NaszaZoe Posted February 12, 2011 Posted February 12, 2011 Dzieńdoberek :) Ciąg dalszy aklimatyzacji Zoe w nowym domku :) Tak więc paszki nie drapie jakoś szczególnie mocno a brzuszek bardziej liże niż drapie. Wieczorem byliśmy na zakupach i nasza mała została pierwszy raz sama. Było głośno i smutno! Choć miała zostawiona kostkę do gryzienia dosyć długo płakała i szczekała. Po około 30 minutach trochę się uspokoiła. Choć była na spacerku po powrocie do domciu zastałam obsiusiany dywanik (dobrze, że mogę wrzucić go do pralki) nie było nas ok 2 godzin. Mieszkanie nienaruszone :) W nocy było cicho, Zoe uczy się nie reagować na szczekanie innych psów z bloku i wychodzi jej to świetnie, trochę gorzej z ludźmi na klatce ale do wszystkiego dojdziemy :) Zoe i jej nowy przyjaciel :) tego poprzedniego rozdrobniła na kawałeczki ;) Poranne ćwiczenia z Filipem :) Zoe uwielbia przeciąganie liny :) Quote
NaszaZoe Posted February 12, 2011 Posted February 12, 2011 Zoe była dzisiaj u dziadków i wybiegała się na całego! Jak tylko drzwi samochodu otwarły się wybiegła i biegała po ogrodzie :) Ze spacerku zdjęć nie mamy bo aparat w domku został a szkoda :D bo takiej wesołej to jej jeszcze nie widziałam... Po spacerze dama leży na kanapie :) A za ten wyraz jej mordki kocham najbardziej :) Quote
NaszaZoe Posted February 14, 2011 Posted February 14, 2011 Zoe w ogrodzie... Zoe po spacerku :) Quote
Emiś Posted February 14, 2011 Author Posted February 14, 2011 Mina wymiata :) Na to mnie wzięła :D Widzę, że Panna zajęła już pielesze :evil_lol: Uzupełniłam post rozliczeniowy. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy pomogli Zoe wyrwać się ze schroniska i opłacić jej utrzymanie. Zostało sporo wpłat, więc jeśli nikt z darczyńców nie ma nic przeciwko, to przeznaczę je na kolejne psiaki będące u mnie na tymczasie. Bardzo dziękuję Paniom Weterynarz na niezwykle ulgowe potraktowanie kosztów leczenia i zabiegu. Szalej Zoe w Nowym Domku, ale nie za bardzo :) Poproszę Moderatora o przeniesienie wątku do działu "psy w nowych domach" i oby tam został na wieki :) NaszaZoe relacja i zdjęcia są dla mnie ogromną radością i dają kopa do dalszego działania, więc nie opuszczajcie nas! Quote
Emiś Posted March 10, 2011 Author Posted March 10, 2011 Niestety miłość do Zoe okazała się słomiana. Suńka od wczoraj u mnie. http://pies.onet.pl/33865,13,16,nalezy_mi_sie_grzeczny_pies,artykul.html?drukuj=1 Quote
MartynaP Posted March 10, 2011 Posted March 10, 2011 [quote name='Emiś']Niestety miłość do Zoe okazała się słomiana. Suńka od wczoraj u mnie. http://pies.onet.pl/33865,13,16,nalezy_mi_sie_grzeczny_pies,artykul.html?drukuj=1 no to nieźle :shake: a dlaczego Zoe wróciła co się stało? można zapytać może byli właściele Zoe się wypowiedzą wkońcu są na dogo zarejestrowani Emiś czy to co wkleiłaś to miał być artykuł ten?? http://pies.onet.pl/33865,13,16,nalezy_mi_sie_grzeczny_pies,artykul.html bo mi się niechciał otworzyć i sobie w google znalazłam kopiując twój link Quote
