t_kasiek Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 czy ktoś może mi powiedzieć wreszcie co wyszło w tych badaniach ???? :( Quote
hop! Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 romenko, nie miałam obowiązku być w klinice i nie muszę się tłumaczyć dlaczego. Mnie wystarczy, że była jayo i jej opinia jest dla mnie wiarygodna. Obiecane 70 zł wpłaciłam wczoraj rano na konto Stowarzyszenia "Niczyje". romenko świat nie może się kręcić wokół Ciebie. Każdy ma swoje sprawy, swoje życie i swoje problemy. To nie ja entuzjastycznie podchodziłam do wyjazdu do Niemiec tylko Ty. To nie ja chciałam uniknąć badań i wizyty lekarskiej. W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle - musisz sama podjąć decyzję. Quote
romenka Posted September 21, 2007 Author Posted September 21, 2007 t_kasiek napisał(a):czy ktoś może mi powiedzieć wreszcie co wyszło w tych badaniach ???? :( t_kasiek proszę przeczytaj post foxIndi opisujący stan Dianki po wizycie u weta. Dianka ma bardzo zaawansowaną spondylozę,wielkie zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i bardzo cierpi (to tak w skrócie) nie wpsomnę jeszcze o drucie w brzuchu który też napewno daje jej znać o sobie. Quote
romenka Posted September 21, 2007 Author Posted September 21, 2007 [quote name='hop!']romenko, nie miałam obowiązku być w klinice i nie muszę się tłumaczyć dlaczego. Mnie wystarczy, że była jayo i jej opinia jest dla mnie wiarygodna. Obiecane 70 zł wpłaciłam wczoraj rano na konto Stowarzyszenia "Niczyje". romenko świat nie może się kręcić wokół Ciebie. Każdy ma swoje sprawy, swoje życie i swoje problemy. To nie ja entuzjastycznie podchodziłam do wyjazdu do Niemiec tylko Ty. To nie ja chciałam uniknąć badań i wizyty lekarskiej. W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle - musisz sama podjąć decyzję. Hop! nie chcę Ci przypominac twoich postów na samym początku(wtedy to ja kręciłam waszym zdaniem!) a teraz nagle po wizycie u dr Jagielskiego zgadzacie się ze mna?Przeciez ja nic innego nie robię tylko klamie i mącę! Hop! ale jak ja miałam "swoje sprawy" związane z dzieckiem to sprawdzałas mój profil kiedy ja to wchodze na dogo! Wcześniej nie miałam prawa mieć swoich spraw,swojego życia,swoich problemów bo jak wam o tym pisałam było wielkie ale bo przecież Dianka jest zdrowa i to że robi pod siebie,to że gorzej chodzi,to że nogi jej się rozjeżdżaja to tylko jej widzi mi się i ja to muszę znosi a co gorsze-dziecko maleńkie,to wszystko wtedy grało, bo wtedy taka była wasza wola!TO TYLKO DLA PRZYPOMNIENIA! Mimo wszystko:dziękuje za wplatę na Diankę i dziękuje ze przejżałaś na oczy. Quote
hop! Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 [quote name='hop!']Dzisiaj rozmawiałam z moją wetką o Dianie. Zajrzała w kartę informacyjną wizyty u dr. Dariusza Jagielskiego, dobrego specjalisty w zakresie onkologii i interny, który badał Diankę w czerwcu. Dianka ma poważne zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i jest u niej podejrzenie o szpiczaka (niestety nieuleczalny nowotwór rozwijający się w szpiku kostnym). Dla potwierdzenia diagnozy trzeba zrobić badania, które zlecił dr.Jagielski: elektroforeza białek surowicy (pobranie krwi w