zmierzchnica Posted June 11, 2014 Posted June 11, 2014 Haha, uroki posiadania stada, nie? :diabloti: U mnie Luka sama jest super, ona w ogóle się bardzo cieszy jak jest sama, moja pierwszaczka :loveu: Chibi to makabra, jak jest sama to się zamyka, działa jak robot albo autystyk, musi być z nią inny pies, żeby się otworzyła... A znowu z całym stadem broi niesamowicie, jest prowodyrką wszelkich idiotycznych akcji w stylu "obszczekajmy kogoś, kto idzie 100 metrów od nas!" :mad: Ona mi najwięcej problemów sprawia, bo samej nie idzie jej wybiegać, a ze stadem jest nieznośna. Potem Frotek - jak jest sam to jest pobudzony jak na prochach :diabloti: Wolę go z Herą. I Hercia sama jest ok, bardziej się na mnie skupia, ale to chyba kwestia tego, że chodziłam z nią długo na szkolenie, a potem brała udział sama w szkoleniach jako demodog ;) A czemu Sonia sama jest straszna? ;) Quote
kalyna Posted June 11, 2014 Author Posted June 11, 2014 zmierzchnica napisał(a):Haha, uroki posiadania stada, nie? :diabloti: U mnie Luka sama jest super, ona w ogóle się bardzo cieszy jak jest sama, moja pierwszaczka :loveu: Chibi to makabra, jak jest sama to się zamyka, działa jak robot albo autystyk, musi być z nią inny pies, żeby się otworzyła... A znowu z całym stadem broi niesamowicie, jest prowodyrką wszelkich idiotycznych akcji w stylu "obszczekajmy kogoś, kto idzie 100 metrów od nas!" :mad: Ona mi najwięcej problemów sprawia, bo samej nie idzie jej wybiegać, a ze stadem jest nieznośna. Potem Frotek - jak jest sam to jest pobudzony jak na prochach :diabloti: Wolę go z Herą. I Hercia sama jest ok, bardziej się na mnie skupia, ale to chyba kwestia tego, że chodziłam z nią długo na szkolenie, a potem brała udział sama w szkoleniach jako demodog ;) A czemu Sonia sama jest straszna? ;) ogólnie moje stado jest dość zgrane i jak np. Gazik wyjechał sam na zlot to przeżywał żałobę. Ogólnie to nie ten sam pies, plus doszły jeszcze braki w socjalu. Np. dużo osób głośno mówiło, śmiało się, a on akurat miał się tylko na mnie skupić. Wysyłał wtedy CSy, ze jest zestresowany. A i w domu Ciap też przeżywał, tylko wtedy wyjechałam i ja i mama, czyli osoby, z którymi był najbardziej zżyty. Pokazuje, ze nie lubi innych piesków z jednej strony, a z drugiej idzie całą drogę blisko mnie. Ostatnio mi numer wywinęła... idziemy z stadem w jedną stronę, przeszły ładnie koło bramy z psami (był szczyluś ONka i piszczał bo chciał z nami, próbował się przecisnąć pod bramą :loveu: ) i zero reakcji moich... z powrotem S. burknęła. No to odprowadziłam chłopaków do domu i chciałam sama z nią to przećwiczyć. I raz było idealnie a raz odwalała akcje jak sprzed 4 lat :angryy::angryy: Bo to moja wina, bo ja chce już, szybko żeby było pięknie, a to wszystko potrzebuje czasu i ćwiczeń. Quote
