elles Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 BasiaD napisał(a):Podnoszę Dobcię na 1 stronkę! Niech szybko zdrowieje! Z tego sie nie da chyba wyzdrowieć. Quote
BasiaD Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 JA tak napisałam bo życzę Dobci jak najlepiej. Myślę, że w kochającym domku na pewno czeka ją jeszcze wiele dobrego. My też chorujemy na takie choroby których nie da się do końca wyleczyć ( np.ja ) Ale na pewno można lekami i nie tylko w pewien sposób zmniejszyć objawy i spowodować lepsze samopoczucie i lepsze funkcjonowanie organizmu. Trzymam kciuki za Dobcię! Żeby czuła się coraz lepiej! ;) Quote
elles Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Basia - dokładnie, wyzdrowieć się nie da do końca, ale zatrzymać lub spowolnić postępowanie choroby - owszem. Trzeba do tego zapewnić psu opieke, osobę o wielkim sercu - bo w schronisku to niestety nie ma warunków na leczenie takiej przypadłości! Quote
BasiaD Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Ja też tak uważam, dlatego podnoszę Dobcię żeby ją wypatrzył kochający domek - a "cel uświęca środki i wszystkie chwyty dozwolone" ;) Quote
Dorothy Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 romenka odpisalam Ci na watku Faraona http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32156&goto=newpost wszystkim ciekawym wklejam tu mojego posta Romenko- wklejam tu ponizej to samo, co poslalam w odpowiedzi na Twoje pytanie na gg. (przyp. pytanie brzmialo-co pomoglo Filipowi choremu na spondyloze) Dodam tylko, ze bonahren trzeba podawac dozylnie (musi byc fachowiec do tego) raz w tygodniu, a 6 dawek mozna zalatwic za nieco ponad 200 zl. Nie jest to az tak drogie jak polski kwas hialuronowy gdzie 1 dawka kosztuje 150 zl. Dobci zaszkodzil schron, to na 100%, tak samo jak Filipowi stajnia. Cokolwiek zrobisz pamietaj jedno - nie wyleczysz tego psa. Mozesz jedynie powstrzymac rozwoj choroby, ale zawsze juz pozostanie niesprawnosc i ryzyko, ze choroba sie "obudzi" i dalej bedzie czynic spustoszenie w kregoslupie. Konieczne jest tez dozywotnie podawanie lekow przeciwbolowych. DOZYWOTNIE. Dlatego tez ktokolwiek wezmie dobcie do siebie (- a leczenie jej w schronie i tamtych warunkach ma niewiele sensu - bo najwazniejsze jest cieplo, sucho i opieka)- musi byc tego swiadomy. Pies ze spondyloza to pies z wyrokiem..:-( ja walcze o zawieszenie tego wyroku, o kazdy dzien.... nie o zdrowie Filipa, bo zwyrodnialy kregoslup nigdy juz nie bedzie zdrowy. Walcze o zawieszenie wyroku po to, by kazdy dzien ktory daje nam Bog wypelnic Filipowi opieka, czuloscia, troska, miloscia. Pomysl o tym. To moj list ktory poslalam na gg: "trudno powiedziec- pomoglo. Poniewaz caly czas jego stan jest dosc chwiejny. Podajemy mu bonahren, czyli kwas hialuronowy, jednak z powodu bolu dostaje tez silne srodki przeciwzapalne i przeciwbolowe, a ostatnio - sterydy. (tzw bron ostateczna medycyny, leki przeciwzapalne i przeciwbolowe, b silne, jednak rujnujace organizm, czyli watrobe,nerki itd. )Dlatego trudno lekarzowi jednoznacznie okreslic, czy Filip chodzi bo pomogl bonahren, czy tez chodzi, bo stawiamy go na nogi eliminujac bol tymi zastrzykami. Moze sie okazac, ze to drugie, a wtedy poki dostaje sterydy, bedzie na nie reagowal- poty bedzie chodzil. Z czasem jednak organizm buntuje sie lub - przyzwyczaja. A jesli te leki przestaja dzialac - nadchodzi paraliz. Nieuchronnie kiedys w tejchorobie nadchodzi, bowiem nie da sie jej wyleczyc. Mozna ja tylko opoznic, zwolnic, a we wczesnym stadium- zatrzymac. U Filipa - to jest bardzo pozne stadium..." Quote