lecznicy - 10 zł, wykonanie badania w szpitalu na ul.Banacha - 18 zł, tel. 0 22 599 10 00) badanie moczu - poszukiwanie białka Bence'a-Jonesa (w szpitalu na ul.Banacha robi się to badanie nowoczesną metodą i ma nazwę - białko monoklonalne w moczu - 130 zł, tel. 0 22 599 10 00) trzeba też zrobić rentgen kręgosłupa (na SGGW - około 120 zł, tel. 0 22 593 61 75). Według mojej wetki, do której mam ogromne zaufanie trzeba zrobić te badania a potem umówić się na wizytę z dr. Jagielskim (będzie po 16 września). Powiedziała, że w tym wypadku tomografia nie jest konieczna. Uważam, że jest to dobre rozwiązanie. Jeżeli zostanie zaakceptowane to będzie potrzebne około 280 zł + koszt wizyty u dr.Jagielskiego. Jeszcze przypomnę, że o zrobieniu badań i wizycie u dr. Jagielskiego pisałam już na str.308 wątku i dopiero pojawienie się jayo przyspieszyło sprawę i doprowadziło do realizacji mojej propozycji. Quote
hop! Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 [quote name='romenka']Hop! nie chcę Ci przypominac twoich postów na samym początku(wtedy to ja kręciłam waszym zdaniem!) a teraz nagle po wizycie u dr Jagielskiego zgadzacie się ze mna?Przeciez ja nic innego nie robię tylko klamie i mącę! Hop! ale jak ja miałam "swoje sprawy" związane z dzieckiem to sprawdzałas mój profil kiedy ja to wchodze na dogo! Wcześniej nie miałam prawa mieć swoich spraw,swojego życia,swoich problemów bo jak wam o tym pisałam było wielkie ale bo przecież Dianka jest zdrowa i to że robi pod siebie,to że gorzej chodzi,to że nogi jej się rozjeżdżaja to tylko jej widzi mi się i ja to muszę znosi a co gorsze-dziecko maleńkie,to wszystko wtedy grało, bo wtedy taka była wasza wola!TO TYLKO DLA PRZYPOMNIENIA! Mimo wszystko:dziękuje za wplatę na Diankę i dziękuje ze przejżałaś na oczy. romenko nie chcę się kłócić. Moje pierwsze posty być może były za ostre. Potem prosiłam Cię o konkretne odpowiedzi - Ty mi ich nie udzielałaś. Twoje wypowiedzi były chaotyczne i pełne emocji. Nie wracajmy do tego, bo to nie ma sensu. Quote
romenka Posted September 21, 2007 Author Posted September 21, 2007 hop! napisał(a): To nie ja entuzjastycznie podchodziłam do wyjazdu do Niemiec tylko Ty. To nie ja chciałam uniknąć badań i wizyty lekarskiej. W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle - musisz sama podjąć decyzję. Jasne-cieszyłam się że Dianka pojedzie do Niemiec(miałam plakać z tego powodu?) miałam cichą nadzieje że przedłużą Diance jeszcze życie i szczerze-nie chciałam żeby na mnie spadła decyzja o uśpieni Dianki bo boli sama myśl o tym a wiem że tu czy w Niemczech ta decyzja nastąpiłaby! Nie Hop! Ja nie chcialam "uniknąć" wizyty i badań! Nie pisz tak bo brzmi to jakbym kłamała w tym co pisałam o Diance! Napisalam ze "nie ma sensu" ponieważ Niemy i tak od nowa badania jej zrobią więc dla mnie szkoda było tych pieniędzy które można było wydać na innego psiaka potrzebującego...a to czy wy zdaignolizujecie Diankę i tak do niczego nie prowadziło moim zdaniem bo dla mnie Dianka cierpi i czy tu czy tam i tak Dianka zostałaby poddana eutanazji w czym wcale sie nie myliłam-niestety :-( Quote
romenka Posted September 21, 2007 Author Posted September 21, 2007 A Tu Dianka wskoczyła do Kubusia -nawet nie wiedziałam kiedy:p bo byłam zajęta pisaniem wam :cool3: Quote
