Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[...]Dobcia miała operacje bo na prześwietleniu wyszło, że ma wielki gwóźdź po prawej stronie do tego doszła jeszcze narośl na krzyżu z którą na razie nie wiedzą co robić i stany zwyrodnieniowe (tu wymienił jakąś chorobę której nazwy nie pamiętam) i że to będzie się tylko pogłębiać i dobcia może przestać w ogóle chodzić.:placz: :placz:
[...]Dobcia ma na imię Dianka i śpi w biurze adopcyjnym. Jest pod stałą opieką weterynarza i nie jest absolutnie do adopcji. Był jeden chętny, który chciał ale Pani dyrektor zaufała sercu i przeczuciu i nie wydała suni. Moim zdaniem dobrze zrobiła. Dobcia na sam widok Pani dyrektor cieszy się. Wiem że nie jest jej tam źle bo ma ludzi którzy dbają o nią, ale nie ma pola do biegania by choć troszke te nóżki rozchodzić. Sama Pani dyrektor powiedziała że jak Dianka wiecej pochodzi to i chód ma jak pies zdrowy więc dlatego będę jeździć do niej i zabierać ją na spacery by ćwiczyła mięśnie bo nie mogę dopuścić do tego by przestała chodzić.:placz:

  • Replies 3.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ta choroba to spedeloza-choruja pieski ktora za zycia mialy zle,mieszkaja w budach kojcach.narazone sa pieski rasowe,o cienkiej pokrywie wlosow.na pocieszenie powiem ,ze moze ona dlugo zyc ,jezeli zyje w cieple,bedzie duzo chodzic,bedzie dobrze odzywiona.Dobrze robia wodne masaze,plywanie w wodzie.
Nie wiem ,czy sa lekarstwa-chemia,natomist wiem ze sa heomopatyczne srodki.

Posted

Romenko, czy to znaczy ze Dobcia nigdy nie bedzie mogla isc do adopcji?? Straszny ten tytul tego watku....Czy te zmiany zwyrodnieniowe nie da sie wyleczyc...taka smutna wiadomosc....:shake:

Posted

Tak xxxx52 masz racje co do nazy tej choroby to spedeloza ale mnie zmartwiłaś jednak tym że "...miały żle"Mi się już z tego wszystkiego wyć chce i wyje a co!Ja ją znalzłam i ja do tego dopóściłam!xxxx52 czy ta choroba rozwinęła by się gdybym ją miała u siebie i poświęcała jej dużo czasu i gdyby dobcia miała wybieg?Pytam się bo czuje się winna temu wsystkiemu.Wiadomo że Schronisko to nie hotel i mogłam bardzie dooope ruszyć i jechać do niej by poświęcić od samego początku jej czas a nie siedzieć i myśleć o dooopie i marynie!Nie obwiniam Broń Boże schroniska o nic!
Ula18 tak mówią w schronisku.Wiem że tam robia dla niej wszystko co najlepsze.Ma ciepło i jedzonko.Kora się nią opiekuje a to oznacza że jest w dobrych rekach :loveu: no i Pani Dyrektor również ją uwielbia jednak ja zawsze będę miał do siebie jakieś "ale" bo zawsze mogłam zrobic wiecej!

Posted

xxxx52 napisał(a):
ta choroba to spedeloza-choruja pieski ktora za zycia mialy zle,mieszkaja w budach kojcach.narazone sa pieski rasowe,o cienkiej pokrywie wlosow.na pocieszenie powiem ,ze moze ona dlugo zyc ,jezeli zyje w cieple,bedzie duzo chodzic,bedzie dobrze odzywiona.Dobrze robia wodne masaze,plywanie w wodzie.
Nie wiem ,czy sa lekarstwa-chemia,natomist wiem ze sa heomopatyczne srodki.

Przy tym ona jest wyjatkowo duza jak samiec.