morisowa Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 Dobcia jest w schronie, ale odkąd wiadomo o jej chorobie MA CIEPŁO I SUCHO! mieszka w biurze a nie w boksie. Czyli ma warunki jak w domu - budynek i posłanko. Na krótko, ale jest codziennie wyprowadzana na spacery. Oczywiście, że w schronisku nie ma dla niej nikt tyle czasu ile miałby "opiekun własny". Co do możliwości adopcji, to myślę, że to jest tak: ona nie jest do adopcji dla byle kogo. Kto powie tak, tak, będę leczyć, a potem go to przerośnie... Jeśli trafi się dobra osoba, gotowa dać jej wszystko co trzeba i przekona panią dyrektor o tym, to nie sądzę by były problemy. Tak naprawdę Dianka ma tam indywidualne traktowanie, nie jest anonimowym schroniskowcem. Co do leczenia - romenka po pierwsze musi spytać, co sunia dostaje. Potem ewentualnie zaproponować ten lek, spytać weta co o tym sądzi. Na Paluchu psy są leczone. Jeśli ten lek jest jej potrzebny i tak uzna wet, to Dianka go dostanie. Quote
Dorothy Posted January 14, 2007 Posted January 14, 2007 leczenie kwasem hialuronowym jest medyczna nowoscia dlatego warto skonsultowac je z lekarzem i zapytac, czy probowal juz tej terapii. Niektorzy jej nie znaja, zwlaszcza w terapii malych zwierzat (u koni stosuje sie ją dłużej i jest bardziej popularna). Sa jednak lekarze ktorzy maja juz w tej materii doswiadczenie. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Dziękuje Wam za wszelkie informacje dotyczące tej choroby. Bardzo Dorotko mi przykro że musisz się patrzeć na cierpienie Filipka.To piękny silny pies który jeszcze ma siłę walki i Ty też ją miej.Łatwo jest mówić ale trudniej komuś kto to wszystko przezywa.Podziwiam Cię że się nie poddalaś tylko dalej walczysz. Ja boję się o dobcie że przestanie chodzic i póki jest nadzieja na zatrzymanie choroby chcę tego dopilnować by tak się stało.Dzisiaj jade na Paluch i dowiem się wszystkiego.Morisowa ma rację że dobcia ma sucho i ma zupełnie inne warunki niz inne schroniskowe psy ale elles po niekąt ma również racje że choroba rozwinęła się bardziej w schronisku niestety ale taka prawda bo u mnie Dobcia biegała bardzo ladnie jak młody zdrowy pies jednak wyczytalam w wątku (już nie pamietam u kogo i czy na dogo) że pies chory na tą chorobe nie może sobie znaleśc miejsca a ja pisalam o tym ale myślałam że jest to spowodowane nie chorobą tylko stresem.Ona przechodziła z miejsca na miejsce,wstawała i podnosiła się,kręciła się w kółko.To podobno oznaki że spondyloza jest ale jeszcze wtedy nie była w takim zaawansowanym stadium.Ją pewnie bolalo a ja głupia zamiast coś zrobić dawałam jej leki ziołowe na uspokojenie :placz: Chciaż byłam z nią u weta to jednak wet stwierdził że to starszy pies ale zdrowy prócz narośli na łapce i tłuszczaków, oraz że jest zestresowana. Tyle że jak on mógl stwierdzić spondylozę bez żadnych RTG,to było niemożliwe :-( Będe chciała za wszelką cenę przekonac weterynarza schroniska by leczył ją bonahrenem to może zatrzymać chorobę a trzeba działać bardzo szybko póki jeszcze nie jest zapóźno!.Co do tych narośli kręgoslupa-tego nie da się usunąć hirurgicznie?J powiem tak:oni sami dokładnie nie wiedzą nic o tej chorobie dlatego że nic nie powiedzili na temat tych narośli tylko powiedzieli że nie wiedzą co z tym robić ale to że wzieło się to przez spondylozę nie było o tym mowy.Mam nadzieje że będzie inny wet który bardziej wytłumaczy mi co tak naprawdę jej jest i czym ja lecza. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 karusiap napisał(a):romenka my w Krakowie na razie mamy tez chorego dobka na ktorego potrzeba ok 3 tys ale jak tylko Berosikowi sie powiedzie to obiecuje ze Ci pomoge...tylko tyle moge na razie...trzymaj sie i nie poddawaj Karusiap gdybym wiedziała nie prosiłabym was o pomoc.Przepraszam.Mam nadzieje że Berosikowi pomożecie za co mocno trzymam kciuki.Ja osobiście zakochałam się w dobermanach od momentu kiedy znalazłam Diankę.To wspaniałe psy.Jestem zalamana że tak sie stalo z dianką i szukam pomocy gdzie się da.Ten lek nie kosztuje aż tyle co leczenie Berosika więc myślę że dogomania pomoże Diance wyzdrowieć.Karusiap Mocno trzymam kciuki by Wasz psiak miał szanse na wyzdrowienie a dzięki tak wspaniałym ludziom wiem że się mu uda.Pozdrawiam bardzo mocno. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Ach i prosze odpowiedzcie czy dobrze dobci zrobia dłuuugie spacerki czy raczej moga jej zaszkodzić? Quote
