Mika31 Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Kongo to taki mały arystokrata lubi tylko to co najlepsze Quote
__Lara Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 A co z resztą psiaków, która była z Kongo???? Quote
gacekccm Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Nie mam niestety na ich temat żadnych wieści, choć czekam ciągle na informacje w ich sprawie, poinformowałem Avilę o tej parwowirozie kilka minut po pozytywnym teście, lekarze stwierdzili, że jest pewne ich zarażenie. Kongo pochłania kurczaka w tempie ekspresowym, stopniowo mamy mu zwiększać dawki, w poniedziałek badanie stolca, dzisiejszych badań nie było, bo lekarka widząc jego apetyt uznała, że nie ma się czym przejmować, skoro wrócił mu taki apetyt. Kurczaka i ryżu, które ma dostawać przez najbliższy tydzień, mamy już jak dla pułku wojska, więc jedyne ograniczenie wynika z jego stanu zdrowia, nie można dać mu do pełna jedzenia, bo zwymiotuje i będzie tyle z leczenia. Jutro resztka kroplówki dzisiejszej, pewnie w 4 godzinach się zamknie (dziś było tylko 6 godzin siedzenia, super!), w niedzielę mają być tylko zastrzyki, a później mieć nadzieję już tylko kontrole i stopniowo szczepienie i reszta obowiązkowych rzeczy dla nowego pieska, z obcięciem pazurków na czele. Ma świetny nastrój, dostał dziś nową smyczkę, była przymiarka obroży pod kolor i rozmiar, żeby miał jak najlepszą, jak go trochę podtuczymy, to wrzucimy zdjęcia, bo na razie wstyd pokazywać skórę i kości, jeszcze się ktoś przyczepi, że go głodzimy i gdzieś zgłosi. ;) W końcu to tylko 6,4 kg dla psa trochę większego od jamnika... Jutro rano, gdy idziemy na kroplówkę, to zdezynfekujemy dom i mamy nadzieję na przywiezienie naszego drugiego psa, już na stałe, pod wieczór. Quote
Avilia Posted January 21, 2011 Author Posted January 21, 2011 Niestety póki co nie mam kiedy wybrać się do reszty psów.Mam nadzieję,że to cholerstwo ich nie dotknęło;( Zabrać można.Pytanie gdzie?Schronisko?To odpada,bo tam niestety najsłabsze ogniwo ginie. Potrzebne DT,a tego jak na lekarstwo. Quote
gacekccm Posted January 21, 2011 Posted January 21, 2011 Dziś wydatki na leczenie Konga przekroczyły okrągły tysiąc, więc niestety nie jesteśmy w stanie wziąć jeszcze jednego pieska na odratowanie. Lekarze powiedzieli jasno - choroba silnie zakaźna, Kongo ją podłapał, a nie zarażał, a gdzie indziej mógł ją złapać? Do tego gdyby nie nasza interwencja, to lekarze dawali mu czas maksymalnie do wtorku, bo to choroba silnie odwadniająca, psy wymiotują i mają silną biegunkę. :( Na szczęście na dzień dzisiejszy lekarze nawet słowem nie wspomnieli o jakichkolwiek innych choróbstwach, planujemy już obcinanie pazurków, szczepienie, jutro odkażamy dom, więc, tfu tfu odpukać, wszystko wskazuje na bardzo szczęśliwe zakończenie. Quote
gacekccm Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Dziś skromnie, tylko niecałe dwie godziny kroplówki + ranigast, zdaniem lekarzy to już prawdopodobnie koniec. Kongo przesiedział na kroplówkach od poniedziałku prawie 60 godzin, z tego ponad 45 leżąc tam tylko ze mną. Od wczoraj już był nieznośny, wiercił się, rzucał, chciał zejść ze stoliczka na kroplówkę, więc już zdrowieje. Kurczaka wymiata z miski jak odkurzacz, mam nadzieję, że ryż z kurczakiem też, dodatkowy ryż ma mu pomóc na jelita, bo są problemy ze stolcem. Do końca przyszłego tygodnia mamy już nadzieję na karmienie go normalnie, dwa razy dziennie solidną miską, a nie co godzinkę łyżeczką. Jutro powinny być już tylko zastrzyki, bo gdyby nie moja upierdliwość, to nawet dziś kroplówki by nie było, sam ranigast na żołądek. Oby to był koniec kroplówek, bo już mam ich serdecznie dość. Dom odkaziliśmy dziś specjalnie kupionym wczoraj środkiem, więc jutro wieczorem sprowadzamy Gacka - naszego jamnika - do domu i mam nadzieję, że już wszystko będzie grało... Quote
