gacekccm Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Dziś po raz pierwszy wziąłem go na spacer do sklepu - przywiązałem do barierki i wszedłem na kilka sekund na zakupy, spisywał się nieźle, mój drugi pies nie jest w stanie przeżyć chwili samemu przed sklepem bez kosmicznej paniki. Jest w świetnym nastroju, cały czas się rusza, biega po schodach między kuchnią a moim pokojem, w którym spędzam większość czasu, żeby sprawdzić, co się dzieje, otworzył się też na świat - zwraca uwagę na inne psy, biega po ogrodzie trochę więcej, niż tylko się załatwić, na szczęście nie ujada na byle wróbla, jak nasz jamnik. Zostawiamy już oba psy same w domu, świetnie się dogadują, nie ma konfliktów. Stopniowo zwiększyliśmy rozmiary posiłków i zaraz zlikwidujemy trzeci, zostawiając tylko standardowe dwa, rano i wieczorem, pewnie nic się nie zmieni, Kongo i tak jest cały czas głodny. ;) Były problemy z załatwianiem się, ale od dwóch dni nic nie zrobił w domu, mamy nadzieję, że załapał i będzie robił tylko na zewnątrz. Ze zdrowiem już wszystko gra. W tym tygodniu biorę go na szczepienie, porozmawiamy też o zabiegach, które musi przejść. Quote
gacekccm Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Obiecałem jakiś czas temu wrzucić zdjęcia Konga. Jako że przerasta mnie obsługa dodawania zdjęć, które wrzucają się do albumu losowo i chaotycznie, to wrzuciłem zdjęcia Konga na imageshack: http://img864.imageshack.us/g/dscn2307jq.jpg/ Zdjęcia są chaotyczne, bo Konga irytuje każdy głośniejszy dźwięk i natychmiast musi podejść do mnie, chce wskakiwać na kolana, uciekać od lampy błyskowej, obwąchać aparat. Dostaje ataków widząc, że ziewam czy kicham, każdy głośniejszy dźwięk powoduje, że natychmiast do mnie podbiega i chce po mnie skakać, przytulać się, jakby okazując mi troskę z powodu... Sam nie wiem jakiego. ;) Chyba myśli że ziewanie to jakiś objaw choroby czy bólu. Jestem przekonany, że Kongo ma świadomość otarcia się o śmierć przy leczeniu tej parwowirozy, bo teraz jest psem jeszcze bardziej żywym, skocznym, radosnym i ciekawskim niż przed wykluciem się choroby. Mimo tych niecałych dwóch lat przez to więzienie w melinie zachowuje się teraz jak szczeniak - interesuje go każdy poruszający się na wietrze listek, lampa, nowe krzaki, poruszające się kamyki, na spacerach jest nieokiełznany i sporo go nauki jeszcze czeka, zanim przestanie się dusić na smyczy. Niedawno zakończyliśmy szczepienia, czekamy teraz na upłynięcie okresu przejściowego między szczepieniami a kastracją. Martwiliśmy się trochę o to, że nie przybiera na wadze, ale osoby widzące go raz na tydzień czy dwa wychwyciły, że już nie widać żeber, skacze zresztą jeszcze wyżej, biega szybciej, wrócił do pełnej formy po tamtym paskudztwie. Przy okazji drugiej szczepionki lekarka powiedziała, że skoro się obawiamy o jego wagę, to możemy zrobić badanie stolca, ale w końcu z tego zrezygnowaliśmy, bo przy okazji choroby stolec wyszedł zdrowy, później był odrobaczany, więc uznaliśmy to badanie za zbędne. Zobaczymy, co lekarze powiedzą przy okazji wizyty przed kastracją, w razie czego przebadamy go dokładnie raz jeszcze. Z Gackiem, naszym drugim psem, dogaduje się bardzo dobrze, potrafią leżeć w jednym koszu, właściwie tylko z jednego korzystają, jedzą obok siebie bez problemów, jedyne kłopoty są wtedy, gdy Gacek zbliża się do mojego pokoju - z uwagi na to, że większość czasu spędzam w nim z Kongiem, to on uznał to za jego osobiste terytorium i szczeka, gdy Gacek do niego wchodzi, choć na tym się kończy sprawa. ;) Zaczyna coraz lepiej akceptować ludzi, pierwsze dwa tygodnie po chorobie to było obchodzenie dookoła, obwąchiwanie na dystans, nawet popuszczanie ze strachu, gdy ktoś się zbliżył, teraz jest już o wiele lepiej. Quote
