hop! Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 romenko ja Ci wierzę. Ufam, że Twoja decyzja będzie słuszna i przemyślana. W pewnym momencie zrozumiałam, że gdybyś chciała się pozbyć Dianki to zrobiłabyś to dawno i nie pisałabyś o tym na forum. Gdyby mój pies cierpiał, nie wahałabym się ani chwili... Sobie też wolałabym skrócić cierpienie - wszystko jedno czy legalnie czy nie... Quote
Evelin Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Do tej pory pamietam, jak trzeba było uspać 14-letnią Gunię z powodu nowotworu.. po 2 operacjach z rozległymi przerzutami...nie mogła juz ustać na nózkach...Trochę za późno została podjeta ta decyzja (tak uważam teraz,po latach)...Było bardzo cięzko... Ale cóż Romenka, Dianka to Twój pies i właściwie nikt nikt inny nie będzie w stanie zadecydować..Może ktos Ci doradzi,ale ostateczna decyzja powinna należeć do Ciebie.. Decyzja jest bardzo trudna i przykra, ale jesli widzisz,że Dianka bardzo cierpi... to może pomyśl czego Ty chciałabyś będąc tak cierpiąca jak Ona,spróbuj sie postawić na Jej miejscu..moze choc troche ułatwi Ci to podjęcie decyzji...Trzymajcie się... Quote
BeataJ Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Iwonko....jestem z Toba! Pamietaj ile dalas Diance, ile wspanialych chwil, ile ciepla, ile glaskania.... Beata Quote
ara Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Iwonko, cokolwiek postanowisz, będziemy z Wami:glaszcze: Quote
fox_india Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Iwonka przyjde dzis do Was przegonimy smutki, choc na chwile :mad: Quote
hankag Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Romenko w szpitalu opowiadalam Ci rózne wesole historyjki rowniez z mojego zycia i moich blizniakow , przepraszam ale wlącze sie i teraz w te bardziej smutne ....caly czas jestem milczącym ostatnio fanem wątku ...ale musze sie wypowiedziec dluzej juz nie chce milczec . Nasz bulterier przezyl z nami 11 lat cudownych lat , w zeszlym roku w sierpniu , na urlopie bardzo zle sie czul , przyjechalismy z dzialki ...biegiem na Bialobrzeską ...przeswietlenia.....chloniak ....z dnia na dzien bylo coraz gorzej , juz byla powiekszona wątroba śledziona, wszystkie węzly ....mozna bylo podawac chemie ...jeszcze pol roku ....tego mu nie moglam zrobić widząc jak cierpi , jaki jest inny niz zwykle ...nie mial sily chodzic ...siusiu i do domu . Za bardzo go kochalam . Zostanie w naszych sercach do końca zycia ....ale poprosiliśmy go zeby zrobil tam troche miejsca i dla Neli , ktorą zabraliśmy od Neris juz po 10 dniach . Uwazam ze nie powinno sie szukac zadnego domku dla Dianki ...ona odbierze to jako odtrącenie przez Ciebie i nie bedzie wiedziala dlaczego ją oddalas . Jest schorowana , bardzo cierpi sama wyczujesz ten moment , zeby postanowic ze dość tym cierpieniom . Ale odejdzie przy boku swojej pani , w milości . I to bedzie najwazniejsze . W nowym domku nie wiadomo jak bylaby traktowana , czy nie za bardzo irytowaloby tych ludzi jej zachowanie , ktore jest spowodowane choroba , a nie zlośliwością . Zdecydowanie uwazam , ze Dinka zalamalaby sie zmianą domku ...trzeba umiec kochac ...i nawet decyzja o uspieniu ... jest milością , mówie to z calą świadomością ....bo to ja ukochana pani mojego bula weszlam do lecznicy spędzic z nim ostatnie minuty...wszystkie trzy chlopy w samochodzie plakaly....ja w srodku , w sercu tez ...ale wiedzialam ze to co robie to wlasnie milość do niego ...nie pozwole mu dluzej cierpieć Quote
