marta1624 Posted July 22, 2014 Posted July 22, 2014 Aleś pospała :D To ty też śpij w dzień :D o jak się cieszę że u mnie tak bezproblemowo wszystko poszło ;) PS. Ja też odwyku potrzebuję :D Quote
Baski_Kropka Posted July 22, 2014 Posted July 22, 2014 Co do posłuszeństwa... żebyś ty widziała jak ja się z Dexem zmagałam! A dzisiaj po tych 7 msc to zupełnie inny pies. Rashelkowa potwierdzi! :D Ćwicz ćwicz, u nas kluczem do sykcesu jest regularność i konsekwencja. Codziennie kilka krótkich sesyjek i jest bosko :P Quote
kalyna Posted July 22, 2014 Author Posted July 22, 2014 Z nowości to.... Sonia ściągnęła sobie szwy :loveu: byliśmy u weta, scerował ją i jakoś wygląda... padnę na zawał, a to przez to, że przez pół godziny babcia ją pilnowała... [quote name='Talia']Bidulka. A dostaje coś przeciwbólowego? Tina pamiętam, że dostawała. I jeszcze kilka godzin po zabiegu rozkraczyła nam się na kafelkach i rozsmarowała na nich ten srebrny spray, bo przecież trzeba było pańcie przywitać :roll:[/QUOTE] dzisiaj dostała ;) [quote name='marta1624']Aleś pospała :D To ty też śpij w dzień :D o jak się cieszę że u mnie tak bezproblemowo wszystko poszło ;) PS. Ja też odwyku potrzebuję :D[/QUOTE] noo wyspałam się :D nie mam czasu się w dzień położyć.. Odwyk, jasne.. jak czekam na 3 paczki :roll: [quote name='Baski_Kropka']Co do posłuszeństwa... żebyś ty widziała jak ja się z Dexem zmagałam! A dzisiaj po tych 7 msc to zupełnie inny pies. Rashelkowa potwierdzi! :D Ćwicz ćwicz, u nas kluczem do sykcesu jest regularność i konsekwencja. Codziennie kilka krótkich sesyjek i jest bosko :P[/QUOTE] to nie do końca o to chodzi... bo problem to nowe miejsca z ludźmi i psami. Musze się pozbierać i wziąć za niego. Ja codziennie to nie, ale bardzo często robię krótkie sesje z posłuszeństwa i jest super. Np. Gandi ma bardzo dobrze ogarnięte zostawanie, a na szkoleniu siedział koło mnie i zwiał do mojej mamy :roll: i tam takie kwiatki.. Quote
Baski_Kropka Posted July 22, 2014 Posted July 22, 2014 A to przypadkiem nie kwestia trochę zaniedbanej socjalki w odpowiednim okresie? :P Quote
kalyna Posted July 22, 2014 Author Posted July 22, 2014 [quote name='Baski_Kropka']A to przypadkiem nie kwestia trochę zaniedbanej socjalki w odpowiednim okresie? :P[/QUOTE] Może masz rację, choć nie wydaje mi się... Ostatnio dużo na ten temat myślałam, analizowałam i wysunęłam jakieś tam wnioski... bo on nie wszędzie tak się zachowuje.. byłam z nim ostatnio na spacerze w całkiem nowym miejscu, wśród ludzi, rowerów... i był ciekawy, wąchał, ale też słuchał się mnie, równał, ćwiczyliśmy siad-waruj i było zadowalająco, przyjmował nagrody ;) Na pewno nie kuli się ze strachu, zamyka się w sobie i nie da się do niego trafić. Quote
rashelek Posted July 22, 2014 Posted July 22, 2014 Po prostu nie ma co się załamywać, tylko trzeba wziąć się za siebie i psa i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Zwłaszcza, że teraz powychodziły te kwiatki i wiesz, co jest do poprawy. Dacie radę będzie dobrze! A Sonia... to aparatka i cholera okropna, dobrze, że się nic nie stało... Quote
marta1624 Posted July 22, 2014 Posted July 22, 2014 Kalyna na co czekasz? :cool3: Historii Sonii współczuję, pewnie wystraszyła cię na maxa ;) Ja już się nauczyłam że pies i babcia to zawsze coś złego ;) Ale jak ja się cieszę że nie mam takich problemów z moją.... A nie doceniałam jej ;) W gruncie rzeczy to ułatwia życie w razie w ;) (w sensie mojej tylko raz powiedziłam że się szwów nie rusza, i potem nie próbowała ani razu ściągnąć, dlatego chodziła bez kubraka/lampy, i mogła zostać trochę sama ;)) Quote