zmierzchnica Posted June 11, 2014 Posted June 11, 2014 Ech, niestety, z psami nigdy nie jest tak łatwo ;) Najgorsze uczucie to właśnie cofnięcie się do punktu wyjścia, gdy już się udało coś zrobić... Pamiętam, jak już wyciągnęłam Fro z agresji w 80%, a potem zaatakowały nas psy: nawrót agresji, cyrk, szał na widok psów :roll: Wtedy miałam straszną załamkę. Niestety, wychowanie i szkolenie to kawał ciężkiej pracy :roll: Moje psy też są zżyte i to mnie trochę martwi... Chociaż ten pies zabrany gdzieś jest ok, szczególnie Hera lubi wyjazdy :) Jak zabieram Herę bez Frotka to on przeżywa strasznie, miauczy, piszczy, chce uciec za za nami. Jak jedzie sam/z nami to jest ok ;) Suczki są typowo domowe, spacer-dom, jak się im to zaburzy to są bardzo zestresowane... Ale jak znowu zabiorę Frotka i Herę to Chibi jest biedna, czeka na nich, leży przy drzwiach. Luka ma wyrąbane na wszystkich. No, ale przyjdzie dzień wyprowadzki to Chibi będzie biedna, martwię się o nią :roll: Ona taka autystyczna jest, każda zmiana ją dobija. Pewnie w końcu się dostosuje, ale będzie ciężko. Quote
marta1624 Posted June 12, 2014 Posted June 12, 2014 O tak stado ma swoje wady :roll: Lucek pod puszcza Kaję do wszelkich akcji, przy nim ona jest głucha i ma mnie gdzieś. Wyskakują do piesków, szczekają na ludzi, gonią samochody itp. I najważniejsze- obydwa ciągną na smyczy :angryy: Sama Kaja idzie przy nodze, 90% psów mija bez spojrzenia (lub przywitanie jak kumple ;)). Suk się boi lub dominuje, ale sama już nie ma wyskoków. I większość czasu jest wpatrzona we mnie ;) A człowiek jak podejdzie to radość :loveu:Za to sam Lucek ciągnie na smyczy jak parowóz, ma swoje do psów ale po słownym upomnieniu się uspokaja. I szczeka tylko na kilka osób ;) Tak więc zazwyczaj wychodzimy oddzielnie ;) Quote
Izabela124. Posted June 12, 2014 Posted June 12, 2014 Super owczary wyglądają w nowych szelkach :) Quote
rashelek Posted June 13, 2014 Posted June 13, 2014 I to jest urok stada, które się nie lubi - bo Poczwar jest idiotą cały czas, a Mice się to wcaaale nie udziela :lol: Quote
kalyna Posted June 13, 2014 Author Posted June 13, 2014 [quote name='zmierzchnica']Ech, niestety, z psami nigdy nie jest tak łatwo ;) Najgorsze uczucie to właśnie cofnięcie się do punktu wyjścia, gdy już się udało coś zrobić... Pamiętam, jak już wyciągnęłam Fro z agresji w 80%, a potem zaatakowały nas psy: nawrót agresji, cyrk, szał na widok psów :roll: Wtedy miałam straszną załamkę. Niestety, wychowanie i szkolenie to kawał ciężkiej pracy :roll: Moje psy też są zżyte i to mnie trochę martwi... Chociaż ten pies zabrany gdzieś jest ok, szczególnie Hera lubi wyjazdy :) Jak zabieram Herę bez Frotka to on przeżywa strasznie, miauczy, piszczy, chce uciec za za nami. Jak jedzie sam/z nami to jest ok ;) Suczki są typowo domowe, spacer-dom, jak się im to zaburzy to są bardzo zestresowane... Ale jak znowu zabiorę Frotka i Herę to Chibi jest biedna, czeka na nich, leży przy drzwiach. Luka ma wyrąbane na wszystkich. No, ale przyjdzie dzień wyprowadzki to Chibi będzie biedna, martwię się o nią :roll: Ona taka autystyczna jest, każda zmiana ją dobija. Pewnie w końcu się dostosuje, ale będzie ciężko. to człowieka może w takiej sytuacji coś trafić :shake: Starasz się, a i tak wszystko się może popsuć przez jedną sytuację. U mnie na osiedlu jest jeden kundelek, co tyle hałasu robi i tym bardziej nakręca psy. Już nie wspomnę, ze ludzie prowadzają bardzo blisko naszego płotu obce psy. Spoko, każdy może iść tam gdzie chce. Kiedyś jak nie było Gazika to były pyskówki przez płot, teraz większość psów omija nasze. Widać psy mają