dorota412 Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Zdecydowanie uwazam , ze Dinka zalamalaby sie zmianą domku ...trzeba umiec kochac ...i nawet decyzja o uspieniu ... jest milością Iwonko, te slowa Hani, podsumowuja najlepiej cala sytuacje. Mysle, ze obie z Dianka bedziecie wiedzialy kiedy nadejdzie t e n moment i bedzies wiedziala co robic. Serdecznie Was sciskam. Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 hankag napisał(a):Romenko w szpitalu opowiadalam Ci rózne wesole historyjki rowniez z mojego zycia i moich blizniakow , przepraszam ale wlącze sie i teraz w te bardziej smutne ....caly czas jestem milczącym ostatnio fanem wątku ...ale musze sie wypowiedziec dluzej juz nie chce milczec . Nasz bulterier przezyl z nami 11 lat cudownych lat , w zeszlym roku w sierpniu , na urlopie bardzo zle sie czul , przyjechalismy z dzialki ...biegiem na Bialobrzeską ...przeswietlenia.....chloniak ....z dnia na dzien bylo coraz gorzej , juz byla powiekszona wątroba śledziona, wszystkie węzly ....mozna bylo podawac chemie ...jeszcze pol roku ....tego mu nie moglam zrobić widząc jak cierpi , jaki jest inny niz zwykle ...nie mial sily chodzic ...siusiu i do domu . Za bardzo go kochalam . Zostanie w naszych sercach do końca zycia ....ale poprosiliśmy go zeby zrobil tam troche miejsca i dla Neli , ktorą zabraliśmy od Neris juz po 10 dniach . Uwazam ze nie powinno sie szukac zadnego domku dla Dianki ...ona odbierze to jako odtrącenie przez Ciebie i nie bedzie wiedziala dlaczego ją oddalas . Jest schorowana , bardzo cierpi sama wyczujesz ten moment , zeby postanowic ze dość tym cierpieniom . Ale odejdzie przy boku swojej pani , w milości . I to bedzie najwazniejsze . W nowym domku nie wiadomo jak bylaby traktowana , czy nie za bardzo irytowaloby tych ludzi jej zachowanie , ktore jest spowodowane choroba , a nie zlośliwością . Zdecydowanie uwazam , ze Dinka zalamalaby sie zmianą domku ...trzeba umiec kochac ...i nawet decyzja o uspieniu ... jest milością , mówie to z calą świadomością ....bo to ja ukochana pani mojego bula weszlam do lecznicy spędzic z nim ostatnie minuty...wszystkie trzy chlopy w samochodzie plakaly....ja w srodku , w sercu tez ...ale wiedzialam ze to co robie to wlasnie milość do niego ...nie pozwole mu dluzej cierpieć Bardzo mnie wzruszyła Twoja historia Haniu :-( Dziękuje Ci ze jesteś. Ja wiem że Diance trzeba pozwolić odejść z tego świata jednak nie wiem czy podołam:placz: Ja poczekam do przyjazdu Ani Kobold i niech ona zobaczy Diankę,niech sama oceni jej stan na podstawie tego co widzi. Ania u mnie przenocuje więc bedzie miałą dłuższą stycznosc z Dianką. Niech się z nią przejdzie,niech porówna psa zdrowego do Dianki. To jest naprawdę potworna różnica. Chcę by ktoś kto jeszcze jej nie widział powiedział co zrobiłby na moim miejscu widząc taką Diankę. :-( Quote