kalyna Posted July 22, 2014 Author Posted July 22, 2014 [quote name='rashelek']Po prostu nie ma co się załamywać, tylko trzeba wziąć się za siebie i psa i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Zwłaszcza, że teraz powychodziły te kwiatki i wiesz, co jest do poprawy. Dacie radę będzie dobrze! A Sonia... to aparatka i cholera okropna, dobrze, że się nic nie stało...[/QUOTE] :) No myślałam, ze jej łeb ukręcę.. to się tak rozlazło, rana wielka... mi na początku nogi się ugięły, ale wzięłam się w garść i jej to przemyłam itp, ale widziałam, ze każdemu słabo się robiło :roll: [quote name='marta1624']Kalyna na co czekasz? :cool3: Historii Sonii współczuję, pewnie wystraszyła cię na maxa ;) Ja już się nauczyłam że pies i babcia to zawsze coś złego ;) Ale jak ja się cieszę że nie mam takich problemów z moją.... A nie doceniałam jej ;) W gruncie rzeczy to ułatwia życie w razie w ;) (w sensie mojej tylko raz powiedziłam że się szwów nie rusza, i potem nie próbowała ani razu ściągnąć, dlatego chodziła bez kubraka/lampy, i mogła zostać trochę sama ;))[/QUOTE] 2 książki i paczka z zabawkami od naszej forumowej koleżanki :loveu: no nasza niby też grzeczniutka, a chwila nieuwagi i pyk... Na dodatek jak już jechałam do weta to wzięłam Ciapka.... cyrk na kółkach :loveu: Choć nie rozumiem ludzi... na poczekalni oprócz Soniuli były 3 inne psy. Sonia nawet nie burknęła, z jedną suczką nawet się powąchała :mdleje: no, ale zmierzam do tego, ze z kotami (!) była Pani z dziećmi.. i ten chłopiec do obcych psów przytulał się, klepał po głowie, ogólnie jaki to przyjaciel psów. Jak to widziałam to ciśnienie mi poszło, ale se myślę, nie moja sprawa... Do Sonii się nie zbliżał, bo poszła plotka, ze ma straszną chorobą skóry i się zarazi :cool3: Ja sobie kucałam, trzymałam i miziałam Soniulę.. a ten kszpiot podleciał i klepnął Sonii dupę tuż za raną. Jak się wydarłam, żeby nie głaskać to aż podskoczył i zbladł... ogólnie to na zewnątrz w kolejce stało kilka psów i Sonia tylko 2 razy burknęła.. baa obce psy przed nosem jej chodziły i luzik :diabloti: Quote
marta1624 Posted July 23, 2014 Posted July 23, 2014 No to gratki za zachowanie Sonii ;) A dzieciak.... U mnie też się zdarzają, mówisz nie a one dalej swoje :roll: Quote
kalyna Posted July 23, 2014 Author Posted July 23, 2014 [quote name='marta1624']No to gratki za zachowanie Sonii ;) A dzieciak.... U mnie też się zdarzają, mówisz nie a one dalej swoje :roll:[/QUOTE] noo ciekawam kiedy teraz odwali akcję roku :cool3: bo takie akcje bez echa nie przejdą... tylko jak pies ugryzie, czy choćby popchnie to oczywiście wina psa :loveu: Quote
Naklejka Posted July 23, 2014 Posted July 23, 2014 Arni w nowym miejscu czasem też ma problem ze skupieniem, chociaż ostatnio sporo mniejszy. Kiedyś w ogóle słabo było, nie miałam z nim kontaktu, a to była wina braku pracy z psem. Po co ze mną pracować, skoro jestem nuda, a dookoła tyle się dzieje? ;) Bo socjalkę Arnik to ma genialną. Nauczyłam się też odpowiednie go motywować, nakręcać, teraz czasami sam do mnie przychodzi z miną "róbmy coś". Nawet ogarnęłam Jetsa, który miał mnie totalnie w dupie, a teraz i bez smaków siada, podaje łapki, czasem nawet się położy. Tylko w jego przypadku musiałam użyć trochę ostrzejszych metod, by dotarło, że ja tu jestem i ma mnie słuchać bez względu na okoliczności. Powodzenia i cieprliwości życzę! No i czekam na opis postępów :) Quote
