Neigh Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Historia Gerarda jest długa.......zaczęło się tak: Zobaczyłam go na stronie wrocławskiego schroniska jakoś tak pod koniec lipca. Przez zupełny przypadek - królik miał do mnie na tymczas przyjechać. Wyczytałam, ze chory, ze nerki .....no i zaczęłam wyciągać informacje. Zasypywałam pw, molestowałam telefonicznie. Zbierane informacje były różne. A to, ze ma cały mokry tyłek, a to że już nie. Dotarło też info, ze chyba nie trzyma kału. Zaczęłam kombinować jak tu go sobie na głowę ściągnąć i skąd wziąć na to kasę. Pomoc przy USG obiecała Aamms, ktoś tam coś tam.......myślę sobie ok normalna nie jestem wezmę...... Potem się okazało, ze nic mu we krwi nie wyszło, wiec pojechał do DS. Ponoć do super ludzi. Się ucieszyłam, umówiłam się z kimś innym na tymczas..... Po kolejnych kilku dniach dowiaduję się, że wrócił - z adnotacją "niekuwetkowy" Tak sie plotło i wiodło do soboty 18.09 kiedy to pojechał do Zielonej Góry do Edziny, skad miał sie przyjechać do mnie Dostałam zdjęcia stanu miejsca po operacji - jako że jeszcze w schronisku go zoperowano. Ponoć usunięto napletek, bo mocz mu sie tam zbierał i miał non stop stan zapalny. Do mnie przyjechał w niedzielę - miejsce po operacji wyglądało o niebo lepiej niż na zdjęciach. Szwy zdjęte. Tyłek nadal bywał mokry.....dziś wiec pojechałyśmy do mojej p. wet. Dalszy ciąg jest jak niejwierniejszym cytatem z tym co usłyszałam w gabinecie. Każdego kto ma ochotę na dyskusje obrażanie się, podważanie jej opinii zapraszam do merytorycznej dyskusji z nią samą. Była na tyle zdumiona całą akcja operacyjną - że zakładam chętnie podyskutuje a. moja p. wet nie widzi celowości tego zabiegu. Zwłaszcza, ze nic nikomu nie wiadomo na temat wykonanych badań moczu. W każdym razie wyników nie otrzymałyśmy. Dokonywanie zabiegu korekty?/usuwania? napletka ZANIM się zrobi badanie moczu i wykluczy zapalenie pęcherza tudzież kryształy - wydaje się nieco dziwne . ( mnie laikowi też) b. moja p. wet określiła, iż zabieg został wykonany delikatnie mówiąc nieudolnie. To co powinno być schowane jest na wierzchu. Decyzję co dalej z tym fantem.....niestety trzeba wstrzymać. Czemu? c. ano oburzającym jest -że do operacji użyto JEDYNIE nici nylonowych. Moja pani wet zachodzi w głowę JAKIM CUDEM?! miałyby się one rozpuścić na cześci wewnętrznej. Jest to CAŁKOWICIE niemożliwe. Usunięcie ich jest możliwe jedynie pod znieczuleniem czyli uśpieniem kota. Jednocześnie wygojenie i brak podrażnienia z nimi tam tkwiącymi jest takze niemożliwe. Chyba każdy wie, ze są miejsca, w których używa się nici rozpuszczalnych. Zwykle sa to miejsca bardzo czułe - a wewnętrzną cześć prącia chyba można za taką uznać. Można owszem liczyć na to, ze organizm sam usunie je z organizmu. Jakaś tam szansa jest, ale niewielka. W tym stanie nie ma niczego dziwnego w fakcie, ze kot sie wylizuje. Obsikuje i ze nadal utrzymuje się tam stan zapaln Taki skrót chorobowy zrobiłam niedawno na jego wątku na miau: Gerard trafił do schroniska oddany przez właścicieli jako kot z chorymi nerkami. W schronie zrobiono mu podstawowe badanie krwi i ponieważ nic w nim nie wyszło poszedł do adopcji. Natychmiast znaleźli się super ludzie gotowi kota kochać i leczyć w razie potrzeby......Po 3 dniach oddali go z powrotem jako kota nie kuwetkowego. W schronie zrobiono mu zatem operację....Wersja ogółu