hankag Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Jak wyczujesz juz ten moment , a wyczujesz na pewno podołasz nie martw sie ...z milości do Dianki , ona nie moze fizycznie podjąć takiej decyzji ....choc moze by chciala ...ale od tego mają one nas , my wiemy co dla nich dobre , a co nie . Przez cale ich zycie u nas sterowalismy ich dobrem i złem . I one nam ufaja ...nie mozemy zawieżc ich zaufania ...wlaśnie z milości do nich ....bo nie podjecie takiej decyzji to nie ich dobro tylko nasze tchorzostwo i egoizm Ja caly czas bałam sie nie tego ze nie przezyje ewentualnej sytuacji zmuszajacej mnie do uspienia Vipera ...ale tego jakby nie daj boze nam zginął ...wtedy odeszlabym od zmysłow ...nie wiedząc czy mu ktos pomoze , nie bedzie bal sie dac mu pic , jesc ...ze wzgledu na rase... czy mu nie zimno , do kogo sie przytuli , czy przykryja mu nosek tak jak lubi podczas snu kocykiem ... i do końca swoich dni nie spoczelabym zanim bym nie znalazla zywego lub martwego ....bo nie moglabym zyc z tym . A swoim chlopom powtarzałam caly czas ...mial u nas jak w puchu , przezyl 11 lat w wielkiej milości , odszedl szczęsliwy .... Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 To jest wlaśnie to.Dr Jagielski może i przedłuzył by życie Dianki o rok,dwa jednak z jakim skutkiem?Pies żył by w ciągłym bólu i czy warto? Dianka od dwóch dni piszczy prawie non stop :-( Bardzo cicho ale dlatego że wie że mnie do szału doprowadza jaj piszczenie (nie mogę tego słuchać chyba dlatego że nie umię jej pomóc:-(). Mówię cicho Dianka a ona coraz ciszej piszczy. Czy to z bólu? Napewno. Dianka teraz leży na łużku swoim i popiskuje.Piszczy wtedy kiedy tylko odwrócę od niej wzrok a jak zwracam uwagę na nią to oczy jej robią się tak smutne że muszę spowrotem uciekam wzrokiem od niej :-( a ta dalej piszczy:-( Kiedyś uspałam moją kocicę,starowinke która nie miała już zębów,ledwo chodziła, miała zapalenie ucha i ktora spała na dworze czy mróz czy gorącz bo matka nie pozwoliła mi jej zabrać do domu. Nie żałuje tego! Wiedziałam że jeśłi tego nie zrobię kociczka umrze sama gdzieś na mrozie. Ja musiałam wtedy wyjechać a wiedziałam że jak zostawię ją w zimie na pastwę losu to ona niewytrzyma tego. Jedzenie jej trzeba było drobić na maleńkie kawałki bo inaczej nie umiała sobie poradzić z pogryzieniem jedzenia a nikt oprócz mnie tego nie robił. Nie żałuje tamtej decyzji nawet na chwilę! Płakałam bardzo przed wykonaniem zabiegu a potem po. Kicia śniała mi się jeszcze przez dwa tygodnie i nie były to miłe sny ale wiem że to była najsłuszniejsza decyzja jaką mogłam dla niej podjąć. Bóg wie jakie ona jeszcze choroby miała jednak to był kot ktory miał conajmniej 15-ście lat i gdybym nie ja pozwoliła jej odejść wtedy to jeszcze tamtej zimy sama by umarła sama. Wiem że jeśłi pomoge Diance odejść to będzie bardzo przemyślana decyzja. Najpierw chcę zasięgnąć jeszcze porady lekarza poraz enty i chce by ktoś zobaczył Diankę kto nie miał z nią styczności nigdy. Quote