agaga21 Posted July 23, 2014 Posted July 23, 2014 [quote name='kalyna']:) Choć nie rozumiem ludzi... na poczekalni oprócz Soniuli były 3 inne psy. Sonia nawet nie burknęła, z jedną suczką nawet się powąchała :mdleje: no, ale zmierzam do tego, ze z kotami (!) była Pani z dziećmi.. i ten chłopiec do obcych psów przytulał się, klepał po głowie, ogólnie jaki to przyjaciel psów. Jak to widziałam to ciśnienie mi poszło, ale se myślę, nie moja sprawa... Do Sonii się nie zbliżał, bo poszła plotka, ze ma straszną chorobą skóry i się zarazi :cool3: Ja sobie kucałam, trzymałam i miziałam Soniulę.. a ten kszpiot podleciał i klepnął Sonii dupę tuż za raną. Jak się wydarłam, żeby nie głaskać to aż podskoczył i zbladł... ogólnie to na zewnątrz w kolejce stało kilka psów i Sonia tylko 2 razy burknęła.. baa obce psy przed nosem jej chodziły i luzik :diabloti:[/QUOTE] mnie też zawsze u weta w poczekalni szlag trafia. ludzie kompletnie niemyślący. nie dość, że szczeniaki bez smyczy chodzą sobie i podchodzą do wszystkich psów, to jeszcze koty bez transporterów, na kolankach a już rozwala mnie jak koty czy szczeniaki są u dzieci na kolanach tłamszone. szczeniaki bez szczepień sobie spacerują i "zapoznają" się ze wszystkimi potencjalnymi nosicielami wirusówek, bo przecież to takie zabawne, że sobie chodzą i zaczepiają inne pieski. rodzice dzieci zdają sie dostrzegać, że ich dzieci wkurzają obce psy, po co się wysilać i zwrócić dzieciakowi uwage? no i nieraz jeszcze przyjeżdża do weta cała rodzinka...2 rodziców, 2 dzieci i pies czy kot. w poczekalnie robi się jeszcze większy tłum i jest fajnie, co nie?:roll: życzę soni szybkiego gojenia i oby się już nie rozpruwała... Quote
Izabela124. Posted July 23, 2014 Posted July 23, 2014 Niech Sonia więcej nie szaleje z raną, zdrówka jej życzę Quote
Talia Posted July 23, 2014 Posted July 23, 2014 Ja mam alergię na dzieci podchodzące do psów bez pytania, tym bardziej że większość z nich chyba nigdy nie była nauczona jak postępować ze zwierzętami. Jeszcze jak dziecko jest same to zwrócę normalnie uwagę, ale jak rodzic patrzy i nie reaguję to mam ochotę się zapytać "mogę pogłaskać pani dziecko?". Nie wiem czemu ludzie myślą, że obce psy to uliczne przytulanki. :roll: Quote
kalyna Posted July 23, 2014 Author Posted July 23, 2014 [quote name='Naklejka']Arni w nowym miejscu czasem też ma problem ze skupieniem, chociaż ostatnio sporo mniejszy. Kiedyś w ogóle słabo było, nie miałam z nim kontaktu, a to była wina braku pracy z psem. Po co ze mną pracować, skoro jestem nuda, a dookoła tyle się dzieje? ;) Bo socjalkę Arnik to ma genialną. Nauczyłam się też odpowiednie go motywować, nakręcać, teraz czasami sam do mnie przychodzi z miną "róbmy coś". Nawet ogarnęłam Jetsa, który miał mnie totalnie w dupie, a teraz i bez smaków siada, podaje łapki, czasem nawet się położy. Tylko w jego przypadku musiałam użyć trochę ostrzejszych metod, by dotarło, że ja tu jestem i ma mnie słuchać bez względu na okoliczności. Powodzenia i cieprliwości życzę! No i czekam na opis postępów :)[/QUOTE] Dzięki! Bo jedyną radę co usłyszałam, to że korektować kolcami :roll: ogólnie to on żarty jest, ale w przypadku dużego stresu nie chce smaczków.. na piłkę go rozkręcę, ale to nie to, jaki jest