gacekccm Posted January 23, 2011 Posted January 23, 2011 Była sraczka, to nie było wymiotów. Skończyła się, to wróciły wymioty. Dziś od 3 co parę godzin Kongo wymiotował, najpierw śliną, później nieopatrznie podanym posiłkiem, poszliśmy do lekarza, dostał ranigast w kroplówce, zastrzyk z lekami przeciwwymiotnymi, musimy go teraz obserwować i będzie dostawał jeszcze mniej jedzenia i jeszcze rzadziej, dla jego dobra. Quote
gacekccm Posted January 24, 2011 Posted January 24, 2011 Nie ma wymiotów, nie ma sraczki, to lekarce nie spodobało się teraz coś z jelitami Konga. Dostał lek w proszku do rozpuszczania w wodzie, który ma zlikwidować zapalenie jelit, dodatkowo dostał suplement diety na odbudowę flory bakteryjnej, stolec poszedł do badania i jutro dostaniemy wyniki, choć jesteśmy przekonani o robakach, to jeszcze nie jesteśmy w stanie go odrobaczyć, bo przyjmuje leki i nie możemy podać mu tabletki przeciwko robalom. Je kurczaka aż się kurzy spod miski, trochę mniej pije, ale pewnie dlatego, że kurczaczka dostaje z niewielką ilością bulionu, w którym gotowane było mięso. Jutro kolejna kontrola, kiedy się to wreszcie wszystko skończy... Prawdę mówiąc mam serdecznie dość kliniki, pomimo przemiłych lekarzy w niej pracujących, to wszystko jest bardzo męczące. Quote
__Lara Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Bo to wszystko już bardzo długo trwa...musi być wreszcie dobrze! Quote
holly101 Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Będzie dobrze - Kongo znalazł super dom i na pewno niedługo będzie zdrowiuteńki jak rybka! Quote
yunona Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Biedny Konguś, ale się wycierpiał.:shake: Mam nadzieję, że powolutku zacznie być dobrze. Może jedzonko dawać w małych dawkach , to może się przyjmie, a poza tym może głupie pytanie - ale czy podczas pierwszej wizyty u weta został odrobaczony? Bo po takiej dawce leków powinna być już poprawa a tu są nawroty. Co mówi wet na ten temat? Myzianki dla Kongusia i trzymamy kciuki za dobre zdrówko!:loveu::loveu::loveu::multi: Quote
gacekccm Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Może jedzonko dawać w małych dawkach , to może się przyjmie Dostaje, od niedzieli rana nie wymiotował. czy podczas pierwszej wizyty u weta został odrobaczony? Nie mógł być, cały czas czekamy na pozwolenie, nie można odrobaczać psa leczonego farmakologicznie. Sam się nie mogę doczekać odrobaczenia go, bo póki do tego nie dojdzie, to musimy mu zakazywać siedzenia na fotelach/kanapach/łóżkach, do których nasz drugi pies sam wchodzi, głupia sytuacja, bo Kongo ewidentnie nie rozumie nierównego traktowania jego i Gacka. tu są nawroty. To nie nawroty, Kongo nie ma żadnego z objawów parwowirozy - krwi w kale, braku apetytu, gorączki, posmutnienia, wymiocin. Ma za to bardzo przez chorobę uszkodzone jelita, przez co trzeba się z nimi ostrożnie obchodzić, prawdopodobnie w sobotę przesadziliśmy z dawką jedzenia i stąd te wymioty. Zaraz idziemy po wyniki testów i prawdopodobnie ostatnie zastrzyki. Quote
gacekccm Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Wyniki testów - brak pasożytów. Pazury obcięte, wenflon z łapki zdjęty, temperatura w normie, apetyt bardzo duży, ochota na zabawę i spacery jeszcze większa, ma lekką opuchliznę po zastrzyku, ale mu to rozmasowujemy. NARESZCIE JUTRO MAMY WOLNE OD LECZNICY! (O ile nie będzie niespodziewanych wypadków ;) ). W czwartek pojawiamy się tylko na badanie krwi, jeśli wszystko pójdzie dobrze, to też w czwartek go odrobaczamy i zamykamy rozdział pod tytułem "parwowiroza". Quote