więcej rozumu... ale i tak Paniusia sobie stanie i paczy, nie wiem na co... U mnie jak na spacer idę i którego nie wezmę to jest rozpacz :cool3: [quote name='marta1624']O tak stado ma swoje wady :roll: Lucek pod puszcza Kaję do wszelkich akcji, przy nim ona jest głucha i ma mnie gdzieś. Wyskakują do piesków, szczekają na ludzi, gonią samochody itp. I najważniejsze- obydwa ciągną na smyczy :angryy: Sama Kaja idzie przy nodze, 90% psów mija bez spojrzenia (lub przywitanie jak kumple ;)). Suk się boi lub dominuje, ale sama już nie ma wyskoków. I większość czasu jest wpatrzona we mnie ;) A człowiek jak podejdzie to radość :loveu:Za to sam Lucek ciągnie na smyczy jak parowóz, ma swoje do psów ale po słownym upomnieniu się uspokaja. I szczeka tylko na kilka osób ;) Tak więc zazwyczaj wychodzimy oddzielnie ;) oo Lucek tak bardzo przypomina mi Ciapulca. Z tym, ze moje to tylko do psów mają wyskoki. Ciap też swego czasu próbował pogonić rower, ale szybciutko wybiłam mu to z głowy :angryy: No u mnie to Ciap ciągnie na smyczy ale tylko na automacie. Na zwykłej wie ile ma wolności i to akceptuje :lol: [quote name='Izabela124.']Super owczary wyglądają w nowych szelkach :) :) [quote name='rashelek']I to jest urok stada, które się nie lubi - bo Poczwar jest idiotą cały czas, a Mice się to wcaaale nie udziela :lol: :loveu: nie mam pojęcia czemu tak o nim piszesz :eviltong: taka sobie piłeczka a chowa w sobie taaaakie pyszności :lol: Quote
zmierzchnica Posted June 13, 2014 Posted June 13, 2014 U mnie też są tacy, którzy KONIECZNIE muszą przejść pod moim płotem, pozwalając psu wkładać pysk w siatkę... Takie psy, które zaczynają pyskówkę od wsadzania łba przez ogrodzenie do moich to jedyni "wrogowie" mojego stada. Jak chcesz, żeby psy znienawidziły Twojego psa - pozwól się żreć mu z nimi przez płot :roll: Moje psy w ogóle nie chowają urazy wobec psów, które podbiegną do nas, zaatakują nawet, obszczekają. Ale wkładanie ryja i prowokacja przez płot jest wg nich niewybaczalna... I to nie tylko moje psy tak mają, znajoma się zawsze dziwiła, że moje psy zą zawsze w 100% opanowane oprócz tych przypłotowych sytuacji. A potem przyszła do nas ze swoim psem, akurat jakiś pies przechodził i JEJ pies rzucał się przez NASZ płot jak oszalały :diabloti: Ogrodzenie tak na psy działa, dlatego ja psom nie pozwalam podchodzić do płotów, gdzie są psy i staram się unikać takich akcji. Ale są tacy, którzy lubią, jak psy się żrą :shake: Jaki Ciapek słodki :loveu: Quote
kalyna Posted June 13, 2014 Author Posted June 13, 2014 [quote name='marta1624']Jaki Ciap zadowolony ;) :) [quote name='magdabroy']Jak wciska jęzorek :evil_lol: jakby Ci tak smakowało to też wciskałabyś :eviltong: [quote name='zmierzchnica']U mnie też są tacy, którzy KONIECZNIE muszą przejść pod moim płotem, pozwalając psu wkładać pysk w siatkę... Takie psy, które zaczynają pyskówkę od wsadzania łba przez ogrodzenie do moich to jedyni "wrogowie" mojego stada. Jak chcesz, żeby psy znienawidziły Twojego psa - pozwól się żreć mu z nimi przez płot :roll: Moje psy w ogóle nie chowają urazy wobec psów, które podbiegną do nas, zaatakują nawet, obszczekają. Ale wkładanie ryja i prowokacja przez płot jest wg nich