mestudio Posted January 15, 2011 Author Posted January 15, 2011 Jeszcze zapomniałam napisać, że weterynarz nie chce do nas przyjechać bo mimo to, że na stronie ma wpisaną taką usługę to jej nie wykonuje. Dzwoniłam bo chciałam zrobić szczepienie masowe kilku zwierzakom - wścieklizna, a maluchom wirusówki. Załamać się można na tych wiochach. Mogę jedynie obiecać, że jutro zawalczymy o maluchy. I jeszcze napiszę, że bardzo żałuję iż psy zostały u mnie zamiast natychmiast pojechać gdzieś dalej - ktoś je musiał u nas widzieć i mu doniósł. Quote
Awit Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 No to dramat. Jak dostanie psy, to są już stracone. Już po psach. Już lepiej jakby ktoś je wziął od Was, zawiózł do schronu i powiedział, że znalazł gdzieś w lesie. Quote
mestudio Posted January 15, 2011 Author Posted January 15, 2011 Nic, ja mam nadzieję, że odda je za wódkę. Nawet poszukuję kogoś do wizyty przedadopcyjnej we Wrocławiu bo na jedną sunię jest zdecydowany dom. Masakra. Jak na nie patrzę takie kochane, polegujące w ciepłym domku i pomyślę, że miałyby tam wrócić to naprawdę jest mi przykro. Ten facet 3 lata temu zabił owczarka podhalanskiego bo mu narozrabiał - dziś mi sam to potwierdził, a ja tego psa widziałam jak leżał u niego na podwórzu i potem wzywałam TOZ, od tej pory mam przerąbane. Quote
mestudio Posted January 15, 2011 Author Posted January 15, 2011 Wyobraźcie sobie, że ja mówię mu - a co pan zrobił z tym owczarkiem podhalańskim co leżał u pana na podwórku (nawet nie miałam pewności, że to prawda), a on mi odpowiada, że zabił go bo mu pies narozrabiał, to jest czubek bez mózgu. On w zwierzaki na podworku rzuca kłodami drewna jak ma zły dzień, suczki wywozi jak mu się znudzą, albo nie wiadomo co z nimi robi, zresztą inne psy też, a ja mam mu oddać szczeniaki. Najbardziej wkurzające jest to, że ja zawsze z nim tak ryzykuję i ja mam racje, a prawo jest po jego stronie bo to jego psy i on sobie znajdzie świadków. Quote
Havanka Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 Nie wiem, co napisać. Po prostu brak słów.... Quote
__Lara Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 mestudio napisał(a):Wyobraźcie sobie, że ja mówię mu - a co pan zrobił z tym owczarkiem podhalańskim co leżał u pana na podwórku (nawet nie miałam pewności, że to prawda), a on mi odpowiada, że zabił go bo mu pies narozrabiał, to jest czubek bez mózgu. On w zwierzaki na podworku rzuca kłodami drewna jak ma zły dzień, suczki wywozi jak mu się znudzą, albo nie wiadomo co z nimi robi, zresztą inne psy też, a ja mam mu oddać szczeniaki. Najbardziej wkurzające jest to, że ja zawsze z nim tak ryzykuję i ja mam racje, a prawo jest po jego stronie bo to jego psy i on sobie znajdzie świadków. Jakiś horror normalnie :( przez te sunie chyba dziś nie zasnę :( żeby się udało, tak bardzo bym chciała, mestudio, trzymaj się, musi być dobrze! Quote
Tattoi Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 No tak na szybko, to ja Ci mogę napisać na maila oświadczenie, że szczeniaki wzięłaś ode mnie, jak byłaś na kawie w Trzech Króli. Nawet mogę wskazać sukę, która je urodziła. I ojca też- a co tam- będzie na Wańka od sąsiadów. A jeśli chodzi o świadków, to widzę tu co najmniej kilka osób, które oświadczą, że WIDZIAŁY NA WŁASNE OCZY , jak zabierałaś ode mnie te szczeniaki, bo własnie też były u mnie na kawie. (osoby, nie szczeniaki). To dla policji. Tylko to numer na raz. I szyb Ci nie uchroni. Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 Z policją to ja wolę nie mieć nic wspólnego bo tu same kolesiostwo w tym malenkim mieście, a ja jestem napływowa od niedawna. Jak burki sąsiadów latają luzem dzień i noc to jest ok, ale jak by mój pies postawił nogę za ogrodzeniem to jest sprawa dla policji. Muszę się bardzo pilnować bo chcę spokojnie pomagać pieskom, a nie kosztem własnego domu. Mieszkam w polu, w nocy nikt nie widzi mojego domu, a wracam jak jest ciemno zimą, różne pomysły lumpy mają i nikt nikogo nie znajdzie tu. Quote