normalnie... Na pewno będę pisać, na pewno :D [quote name='agaga21']mnie też zawsze u weta w poczekalni szlag trafia. ludzie kompletnie niemyślący. nie dość, że szczeniaki bez smyczy chodzą sobie i podchodzą do wszystkich psów, to jeszcze koty bez transporterów, na kolankach a już rozwala mnie jak koty czy szczeniaki są u dzieci na kolanach tłamszone. szczeniaki bez szczepień sobie spacerują i "zapoznają" się ze wszystkimi potencjalnymi nosicielami wirusówek, bo przecież to takie zabawne, że sobie chodzą i zaczepiają inne pieski. rodzice dzieci zdają sie dostrzegać, że ich dzieci wkurzają obce psy, po co się wysilać i zwrócić dzieciakowi uwage? no i nieraz jeszcze przyjeżdża do weta cała rodzinka...2 rodziców, 2 dzieci i pies czy kot. w poczekalnie robi się jeszcze większy tłum i jest fajnie, co nie?:roll: życzę soni szybkiego gojenia i oby się już nie rozpruwała...[/QUOTE] U wetów w mojej miejscowości to przeważnie pusto na poczekalni, więc problemu nie ma.. ewentualnie jeden pies. Ale jak coś poważnego się dzieje to jeździmy do weta ponad 30km, który jest dobry i poczekalnia zawsze pełna jest. Też są tam wszystkie opisane przypadki przez Ciebie... ludzie sami sobie wszystko utrudniają. A teraz jeszcze hicior, czyli babcie z wnuczętami :mdleje: w Przy wyjściu z poczekalni to kolejka od samych drzwi, gdzie przy wyjściu pies spotyka się z obcym pysk w pysk. Później burkot, siłowanie się z psem.. teraz tak też było, ze dwa samce tak się spotkały.. szał też jest, że większość psów tam spotkanych jest zapasiona. Aż strach jechać z Gazikiem.. Jak Sonia miała operowaną przepuklinę to w poczekalni była dziewczyna z rasowym kotem, który wystraszył się Sonii wychodzącej z gabinetu i zwiał jej. Przebiegł 2 ulice i wpadł w blokowisko a dziewczyna za nim biegła :roll: no na prawdę trzeba być takim geniuszem, żeby pod drzwiami gabinetu siedzieć. Sonia nawet go nie dojrzała, nic nie zrobiła.. A właśnie też mnie denerwuje z tymi kotami... jakby faktycznie nie mogłyby być w transporterkach.. Dzięki :) choć ona to jakaś masochistka jest.. za to teraz jest po ciągłą kontrolą. [quote name='Izabela124.']Niech Sonia więcej nie szaleje z raną, zdrówka jej życzę[/QUOTE] dzięki :) [quote name='magdabroy']Zdrówka dla Soniulki :)[/QUOTE] dzięki:) [quote name='Talia']Ja mam alergię na dzieci podchodzące do psów bez pytania, tym bardziej że większość z nich chyba nigdy nie była nauczona jak postępować ze zwierzętami. Jeszcze jak dziecko jest same to zwrócę normalnie uwagę, ale jak rodzic patrzy i nie reaguję to mam ochotę się zapytać "mogę pogłaskać pani dziecko?". Nie wiem czemu ludzie myślą, że obce psy to uliczne przytulanki. :roll:[/QUOTE] No do mnie (pfu, pfu) nie podchodzą same dzieci, czasem znajomi rodzice zachęcają, ale dziecko samo nie chce..myślę, że tu dużo robi wielkość psa i kolor. tym bardziej zła jestem, że nie spodziewałam sie, ze jednak do nas podejdzie... Za to były bardzo miłe komentarze na temat Ciapy.. że to takie wesoły piesek, że ma iskierki w oczach, coby tu zbroić, i taaaki ładny :) miłe to było to przy Owczarach mało kto zwraca uwagę na Ciapę :( No Sonia miała więcej komplementów.... :roll: i została Alexem :loveu: My to mamy chyba jakiegoś pecha... Ciap był u weta z drapaniem... podejrzewają alergię.. to dzisiaj rano patrzę, a on jedno oko mruży.. paczę, cieknie mu.. zakropiłam.. i jest trochę lepiej... chyb Sonia mu pacła... A Sonii już