Ulka18 Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Iwonko, mialam 2 razy taka sytuacje jak Hania. Ostatnia 2,5 roku temu, dokladnie 9.lutego 2005, moja sunia collie odeszla z nasza pomoca. Chorowala, jak sie dowiedzialam potem na raka watroby, prawdopodobnie juz od wrzesnia 2004. Leczylismy ja intensywnie od grudnia. Dopiero w lutym, gdy Wenus juz nie jadla, nie siusiala, nie miala sily wstac, po wielu argumentach weterynarza, postanowilismy jej pomóc odejsc. Teraz zaluje, ze bylismy tak glusi na to co mowil do nas wet od kilku tygodni. Za duzo moja sunia sie meczyla, za dlugo cierpiala. Cala rodzina bardzo mocno to przezyla, szczegolnie moja corka Ulka, wtedy lat 12, rozchorowala sie z nerwow, zalu i tesknoty. Wiem, ze dobrze zrobilismy...bo te kilka kolejnych dni to byloby dalsze niewyobrazalne cierpienie Wenus. Moze odeszlaby sama, ale ile by sie jeszcze nameczyla... Iwonko, zapytaj siebie i Dianke w myslach...na pewno uslyszysz odpowiedz. Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 Współczuje Wam tych strasznych chwil jakie musieliście przezyć kiedy zdecydowaliście o tym by swojemu psiakowi czy innemy zwierzaczkowi pomóc odejść:-(. Ja nie dopuszczam tej myśli ale chyba ten czas nadchodzi powolutku. Cały czas myślę. Załuje bardzo że Dianka nie umie mówić wtedy nie maiałabym żadnych pretensji do siebie a tak?Boże:placz: Nie chcę potem stać przed lustrem i obwiniać się za śmierć psa! tego się najbardziej boje! Nie chcę skrzywdzić Dianki! Jak poznać że to ten czas? Dianka na dworze zachowuje się ak zdrowy pies.Biega, tarza sie po trawie i wydaje sie że ją nie boli. Jedynie po czym wtedy można poznać że z Dianka jest coś nie tak to jej chód. W domu znowu zaczyna się inna bajka. Dianka nie ma miejsca w 32 metrach.. Zaczyna się potykać,nogi jej się rozjeżdżają, chodzi z miejsca na miejsce,popiskuje a oczy jej robią się tak smutne że żal patrzeć na tego psiaka :-( Jak poznać że to ten moment? Dlaczego na dworze inaczej się zachowuje a w domu inaczej? Ja jeszcze mogę dodać tyle:wydaje mi się że Dianka jak biega ja wtedy nie boli. Ona tak jakby specjalnie przyśpiesza. Kiedy biegnie to tak pięknie jak koń galopem ale kiedy tylko musi się zatrzymać to jej nogi od razu rozjeżdżają się,dostaje przykurczu i od razu zmienia się w oczach. Quote
jayo Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Na jutro mielismy zarezerwowana wizyte u Jagielskiego na 17.20 z Dianka. Czy ktos sie wybierze do kontroli czy mam ten termin zwolnic? Mnie nie ma w warszawie, wie tym razem pomoc nie moge. Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 jayo napisał(a):Na jutro mielismy zarezerwowana wizyte u Jagielskiego na 17.20 z Dianka. Czy ktos sie wybierze do kontroli czy mam ten termin zwolnic? Mnie nie ma w warszawie, wie tym razem pomoc nie moge. Bardzo przepraszam ale co ta wizyta może nowego wnieść? Co Dr Jagielski może nowego powiedzieć prócz tego co już powiedział? Co?Steryd Diance podać? Ja steryd jej moge podać w klinice na Lencewicza. Bo nie rozumie tego:roll: Żadne inne leki Diance nie przepisze przecież. Oczywiście jeśłi jest ktoś chętny do tego by z Dianką jechać-bardzo proszę. Ja nie mogę niestety. Kina pojechała do Tomaszowa już na stałe i zostalam sama a z dzieckiem i z chorym ledwochodzącym psem nie pojadę. Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 Chociaż szczerze mówiąc chętnie pojechalabym i sama osobiscie porozmawiałabym z dr Jagielskim bo z tego co mi wiadomo to dr powiedział że "przesadzam" :roll:.Ciekawa jestem tylko z czym przesadzam?-a to tak na marginesie. Quote