jayo Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 romenka napisał(a):Dianka zostałaby poddana eutanazji w czym wcale sie nie myliłam-niestety Wg dr Jagielskiego - ze spondyloza mozna zyc. Pytalam ile jej czasu zostalo: powiedzial, ze rok, dwa, trzy - nie mozna do konca powiedziec, bo nie wiadomo ile ona ma lat, wiec starzenie sie calego organizmu bedzie mialo wplyw na jej stan. Nie jest psem, ktory wg mnie kwalifikuje sie do uspienia, ale do intensywniejszej i kosztownej opieki . Wg mnie Dianka powinna pojsc do jak najszybszej adopcji do domu, ktory bedzie w stanie sie nia zaopiekowac czasowo i finansowo - Romenka z malym dzieckiem naprawde nie ma na to mozliwosci. Jesli dla wszystkich brak mozliwosci opieki wlasciciela = konieczosc uspienia psa - to nie rozni sie to za bardzo od postepowania tych, od ktorych psy zabieramy, wsciekajac sie i przeklinajac pod nosem i nie tylko. Quote
romenka Posted September 21, 2007 Author Posted September 21, 2007 I czy wy myślicie że łatwo mi o tym pisać że Dianki może nie być?Zobaczcie na to zdjęcie! Jednak ten pies cierpi!Ile można trzymać psa którego boli,ktory chodząc przewraca się (co niedawno jej się przydarzyło kiedy chciała iśc na balkon) ktory ma drgawki,który robi pod siebie juz bo nie czuje że jej się chce,ktory piszczy a ja nie mogę jej pomóc!!!! Tak ze spondylozą można żyć ale nie pies który ma ok 10 lat! Ona nawet jeśli nie miałaby spondylozy czy innych schorzeń to i tak już jej końcowka życia.Ona ma bardzo poważne zwyrodnienie kręgosłupa.Kiedy głaszczę ją po pleckach ucieka bo ją boli!Mam czekać az w końcu ten pies z bólu przestanie chodzić? Nikt z was nie wie co ten psina przeżywa! łzy mi ciekną jak patrzę się jej w oczy i myślę ze będę musiała jej pozwolić odejść bo sama do konca nie wiem czy to jeszcze ten czas,czy jutro jej się nie polepszy,czy zacznie kontrolować to że chce jej się załatwić!?Nie wiem i to najbardziej boli jednak każdy weterynarz mi mówi że lepiej nie będzie już tylko gorzej wiec czy warto ją trzymać aż ten psiana sam zdechnie w koncu? Jest czas jeszcze by znalesc jej odpowiedni domek ale jesli sama organizacja niemiecka mówi że psiaka nie ma sensu męczyć tak dlugą podróżą by tylko stwierdzić że psina nadaje się do uśpienia to kto ja weźmie? Czy wy myślicie ze jesli psiak u kogos kto załóżmy zabierze ją do siebie będzie patrzył jak ten pies cierpi bedzie na to pozwalal? Zastanówcie się nad tym! To kochane psisko i jesli podejmę taką decyzję to będę jeszcze 10 razy zastanawiać się nad tym ale wiem że krzywdy nie zrobię tym Diance tylko pozwolę jej godnie odejśc póki jeszcze ma siłę chodzić na tych swoich biednych nóżkach! Quote
