Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 592
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

kurczę, ale ma Ronald pH 5,5 :-(

Wiecie co cioteczki, czasami tak czytam i coraz częściej się spotykam, że ludzie szukają psa a nagle ktoś ich obdarowuje albo znajdują w rowie/ na ulicy :roll:.

Mnie też czasami wstyd, że na Fryzię czaiłam się dłuuugo , chociaż uprzedzałam, że nie myślę o adopcji w zimie:oops:.

Posted

Z wycinaniem koło tyłeczka idzie kieeeepsko. Ogólnie ogonek i to co pod nim to jest temat tabu u Ronaldzika. Już nawet portki daje sobie czesać i generalnie nawet jak się czasem pociągnie za jakieś kudełki na innej części ciała to nie ma reakcji. Ale od ogonka wara. Podstawą jest to, że on przy czesaniu go po prostu chowa, siada na tyłku i można tylko co z grubsza... Próbowałam zrobić nożyczkami zamach na jeden dredzik pod ogonkiem to mi tak kłapnął, że zębem uderzył o palec ;) Na szczęście on głównie straszy, kłapie w powietrzu lub bardzo blisko - tak odstraszająco.
Poza tym wystarczy obserwować jego morduchnę - jak coś mu nie pasi lub zbliżam się do jakiegoś wrażliwego miejsca to podnosi ślicznie wargi i marszczy nosek :diabloti:
Ale udziabać też potrafi...
Coś tam się udaje poczesać ten ogonek, w końcu musi się przyzwyczaić (i tak sukces, bo do portek się przyzwyczaił), robię tak, że daję mu jakiś większy smakołyk do mamlania i jak ma zajęty pysk to delikatnie mu poczesuję ;)
Ale do tyłeczka to nie wiem czy mi się uda dobrać, bo to wymaga trochę precyzji i jednak dostępności tego miejsca...

W dodatku coś mu się dzisiaj wieczorem stało w tylną łapkę, staje na nią, ale kuleje, trzyma w górze i bardzo często intensywnie coś tam wygryza. Niby nic tam nie widzę, żadnej rany, krwi itd. Obejrzeć dokładnie nie obejrzę i nie obmacam, bo mi się ręce jeszcze przydadzą ;) Mam nadzieję, że mu przejdzie, może stanął na jakiejś osie/pszczole i go udziabała,









Posted

Łaaaaaa... nikt nie zajrzał do Ronaldzika :mad:

A łapka następnego dnia już ok była. A już miałam nadzieję, że przy okazji badania łapinki trzeba będzie podespać Ronaldzika i od razu się mu ten tyłek podstrzyże ;)

Posted

Wróciłam :)
Ronald cuuudny - jak zawsze ;)
Rzeczywiście z wyglądu to taka psia przytulanka, ale niestety charakterek nie ten.
Też odnoszę wrażenie, że coraz więcej osób jako powód do rezygnacji z adopcji podaje, że ktoś im nagle psa sprezentował lub jakiś się właśnie do nich przybłąkał. Mam nadzieję, że to prawda. Dobrze, że informują o rezygnacji.

Posted

Ulka, gdybyś mogła...
My nigdy nie mieliśmy problemu z domkami spoza Polski. Najważniejsze, że psiaki są tam szczęśliwe i mamy o nich wiadomości.

Luna
- daleko byłam :) Na Gotlandii z moim Ronaldo podobnym psiakiem. Rewelacyjnie było - nawet mieliśmy problem z zasięgiem komórki :D Najbliższy sklep 5 km i to taki przy kempingu, za to jakiś kilometr do przystani rybackiej i niewiarygodnie świeżych i tanich rybek - prosto z sieci :)

Posted

Potrzebna osoba do wizyty PA dla Ronalda: Rzeszów lub okolice!

Zgłosił się dzisiaj domek dla Ronaldzika w Dynowie k.Rzeszowa.
Jest to mieszkanie trzy pokojowe (o ile dobrze zapamiętałam) w bloku, na parterze. Wokół podobno jest dużo zieleni. Nie ma innych zwierząt, tylko chomik ;) Kiedyś był pies kudłaty, z którym też był problem jeśli chodzi o czesanie ogonka i portek ;) Był też kot przez 14 lat.
Jedyne "ale" to dwójka dzieci 5 i 10 lat, ale pani nie robi problemu z charakteru Ronalda. Także myślę, że warto zrobić wizytę, zwłaszcza, że takim dzieciom można wytłumaczyć czego pies nie lubi itd. A Ronald jest entuzjastyczny wobec dzieci. Ra_dunia wpadła na bardzo dobry pomysł, aby ktoś podszedł tam z psem i sprawdził reakcję dzieci.
Ogólnie brzmi wszystko obiecująco.
Poinformowałam panią o zwyrodnieniu kręgosłupa Ronalda, o jego problemach emocjonalnych z siuraczkiem oraz o jego charakterze. Nic ją nie wystraszyło :crazyeye:

Pani myślała, że psiak jest w Rzeszowie (w ogłoszeniu było takie info) i nie ma możliwości osobiście po psiaka przyjechać aż do Janowa, ale jeśli nie znajdzie się transport okazyjny to jest w stanie zwrócić za paliwo aby Ronalda dowieźć do nich.

Pani czeka na wizytę przedadopcyjną :p

Posted

Ja jestem z tego nieszczęsnego Rzeszowa :)
Wizytę przeprowadziła moja znajoma, nauczycielka (zna sie na dzieciach i dorosłych), razem z mężem hodują ogary. Zajechali do weta dynowskiego i przy okazji najechali rodzinkę. Odnieśli bardzo pozytywne wrażenia, możemy spokojnie oddać Ronalda pod opiekę rodziny z Dynowa :)
W domu było tylko młodsze dziecko, kocha pieski, ale potrafi zrozumieć, że to stworzenie też potrzebuje spokoju i nie jest zabawką. Pani domu zdaje sobie sprawę, że obowiązki związane z posiadaniem psa spadną głównie na jej barki. W zadnym wypadku Ronald nie będzie psem dla dzieci. Być może defekty Ronalda nie odstraszyły państwa, ponieważ sami są trochę inni: pani kuleje, a pan jest bardzo niskiego wzrostu. Według mojej znajomej są to w tym przypadku atuty, bo łatwiej potrafią docenić psie oddanie. Parę lat temu mieli pieska znajdę, dorosłego, nie sprawiał problemów, co świadczy w tym przypadku o dobrej komunikacji na linii człowiek-pies.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...