jayo Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 [quote name='romenka']To jest wlaśnie to.Dr Jagielski może i przedłuzył by życie Dianki o rok,dwa jednak z jakim skutkiem? Wiem że jeśłi pomoge Diance odejść to będzie bardzo przemyślana decyzja. Najpierw chcę zasięgnąć jeszcze porady lekarza poraz enty i chce by ktoś zobaczył Diankę kto nie miał z nią styczności nigdy. Odnosilam sie do tego stwierdzenia. Siedze cicho, jak nie mam nic do dodania albo powiedzenia ciekawego. Czasem jednak mnie korci. Romenko, zapytam bez zadnego nastawienia emocjonalnego do tego stwierdzenia i do Ciebie - jesli chcesz ulzyc Diance, to czy chcesz podjac decyzje o eutanazji samodzielnie czy wspolnie z dogomaniakami ? To nielatwa decyzja z cala pewnoscia. Czy zanim to sie stanie, chcesz ulzyc jej bolowi podajac sterydy - tylko po to, zeby mniej cierpiala, a nie w celu przedluzania jej zycia? Wydaje mi sie, ze jesli Dianka ma mniej cierpiec to leki sa konieczne - takze kolejna konsultacja u lekarza, jesli lekow nie masz juz - bo te dawki, ktore dostalysmy poprzednim razem, pewnie sie juz skonczyly. Bardzo Ci wspolczuje, ze kochajac Dianke, inaczej nie mozesz jej pomoc. Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 No więc: to nie dr Jagielski podał Diance po raz pierwszy steryd ktory Dianie pomógł tylko lekarze na Lencewicz. Dr Jagielski wtedy szpikował Dianę innymi lekami które miały jej pomóc jednak tamte leki nie przyniosły żadnego ukojenia Diance tylko ciągłe biegunki.Co mi dr Jagielski powie na tej jutrzejszej wizycie? Wszyscy dobrze wiemy że nie przepisze żadnych leków prócz sterydu. Po co mam jechać na Białobrzeską specjalnie z psem po staryd dla niej skoro ja steryd mogę jej podać na Lencewicza :roll: po drugie:chyba troszke za wcześnie na steryd dla Dianki bo nie minęło jeszcze 3 tygodnie od poprzedniej dawki:razz: a po trzecie :nie ma zbytniej poprawy po ostaniej dawce sterydu bo wczesniej jej pomagal i chód Dianki był o niebo lepszy lecz teraz jakoś zamiast to wszystko się poprawiać Dianka chodzi coraz gorzej. Jasne jeśli znajdzie się chętny by jechać z Dianką do dr Jagielskiego to prosze bardzo ale nie szkoda wam pieniędzy na taką samą diagnozę co poprzednio. Ja wam to mogę powiedzieć bez wizyty u lekarza. Quote
romenka Posted October 9, 2007 Author Posted October 9, 2007 Poza tym: ja nie chcę się radzić dr Jagielskiego ponieważ dr Jagieski mi nic nie powie ciekawego prócz tego co wam powiedział. Nie podoba mi się to że dg Jagielski stwierdził że WYOLBRZYMIAM to co się dzieje z Dianką nie będąc i nie widząc jej na codzień! To nie on musi chodzić z nią na spacery patrzac się jak ta psina prawie ciągnie nogi za sobą jak ma gorsze dni, to nie on musi sprzątać kupy po tym psie, to nie on musi wysłuchiwać piszczenia Dianki, nie on musi znosić ciągłego kręcenia się z łazienki do kuchni, z kuchni na balkon z balkonu znów do pokoju...jak widać że ją boli. Jeśłi dr Jagielskiemu tak zależy na życiu Dianki niech ją weźmie do siebie i zobaczy na ile mu starczy sił by leczyć tego psiaka?Ile będzie mógł na to wszystko patrzeć,na jej oczy smutne...Ile waszym zdaniem steryd będzie pomagał Diance? Jak