ARKA Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 romenka napisał(a):Jasne-cieszyłam się że Dianka pojedzie do Niemiec(miałam plakać z tego powodu?) miałam cichą nadzieje że przedłużą Diance jeszcze życie i szczerze-nie chciałam żeby na mnie spadła decyzja o uśpieni Dianki bo boli sama myśl o tym a wiem że tu czy w Niemczech ta decyzja nastąpiłaby! Powiem romenko, ze sama jestem w szoku po tym co napisalas-ze Niemcy tak Ci powiedzieli, o Diance i o nas. Myslałam, ze u nich weterynaria stoi na wyzszym poziomie, ze maja wieksze mozliwosci leczenia zachowawczego i chcą naprawdę pomoc, eh. A tu takie 'kwiatki' a własciwie gromy na Ciebie i na nas spadły:shake: Nie bardzo tez rozumiem dlaczego do Ciebie dzwonili,skoro czytaja ten wątek, i nie skonsultowali z dr. Jagielskim poprostu. Wiem romenko,ze czujesz sie rozzalona i rozgoryczona, wszystkie nadzieje prysły i pozostalas sama z problemem i decyzją. Moze jakis cud nastapi, moze ktos Dianke adoptuje, jednak, juz nie wiem.:shake::shake::shake: Quote
Ulaa Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 Te zdjęcia są po prostu urocze... Jakby je zobczyły jakieś nawiedzone z forum mamusiek, to by Ci chyba prawa rodzicielskie odebrały - bo jak to - psy na łóżku z dzieckiem?! :evil_lol: Quote
BasiaD Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 A ja się zgadzam z opinią Jayo.Wydaje mi się, że dr Jagielski ma bardzo duże doświadczenie jeśli chodzi o psy i skoro powiedział, że Dianka może jeszcze pożyć nawet kilka lat to na pewno wiedział, co mówi. Ona po prostu potrzebuje takiego domku, który mógłby się nią zająć jak należy, poświęcić jej i jej chorobie dużo czasu i pieniędzy.Szkoda, że ta fundacja niemiecka się wycofała, miałam nadzieję, że Dianka do nich trafi...:placz: Quote
BasiaD Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 Aha i nie myślcie, że mówiąc o tym domku chciałam skrytykować domek romenki.Ona naprawdę jest u romenki bardzo kochana, ale niestety Iwonka będąc sama z tak malutkim dzieckiem nie jest w stanie zaopiekować się Dianką tak jak by należało ( wizyty u weta, leki,częste spacery itp.) A na zdjęciach widać jak Diance u Iwonki jest wspaniale :lol: Te zdjątka są po prostu urocze i rozbrajające...:p Quote
Sandrunia 29 Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 Iwonko kochana popieraw w zupelnosci Twoja decyzje. Dianulka jest kochana,wspaniala i wiem ze kochasz Ja bardzo,ale jak ma tak cierpiec jak cierpi to uspienie byloby chyba najlepszym rozwiazaniem dla tego biedactwa.:-( Ona juz tak strasznie dlugo bierze leki i wiecznie cos sie dzieje. W twojej sytuacji z Kubulkiem to juz wogole. Nie wspomne juz jak Darek wroci. Bardzo mi przykro i przepraszam jesli kogos obrazilam,ale postawilam sie w sytuacji Iwonki. Smutne to,ale prawdziwe:placz: Quote
hop! Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 jayo napisał(a):Wg dr Jagielskiego - ze spondyloza mozna zyc. Pytalam ile jej czasu zostalo: powiedzial, ze rok, dwa, trzy - nie mozna do konca powiedziec, bo nie wiadomo ile ona ma lat, wiec starzenie sie calego organizmu bedzie mialo wplyw na jej stan. Nie jest psem, ktory wg mnie kwalifikuje sie do uspienia, ale do intensywniejszej i kosztownej opieki . Wg mnie Dianka powinna pojsc do jak najszybszej adopcji do domu, ktory bedzie w stanie sie nia zaopiekowac czasowo i finansowo - Romenka z malym dzieckiem naprawde nie ma na to mozliwosci. Jesli dla wszystkich brak mozliwosci opieki wlasciciela = konieczosc uspienia psa - to nie rozni sie to za bardzo od postepowania tych, od ktorych psy zabieramy, wsciekajac sie i przeklinajac pod nosem i nie tylko. Badania wykluczyły u Dianki nowotwór. Inne