Dorothy Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 raczej zaszkodza, niestety. Spacery powinny byc ale raczej czesciej a krotkie. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Dorothy napisał(a):raczej zaszkodza, niestety. Spacery powinny byc ale raczej czesciej a krotkie. Widzisz Dorotka a ja myślałam że jej pomoże :-( Dobrze wiedzieć.Dzisiaj pójdę z nia na parę spcerków i każdy będzie miał przerwę a przy okazji może wyprowadzę na spacer inne psiaki między przerwami.Ona kochana tak się cieszy jak idzie na spacerek :loveu: Quote
Ambra Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Romenka - biedactwo - uwazaj na siebie i nie zamarwiaj sie po nocach bo potrzebny Wam;) wypoczynek ! biedna dobcia! taki los ja spotkał....bardzo jest mi jej szkoda, ale może w miare przyzwoicie się nią opiekują, spi przynajmniej w cieplejszym pomieszczeniu.. niestety nie znana jest mi ta choroba... 3mam kciuki! Za dobcie i Wasze zdrówko! Quote
AnetaW Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Romenko niestety nie znalazłam tego kubraczka... Nie pamiętam co z nim zrobiłam ale raczej go już nie mam. Ale zobacz co znalazłam: http://www.horsepol.com.pl/sklep.php?cPath=2_89_98 zmierz Dobcię i coś się dla niej wybierze, albo samemu uszyje. Jeśli chodzi o spacery to mi wet zawsze powtarzał, żeby pies miał ruch, ale kotrolowany. Na smyczy, bez ganiania za patykami, zabaw z psami i biegania. Spokojne, nie za długie spacery bez szaleństw. Dowiedz się koniecznie jak teraz jest leczona, co dostaje i jakie możliwości ma będąc w schronisku, czy można ją np zabrać do jakiegoś specjalisty, żeby jej "ustawił" leczenie. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 eh, Ambra żeby to było takie proste ale dziękuje i proszę kciuki trzymaj do końca:buzi: . Ja jednak zaczynam mieć dobre przeczucie by mnie tylko nie opóściło. Zaraz będę wychodzic juz z domku.Musze się jeszcze zebrac. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 AnetaW napisał(a):Romenko niestety nie znalazłam tego kubraczka... Nie pamiętam co z nim zrobiłam ale raczej go już nie mam. Ale zobacz co znalazłam: http://www.horsepol.com.pl/sklep.php?cPath=2_89_98 zmierz Dobcię i coś się dla niej wybierze, albo samemu uszyje. Jeśli chodzi o spacery to mi wet zawsze powtarzał, żeby pies miał ruch, ale kotrolowany. Na smyczy, bez ganiania za patykami, zabaw z psami i biegania. Spokojne, nie za długie spacery bez szaleństw. Dowiedz się koniecznie jak teraz jest leczona, co dostaje i jakie możliwości ma będąc w schronisku, czy można ją np zabrać do jakiegoś specjalisty, żeby jej "ustawił" leczenie. Anetko dziękuje bardzo o podesłany link.Dobrze że mi prypomnialas o mierzeniu Dobci bo zapomniałabym na śmierć :oops: Oczywiście dzisiaj bedą wszystkie wymiary Dianki. Co do golfiku to nie martw się-trudno :buzi: ważne że jednak coś można wybrac w necie a jak nie to masz racje coś może się uszyje ;) A co do spacerków to jednak troszkę przystopuje.Wole z nią pochodzic pół godziny potem przerwa i znów na sacerek.Tak dzisiaj się wydowiem czym jest leczona.Bedę namawiała na lek bonharen myślę że się zgodza.Wszystko napisze dzisiaj po przyjeździe do domu więc trzymajcie kciuki by poszło wszystko tak jak zaplanowalam. Quote
