romenka Posted January 10, 2007 Author Posted January 10, 2007 xxxx52 mogło tak być że Dobcia była na kwarantannie. Napisz kiedy teraz byłoby można ją wyciągnąć ze schroniska i kied pojechalaby do Niemiec? Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 Dzisiaj rano odebrałam Pw od morisowej niestey wieści są nienajlepsze.Dobci nie ma tam gdzie powinna być :placz: Dzisiaj jadę i wszystko sprawdzę bo pies od tak sobie nie może zniknąć tym bardziej że identyczna sytuacja była 3 miesiące temu kiedy pojechalam ją zobaczyć.Czyżby do tej pory nie wpisali gdzie psa przetrzymują??Nie chce mi się wierzyć!!! Musze pjechać i zobaczyć czy z nią wszystko jest w porządku!!!Jeśli byloby coś nie tak nie wiem co zrobię:placz: Chyba zabiorę ją tylko że pójde razem z nią juz na ulice.Biedna sunia!!! Pójdę dzisiaj do samej pani dyrektor by pomogła mi odnaleśc dobcie bo sama chyba tam sobie nie dam rady :placz: Ale jak byłam ostani przecież raz przeszłam po wielu boksach i nie było jej więc gdzie może być?? Nie będę nic pisać narazie póki sama nie sprzwdzę.Was proszę-trzymajcie kciuki by okazało się wszystko tylko zwykłą pomyłką i sunia była:-( Quote
luciolla Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 musi być, dziś napisał do mnie Pan zainteresowany adopcją... Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 luciolla napisał(a):musi być, dziś napisał do mnie Pan zainteresowany adopcją... Luciolla ciźby,ciźby??:loveu: Co to za pan i gdzie mieszka??Może dzisiaj by dobcie jużw yciągną:)Hehehe.Jak coś chętnie przekaże info o dobci:) Quote
morisowa Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 romenka, miałam Cię nie martwić i poszukać suni w sobotę z panią dyrektor, ale skoro się wybierałaś, to musiałam Cię uprzedzić. Ale nie martw się, znajdziemy dobcię. Tam jest 1700 psów, więc nawet jak się obejdzie wszystkie boksy, to mogłaś jej nie zauważyć. Przy tej ilości zwierząt i ciągłych formalności, papierków zdarza się, że nie zapiszą w karcie przenosin psa. Na spokojnie porozmawiaj z panią dyrektor. Bez awantur na wstępie - łatwiej się pracuje w przyjaznej atmosferze. Pani dyrektor lubi dobermany, może twoją sunię po prostu znać. Spokojnie :calus: Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 JESTEM.DOPIERO PRZYJECHAŁAM BO JESZCZE BYŁAM W SKLEPIE. JEŚLI CHODZI O DOBCIE TO ZA CHWILĘ NAPISZE.ALE POWIEM TYLKO JEDNO:JEST ŹLE!!!DOBCIA NIE MOŻE BYĆ ADOPTOWANA BO MA ZMIANY W KRĘGOSŁUPIE I LEDWO CO JUŻ CHODZI!!!MA CHOROBĘ NIEULECZALNĄ KTÓRA BĘDZIE POSTĘPOWAĆ!PLUJE SOBIE W TWARZ BO MOŻE GDYBYM JEJ NIE ODDALA NIE STAŁO BY SIĘ TO:placz: :placz: :placz: CHOCIAŻ PANI DYREKTOR MÓWI ŻE TO CZY BYŁA BY ZE MNĄ CZY W SCHRONISKU I TAK BY NADESZŁO!BĘDĘ DO NIEJ CO DRUGI DZIEŃ PRZYJEŻDŻAĆ I CHODZIĆ NA SPACERY MOŻE JEJ CHOCIAŻ W TEN SPOSÓB POMOGĘ! RESZTĘ NAPISZE ZA JAKIŚ CZAS TERAZ MUSZE SIĘ USPOKOIĆ PRZEZ TO WSZYSTKO. CHCIAŁAM SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ PANI DYREKTOR ZE SCHRONISKA NA PALUCHU ZA SERCE DLA DOBCI :Rose: :Rose: :Rose: :modla: :modla: BO NAPRAWDĘ DBA O TĄ PSINĘ. Quote
dzodzo Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 romenko a ja liczyłam na szczesliwe zakonczenie:placz: a sledzilam losy Dobci od początku....to nie twoja wina... Quote