Posted

Bardzo ale to bardzo źle się z tym czuje :placz: Płaczę znów i nie wiem jak jeszcze jej mogę pomóc.Ona jest bardzo chora.Zapomnialam dodać jeszcze że miala wielki przyrost mięśniaka czy czegoś tam na serduszku ,że psiak jest bardzo zestresowany i to co wcześniej napisałam"[...]Dobcia miała operacje bo na prześwietleniu wyszło, że ma wielki gwóźdź po prawej stronie do tego doszła jeszcze narośl na krzyżu z którą na razie nie wiedzą co robić i stany zwyrodnieniowe (tu wymienił jakąś chorobę której nazwy nie pamiętam) i że to będzie się tylko pogłębiać i dobcia może przestać w ogóle chodzić.:placz: :placz:[...]
Oddałabym teraz dużo by cofnąć czas ale to jest niemożliwe.Jeśłi tylko by było to możliwe do zrealizowania wtedy zawiozłabym ją do lekarza zrobiłabym jej wszelkie badania i leczyła.Zapewniłabym jej dużo wybiegu ale teraz już po ptokach.Wiem że gdyby nie schronisko dużo rzeczy by nie wyszło np. gwuźdź w żołądku czy to coś na serduszku albo i narośl na krzyżu.Tak naprawdę schronisko ją uratowało ale mogłam ja to zrobić a nie zrobiłam:placz: Dziękuje wszystkim ludziom pracownikom i wolontariuszom ze schroniska na Paluchu i bardzo proszę że gdy mnienie będzie żeby brali jak najczęściej się da Diankę na spacery ona tego bardzo potrzebuje!!!Ja jej skombinuje jakiś sweterek żeby na spacerach nie marzła jeszcze nie wiem skąd ale coś wymyślę i niech chodzi kochana psiunia ile tylko sił w nużkach:-( .Kończę bo się zapłaczę na smierć....

Posted

ach romenka nie wolno siebie winic:-( przeciez ty nie jestes winna ,ze piesek jest chory.Choroba rozwija sie powoli,moze od wieku podlotka,moze przed trafieniem do schroniska siedziala w kojcu ,w budzie.Psy zle odzywione,wilgoc,zimno,stress to wszysko jest przyczyna roznych chorob.
Prawda jest ,ze sa rasy co absolutnie nie powinny trafic do bud i kojcow.To bosery,dobermany,pitbul itd,oraz pieski ktore sa wziete z ciepla domowego i na zime wrzucone do schronisk!:angryy: (psy przerasowione)wtedy ich podatnosc na choroby jest wieksza.
ta choroba trwa latami,piesek moze byc adoptowany tylko nowy wlasciciel musi zdawac sobie sprawe,ze proces chorobotworczy moze sie poglebiac,ale bardzo powoli.moze i zyc 10 i wiecej lat,ale bedzie miala problemy w normalnym poruszaniu.Nie musi byc w schronisku,musi koniecznie wyjsc,dostawac leki,nosic zimowe ubranko,duzo spacerowac!
dowiem sie od mojego lekarza jak mozna jeszcze suczce pomoc?
romenka slyszalam,tez ze na ta chorobe pieski moga dziedziczyc ,tylko sie ona w zlych warunach bardziej uwidacznia.

Posted

xxxx52 błagam dowiedz sie więcej od swojego lekarza to ja będę wiedziala jak pomóc dobci.A co do tego że odziedziczyła to mało prawdopodobne.Sunia napewno była bota tak jak pisłam wcześniej i mieszkała na bank w złych warunkach poza tym ten gwuźź podobno sama by sobie nie wsadziła tylko ktoś musiał jej pomóc tak mówił weterynarz.:angryy:

Posted

romenka napisał(a):
Proszę czytajcie wątek.Wyjaśnienie czemu nie może być adoptowana na stronie 19-stej .


ok, juz przeczytalam, ale nadal nie rozumiem... jesli ktos bedzie chcial to czemu nie moze jej adoptowac? zeby ostatni czas jaki jej został spędziła w domku.

PS> a ile czasu jej zostało?

Posted

majafaja napisał(a):
ok, juz przeczytalam, ale nadal nie rozumiem... jesli ktos bedzie chcial to czemu nie moze jej adoptowac? zeby ostatni czas jaki jej został spędziła w domku.