odwala z nudów.. przyłazi do mnie, paczy się na mnie, mizia, kombinuje abym dała jej coś do roboty, oczy jej świdrują.. a jak idę do kuchni to cała w napięciu czeka, bo na pewno coś jej będę kazać zrobić i dostanie super nagrodę :mdleje: nawet ściemnia z toaletą.. jak chce wyjść to kręci się koło drzwi, no to smycz w rękę i idziemy.. zrobi siku i ściemnia i targuje się, żeby iść na dłuższy spacerek.. dzisiaj to co godzinę najchętniej wychodziłaby :evil_lol: oo i próbowała przez okno patrzeć, z Gazikiem przez drzwi się wąchały.. masakra. Chyba wróci do klatki, bo dwa dni jej odpuściłam... Kto by pomyślał, mó obibok i miglant od roboty sam się jej będzie domagać :lol: Quote
Naklejka Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 Ja Jetsanowi odpuszczałam, nie wymagałam posłuszeństwa, nie byłam konsekwentna. To się zmieniło, a że musiałam użyć często siły, trudno. Pies zrozumiał, że mu nie odpuszczę i musi wykonać komendę niezależnie od sytuacji. A na smaczki też pracuje, jak mu się chce to nawet bardzo chętnie :) Nie bez powodu stwierdzają, ze sterroryzowałam psa :evil_lol: Tylko on jest bardzo twardym, niezależnym, upartym stworzeniem. Arni po kilku dniach nicnierobienia jest nie do zniesienia, a jakiego wtedy ma powera w pracy :evil_lol: Quote
agaga21 Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 [quote name='kalyna'] A właśnie też mnie denerwuje z tymi kotami... jakby faktycznie nie mogłyby być w transporterkach.. [/QUOTE] a bo każdy chce się kotem pochwalić. przecież jest najpiękniejszy i trzeba go światu pokazać, choćby w poczekalni ;) nie ważne, że koty dużo bardziej niż psy przezywają takie wycieczki, obce miejsca, obcych ludzi i przede wszystkim bliską obecność psów. transporter daje choćby namiastkę schronienia ale po co, jak na kolankach tak pięknie się prezentuje:shake: u nas lucynka tez na siebie zwraca najmniejszą uwagę-ot zwykły mały czarny piesek, za to w domu nadrabia, jako jedyna z psów ma miejsce na kanapie ;) Quote
Ty$ka Posted July 24, 2014 Posted July 24, 2014 NIe załamuj się z Gandzikiem. Nie jesteś z tymi problemami jedyna, myślę zresztą, że każdy pies przechodzi taki etap w życiu, że go przerasta pracowanie w nowych warunkach. Rady już dostałaś: więcej z nim pracy, więcej pchania go w nowe sytuacje. Jak czytałaś nas od początku, to pewnie wiesz, że kundel dłuuuugo był psem niezależnym, mającym mnie daleko gdzieś, w dodatku nie był zsocjalowany od bajtla, a że ma w sobie nieufność, to było jasne, że będziemy zmagać się z lękami... no i ten, było ciężko. Na początku dałam sobie spokój, ale potem zaczęłam z nim pracować. Teraz jest już niebo a ziemia między tym, co było, a tym co jest. Wielu ludzi nie może uwierzyć, że to był pies mający mnie gdzieś, że miałam z nim takie problemy, teraz to taki przydupas, jednak wiem, że dalej nie da rady w trudnych warunkach, że pokaże się z najgorszej strony, ale się nie poddajemy, staram się z nim ciągle pracować, bo widzę efekty tego. I choć praca ta jest na początku ciężka, i dość męcząca, to odrobina cierpliwości (na początku spora odrobina) po pewnym czasie da efekt, z czasem ta daje też satysfakcję. Dlatego nie łam się, będzie dobrze. Co do sytuacji u weta czy tymi ludźmi pchającymi łapy wszędzie, gdzie się da. Kurcze, ja w tej chwili nie mam z tym problemów. Może po prostu nie zauważam, bo w tej chwili mam praktycznie bezproblemowego psa, a sama mam podejście luzackie? Nie