brzmiała, ze operowano mu stulejkę - wersja podana mojej pani wet, że usuwano mu narośl.... Ze schronu zatkanego ropą zabrała go Edzina - do mnie trafił w lepszej kondycji. Już bez ropy ale za to z nierozpuszczalnymi nićmi. W miejscu pooperacyjnym porobiły się zrosty, które uniemożliwiają pełną ruchomość penisa Gerarda. No i co dalej........Najpierw badanie krwi i moczu.Dalej było prześwietlenie kontrastowe pęcherza + usunięcie tych nici ( w znieczuleniu) a przy okazji sanacja paru zębów. Prześwietlenie wykazało, ze pęcherz jest jak najbardziej ok. Zwieracz też w porządku. Następnie zrobione zostało usg nerek ( wykazało przewlekłe stany zapalne nerek, cewki i pęcherza ). ALe - jeśli kot się zalewa i pozostaje mokry nic dziwnego w tym, ze przeziębia pęcherz. Poza tym nerki i reszta jak najbardziej ok. Potem było prześwietlenie kręgosłupa - celem wykluczenia neurologicznego popuszczania. Wszystko ok. Gerard jest na moje oko lekko wygrzbiecony. Zrobiono kolejne badanie moczu - noo i kot ma mocz zasadowy. Jeśli się go nie zakwasi, moze dojść do wytworzenia kryształów. Tak czy siak - jedynym pomysłem jest zrobienie kotu operacji wyszycia cewki moczowej. Moze to przynieść efekt, ale nie musi. Dodatkowo okazało sie, ze Gerard ma poważne problemy ze wzrokiem. Jest kotem słabo widzącym, na lewym oku ma zacmę ( nieusuwalna). A wynika to wszystko z przesączania sie ciałka szklistego, co w konsekwencji moze prowadzić do konieczności usunięcia soczewki - tak aby uniemożliwić podnoszącemu sie ciśnieniu uszkodzenie oka. Niestety nie ma na to skutecznego lekarstwa - jedyne 3 rodzaje kropli wpuszczane 2 razy dziennie. Koszt operacji okulistycznej tego rodzaju nie jest mi znany, bo nie pytałam. Uff - jakieś pytania? Aktualny stan finansów Gerarda Co po zaokrągleniu daje nam już na jego koncie 230 zł .Tyle mam obecnie. Aczkolwiek wiem od ennante, ze bedzie wiecej . Bardzo serdecznie dziękuję.......szalenstwa nie ma, bo będę musiała niebawem uzupełnić mu karmę wet. I na to też troszkę pójdzie. Psychika? Gerard to bez wątpienia najciekawszy przypadek z jakim miałam do czynienia. Opis jego przygód znajduje sie tutaj: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=13&t=117806 Polecam lekturę, bo bywa tam naprawdę śmiesznie. Gerard zwany Wytrzeszczem dostarcza nam wielu niezwykłych doznań:-) Oczywiście szuka domu.......ale jak powszechnie wiadomo - Neigh normalna nie jest - wiec uczciwie mówię, ze dom musi być : - kochający - kocio swiadomy i doświadczony - z wolą posiadania chorowitego świra:-) No po prostu niezwykły. Niemożliwe. A wcale że nie! Ja mu taki znajdę.......zobaczycie. Quote
Neigh Posted January 8, 2011 Author Posted January 8, 2011 http://www.dogomania.pl/threads/190309-Ruda-d%C5%82ugow%C5%82osych-gromada-czyli-jak-mi-na-%C5%82eb-pada..../page32 I wątek na którym dotychczas była opisywana historia Gerarda. Rozliczenie Gerarda: 92 zł - wet 25 zł - badanie moczu zdjęcie szwów, zdjęcie rtg, usunięcie kamienia i zębów - 175 zł II szczepienie - 45 zł odrobaczenie 15 zł braunol krople - 20 zł Razem 372 zł + 95 zł - USG - dr Marciński 20 zł krople tobrosopt ( antybiotyk ale POLECAM! działanie natychmiastowe i piorunujące) + 30 zł wizyta ( + zastrzyk antybiotyk) + 8 zł furaginum 200 zł - badania ( kręgosłup prześwietlenie, mocz, okulista ) 11 zł ogłoszenie allegro 40 zł - zentonil 62 zł - virgan karma royal