schorzenia pozwolą jej jeszcze żyć ale romenka napisała, że suczka cierpi - nie mam powodu, by w to nie wierzyć. Zgadzam się, że romenka nie jest w stanie zapewnić Dianie odpowiedniej opieki i to nie podlega dyskusji. Dla Dianki najlepszy byłby dom z ogrodem oraz cierpliwy, troskliwy, dysponujący czasem i ustawiony finansowo opiekun. Zawsze można próbować szukać takiego domu. Nie rozumiem do końca dlaczego najpierw fundacja niemiecka zgadzała się na przyjazd Dianki a potem nagle się wycofała - aisaK powinna to wyjaśnić. Uważam, że ostateczna decyzja w sprawie Dianki należy do romenki. Quote
Sandrunia 29 Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 [quote name='hop!']Badania wykluczyły u Dianki nowotwór. Inne schorzenia pozwolą jej jeszcze żyć ale romenka napisała, że suczka cierpi - nie mam powodu, by w to nie wierzyć. Zgadzam się, że romenka nie jest w stanie zapewnić Dianie odpowiedniej opieki i to nie podlega dyskusji. Dla Dianki najlepszy byłby dom z ogrodem oraz cierpliwy, troskliwy, dysponujący czasem i ustawiony finansowo opiekun. Zawsze można próbować szukać takiego domu. Nie rozumiem do końca dlaczego najpierw fundacja niemiecka zgadzała się na przyjazd Dianki a potem nagle się wycofała - aisaK powinna to wyjaśnić. Uważam, że ostateczna decyzja w sprawie Dianki należy do romenki. Ciwzko znalezc takiego Pana zeby mial kase dom itd. Jak ma kase,to pewo nie ma czasu,bo pracuje od rana do wieczora. Najgorsze sa cierpienia Dianki:-(,bo przeciez o dobro psa Nam chodzi. Zreszta decyzja nalezy do Iwonki Quote
aisaK Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 Fundacja wcale się nie wycofała. Poza tym to ja rozmawiałam z osobami z Fundacji a nie Romenka. Zacznę od początku: Napisałam o stanie Dianki oraz jej chorobie (spondyloza) do fundacji niemieckiej. na początku decyzja była: bierzemy, damy jej miłość i szczęsliwą starość. Ale osoby z fundacji przeczytały CAŁY wątek Dianki i przeraziły się jak możemy pozwolić na cierpienie jakie ten pies odczuwa. Jesli pies ciągle piszczy, odczuwa okropny ból , jest na najsilniejszych środkach przeciwbólowych, boli go nawet przy głaskaniu, to jest to ten czas, kiedy wg niektórych powinno się dac psu ukojenie... W Niemczech trzymanie psa w takim stanie, z takimi cierpieniami jest znęcaniem sie nad zwierzęciem i jest karane. Organizacja przeraziła się ogromem bólu jaki odczuwa ten pies i cierpienia oraz widokiem chorego ale jakże starego psa. Nie wycofali się z wzięcia psa, ale jesli potwierdziłoby się, że pies tak cierpi, że jest tak zaawansowana choroba to Diana zostanie uśpiona. Ja osobiście wolałabym jak ma byc uśpiona, żeby było to przy obecności kogos bliskiego. Nie musi jechac tylu kilometrów aby dostac ukojenie w bólu. Quote