NaszaZoe Posted March 11, 2011 Posted March 11, 2011 Przykro mi Emilio, że tak napisałaś :( Zoe to wspaniały piesek. Potrzebuje pana który poświęci jej dużo czasu, zna się na tresurze (lub stać go na nią) i zapewni jej więcej miejsca niż mieszkanko w bloku. Niestety Zoe z samotności ( była zostawiana na 7 godzin) bardzo tęskniła, piszczała, szczekała i gryzła wszystko co popadnie. Biegała dziennie po naszej pracy po łąkach, ale widocznie to za mało. Sąsiedzi zostawiali karteczki w drzwiach a Zoe choć miała kule smakule, kości do gryzienia, nawet drewno które mogła obgryzać z kory (co bardzo lubi) i tak piszczała. Nauczyła się otwierać drzwi do pokoju syna i wynosiła plastikowe zabawki które gryzła. Bałam sie o jej zdrowie, bo mogła połknąć jakieś małe elementy. Jak byliśmy razem była wspaniała, choć wiele trzeba ją jeszcze nauczyć. Przepraszam za wszystko. Mam nadzieję, że Zoe znajdzie bardziej odpowiedzialnych, kochających ją właścicieli. Przepraszam :( Quote
Emiś Posted March 11, 2011 Author Posted March 11, 2011 Przykro, to jest Zoe. Dzięki waszej pochopnej decyzji o adopcji zawiedliście jej zaufanie do ludzi (które już i tak było nadszarpnięte przez poprzednie porzucenie, trafienie do schroniska). Potraktowaliście ją jak zabawkę. Czy wiecie, jakim stresem było dla niej rozstanie z wami? Mimo, że zna mnie, męża, nasz dom i teren, Raszkę (która z resztą miała problem z przyjęciem jej "z otwartymi ramionami") to była tak zestresowana, że posikała się w domu - nigdy jej się to u mnie nie zdarzyło. Ona was pokochała, zaufała, byliście jej rodziną. Głaskaliście, przytulaliście, pozwalaliście spać w łóżku. I porzuciliście zasłaniają się tekstem, że "Zoe nie jest chyba u was szczęśliwa" :mdleje: Na spotkaniu przedadopcyjnym powiedziałam wam o niej wszystko, co udało mi się dowiedzieć o niej przez ten miesiąc. Gdy zapadła decyzja (moja i wasza) o adopcji omawialiśmy wspólnie, co należy dla niej kupić, widzieliście przeglądając sklepy internetowe ile kosztują akcesoria dla psa, karma. Zresztą na pierwszej stronie wątku jest dokładne rozliczenie, wiec widzieliście jakie wyszły koszta w czasie tego miesiąca, gdy była u mnie. Dostaliście też całą rozpiskę o profilaktyce, jednak nie zaszczepiliście jej w wyznaczonym terminie - w lutym (zdecydowaliście o oddaniu i nie opłacało się inwestować?) ani nie podaliście jej ostatniej dawki advocatu. Wiedzieliście, że przyuczałam Zoe do klatki kenelowej - nic nie stało na przeszkodzie, żebyście wprowadzili ja ponownie. Dostaliście propozycję szkoleniowca zaprzyjaźnionego z fundacją- 300zł za miesiąc przyjeżdżania do waszego domu kilka razy w tygodniu w dogodnym dloa was czasie. Fundacja była gotowa dopłacić do tego szkolenia - mieliście określić ile będziecie w stanie zapłacić za ten jeden miesiąc. Nie skorzystaliście. Pozbyliście się jej, bo było wam tak wygodniej, nie daliście jej żadnej szansy na nauczenie się wspólnego życia (liczenie na to, że problemy same znikną nie jest daniem szansy). Kompletnie nie rozumiem, jak to jest, ze obcy ludzie, którzy nigdy Zoe nawet na żywo nie widzieli byli w stanie opłacać jej leczenie, wyżywienie, a jej własna "rodzina" nie chciała nawet "pokombinować" co