długo jeszcze? Jakie konsekwencje poniesie to za sobą (dlugotrwale podawanie sterydu)?Narazie Dianka jeszcze chodzi a co się stanie jak przestanie chodzić? Czy warto czekać do tego momentu aż się położy i nie podniesie wcześniej cierpiąc a ja czekając na ten moment? Wtedy będę usatyswakcjonowana że pies przeżył do mementu aż nogi odmówiły jej posłuszeństwa ale to że ją wcześniej bolalo to mniejsza o to bo przeciez przedłużylam jej życie,tylko szkoda że cierpienia nie. Jeśłi zobaczę że Dianka coraz częściej daje piszczenbiem znać że ją boli to wtedy podejmę tą decyzje teraz narazie nie mogę i żadna wizyta u dr Jagielskiego do tego mi potrzebna nie będzie. Quote
dzodzo Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 no niestety, znam to z autopsji, mi tez jeden wet i drugi wet i tzreci wet mówi ze " wyolbrzymiam " i "przesadzam" to co sie dzieje z moja sunia odmawiając podania leków przeciwbólowych "bo to i tak nic nie da".Ale to ja patrze na jej ból i smutne oczy i przewracanie się a nie wet , który ją widzi raz czy dwa w miesiącu...A ja chce żeby reszte życia przezyła bez bólu i cierpienia. Romenko-jest taki lek Carthrophen vet-daje dobre efekty, jest bardzo nowoczesny no i nie ma tego co po streydach czyli wzmozonego pragnienie i sikanie i etc. , ale nie wiem czy w sytuacji Dianki ma to jeszcze sens podawanie go(nam pomaga ale i schorzenie nieco inne).Koszt to ok 170 zl za 10 ml ale to starcza na dlugo Quote
shirrrapeira Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Ja tez przezylam to, prawie 2 lata temu. Mój pies miał guzy zlosliwe pod guzami niezlosliwymi i trzeba bylo podjac decyzje, ze usypiamy, ale on sam wybral i sam umarl. Bedziesz wiedziala kiedy zycie Dianki ma sie zakonczyc, bedziesz to czula. Quote
romenka Posted October 10, 2007 Author Posted October 10, 2007 Dianka znów robi pod siebie :-( już trzeci dzień :-( Quote
jayo Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 romenka napisał(a):Dianka znów robi pod siebie :-( już trzeci dzień :-( Mam dla niej leki, ktore mialy pomoc ew. oslonowo, ale od Jagielskiego, wiec nie wiem czy Ci je przywozic. Quote
romenka Posted October 13, 2007 Author Posted October 13, 2007 [quote name='jayo']Mam dla niej leki, ktore mialy pomoc ew. oslonowo, ale od Jagielskiego, wiec nie wiem czy Ci je przywozic. Jayo ja już serdecznie Ci dziękuje za te leki w takim razie po takim tekście. Nie chcę!Jak chcesz to zażyj je sama przecież sa od dr. Jagielskiego. Poza tym ja nie napisałam że Dianka ma biegunki wiec w czym miały by pomóc osłonowo? ONa robi pod siebie co i napisałam więc miały by pomóc jej by zaprzestała? Jayo ja nie obraziłam dr Jagielskiego tylko napisalam że nie ma sensu jechać do Niego bo on nic nowego nie powie więc przestań się oburzać aż tak! Właśnie dlatego juz mi się nie chce pisać na dogo. Ja zaczynam już mieć wszystkiego dość przez to co się dzieje tutaj na wątku. Mam dość jakiś chorych spekulacji i zarzutów bezpodstawnych. Odechciewa mi się... Kiedyś nie widziałam dnia bez zaglądnięcia na dogo,nie mogłam żyć bez tego forum teraz nabrałam już dystansu po wątku Dianki. Jest tu wiele wspaniałych ludzi dla ktorych warto tutaj być ale przewagą jest jednak to że znajdują