koza Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Gacek, przyjmij ode mnie i całej rodzinki wyrazy szacunku i uznania za to, co robisz dla tego psiaka. Nie znamy Cię, ale uważamy, że jesteś wspaniałym człowiekiem. Te jelitowe sprawy są paskudne, nasza jamniczka Zuza (obecnie w świetnej formie i z muskułami jak u amstaffa), gdy ją przywiozłem ze schroniska, miała ciężką parwowirozę i też spędziła szmat czasu pod kroplówką. Konguś z pewnością wyzdrowieje, ma przecież w perspektywie życie u boku wspaniałego Pana i zapewnionego towarzysza do wspólnych harców. Wszystkiego dobrego! Quote
gacekccm Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Dziękuję bardzo za miłe słowa. :) W domu czeka nas trochę pracy, bo Kongo zaczął obgryzać liście roślin, po czym zwymiotował. Na razie nie idę do lecznicy z panicznym apelem o pomoc, ale jutro trzeba będzie jego brzuch jeszcze obserwować. Pociesza nas to, że psy często jedzą trawę i po tym mają problemy żołądkowe, z Kongiem na pewno jest podobnie, poza tym chłopak jest niemożliwie głodny. Quote
yunona Posted January 26, 2011 Posted January 26, 2011 Należy sprawdzić te rośliny, bo niektóre z roślin pokojowych są piękne , ale są trujące.:mad: Podaję link na forum gdzie na pierwszej stronie są nazwy tych najpopularniejszych kwiatów łącznie ze zdjęciami. Warto obejrzeć , bo może to było właśnie zatrucie spowodowane taką rośliną.:-o http://www.fretki.org.pl/forum_new/viewtopic.php?f=19&t=191 ; http://www.minitaly.com/floppy/txt/Plants_and_Cats.htm#0y. Pod drugim linkiem jest szczegółowy spis w jęz.ang i po łacinie ale z tłumaczeniem przez Google. Zajrzyj tam z łaski swojej, bo może właśnie któraś z nich wywołała u Kongusia zatrucie. Ja zawsze kwiatki niedobrusie stawiam wyżej (parapet) lub półeczki. Być może to nie od kwiatka, ale na wszelki wypadek sprawdź i po prostu wyeliminujesz jedną z możliwych przyczyn, bo tak naprawdę nie wiadomo co to było.... Edit: psy jedzą szczególny rodzaj trawy (ostra) czyli perz po to aby oczyścić żołądek (oczywiście poprzez wymioty) i jest to normalka. Quote
gacekccm Posted January 27, 2011 Posted January 27, 2011 Dalsze problemy żołądkowe się nie pojawiły. Wczoraj już ładnie jadł tylko jedzenie i leki, dziś rano miał na czczo badanie krwi, wszystko wyszło bardzo dobrze w normie, pożarł już tabletkę na odrobaczenie, a lekarka na odchodnym powiedziała mi, że kończymy leczenie. Pokonaliśmy parwowirozę. :) Quote
pajda Posted January 27, 2011 Posted January 27, 2011 Pozdrawiam Konga, nawet nie wie jak dobrego znalazł Pana. Quote
koza Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Gacek, jesteś wielki. Kongo wrócił z bardzo dalekiej podróży, ale najważniejsze jest to, że powrót okazał się dla niego tak szczęśliwy. Życzymy wszystkiego dobrego Tobie, Kongowi i drugiemu jamnisiowi. Pozdrawiamy. Quote
gacekccm Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Z Kongiem jest już zdrowotnie wszystko ok, w przyszłym tygodniu idziemy już na szczepienie i będzie można odetchnąć z ulgą. Najczarniejszy scenariusz - nosówkę - wyeliminowaliśmy, miały się pojawić objawy w ciągu tygodnia, nie pojawiły się, test na nią wyszedł ujemnie, więc można chyba o niej nie myśleć już. Niestety, razem z powrotem do zdrowia Kongowi wyrosły "różki", zaczął mocno rozrabiać, ale musimy to wszystko się unormuje, oba nasze jamniki wcześniej robiły głupstwa i dało się utemperować je, to pewnie z Kongiem też będzie wszystko ok. ;) Quote
yunona Posted January 30, 2011 Posted January 30, 2011 Powodzenia w "ujarzmianiu" Konga i wszystkiego co najlepsze dla całej zajamniczonej rodzinki! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.