LadyS Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Przyszłam do tematu, bo właśnie się dowiedziałam, że adoptujący to były współpracownik z CCM mojego chłopaka ;) Jaki ten świat mały :) Quote
holly101 Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 No ja byłam w jeszcze większym szoku bo to mój kuzyn, którego ostatnio widziałam jak miał jakieś cztery lata ;) Quote
gacekccm Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Nie przesadzajmy, jeszcze były imieniny Twojego Taty, miałem chyba dwanaście. ;) Ale faktycznie, świat jest mały. ;) Quote
Avilia Posted April 7, 2011 Author Posted April 7, 2011 Informuję,że doszły mnie słuchy o tym,że Konguś jutro straci klejnoty;p Gacek,czekamy na relację;) I fotki może jakieś?;) Pozdrawiam Quote
yunona Posted April 7, 2011 Posted April 7, 2011 Prawda, że jestem przystojny? A tu z moim najlepszym przyjacielem Gackiem Quote
gacekccm Posted August 26, 2011 Posted August 26, 2011 To ja tak z kronikarskiego obowiązku: Kongo zabieg kastracji przeszedł już parę miesięcy temu z drobnymi problemami - nie zawsze rodzina go pilnowała, przez co sobie wylizał szwy i trochę wydłużył czas leczenia ;) - ale od tego czasu nie ma już najmniejszych problemów. Kopiuje wszystkie zachowania naszego drugiego psa poza najbardziej pożądanym - Gacek się mocno postarzał w ostatnich miesiącach, bo to już 11 letni jamniczek, więc jest wolniejszy, a Kongo tylko śmiga po ogrodzie, aż się kurzy. Wyraźnie brakowało mu ruchu, bo co jakiś czas wypuszczany na zewnątrz nawet bez "intruzów" zza płotu robił kilka rund dookoła ogrodu jak najszybciej, więc od jakiegoś czasu z nim biegam po sąsiedztwie, z początku myślałem, że dla takiego pieska to będzie za dużo, ale niestety gdy ja już umieram ze zmęczenia, to on markotny wraca do domu, bo jest mu mało. ;) Nadrabia zaległości z tego piekła, w którym musiał żyć przez kilkanaście pierwszych miesięcy życia, niesamowicie dużo biega (znajoma dogomaniaczka poleciła mi wysłanie go na jakieś konkursy dla psów, nigdy o tym nie słyszałem, gdzie one mogą się wyszaleć i wybiegać w różnych konkurencjach), Kongo ma mnóstwo energii, jakby przez półtorej roku ją w sobie magazynował i teraz chciał szaleć przez cały czas. ;) Przy okazji nauczył się paru podstawowych rzeczy, po początkowych trudnościach bardzo dobrze reaguje na swoje imię, z czasów choroby pamięta, że przesiedziałem z nim prawie cały tamten czas i z rodziny mnie wybrał na swojego właściciela, bardzo ładnie się słucha, ale niestety tylko mnie, co denerwuje rodzinę. ;) Poza obłędnym apetytem i ciągłym wymuszaniem jedzenia (co robi w dość uciążliwy sposób, bo skacze na człowieka, a skacze bardzo wysoko ;) ), to jest idealny pies, tym większą mamy satysfakcję, że go z tej parwowirozy wyciągnęliśmy, nie sposób opisać szczęścia, jakie odczuwamy z posiadania takiego psa. Quote
yunona Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Fajnie, że już wyszliście z nim na prostą, teraz powinno być coraz lepiej, a skakania można oduczyć na spokojnie. Gratuluję konsekwencji, cierpliwości i ogromnego serducha przy wychodzeniu Konga z parwo . Cieszę się, że jesteście szczęśliwi , bo tak powinno byc :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.