niewybaczalna... I to nie tylko moje psy tak mają, znajoma się zawsze dziwiła, że moje psy zą zawsze w 100% opanowane oprócz tych przypłotowych sytuacji. A potem przyszła do nas ze swoim psem, akurat jakiś pies przechodził i JEJ pies rzucał się przez NASZ płot jak oszalały :diabloti: Ogrodzenie tak na psy działa, dlatego ja psom nie pozwalam podchodzić do płotów, gdzie są psy i staram się unikać takich akcji. Ale są tacy, którzy lubią, jak psy się żrą :shake: Jaki Ciapek słodki :loveu: no u nas to samo.. o ile jak idzie normalny pies to tylko szczekną i jest ok. Ale jak idą ujadacze to jest dyskoteka :angryy: zwłaszcza jak z jednym Sznaucerem to takie koty darły.. że na tą rasę są uczulone :shake: także coś w tym jest. :loveu: Soniula też dostała! Quote
Ty$ka Posted June 13, 2014 Posted June 13, 2014 Mój ma to samo, jeśli chodzi o ogrodzenie. Nie znosi jak obcy pies sika na jego ogrodzenie lub co gorsza rzuca się. No cóż, akurat w takich sytuacjach jestem praktycznie bezradna, nie jestem w stanie psa kontrolować 24h/dobę. Zabawka, gdzie wkłada się żarcie to ulubiona zabawka kundla. I jedyna akceptowalna :lol: Quote
kalyna Posted June 13, 2014 Author Posted June 13, 2014 [quote name='marta1624']A Gandi to co? :D noo ktoś się w końcu o niego upomniał :lol: [quote name='magdabroy']Coś im tam napchała? jam jest leniwiec... więc kupny pasztecik :diabloti: [quote name='Ty$ka']Mój ma to samo, jeśli chodzi o ogrodzenie. Nie znosi jak obcy pies sika na jego ogrodzenie lub co gorsza rzuca się. No cóż, akurat w takich sytuacjach jestem praktycznie bezradna, nie jestem w stanie psa kontrolować 24h/dobę. Zabawka, gdzie wkłada się żarcie to ulubiona zabawka kundla. I jedyna akceptowalna :lol: A z kolejnej strony to ja nie po to mam podwórko aby psy wiecznie siedziały w kojcach i były pod kontrolą, tak jak piszesz 24/7. U nas na początku to takie dziwne było, że zabawka ma jedzonko w środku... ale teraz to każdy czeka na swoją... choć muszę kupić konga extreme. Quote
zmierzchnica Posted June 13, 2014 Posted June 13, 2014 Lubię dawać kundlom zabawki z jedzeniem, bo wtedy taki spokój jest, każdy z namaszczeniem zajmuje się wydłubywaniem żarcia :loveu::diabloti: Słodko wyglądają :) Ja moje psy, niestety, muszę kontrolować 24 h na dobę i nigdy nie zostają same na podwórku... A i tak sąsiedzi mają pretensje, że czasem sobie szczekną :roll: Ja już powiedziałam, że oni się strasznie rozpuścili - jeszcze pamiętam czasy, jak psy w okolicy non stop się darły, także całą noc. A teraz psy poszczekają chwilę i od razu je do domu biorę - może trwa to ich szczekanie kilkanaście sekund - a i tak zgłaszają pretensje. Ale tutaj taka się okolica "starzyków" zrobiła, nie pasują im psy, dzieci, młodzież, no nic zupełnie :roll: Najlepiej same dziadki i wzajemne obgadywanie - to jest to! :diabloti: Quote
*Magda* Posted June 14, 2014 Posted June 14, 2014 Tak, patrzę na te zabawki i może kupię Torce :hmmmm: Jak wrócę do pracy, to Torka może by łatwiej zniosła zmiany ;) Quote
rashelek Posted June 14, 2014 Posted June 14, 2014 Zabawki z żarciem są najlepsze na świecie, conajmniej 30min świętego spokoju :loveu: Widać, że Twoje stadko uwielbia takie :D http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0012_zps7bc55090.jpg co to za kostka? Jak tam się smaki wpycha? Quote