BasiaD Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 Ale Dianka nie wygląda na starego i chorego psa. Rzeczywiście czasami ma problemy z nożkami.Widziałam ją, zresztą na zdjęciach też widać.Ja nie jestem psiarą i na psach się nie znam, więc moje opinie trzeba przyjmować "ostrtożnie", ale Dianka wygląda wspaniale.Iwonka zaczęła pisać o eutanazji w konteście,że lepsze to niż schron dla tak schorowanego psa.A ja myślę, że jak pies ma dobrą opiekę i dobrego lekarza, który go umiejętnie prowadzi to może sobie jeszcze troszkę pożyć! I oczywiście wspaniałego opiekuna, który jest gotów dla niego wiele poświęcić (gotówki też)Popatrzcie na filmiki i zdjęcia i same osądźcie! Ja się podpisuję pod opinią jayo - ona po prostu potrzebuje "specjalnej" opieki, a w POlsce rzadko kogo na to stać ( jak masz kasę-to nie masz czasu, jak masz czas -to nie masz kasy, a poza tym to "tylko pies" ) BArdzo proszę o szansę dla Dianki.. :modla: Quote
jayo Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 BasiaD napisał(a):BArdzo proszę o szansę dla Dianki.. :modla: Ja tez o to prosze. Juz rozmawialam z TZ wzieciu jej do nas, ale nie da rady na razie. Mamy 6 psow, w tym 3 na tymczasie i nie wiadomo jak dlugo. W tym 5 suk (dzisiejsza awantura skonczyla sie szwami). Ale uwazam, ze decyzja o uspieniu jest tylko ostatnia alternatywa - ona jeszcze ma troche zycia przed soba, a bol daje sie usmierzac .. wiem, ze to nielatwe. Szukajmy jej domu na dozycie do smierci, nie szukajmy jej smierci. Starzy ludzie maja chocby hospicja, a gdzie maja trafiac takie staruszki jak Diana..? Quote
ARKA Posted September 21, 2007 Posted September 21, 2007 [quote name='BasiaD']Ja się podpisuję pod opinią jayo - ona po prostu potrzebuje "specjalnej" opieki, a w POlsce rzadko kogo na to stać ( jak masz kasę-to nie masz czasu, jak masz czas -to nie masz kasy, a poza tym to "tylko pies" ) BArdzo proszę o szansę dla Dianki.. :modla: Wiele psow ma spondylozę i ich opiekunowie jakos, poki mozna, to ciagną wiec chyba z ta kasa nie przesadzajmy az tak. Kazdy pies wczesniej czy pozniej sie starzeje a to sie wiąże z jakimis przypadlosciami i opiekunowie jakos "wiązą koniec z koncem'.:shake: Czy ktos moze zrobic fajny filmik na youtube-historie Dianki-aby naprawde zrobic kampanie jej adopcji. Czy ktos wie jakie koszty miesieczne musi ponosic opiekun? Oskarek znalazl dom i Pani, ktora go adoptowal jest poprostu wspierana finansowo-zakup podkladow itp moze i tu bysmy taka osobe tez wspierali np. zakup karmy dla psow ze spondylozą? A czy jayo-pytalas dr. Jagielskiego co z tymi Diany koopami? Quote
romenka Posted September 21, 2007 Author Posted September 21, 2007 To prawda-Dianka ma szansę jeszcze pożyć. Koszty jej leczenia wcale nie są wielkie. Wystrczy podawać jej steryd który jej naprawdę pomaga. Nie chcę jej usypiać ale jeśli wyjdzie na to że Dianka będzie musiala trafić do schroniska to nie oddam ją tam i wolę jej dać godnie odejśc. Nie tracmy wiary. Dianka nie robi kupy dzień w dzień pod siebie. Są dni że się kontroluje ale śa też te gorsze dni niestety :-( Możecie wierzyć mi lub nie ale nie chcę by Dianka odeszła za TM bo widzę w niej tą walkę zycia! To kochane psisko które w życiu chyba nic zlego człowiekowi nie zrobiło! Ona jest ja dziecko ktrego trza dogladać! Jest czas na szukanie domku dla niej. Jest zas na uśmierzenie jej bólu ale boje się że ten czas minie :-( Dianka naprawdę z dnia na dzień coraz gorzej chodzi :-( Jutro podam jej ten steryd który uwalnia się przez trzy tygodnie bo jednak on jej pomaga i mam nadzieje że uśmierzy jej to ból. Ja ją kocham,naprawdę:placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.