Tattoi Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 Ok, rozumiem Cię. Ja miałam podobnie, też byłam element napływowy. Ale sobie poradziłam i teraz mnie szanują. Jakby się miejscowi kolesie policjanci przekonali, że nie jesteś w ciemię bita i też ich możesz w ch..a zrobić, to może by odpuścili sobie głupie interwencje, żeby idiotów z siebie nie robić. Pozdrawiam- Quote
mimiś Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 a gdyby pojechać: tak, znalazłam te pieski i prosze tylko o zwrot kosztów:droga karma, leczenie-łacznie z przycinaniem pazurków, jakieś usg..[tu musiałby pomóc wet..].aha, no i znależne, jak te psy takie cenne dla niego.. Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 Wiesz, interwecji na szczęście u siebie nie miałam bo bardzo się pilnuję, ale poprzedni dzielnicowy był znajomkiem degeneratów i kiedyś do mnie przyszedł przy okazji ze stwierdzeniem, że u mnie pies biega po posesji i szczeka na ludzi przechodzących ulicą więc go wyśmialam delikatnie. Obecny dzielnicowy - fajny, inteligentny facet z Warszawy wie o co chodzi i zrozumiał problem mimo to, że obrobiono nam tyłki jak tylko się pokazał - no bo trzeba było nowego dzielnicowego podpuścić. Sprawa wygląda tak, że normalni mieszkańcy - inteligentni nic do nas nie mają, ale pijaczek i dwie zacofane rodzinki owszem i szukają pretekstu. Ja mieszkam na uboczu i nikt nawet nie ma pojęcia ile u nas bywa psiaków czasami. Nic to, muszę iść niedługo po flaszkę dla gościa. Nie wiem co z tego wyniknie, ale próbować muszę. Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 mimiś napisał(a):a gdyby pojechać: tak, znalazłam te pieski i prosze tylko o zwrot kosztów:droga karma, leczenie-łacznie z przycinaniem pazurków, jakieś usg..[tu musiałby pomóc wet..].aha, no i znależne, jak te psy takie cenne dla niego.. Mimiś, one są cenne inaczej - złośliwie. I to jest problem. Złośliwość może nam niestety bardzo zaszkodzić. Nie pojmuję jak on mógł wywieźć kolejną sunię? Samczyka, który tam biegał latem też nie ma i nie uzyskałam odpowiedzi na pytanie co z nim zrobił. Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 Na chwilę obecną wytargowałam jednego szczeniaka, tego z czarnym pyszczkiem co i tak jest cudem. Dostałam go za pół litra wódki. O drugim facet nie chce słyszeć. Zgodził się na nadzór suni i sterylizację oraz to, że jeśli mu się znudzi to ją odda mi. Myślę, że pies może jedak znowu zaginąć nieco szybciej, prawda? Jest mi przykro, ale cieszę się, że ta bardziej wycofana jest bezpieczna u mnie. Poszukuję kogoś a wizytę przedadopcyjną we Wrocławiu dla tej suni. Quote
mimiś Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 met,zrobiłas co mogłas-takie sytuacje są bardzo trudne- menel działa na swoim terenie, nie mozesz narazać siebie i innych zwierzat na ewentualną zemstę typa. smutne-ale znam te realia.. Quote
Awit Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 O Jezu, strasznie to jest skomplikowane. Facet znęca się nad psami, ma psy, potem nie ma. Ty policji nie możesz informować, bo on się wykpi, tzn co, powie, że psa komuś tam oddał, np tak? Czyli nie ma dowodu, że ch....np psa wywiózł do lasu czy zabił. Normalni ludzie nic nie widzą, nic nie wiedzą i się nie wtrącają. Dwie menelskie rodziny zawsze zaświadczą za tym gościem. Nie możesz wejść w układ z dzielnicowym, powiedzieć mu całej prawdy, żeby miał oko na tego bydlaka? Może razem coś wymyślicie? Podpisałaś z nim umowę na psa, że się zrzeka? Może trzeba było podpisać, że oddajesz mu tamtego szczeniaka, napisać, że zostały znalezione, że się zajmowaliście nimi, że teraz jednego mu oddajesz a drugiego się zrzeka na Ciebie. Może gdyby miał papierek zacząłby go pilnować? Cholerny kraj. Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 Awit, byłam tam ze świadkiem. Gdybym mu dała jakieś papiery to bym wyleciała szybciej niż weszłam. Tacy ludzie niczego nie podpisują. Wszystko zakończyło się przyjaźnie i o to mi chodziło. Zaznaczyłam, że będziemy suni pilnowali i sprawdzali jej stan. Tu jest taki problem, że właścicielem opuszczonego gospodarstwa jest pan dyrektor pewnego banku w mieście, a ten pijak tego pilnuje - drewniana chata i kilka rozpadających się drewnianych bud. Pan dyrektor się do mnie nie odzwywa nigdy od czasu nasłania TOZu, ale uprzątnął podwórko i sprzedał zwierzęta. Pijak niestety ciągle ma jakieś psy bo kocha psy!!! Quote
Havanka Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 Szczerze mówiąc, po raz pierwszy bałam się wejść na ten wątek. Szkoda suni, która została, bo zasmakowała cudownego życia bez strachu i głodu, a teraz pozna jego inną stronę. Dobrze, że rozmowa zakończyła sie bez awantury i jak piszesz "przyjaźnie". Zgodził się na wizyty, ale ja bym mu tak do końca nie wierzyła. Może kiedyś odda sunie. Trzeba wierzyć i żyć w "przyjacielskich stosunkach" z tym menelem. Jeżeli chodzi o wizytę w potencjalnym domku we Wrocławiu dla drugiej suni, to zapytam Poker lub go-ja. One są z Wrocławia. Mestudio napisz mi na pw, na jakiej ulicy znajduje się domek. Quote
Tattoi Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 Mestudio- co Ty opowiadasz? Że się z alkoholikiem na cos umówiłaś? Nawet ze świadkiem? Przeciez on powie, że nic takiego nie pamięta, bo był pijany. Wiem, co mówię- mam ojca alkoholika. Możesz się z nim umówic na kupowanie atomowego okrętu podwodnego. Na jedno wyjdzie. Na dyrektora banku jest sposób- chce smrodu w papierach? Napiszemy petycję na www.petycje.pl z jego nazwiskiem i opisem, jak świetnie zajmuje (czy zajmował sie) zwierzetami na swojej działce. I jakiego "opiekuna zwierząt" zatrudnił. Nie wiem, ale jakoś wszyscy my normalni boimy sie bandytów i degeneratów. Nie powinno tak być. Quote
__Lara Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 Boże, ta sunia nie może do niego trafić :( Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 To jak nie może to zapraszam Was do mnie, zamieńcie się na miejsce zamieszkania i na sąsiada. Tattoi, nie musisz mi opowiadać o alkoholikach bo wiem co to jest za problem. Wg Ciebie co niby miałam zrobić? Widziałaś tu na forum kogoś chętnego do pomocy, do zabrania psów wczoraj, dlaczego nikt mi nie zapropoował przyjadę i zabiorę psy wczoraj? W koncu Warszawa niedaleko. Ja ie mam samochodu, a do miasta mam 6 km na piechotę bo tu nic nie jeździ. Uważasz, że ja powinnam się narażać mieszkając z degeneratem obok? Ja tu obok niego mieszkam 5 lat i nie zamierzam pozbyć się domu. Mieszkamy w zacofaej Polsce, a nie w Stanach Ameryki. I na koniec, kiedyś ukradłam mu 4 szczeniaki, prosiłam o dom dla suni mikruski, wezwałam TOZ, a na dogo zrobiono ze mnie aferzystkę i oszustkę. Nie wymienię nicków tych ludzi - kilkoro ma dożywotni ban dlatego wróciłam. Zostałam wtedy sama z 9 psami na utrzymaniu, a suka przez dogomaniaków (brak pomocy) zaginęła nagle. Nikt mi nie pomógł - mi - co ja mówię. Nikt nie pomógł suni, szczeiakom, a na końcu mi. Quote
mestudio Posted January 16, 2011 Author Posted January 16, 2011 Wydaje mi się że zrobiliśmy co mogliśmy. Jeśli ktoś może więcej, możemy podać namiary na pijaka. TZmestudio Quote
Tattoi Posted January 16, 2011 Posted January 16, 2011 Ja Wam nic nie zarzucam. Po prostu ja się nie poddaję żadnemu szantażowi. Ale nie każdy to potrafi, więc nie od każdego tego wymagam. Żadna hańba. Robicie gigantyczną robotę na tym zadupiu i jest ok. Pozdrawiam- Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.