Kobold Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 @romenka hey glowa do gory,bedzie dobrze! I nie stresuj sie tak bardzo bo Ci nie wolno:nono: Znalazlam na niemieckiej str.aukcyjnej kubraczek 70 cm aukcja konczy sie 23.stycznia.Oczywiscie jak bedzie dobry dla Dianki to zaraz wskakuje do aukcji.Dobrze, ze nie jest tak zimno ale mam dla Ciebie prowizoryczne rozwiazanie. Stary sweter, Twoj albo TZ :cool3:obcinasz rekawy na odpowiednia dlugosc zakladasz psiurce i obwijasz delikatnie bandazem elastycznym (musi byc szeroki,zeby nie uciskal) wiem, ze nie bedzie w tym wygladala jak Naomi Campbell na wybiegu:cool1: ale co tam :lol:dopoki nie dostanie nowego to warto sprobowac takiego rozwiazania. No to ucaluj Dianke od nas:Dog_run: Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Kochani jestem.Narazie napisze tylko wymiary Dianki a potem resztę bo musze zjeśc i odpocząć.Dopiro przyjechałam i serce mnie boli z tego wszystkiego. A więc Dianka ma wymiary :od obroży to ogonka 78 ale można 76 liczyć w sumie a obwód klatki piersiowej to również 78 cm.Niestety Dianka marznie na spacerach ale o tym potem.Narazie całuje Was i dziękuje za wsparcie. PS.Kobold prosze jeśli to możliwe poszukaj jeszcze na tych aukcjach może cos wynajdziesz bo janiestety narazie nic nie widziałam ale AnetkaW wynalazła coś tylko nei wiem czy na miarę.Za jakiś czas podeślę link. Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Więc tak: Dianka dzisiaj jak przyszłam znów była na dworze przywiązana do płota:-o -nie podoba mi się to, ponieważ ona w szczególności powinna siedzieć w cieple! Jak tylko dałam dowód im, zabrałam od razu Diankę na spacer. Chodziłam z nią ponad godzinę. Dianka szalała, ale nóżki nadal takie jakie były. Plączoł się biedulce, ale jest tak jak było. Troszkę się zmęczyła widać było po niej, więc zabrałam ją do biura by sobie odpoczęła a ja w tym czasie poszłam do Pana doktora pytać się o Diankę. Wiec jest taka sytuacja: Dianka była w trzech klinikach (w tej chwili nie pamiętam nazw) i miała robiony chyba rezonans. Tomografii nie miała. Dianka przyjmuje tylko jeden lek nazywa się ARTHROFLES LUB ARTHNOFLES? Kurczenie mogę się rozczytać nic więcej, więc zaproponowałam bonharen, ale doktor skierował mnie do Pani dyrektor bo (jak sam stwierdził pierwszy raz słyszy o takim leku:cool1: ) więc poszłam. Po chwili z Panią dyrektor poszłam znów do Pana Dr i tam dyskutowaliśmy. Skończyło się na tym, że zostawiłam ulotkę którą wydrukowałam i została kwestia sprawdzenia czy lek u nas w Polsce jest zarejestrowany czy coś takiego. Ja powiedziałam, że mam możliwość sprowadzenia go z Czech jednak Pani dyrektor zgodzi się na ten lek pod warunkiem, że będzie on zarejestrowany… Po tym poszłam jeszcze do Dianki i za chwilkę postanowiłam zwiedzić boksy a tam zobaczyłam CUDO:loveu: .Starsza sunia która wyglądała jak pluszowy MIŚ!!! Cos ma z tylnimi łapkami, ale chyba tego już się nie leczy. Postanowiłam Diance dać spokój na jakiś czas i tą ślicznotkę wyprowadzić na spacer. Piesek w siódmym niebie:evil_lol: ! Spacerowałam z nią ze 40 min. Kiedy zbliżaliśmy się do schroniska sunie postanowiła w ogóle tam nie iść:evil_lol: . Położyła się i swoim błagalnym wzrokiem prosiła bym jej tam nie zabierała:-( . O niemal a bym się popłakałam! Jakoś udało mi się ja zaciągnąć na teren schroniska, ale potem nadal to samo kiedy zaczęłam kierować się w stronę boksu. Ona znów się położyła. Wstawała tylko wtedy, kiedy kierowałam się do biura. Zgodziłam się na jej warunki. Poszłam do biura i tam poprosiłam by pomogli mi ją zaprowadzić do jej boksu. Złamała wszystkim serca a w szczególności mi:loveu: . Wszyscy nie mogli się nawierzyć jej wspaniałym a jakże mądrym spojrzeniem i zachowaniem. Po 20 min przyszedł pan opiekun jej bloku i próbował ja na smyczy zabrać jednak ta nadal swoje a że ciężka nikt nie ważył się jej podnosić. Zaczęli rozmawiać o wózku by ja zawieść, ale w końcu ten że opiekun wziął ja na ręce i zabrał na jej miejsce. Mi o niemal łzy z oczu nie poleciały jak ją zobaczyłam i jej płaczliwy wzrok by nie zabierać jej znów w to samo miejsce :placz: . To pies który kocha wszystko co koło niej