urinary 111 zł antybiotyk, karma Rc urinary ( 22.02) - 149zł Razem 1098 Wplywy Kocia Skarbonka ( miau) - 100 zl mawin ( miau ) - 50 zl II bazarek 50 zł 40 zł niedoszła pani 100 zł Aamms 100 zł Mruczeńska ( Miau - chyba kocia skarbonka) 40 zł - Ska ( miau) 200 zł - Alternatywa Zielonogórka 40 zł - bazarek Edzina ( miau6) Razem 720 zl + 300 p. Ula B + 46,60 - z dziedzictwa Morki + 25 zł - zwrot za niewykorzystane leki p. Edyta z Wrocławia - 50 zł Alienor - 20 zł ( miau) ennante - 50 zł ( miau) + 100 zł p. Ela od Morki + 120 zł - Pakt Czarownic z Miau + 79 zł - bazarek dogo razem 1510,60 Na plusie 412,60 Do tego miejsca skany rachunków wklejone na wątku, do którego podałam link. Jeśli ktoś sobie życzy przekopię wątek, znajdę i przekopiuję...... Quote
Neigh Posted January 8, 2011 Author Posted January 8, 2011 Achaś i jeszcze jedno - ponieważ Gerard bardzo kategorycznie stwierdził, ze zentonilu brał pod ŻADNYM pozorem nie będzie - zwrócono mi za niego 25 zł - ale kupiłam za to saszetki karmy wet ( urinal ) wiec nie dopisuję Quote
Ewa Marta Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 No to się w końcu chłopak doczekal wątku:-) Quote
Nutusia Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Ha, jaki ład i porządek - jakbyś postanowienie noworoczne zrobiła! :) Quote
Neigh Posted January 8, 2011 Author Posted January 8, 2011 Postanowienie to jest takie: dom dla Gerarda i jeszcze 2 ze strychu......i urlop. Mam dość.....przynajmniej chwilowo :-) Quote
Nutusia Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Nie ma. To jest opcja wziąć "kota w worku" :) Quote
mmd Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 No przyszłam i ja do kota:) I nie w worku, bo ja go gdzieś widziałam, może na miau. Quote
Ewa Marta Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Nutusia napisał(a):Nie ma. To jest opcja wziąć "kota w worku" :) Jesteś niemożliwa:lol: Wywalą mnie z roboty za te niekontrolowane parskanie i rżenie przy monitorze:evil_lol: Quote
Kociabanda2 Posted January 24, 2011 Posted January 24, 2011 Ewa Marta napisał(a):Jesteś niemożliwa:lol: Wywalą mnie z roboty za te niekontrolowane parskanie i rżenie przy monitorze:evil_lol: widzę, że nie tylko ja zajmuję się w pracy nie tym co potrzeba :D Quote
Neigh Posted January 24, 2011 Author Posted January 24, 2011 Zdjęcia wstawię - mało tego zdjęcie tego co wymyśliłam. A moze nie ja wstawię jeno ktoś miły;-). Wytrzeszcza odbieram dziś:-) się dowiem co narozrabiał........ Były dwa kolejne telefony - jeden od jakieś mocno napalonej osoby " czy tego kota na pewno nie oddadzą podczas pani nieobecności". Nie oddadzą, bo to nie jest na zasadzie kolejności zgłoszeń. I co? I miała zadzwonić w czwartek i nie zadzwoniła po dziś dzień Pan - z cyklu " to gdzie mam przyjechać" A i jeszcze jeden "jak kot do dzieci". Nie lubię takich pytań.......Kurcze nie wiem ale jakoś źle na mnie działają.......No bo jak kot do dzieci? Tak jak i do pozostałych domowników, o ile nie jest meczony........Na co zwykle słyszę " no wie pani, ale to dzieci.....". Czyli co pyta mnie pan - czy jak bedą ciągnąć za ogon to nie podrapie? Mam nadzieję że podrapie i to na tyle dotkliwie, ze nigdy wiecej tego nie zrobi........dzieci sie przy zwierzętach sporo uczą:-). I ja NAPRAWDĘ tak uważam. Zuzkę też parę razy koty potraktowały zanim zrozumiała, ze kot to nie miś którego można przytulać kiedy człowiek ma ochotę. Ze na przytulanie ochotę muszą mieć DWIE strony. Moim zdaniem to cenna nauka. Quote
