem, wychodzi do głasiania, obiecałam, że zadzwonię za kilka dni spytać jak się goi, bo już nie będę im tam ciągle zawracać głowy:)

Posted

super, bardzo się cieszę;
nie wiem jak się tytuł wątku zmienia, ale zaraz coś pomajstruje.
Nie dzwoniłam, bo nie miałam głowy, mój koniś ma nogę grubości salcesonu i nie wiem co się dzieje :(

Posted

jeju dycha a co z Twoim konikiem?? wet go widział? mam nadzieję, że to nic poważnego?

już teraz na szczęście tylko spokojnie czekamy na wygojenie, oby wszystko bezproblemowo się zakończyło.

majstruj przy tytule ;)

Posted

majstruje ale nic nie wymajstrowałam, mogłabyś udzielić jakiejś wskazówki gdzie go zmienić :oops:
jutro będzie wet i zobaczymy co powie, na razie nie wiem czy zasne :placz:
ja zwariuje przez te moje i obce zwierzaki, za mięka jestem

Oby się Sarci szybko wygoiło, a wiadomo jak z karmą, czy wystarczy, a jak nie to jaką dadzą?

Posted

brawo:cool2:

co do karmy to mówiłam Gosi, żeby w razie co dała, a my zapłacimy,
spytam pod koniec tygodnia jak jej jedzenie idzie, bo na razie ze stresu przecież ledwo cokolwiek skubała...

daj znać co z konisiem, trzymam teraz za niego kciuki, jak się jednemu uda to zaraz coś z kolejnym zwierzakiem się dzieje...
ale będzie dobrze na pewno!

Posted

Nowe wieści prosto od Gosi:

z Sarą wszystko w porządku, pięknie wstała rano, zrobiła kupę i siiiikuuu.
Sama, bez proszenia.
Została przeniesiona do klatki obok tej wielkiej, w której była owczarka, a która dzisiaj pojechała do domu.
Ona nie chce suchego jedzenia- była głodna- było widać, ale ten Pro Plan podziobała, więc dałam jej puchę- dobre było. Więc ja jutro jeszcze spróbuję jej dać to suche, ale jak będzie nadal nad nim stać, to pozwól, że nakarmię ją normalnym żarciem. Ona musi jeść, a fundowanie jej stresu związanego z przeniesieniem, obcymi ludźmi, operacją, klatką i jeszcze jedzeniem, o którym ona uważa, że się nie nadaje do jedzenia- to trochę za dużo. Mam świetne puszki Calibry- tanie- 1200 gr- 9 złotych, jej starczy na dzień, bo jej dodam ryzu. Będę starała się przemycać jej ten Pro Plan z puszką.
Czy może tak być? To wyjdzie kilkanaście złotych drożej, ale myślę, że warto.

Jeśli będzie się tak goić, jak się goi- to szybciutko wróci do domu.
I jeszcze ubranko pooperacyjne dochodzi- 25 złotych.


- Co myślicie cioteczki? Myślę, że zastanawiać się nie ma nad czym, ale bez Was nic nie odpisuje:) Tylko jak to rozegramy finansowo?


P.S dycha co u konika???

Posted

:smilecol: misja zakończona w pełni! :) :smilecol:

Sara została odwieziona do ciepłowni :)
ale słuchajcie, jak ona się przyzwyczaiła do Tattoi i pani lekarki, no całą drogę nam płakała, szczekała, wyła, piszczała z tęsknoty - już widziałam w myślach najczarniejszy scenariusz, że zawieziemy ją na miejsce, a ona będzie dalej płakała i chciała wrócić do kliniki. Ale na szczęście nie- tylko otworzyłam bagażnik-Sarcia hop i w galop dookoła po trawce, na plecy, wycierać się wreszcie na swoim terenie! tak się cieszyła, że nawet zdjęć jej nie zrobiłam, bo biegała tylko, ale pożegnać się i przytulić też przyszła (mądra psina:)). To jest teraz całkiem inny pies niż ten, którego zabieraliśmy, jest bardzo wesoła i bez problemu już daje się przytulać, wręcz nawet lgnie - śmiałam się, że ona to zamiast na operacji to do SPA pojechała, bo psychicznie naprawdę o wiele lepiej niż jak ją zawoziliśmy na sterylkę.
Panom z ciepłowni zostawiłam całą dokumentację leczenia, wynik badania krwi no i rozpisane przez Tattoi wszystkie rzeczy do opłaty (karma, ubranko i leki na wywołanie moczu) - tak jak rozmawiałam z dychą mają uiścić przelewem w poniedziałek.

no ale najważniejsze, że problem ze szczeniakami rozwiązany, a tak jak pisałam-na stole operacyjnym okazało się, że to już ostatni dzwonek był przed cieczką. Oby żyło jej się długo i szczęśliwie, bo to wspaniała sunieczka naprawdę!:)

Posted

sorki,ze dopiero zajrzalam,ale od dzis mam neta
myslami bylam z Sarcia i ciesze sie z dobrych wiesci
a to ze Sarcia taka bardziej kontaktowa sie zrobila i silniejsza psychicznie to cudownie!!!
fotki zadnej nie mamy nowej...?

Posted

no właśnie nie zrobiłam :stupid: i nie mogę odżałować teraz! a specjalnie aparat ładowałam i najpierw w klinice z samochodu nie wzięłam, potem w bagażniku był lament i wiercenie się, a jak już ją wypuściłam to nie miałam ani serca ani szansy złapać jej w bezruchu jak galopowała po całym terenie:)
ale może poprosimy dychy koleżankę, która w poniedziałek jej będzie pętelkę ze szwów odcinać (niech udokumentuje;)). a jak ona nie odetnie to ja pojadę we wtorek i na pewno wtedy zrobię:)
Tattoi zna się na obsługiwaniu tych procedur i wysłała listownie (chyba?) fakturę do skarpety, czy Ty beataczl możesz jeszcze to potwierdzić jakoś u nich?

Posted

Cieszymy się, że tak fajnie wszystko wyszło i że Sara tak się cieszyła po powrocie. Bo ona naprawdę przeżywała całą tę sytuację.
A jeśli przez przymusowy kontakt z nami stała się bardziej otwarta na ludzi, to mamy nadzieję, że to lepiej dla niej.
Mam nadzieję, że "druga zmiana" tego nie popsuje.
Pozdrawiamy-

Posted

ubranko zdjęte, wszystko wygląda już na wygojone, dzisiaj ma przecinany węzełek bo ta koleżanka się bała; więc przetnie jeden z ochroniarzy który ma dzisiaj zmianę a jak nie to ja podjadę i to zrobię. Dzisiaj kończą zbieranie pieniążków i wieczorem powinni przelać.

Posted

o to dobrze, że wszystko ok, nie było mnie pod netem kilka dni ale ciągle myślałam co z tą Sarcią!:)
a zrobią może jakąś fotusię?:)
ona jest taka fajna, a zwłaszcza już w swoim środowisku naturalnym, cały czas mam przed oczami tą radość jak ją wypuściliśmy :loveu:

dycha w tym tyg. jeszcze się odezwę w sprawie karmy i kagańca:)

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...