się znajduje: psy koty drzewa. Nie jest nachalna, nie pcha się na siłę tylko ślicznie prosi patrząc swoimi ślepkami i podając łapkę co oznaczało u niej „zabierz mnie stąd ” .Nigdy nie widziałam że jakiś pies potrafi tak się patrzeć i tak prosić bardzo a jak się cieszyć na widok kogo kolwiek kto tylko przejdzie koło niej. Kiedy tą ślicznotkę zabrali poszłam znów do Dianki po raz drugi wzięłam ja na spacer lecz tym razek kochanej bardziej zaczęły się nóżki plątać niż wcześniej:-( . Było widać, że trudniej jest jej chodzić. Nie chciałam jej męczyć. Przeszłam się z nią prawie tak jak zwykle tyle, że tym razem nie łaziłam po łąkach tylko od razu zawróciłam z nią. Spacerek trwał ok. 30 min., po czym zaprowadziłam ją do biura i tam położyłam. Poszłam, ale słyszałam jak piszczy za mną i po raz kolejny serce dzisiaj mi się złamało.:placz: :placz: :placz: Nie wiem czy będe miala siły na to by tam chodzic choć bardzo tego pragnę nawet bardziej niz myślalam. Ja jakbym mogła zamieszkałabym tam poprostu i wszystkim psakom a w szczególności starym i zchorowanym pomagała :placz: Łzy mi się cisną i nie moge ich powstrzymać. Tak bardzo żal mi tych stworzeń że nie wiem czuy podołam. Inaczej bym myślala gdybym miąla warunki na zabieranie tych psiaków do siebie albo chociaż zapewnienie im pobytu w hotelu a tuu nic!!! Nie wiem jak wy dziewczyny to znosicie które są wolontariuszkami ale mi jest przepotwornie ciężko :placz: Narazie trzymam kciuki za moja Dianeczke i oby u niej wszystko się ułozyło po naszej myśli a Ty pieseńku (mam nadzieje że nikt nie jest zły że opisuje sunie którą dzisiaj zobaczyłam na wątku Dianki) prosze bądź nadal tak bardzo pogodna jak jesteś i nadal tak bardzo kochaj ludzi i wszystko co wokół ciebie bo zasługujesz na swój własny skrawek ziemi ze swoim Panem!!! :placz: :placz: :placz: Potem wstawie zdjęcia Dianki z dzisiejszego spacerku(będa nienajlepszej jakości bo robiłam zdj. z telefonu) Quote
karusiap Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 romenka jestes cudowna osoba...ja tez sie balam i nadal boje..myslalam ze nie dam rady w schronisku patrzec na te bidy...ale chyba dam bo tlumacze sobie ze jakby tak kazdy myslal to one by nie mialy nikogo...trzymaj sie kochana!! Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Tu z przycupnietą dupcią :-( A te zdjęcia oznaczają: "zacznij rzucać mi kije bo chce się bawić i im wiekszy tym lepszy":evil_lol: "o to chodziło":evil_lol: "Co to ???????" CDN Quote
Dorothy Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 ten lek o ktorym pisalas to ARTHOFLEX wspomagajacy i bardzo dobry w poczatkowym stadium horoby. A bonahren jest lekiem czeskim w Polsce do obrotu nie dopuszczonym. Poslka wersja tego leku (na rzyczenie podam nazwe, mam w portfelu ale nie chce mi sie isc na dol) kosztuje 150 zl za JEDEN ZASTRZYK. :-( Quote
romenka Posted January 15, 2007 Author Posted January 15, 2007 Dorothy napisał(a):ten lek o ktorym pisalas to ARTHOFLEX wspomagajacy i bardzo dobry w poczatkowym stadium horoby. A bonahren jest lekiem czeskim w Polsce do obrotu nie dopuszczonym. Poslka wersja tego leku (na rzyczenie podam nazwe, mam w portfelu ale nie chce mi sie isc na dol) kosztuje 150 zl za JEDEN ZASTRZYK. :-( Dorothy proszę podaj nazwę tego leku ale nie musi być dzisiaj ;) Dziękuje Tobie jeszcze raz.Mam nadzieje że Filipek lepiej?Dzisiaj zajżę do niego ale juz byłam i nie było wieści:shake: może teraz są?:razz: :buzi: Quote
Kora Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Romenka, jak Sobie zyczysz:shake: . Przyszlym matkom sie nie odmawia! Quote
luciolla Posted January 15, 2007 Posted January 15, 2007 Kora napisał(a):Romenka, jak Sobie zyczysz:shake: . Przyszlym matkom sie nie odmawia! podobno myszy mogą się w domu zalegnąć:lol: , więc też cicho siedzę... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.