wiem, ale pamiętam, że jak człowiek miał problemy ze swoim psem to chamów i bezmyślnych debili było od groma. Co prawda u weta każdy trzyma swoje zwierzęta przy sobie, a chodzące koty nie sa dla mnie problemem (bo pies uczy się w ten sposób je zlewać, a jak nie - krzywdy nie zrobi), poza tym jestem tak zaaferowana swoim psem, który weta się boi i odstawia cyrki, więc nie mam z tym problemów. Dzieciaki u nas też są uczone, że do psów się nie podchodzi, ale u nas się psami straszy... i próbuję zachęcać dzieci, by nie bały się piesków. Na spacer chodzę w tkie miejsca, gdzie chamów nie ma. RACZEJ. Albo są, ale jestem bardzo wyrozumiałą osobą i sobie ich tłumaczę. Tak czy inaczej zawsze jak czytam takie przypadki to trochę mnie to dziwi, bo fakt - u nas też pełno nieodpowiedzialnych matek czy właścicieli psów czy kotów, ale generalnie podchodzę do tego z dystansem, ciężko mnie zdenerwować. No chyba, że pies z pianą leci na mojego, wtedy staram się psa obcego odgonić i powiem ładną wiązankę... no ale zaraz mi przechodzi i wraca mój spokój, i dobry humor :p Quote
kalyna Posted July 24, 2014 Author Posted July 24, 2014 [quote name='marta1624']Aina masz pracusia w domu ;)[/QUOTE] Taa taki z niej pracuś jak z koziej dupy trąba.. dzisiaj to jak mnie w domu nie ma to śpi, a jak jestem to dalej łazi.. ostatni hicior to włażenie mi na łóżko.. bez problemu idzie koło łóżka i po kolei łapy pakuje, szybko dupka i przykleja się.. i łaziła po domu z zabawkami, co dzisiaj przyszły :loveu: [quote name='Naklejka']Ja Jetsanowi odpuszczałam, nie wymagałam posłuszeństwa, nie byłam konsekwentna. To się zmieniło, a że musiałam użyć często siły, trudno. Pies zrozumiał, że mu nie odpuszczę i musi wykonać komendę niezależnie od sytuacji. A na smaczki też pracuje, jak mu się chce to nawet bardzo chętnie :) Nie bez powodu stwierdzają, ze sterroryzowałam psa :evil_lol: Tylko on jest bardzo twardym, niezależnym, upartym stworzeniem. Arni po kilku dniach nicnierobienia jest nie do zniesienia, a jakiego wtedy ma powera w pracy :evil_lol:[/QUOTE] Ja też się staram być konsekwentna, nawet jak jest zaaferowany tym co dzieje się na około to i tak nie odpuszczę, dopóki nie zrobi czego od psa oczekuję. Boję sobie wyobrazić, jakby miała tak Gazika uziemić. Jezzzu... [quote name='agaga21']a bo każdy chce się kotem pochwalić. przecież jest najpiękniejszy i trzeba go światu pokazać, choćby w poczekalni ;) nie ważne, że koty dużo bardziej niż psy przezywają takie wycieczki, obce miejsca, obcych ludzi i przede wszystkim bliską obecność psów. transporter daje choćby namiastkę schronienia ale po co, jak na kolankach tak pięknie się prezentuje:shake: u nas lucynka tez na siebie zwraca najmniejszą uwagę-ot zwykły mały czarny piesek, za to w domu nadrabia, jako jedyna z psów ma miejsce na kanapie ;)[/QUOTE] Ja nie odważyłabym się iść do weta z kotem tylko na rękach. To tak jak mój Ciapuś, oczko w głowie u wszystkich :lol: [quote name='Ty$ka']NIe załamuj się z Gandzikiem. Nie jesteś z tymi problemami jedyna, myślę zresztą, że każdy pies przechodzi taki etap w życiu, że go przerasta pracowanie w nowych warunkach. Rady już dostałaś: więcej z nim pracy, więcej pchania go w nowe sytuacje. Jak czytałaś nas od początku, to pewnie wiesz, że kundel dłuuuugo był psem niezależnym, mającym mnie daleko gdzieś, w dodatku nie był zsocjalowany od bajtla, a że ma w sobie nieufność, to było jasne, że będziemy