morisowa Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 :-( A w biurze mówili, że zdrowa i do adopcji... :roll: dobrze, że Pani Dyrektor wzięła ją pod szczególną opiekę. Choć tyle dobrego w tym wszystkim. Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 Wkleje na sam początek zdjęcia suni żebyście zobaczyli że żyje,że jest.To jest naprawdę kochane stworzenia które zostanie mi w sercu do końca moich dni:placz: Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 Kiedy zajechałyśmy na na paluch zobaczyłam od razu dobcie. Nie było problemu z rozpoznaniem jej przeze mnie. Leżała na murawie przywiązana do płotu cała się trzęsąc. Oczywiście zaraz jak to zobaczyłam poleciałam do biura z pretensją dlaczego, po co, ?? Pan starszy, który zaczął mi tłumaczyć, że właśnie dobcia jest na spacerze:crazyeye: , a kiedy ja to usłyszałam aż mnie tylepnęło! Jak on nazywa spacer przywiązywanie psa do płota to ja jestem matką Boską!!! Nie!!! Nie mogłam tego tak zostawić! Źle zrobiłam bo zamiast spokojnie do tego podejść to się uniosłam. Zaraz po tym poszłam do weterynarza pytać się co ze zdrowiem dobci bo powiedzieli mi w biurze że ona nie jest do adopcji więc Pan doktor powiedział mi o bardzo złym jej stanie zdrowia. Co się okazało: Dobcia miała operacje bo na prześwietleniu wyszło, że ma wielki gwóźdź po prawej stronie do tego doszła jeszcze narośl na krzyżu z którą na razie nie wiedzą co robić i stany zwyrodnieniowe (tu wymienił jakąś chorobę której nazwy nie pamiętam) i że to będzie się tylko pogłębiać i dobcia może przestać w ogóle chodzić.:placz: :placz: Kiedy nie mogłam już się na to patrzeć zapytałam się czy możliwe jest wzięcie dobci do środka biura adopcyjnego gdzie wcześniej dowiedziałam się że tam jest jej legowisko oczywiście pozwolili mi ale po jakimś czasie przyszedł starszy pan i zaczął narzekać na mnie że ja ich obwiniam o to w jakim stanie jest teraz pies. Oczywiście tak nie było ja tylko mam sama do siebie pretensje za to co się stało bo moim zdaniem można było tego uniknąć tego znaczy mdlejących nóg dobci które już ledwo chodzą, ona już prawie je ciągnie za sobą -gdybym ja zapewniła jej wybieg... bo moje przeczucie mówi mi że to przez to. Przyjechała Pani dyrektor. Wszystko mi jasno wytłumaczyła. Dobcia ma na imię Dianka i śpi w biurze adopcyjnym. Jest pod stałą opieką weterynarza i nie jest absolutnie do adopcji. Był jeden chętny, który chciał ale Pani dyrektor zaufała sercu i przeczuciu i nie wydała suni. Moim zdaniem dobrze zrobiła. Dobcia na sam widok Pani dyrektor cieszy się. Wiem że nie jest jej tam źle bo ma ludzi którzy dbają o nią, ale nie ma pola do biegania by choć troszke te nóżki rozchodzić. Sama Pani dyrektor powiedziała że jak Dianka wiecej pochodzi to i chód ma jak pies zdrowy więc dlatego będę jeździć do niej i zabierać ją na spacery by ćwiczyła mięśnie bo nie mogę dopuścić do tego by przestała chodzić.:placz: Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 Dlatego też mam wielką prośbę :Czy ktoś ma długa automatyczną smycz na ktorą bym mogła wyprowadzac dobcie??Na tych krótkich to bez szans jest.Ona musi mieć wiecej pola.Narazie zabronione jest bieganie z nią ale chodzenia jak najbardziej.Prosz jeśli komuś jest niepotrzeba proszę o porzyczenie... Quote