zrobić, żeby pies mógł zostać. Byłam z wami w stałym kontakcie, odpowiadałam w miarę możliwości na wszystkie pytania, w granicach swojej wiedzy (która o szkoleniu psów jest jeszcze niewielka - co podkreślałam za każdym razem). Niestety okazaliście się "właścicielami z różowej chmurki" (z podlinkowanego powyżej artykułu - tak Martyna, to ten). Dlatego w zaprzyjaźnionych fundacjach, schroniskach i tu na dogo wpisuję was na "czarną listę". Swoją droga jestem ciekawa, jak wytłumaczyliście waszemu dziecku, (które jak wynikało z waszych opisów pokochało Zoe), że pieska już nie ma. Fajny przykład mu dajecie: jest problem - pozbądź się go, wszak to tylko pies. Brak mi słów. Nie mieliście nawet na tyle serca, żeby zaproponować zostawienie jej u was do czasu znalezienia stałego domu. Jej etap życia z wami się zakończył. Zoe szuka domu. Zaczęłam już robić ogłoszenia, zobaczymy jaki będzie odzew. Nauczkę na przyszłość mam - nie ulegać pierwszemu wrażeniu, dom dobrać wegług ostrzejszych kryteriów i nie wierzyć w zapewnienia o dozgonnej miłości. Quote
Lida Posted March 12, 2011 Posted March 12, 2011 To rzeczywiście okropna wiadomość. Zaglądałam do Zoe niemal codziennie bo zakochałam się w niej i byłam ciekawa, co u niej słychać. Jest taka słodka. Dlaczego musi doświadczać takich trudnych sytuacji??? Nie mam warunków na kolejnego psa, bo zaraz bym ją zabrała. Trzymam kciuki za prawdziwy dom, gdzie będzie kochana taka jaka jest. Mogę wesprzeć finansowo, jeśli trzeba będzie. Quote
Emiś Posted March 24, 2011 Author Posted March 24, 2011 Zołiśka ma się już znacznie lepiej. Pierwsze dni były bardzo ciężkie, ale teraz jest całkiem przyzwoicie. Musiałam jej przypomnieć, że nie skacze się "na dzien dobry" i oduczyć łapania za ręce (tego u mnie nie robiła :/). Dzięki ciepłym dniom dziewczyny dużo hasają po ogrodzie, więc w domu są bardzo grzeczne. Klatka się sprawdza całkiem nieźle, jest dla Zoe jej azylem. Jeszcze nie próbowałam zamykania, ale wszystko jest na dobrej drodze a i "demolki" (pogryzione drewno) zdarzają się coraz rzadziej. Telefon milczy. W weekend może jakieś foty porobię. Quote
Lida Posted March 25, 2011 Posted March 25, 2011 Dzień dobry Zoe :-) Drapanki, mizianki dla Ciebie psinko kochana :-) Quote
Lida Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Hej Zoe. Nie myśl, że o Tobie nie pamiętam, ślicznoto. Zagladam codziennie i wyczekuję nowych wieści od Ciebie. Spij smacznie. Quote
Emiś Posted May 15, 2011 Author Posted May 15, 2011 Przepraszam, że wieści dopiero teraz. Zoe została wypatrzona przez swoją nową Rodzinę na akcji adopcyjnej w SSC. Mieszka obecnie w Katowicach i jest ulubienicą kilkuteniego (3 lata?) chłopca. Właściciele pracują w domu, więc dziewczyna nie siedzi sama. Państwo mieli wcześniej kilkanaście lat amstaffa, niestety psiak już odszedł. Szukali pieska, który będzie dobrze dogadywał się z ich synem. Zoe okazała się idealną kandydatką, Państwo są z niej bardzo zadowoleni :) W przyszłym tygodniu jesteśmy umówieni na spotkanie, a na razie zdjęcie z nowego Domu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.