jaanka Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 Czekam z niecierpliwością na zdjęcia . Ciekawe co takiego wymyśliłaś , ostrzyżesz go na pudelka ;) ? Zgadzam się z Tobą , też tak uważam . Jak słyszę takie pytania to wolę żeby kota nie mieli . Quote
Neigh Posted January 25, 2011 Author Posted January 25, 2011 Zanim będą zdjęcia to jest tak Wytrzeszcz ( bo tak go pieszczotliwie nazywam) ma aktualnie - odparzoną nasadę ogona. Niestety gramy wersję przewidywaną przez moją p. wet - kot się jednak zalewa, mocz maceruje i powoduje odparzenia. Ponieważ dziś moja osobista Bromba ma operację ( kciuki b. wskazane) podpytałam co robić. Dostałam Cavilon - nie zapłaciłam złotówki, bo na granicy przeterminowania. Prawda jest taka, że należałoby jak najszybciej zrobić mu to wyszycie.......tyle, ze nie ma za co. Aktualny stan jego konta wynosi 142,60 Było 228,60 - 111 zł ( urinal - karma wet ) + 25 ( za nieużywane leki ). Na operację podrzeba min. 400 zł wiecej....... Nie wspomnę o lekach, opatrunkach itp....... I to mnie poważnie podłamuje. Quote
Kociabanda2 Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 czyli Gerard potrzebuje kaski :( Za Brombę trzymam kciuki :kciuki: Quote
Nutusia Posted January 25, 2011 Posted January 25, 2011 A co Brombie bidusi jest?... Gienek, kasę zbieraj! Quote
Neigh Posted January 26, 2011 Author Posted January 26, 2011 Nutusia napisał(a):A co Brombie bidusi jest?... Gienek, kasę zbieraj! Brombula ma nowotwór umiejscowiony na powiece dolnej......a raczej miała - bo wczoraj został usunięty. Ma go od zawsze. To znaczy nie wiem czy od zawsze, bo ja ją wzięłam ze schronu - siedziała sobie tam .....8 lat. Teraz ma na oko 12. Tyle, ze do tej pory nie rósł...aż nagle zaczął. W tempie szalonym. Bromba jest sercowa - i w jej przypadku ŻADNE usypiania nie są wskazane, bo jest obawa, ze serce tak zwolni, ze po prostu stanie. Waży 32 kg wczoraj padła jak rażona piorunem przy znieczuleniu na 10 kg psa. Ale spoko guz usunięty, oko całe, Bromba zadowolona, żarłoczna itp. Quote
Ewa Marta Posted January 26, 2011 Posted January 26, 2011 Wrzucam na prośbę Agi i czekam aż napisze o co chodzi:-) Quote
Neigh Posted January 26, 2011 Author Posted January 26, 2011 To jest "koszulka cegiełka". Tak sobie wymyśliłam. Na zdjęciu jest oczywiście Gerard. Koszulka jest biała - w rozmiarze L. Jest na niej taki napis jak widać......Zdjęcia koszulki nie mam, ale mogę mieć:-). Na razie zamówiłam jedną......napisy mogą być różne "wszędzie jestem taki włochaty", "ten kot wyzdrowiał dzięki mnie" itp. Koszt zrobienia koszulki to 33 zł. Minimalnie wiec musiałaby kosztować 40 zł - żeby z każdej koszulki uzyskać jakieś 7 zł na operację. Chyba ze ktoś ma dostęp do tanich koszulek lub wykonawcy. Koszulka nie musi być biała. I co Panie i Panowie na to? Quote
mysza 1 Posted January 26, 2011 Posted January 26, 2011 Fajne tylko dostawca drogi bardzo, mało dla kota idzie. Quote
Neigh Posted January 26, 2011 Author Posted January 26, 2011 mysza 1 napisał(a):Fajne tylko dostawca drogi bardzo, mało dla kota idzie. Dlatego pytam - tu różne ludzie mają kontakty - najdroższa jest z tego koszulka ( nooo!) - i oczywiście nadruk - który moze być tańszy jak sie zrobi duuuuuuuuużo. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.