kalyna Posted June 14, 2014 Author Posted June 14, 2014 [quote name='marta1624']Jaki Gandi zajęty :D W końcu chwila spokoju była :lol: [quote name='zmierzchnica']Lubię dawać kundlom zabawki z jedzeniem, bo wtedy taki spokój jest, każdy z namaszczeniem zajmuje się wydłubywaniem żarcia :loveu::diabloti: Słodko wyglądają :) Ja moje psy, niestety, muszę kontrolować 24 h na dobę i nigdy nie zostają same na podwórku... A i tak sąsiedzi mają pretensje, że czasem sobie szczekną :roll: Ja już powiedziałam, że oni się strasznie rozpuścili - jeszcze pamiętam czasy, jak psy w okolicy non stop się darły, także całą noc. A teraz psy poszczekają chwilę i od razu je do domu biorę - może trwa to ich szczekanie kilkanaście sekund - a i tak zgłaszają pretensje. Ale tutaj taka się okolica "starzyków" zrobiła, nie pasują im psy, dzieci, młodzież, no nic zupełnie :roll: Najlepiej same dziadki i wzajemne obgadywanie - to jest to! :diabloti: Dokładnie :loveu: u nas na szczęście pfu, pfu nikt nie ma pretensji.. [quote name='magdabroy']Tak, patrzę na te zabawki i może kupię Torce :hmmmm: Jak wrócę do pracy, to Torka może by łatwiej zniosła zmiany ;) ogólnie polecam, choć na długo to je nie zajmuje... Tora to chyba najgorzej zniesie taką zamianę.. przyzwyczaiła się do dobrego :eviltong: [quote name='rashelek']Zabawki z żarciem są najlepsze na świecie, conajmniej 30min świętego spokoju :loveu: Widać, że Twoje stadko uwielbia takie :D http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0012_zps7bc55090.jpg co to za kostka? Jak tam się smaki wpycha? aż tyle czasu to u nas nie zajmuje... max 5-10minut :shake: i to jeszcze prosto z zamrażarki w upał, no kochają :lol: Ja ją wygrałam jakieś 2 lata temu.. ale dłuuugo jej nie używałam.. w sumie to nie wiem jakiej jest firmy. kostki mają dziurę z boku i takie paski w środku, że to utrudnia wylizywanie. O coś takiego http://allegro.pl/premier-hantel-waggle-m-l-srednie-i-duz******-i4260668820.html Ale ja polecam pasztet tam wkładać, smaki potem ciężko się wyciąga, nawet człowiekowi... [quote name='unikatowydiament']Oscar też z takich zabawek zadowolony dla psa smaczne, a dla nas chwila spokoju :lol: [quote name='marta1624']Kaja też Konga uwielbia ;) a jakiego macie? Quote
marta1624 Posted June 15, 2014 Posted June 15, 2014 My mamy Konga classic L ;) I u mnie zajmuje z 30 minut, bo jest jeszcze walka między psami o zabawkę :D Quote
*Magda* Posted June 15, 2014 Posted June 15, 2014 kalyna napisał(a): ogólnie polecam, choć na długo to je nie zajmuje... Tora to chyba najgorzej zniesie taką zamianę.. przyzwyczaiła się do dobrego :eviltong: Chyba nie będzie tak źle ;) Teraz, choć drzwi są otwarte do domu, to i tak cały dzień leży na dworze i ma mnie w dupie :evil_lol: Quote
marta1624 Posted June 15, 2014 Posted June 15, 2014 magdabroy napisał(a):Chyba nie będzie tak źle ;) Teraz, choć drzwi są otwarte do domu, to i tak cały dzień leży na dworze i ma mnie w dupie :evil_lol: Ciesz się, moja się pod nogami zazwyczaj płata :D Tylko w "idealnej" pogodzie na piasku leży ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.