morisowa Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 Kurde, to Diana?! Diankę, to ja znam, trudno nie znać suni z biura! tylko czemu po numerze psa dowiedziałam się, że jest zdrowa, do adopcji i siedzi w pawilonie..? A numeru Diany nie znałam. Więc nie skojarzyłam. Smycz automatyczną 8 m mam, ale potrzebną, właśnie w schronisku. Mogę Ci ją pożyczać, zależy jak często i w jakie dni będziesz w schronisku. Jak się spotkamy, to nie ma problemu, ja z niej korzystam na część spacerów. Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 Tak morisowa to właśnie Dianka:-( W zyciu nie spodziewałabym się że dobcia będzie w tak fatalnym stanie. Co do smyczy chetnie pozycze sobie od Ciebie jeśli to będzie tylko możliwe .Ja będę pojutrze na paluchu by dobcię wyprowadzić.Powiedz mi gdzie wy z tymi psiakmi chodzicie??Ja wyszlam poza teran i nie miaalm gdzie pójść :oops: Quote
morisowa Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 będę pojutrze, możemy pójść na wspólny spacer - wezmę jakiegoś psiaka. Na krótkie spacery idzie się wzdłuż drogi w kierunku bramy lotniska. Na długie - dalej na pola i w krzaczory :p , na działki. Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 morisowa napisał(a):będę pojutrze, możemy pójść na wspólny spacer - wezmę jakiegoś psiaka. Na krótkie spacery idzie się wzdłuż drogi w kierunku bramy lotniska. Na długie - dalej na pola i w krzaczory :p , na działki. Dla dobci najlepszy jest dłuuugi spacer by rozruszła nóżki.Może wyjdzie z tego gdzie mam taką nadzieje. Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 W takim razie morisowa jesteśmy umówione w schronisku??:oops: Kurcze nie chcę ci zabierać smyczy bo pewnie tobie też będzie potrzebna.Gdzie można sprawdzić czy ktos ma taką smycz żeby pożyczyć?Może na mapie dogo?? Quote
morisowa Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 romenka napisał(a):W takim razie morisowa jesteśmy umówione w schronisku??:oops: Kurcze nie chcę ci zabierać smyczy bo pewnie tobie też będzie potrzebna.Gdzie można sprawdzić czy ktos ma taką smycz żeby pożyczyć?Może na mapie dogo?? jesteśmy umówione :lol: nie ma problemu - ja zwykle używam zwykłych smyczy, flexi czasami. Flexi często mam w plecaku, nie używaną... Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 Dobrze morisowa.Dziękuje za wszytko :buzi: Napisz jeszcze mniej wiecej o której będziesz.Ja będę o 12-stej no chyba że korki będą. Quote
xxxx52 Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 tak dlugo w schronisku:-( taka sliczna ,i nikt jej nie chce:placz: Quote
romenka Posted January 11, 2007 Author Posted January 11, 2007 xxxx52 napisał(a):tak dlugo w schronisku:-( taka sliczna ,i nikt jej nie chce:placz: Niestety ale nikt już jej nie będzie mógł wziąć do siebie :placz: Trzeba jej w takim razie chociaż troszkę uprzyjekmnić życie.Mam nadzieje że jak ją wyprowadzac będę na dłuuugie spacerki to zobaczę efekty tego. Quote
xxxx52 Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 romenka prosze przekaz ,dlaczego nikt nie moze jej adoptowac:-( Quote
Kora Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 Wszyscy na nia mowia Diana, a ja Wandzia;) bo pamietam jak przyjechala i zobaczyla ja p.Dyrektor to bardzo sie zmartwila. Romenka, Wandzia ma bardzo dobrze wielka sofe do spania, co niedziele grzebie mi po torbach choc zawsze dostaje jedzonko w pierwszej kolejnosci (dla niej i szczeniakow specjalnie gotuje kolanka cielece zeby bylo duzo zelatyny z warzywami i kurczakiem). Bedzie dobrze! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.