PS> a ile czasu jej zostało?

Dlatego że miesięczne utzrmanie dobci wynosi 5 tyśięcy więc wątpie by ktos ją wziął tylko po to by kasę z portwela sypać.Ona musi byc pod stałą obserwacją llekarza i to też kolejny powód by dobci nie wydać.Mi się zdaje to troszkę wyrośnięte ale moge powiedzieć że Pani dyrektor dla Dianki chce jak najlepiej-ona się poprostu o nia boi bardzo i dlatego takie kroki podejmuje.

Posted

gamoń napisał(a):
Jak bede w schronie to wezme ja na spacer.
Pozdrawiam
Beata

Gamoń bardzo ,bardzo dziękuje.Ja utro się wybieram na Paluch tylko że mam nadzieje że padac nie będzie :razz: tak jak dzisiaj bo jeśli tak to chyba nie ma sensu iść na Paluch.Gamoń jak myslisz?

Posted

majafaja dziękuje.Mi jest poprostu bardzo bardzo przykro i nic nie poradzę że tak się czuje!!!
Jutro jadę Łatka z Kabat zabrać do WOT-u na a potem się zobaczy.Jeśłi nie będzie padac pojadę do Dobci tak jak się umawiałam z morisowa ale jeśli będzie padać to chyba nie ma sensu żebym jechała bo i dobci też to na zdrowie nie wyjdzie chodzenie po zimnym i mokrym.
Umówiłam się jeszcze jutro z BasiąD bo już pogubiałam się w tym moim jutrzejszym dniu ale zaraz wszystko wyprostuje i będę wiedziała co w końcu gdzie mam iść.Napewno z ŁAtkiem załatwie a z Dobcią jest jeszcze niepewne.
Morisowa napisz proszę czy w taka pogodę jak dzisiaj jest sens jechać do schroniskaba wyprowadzać dobcie?

Posted

luciolla napisał(a):
ja jeżdżę bez względu na warunki pogodowe, deszcz nie deszcz, jutro też będę ;)

jeżdżę tam w deszcz, jeżdżę tam w największe mrozy, jeżdżę w upały :evil_lol:

Posted

W takim razie morisowa czekaj na mój sms-es dobrze.Ja zobaczę jak się wyrobie z Łatkiem z Kabat.Jeśli zdąrzyłabym byc na Paluchu przed 13-stą to przyjadę pewnie ale jeśłi będzie taka wstrętna pogoda nie obiecuje jednak.Ja muszę troszkę też uważać na sioiebie bo jestem w ciązy zagrożonej i też nie moge pozwolić na niektóre czynniki.Znowu też ze strony Dobci chyba raczej też nie zabardzo bo ja bym ją zabierała na długie spacery (chodzi mi takie by mogła rozchodzić swoje nózki na conajmniej godzinę ale myślę nawet spacery z nią dwugodzinne) bo jeśli mam przyjechać na krótki spacer to raczej nikomu się to nie będzie kalkulować(ani mi ani dobci)a ja też musze mieć ok 2 godziny dojazdu do palucha z Bemowa może półtorej ;)

Posted

Romenka -psiaki pod opieką p.dyr.sa wyprowadzane na spacer przez opiekunów.Proponuje abys bez wzgledu na pogode pojechała ,przy okazji poznasz nasze kochane wolontariuszki z Palucha.
Ja prawdopodobnie bede na działce to moze zajrze i do schronu.
Chociaz mam stracha co zagladam to zabieram nastepna bide do domu.Na razie mam 5 sztuk i kota:lol: :lol: :lol:

Posted

gamoń napisał(a):
Romenka -psiaki pod opieką p.dyr.sa wyprowadzane na spacer przez opiekunów.Proponuje abys bez wzgledu na pogode pojechała ,przy okazji poznasz nasze kochane wolontariuszki z Palucha.
Ja prawdopodobnie bede na działce to moze zajrze i do schronu.
Chociaz mam stracha co zagladam to zabieram nastepna bide do domu.Na razie mam 5 sztuk i kota:lol: :lol: :lol:

Gamoń naprawdę nie wiem co jutro będzie.Postaram się jakos wyrobic z tym wszystki.Boli bo wszytkim obiecałam że będę a tak naprawde teraz juz nie wiem co mogę czego nie.Prawdopodobnie przyjadę tylko powiedzci mi jak mam jechać z Kabat na Paluch i ile mi mniejwięcej to zajmie.Z łatkiem powinnamsię wyrobić do 11-stej i wtedy moge myśleć o paluchyu tylklo ile mi dojazd zajmie?