zmagać się z lękami... no i ten, było ciężko. Na początku dałam sobie spokój, ale potem zaczęłam z nim pracować. Teraz jest już niebo a ziemia między tym, co było, a tym co jest. Wielu ludzi nie może uwierzyć, że to był pies mający mnie gdzieś, że miałam z nim takie problemy, teraz to taki przydupas, jednak wiem, że dalej nie da rady w trudnych warunkach, że pokaże się z najgorszej strony, ale się nie poddajemy, staram się z nim ciągle pracować, bo widzę efekty tego. I choć praca ta jest na początku ciężka, i dość męcząca, to odrobina cierpliwości (na początku spora odrobina) po pewnym czasie da efekt, z czasem ta daje też satysfakcję. Dlatego nie łam się, będzie dobrze. Co do sytuacji u weta czy tymi ludźmi pchającymi łapy wszędzie, gdzie się da. Kurcze, ja w tej chwili nie mam z tym problemów. Może po prostu nie zauważam, bo w tej chwili mam praktycznie bezproblemowego psa, a sama mam podejście luzackie? Nie wiem, ale pamiętam, że jak człowiek miał problemy ze swoim psem to chamów i bezmyślnych debili było od groma. Co prawda u weta każdy trzyma swoje zwierzęta przy sobie, a chodzące koty nie sa dla mnie problemem (bo pies uczy się w ten sposób je zlewać, a jak nie - krzywdy nie zrobi), poza tym jestem tak zaaferowana swoim psem, który weta się boi i odstawia cyrki, więc nie mam z tym problemów. Dzieciaki u nas też są uczone, że do psów się nie podchodzi, ale u nas się psami straszy... i próbuję zachęcać dzieci, by nie bały się piesków. Na spacer chodzę w tkie miejsca, gdzie chamów nie ma. RACZEJ. Albo są, ale jestem bardzo wyrozumiałą osobą i sobie ich tłumaczę. Tak czy inaczej zawsze jak czytam takie przypadki to trochę mnie to dziwi, bo fakt - u nas też pełno nieodpowiedzialnych matek czy właścicieli psów czy kotów, ale generalnie podchodzę do tego z dystansem, ciężko mnie zdenerwować. No chyba, że pies z pianą leci na mojego, wtedy staram się psa obcego odgonić i powiem ładną wiązankę... no ale zaraz mi przechodzi i wraca mój spokój, i dobry humor :p[/QUOTE] będziemy pracować, będziemy ;) Ja nie mam luzackiego podejścia, szanuję przestrzeń moją i mojego psa. Nienawidzę, jak ktoś próbuje naruszyć moją prywatność. Tak samo ja nie lubię jak stoję w kolejce, a ktoś sie na mnie pcha, mimo że jest miejsce, tak samo nie wiem dlaczego mam tolerować, jak ktoś chce sie narzucać mojemu psu. Tak samo w poczekalni były koty na rękach, Sonia i Ciapek nie zareagowały, jednak nie podoba mi się takie podejście. Nigdy nie wiadomo jaki pies przyjdzie do weta, nie można się spodziewać, że wszyscy będą tylko z kotami :roll: Quote
Ty$ka Posted July 25, 2014 Posted July 25, 2014 Nie no... aż tak tolerancyjna, że ktoś wpycha mi pod pysk psa czy kota, to nie jestem. Jednak tu chodzi o samo podejście: upomnę, schowam psa za nogami i koniec, przechodzi mi nerw. No, ale inaczej to wygląda jak ma się psa, który jakieś tam problemy ma, sama kiedyś mocno się stresowałam ;) Co tam u Was jeszcze? :D Quote
marta1624 Posted July 25, 2014 Posted July 25, 2014 (edited) Jakie zabawki kupiłaś? Nie wiem czy pisałaś bo nadrabiam :oops: EDIT: Wiem że od Ty$, ale co kupowałaś? ;) Edited July 25, 2014 by marta1624 Quote
rashelek Posted July 25, 2014 Posted July 25, 2014 No to tak zawsze jest, że jak psu nagle braknie zajęcia to nawet te nielubiane okazują się super ciekawe i fajne ;) A ile jeszcze rekonwalescencji Was czeka? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.