się też osoby przez które obrzydziłam sobie dogomanię. Nie chcę więcej już kłócić się ani sprzeczać. Napewno mi jest ciężej w tej sytuacji co się znalazlam niż wam a boję się że znów zaczną się jakieś chore naloty a mi się już nie chce w tym uczestniczyć. Jayo tak na marginesie jeszcze napiszę: przecież tak bardzo zależalo ci na zdrowiu Dianki,tak bardzo chciałaś ją wozić do dr Jagielskiego więc dlaczego leki jakie miałaś dla Dianki tak długo na nią czekały? Czemu dopiero teraz napisałaś,przypomniałaś sobie że je masz? Taka jesteś do przodu i tak bardzo leży ci los Dianki na sercu a jednak nie pokwapiłaś się by przywieść leki które jak sama napisałaś" [...] miały pomóc [...]"? Gadać każdy umie ale znaleśc się w sytuacji już tak nie wychodzi. Nie chcę tych leków jeszcze raz zaznaczam bo łaski nie zrobisz mi jak ich nie przywieziesz w końcu to Dianka ma "coraz mniej czasu" a leki mogły leżeć u Ciebie aż tak długo. Quote
jayo Posted October 13, 2007 Posted October 13, 2007 [quote name='romenka'] Jayo ja już serdecznie Ci dziękuje za te leki w takim razie po takim tekście. Nie chcę!Jak chcesz to zażyj je sama przecież sa od dr. Jagielskiego. Poza tym ja nie napisałam że Dianka ma biegunki wiec w czym miały by pomóc osłonowo? ONa robi pod siebie co i napisałam więc miały by pomóc jej by zaprzestała? Zle przeczytalam, przepraszam, jakos zrozumialam, ze znow ma biegunki, a nie, ze nie trzyma kupy. [quote name='romenka'] Jayo ja nie obraziłam dr Jagielskiego tylko napisalam że nie ma sensu jechać do Niego bo on nic nowego nie powie więc przestań się oburzać aż tak! Nie oburzam sie, tylko odwolalam sie do twoich slow o wizyte u lekarza - stad moje pytanie o wizyte u Jagielskiego - czy ja odwolywac, czy moze jeszcze jest cos co trzebaby sprawdzic wg Ciebie. [quote name='romenka'] Właśnie dlatego juz mi się nie chce pisać na dogo. Ja zaczynam już mieć wszystkiego dość przez to co się dzieje tutaj na wątku. Mam dość jakiś chorych spekulacji i zarzutów bezpodstawnych. Odechciewa mi się... Kiedyś nie widziałam dnia bez zaglądnięcia na dogo,nie mogłam żyć bez tego forum teraz nabrałam już dystansu po wątku Dianki. Jest tu wiele wspaniałych ludzi dla ktorych warto tutaj być ale przewagą jest jednak to że znajdują się też osoby przez które obrzydziłam sobie dogomanię. Nie chcę więcej już kłócić się ani sprzeczać. Napewno mi jest ciężej w tej sytuacji co się znalazlam niż wam a boję się że znów zaczną się jakieś chore naloty a mi się już nie chce w tym uczestniczyć. Nie wciagaj mnie w to - doszukujesz sie w kazdym tekscie atakow - i nie wiem, czemu usilujesz sie bronic i tlumaczyc, jesli nikt Ci nic nie zarzucil ... Jakies poczucie winy? Jestem ostatnia, ktora ocenia, nie majac pelnej wiedzy. Nie prowokuj mnie do tego. [quote name='romenka'] Jayo tak na marginesie jeszcze napiszę: przecież tak bardzo zależalo ci na zdrowiu Dianki,tak bardzo chciałaś ją wozić do dr Jagielskiego więc dlaczego leki jakie miałaś dla Dianki tak długo na nią czekały? Czemu dopiero teraz napisałaś,przypomniałaś sobie że je masz? Taka jesteś do przodu i tak bardzo leży ci los Dianki na sercu a jednak nie pokwapiłaś się by przywieść leki które jak sama napisałaś" [...] miały pomóc [...]"