Posted

Chociaz mam stracha co zagladam to zabieram nastepna bide do domu.Na razie mam 5 sztuk i kota:lol: :lol: :lol:

Ja to samo mam szczerze mówiąc :oops: Wczoraj o mały włos a jakbym nie zabrała szczeniaka ale dzięki Magdzie zaczęłam bardziej logicznie myśleć chociaż tak naprawdę zakochałam się w staruszku takim.On jest naprawdę pięlnym psem (choiciaż wszyscy moi znajomi powiedzieli by mi że w głowie mi się poprzewracało) i mam wielka ochotę go wyciągnąć tylko teraz musze Puni znaleść domek a potem myśleć .Jednaj w tej chwili inaczej będę robić.Najpierw zdjęcia potem dopiero zobaczę czy jest zainteresowanie psiakiem bo nie chcę sytuazcji takiej jak z Punmia.szczeże mówiąc chętnie bym ją zostawiła ale nie moge(ciąża i związany z tym wyjazd) dlatego tak somo musze myśleć o innych psiakach jakie chcę wyciągać.

Posted

wiem ,ze przy spondelozie pomaga kuracja magnetyczna tzw tlumaczac z niemieckigo magnetyczno-futrzana -terapia-jest urzadzenie fizjote
Przy spondelozie jest gradacja choroba od 1 do 10 stopni.Wszystko zalezy ktorego stopnia zaawansowania jest choroba.Jezeli w poczatkowej mozna operowac,w zaawansowanej nalezy podawac w postaci wstrzykiwania pomiedzy kregowo plynu -lekarstwa Pasconayural (nie wiem czy prawidlowo napisalam)i medykament Depometrate
Najwazniejsze jest rozpoznanie w jakim staduim choroby jest piesek.Ocenia sie na podstawie zdjecia.Myslalam o dr Orzeczowskim z Psiego Aniola-moze on by pomogl.

Posted

Jejku dopiero teraz o Dobci przeczytałam, prawie cały wątek...

I nie rozumiem dlaczego ona nie może być adpotowana. Oczywiście nie byle komu z ulicy ale odpowiedzialnej osobie, która będzie sobie zdawała sprawę z tego jaką ilością opieki i przede wszystkim serca trzeba otoczyć takiego pieska.
Ale gdzie znaleźć takiego ludzia...?
Moj pies też miał spondylozę, żył 18 lat (to byl ONek) i nie wierzę że utrzymanie jej kosztuje 5 tysięcy miesięcznie... Fakt lecznie nie jest tanie ale nie tyle... i nie dać szansy szukać jej domu, dlaczego?
Trzeba robić masaże, grzać kręgosłupik,musi mieć posłanie ciepłe bez przeciągów, dobrać odpowiednie leki przeciwzapalne i podawać regularnie glukozaminę można spróbować zrobić kurację kwasem hialuronowym ale kto będzie to robił w schronisku...? A jeszcze w jakimś wątku czytałam o Bonharenie, podobno efekty leczenia są dobre bo psiak prawie nie chodził a teraz jest znacznie lepiej, tylko nie pamiętam w którym to wątku było... Poszukam.
I najważniejsze, żeby zawsze ciepło miała w plecy, szczególnie teraz przy takiej pogodzie...
Romenko poszukam czy mi po moim Nerze taki przerobiony wełniany golf nie został, ciepło by jej w nim było. Ale czy pracownicy w schronisku zakładaliby na każdy spacer?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...