? Leki byly do zastosowania tylko w przypadku biegunki. O ile zauwazylam w postach - nie bylo takiej koniecznosci. Dla mnie jazda na drugi koniec zatloczonej Warszawy bez wyrazniej koniecznosci, w czasie, kiedy przesiaduje w lecznicach z innymi psiakami w stanie krytycznym dla ich zycia lub smierci, jest strata czasu. Dodam, ze pracuje normalnie, mam aktualnie 14 zwierzat w domu i dwoje dzieci. Powsciagnij swoje uwagi, prosze. [quote name='romenka'] Gadać każdy umie ale znaleśc się w sytuacji już tak nie wychodzi. Nie chcę tych leków jeszcze raz zaznaczam bo łaski nie zrobisz mi jak ich nie przywieziesz w końcu to Dianka ma "coraz mniej czasu" a leki mogły leżeć u Ciebie aż tak długo. Jeszcze raz powtorze - te leki nie usmierzaja bolu, ani nie ratuja zycia. Moze sprecyzuj ostatecznie, czego oczekujesz od dogomanii, prosze. Staramy sie kazdy na swoj sposob pomagac tu zwierzetom. Czy ten watek jest we wlasciwym miejscu? Czy Dianka jest do adopcji ? Czy potrzebne sa pieniadze na leczenie? Czy chcesz ja uspic, zeby skrocic jej cierpienia i potrzebujesz w tym celu wsparcia i rady? Quote
romenka Posted October 13, 2007 Author Posted October 13, 2007 Jayo ja się nie bronie,skad takie przypuszczenie?Jakie poczucie winy?Dlaczego piszesz że się nie oburzasz skoro napisałaś sama : Napisał jayo Mam dla niej leki, ktore mialy pomoc ew. oslonowo, ale od Jagielskiego, wiec nie wiem czy Ci je przywozic. więc to moja odpowiedź byla na Twój post. Ja nikogo nie atakuje tylko ktoś tu do mnie raczej ma jakieś "ale" i z tego wyżej zacytowanego postu wynika że TY. Po drugie Leki byly do zastosowania tylko w przypadku biegunki. O ile zauwazylam w postach - nie bylo takiej koniecznosci. Mam dla niej leki, ktore mialy pomoc ew. oslonowo tu chyba albo ja źle zrozumiałam albo ty źle napisałaś. W tym poście wynika że leki jakie masz dla Dianki mają jej pomóc i ewentualnie mają działać oslonwo na żołądek. Tak?a wyżej napisane jest że tylko na biegunkę. Więc zdziwiłam się że tyle czasu nie przywoziłas leków które Diance są potrzebne a wiem że bardzo chciałaś jej pomóc a teraz nagle piszesz że ich nie przywieziesz bo uraziłam w Twoim przekonaniu dr Jagielskiego co jest zupełną bzdurą. Napisalam prawdę że to nie dr Jagielski wpadł na pomysł by dawac Diance steryd który w końcu temu psu zaczą pomagać więc czemu mam jeździć specjanlnie po steryd na Białobrzeską skoro klinikę mam pod nosem i w ktorej oni zaproponowali takie rozwiązanie dla Dianki? I nie rozumię następnej wizyty która nic nie wniesie bo to co powiedział dr Jagielski ostanim razem słyszałam już od samego początku. Nie wciagaj mnie w to - doszukujesz sie w kazdym tekscie atakow Jayo Twój post rozumie się samo przez sie i skoro sama nie doczytałaś co napisałam a napisałam czarno na białym że : Napisał romenka Dianka znów robi pod siebie :-( już trzeci dzień :-( i ty do mnie piszesz że doszukuje sie ataków a wiesz doskonale jaka Twoja odpowiedź była więc nie mówi że to ja się doszukuje ataków. Bardzo Ci podziękowałam za odpowiedź i nie chcę tych leków teraz nawet jeśli miałby działać tylko osonowy czy też miałby Diance pomóc bo prosić się nie będę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.