Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A jakie problemu masz z Gandzikiem? Jak dla mnie, on wygląda na dobrze zsocjalizowanego, nakręconego na zabawki i chętnego do współpracy psa :p Chociaż wiem, że na zdjęciach to łatwiej pokazać, jaki pies fajny, a w życiu różnie bywa...

Zdjęcia cudowne:loveu: Chyba żal było wracać, co?

Posted

[quote name='magdabroy']Jakbyś mi zaproponowała potrzymanie smyczy, to bym wzięła i spierdzielała z Gandzikiem co sił w nogach :evil_lol:[/QUOTE]
:evil_lol:
chyba musiałabyś go nieść :lol:
[quote name='dOgLoV']ja bym na niego wsiadła i wio :diabloti:[/QUOTE]
:grin:
na szczęście to nie mój pies miał taką ksywkę :lol:
[quote name='Izabela124.']Fajne fotki :)[/QUOTE]
;)
[quote name='zmierzchnica']A jakie problemu masz z Gandzikiem? Jak dla mnie, on wygląda na dobrze zsocjalizowanego, nakręconego na zabawki i chętnego do współpracy psa :p Chociaż wiem, że na zdjęciach to łatwiej pokazać, jaki pies fajny, a w życiu różnie bywa...

Zdjęcia cudowne:loveu: Chyba żal było wracać, co?[/QUOTE]

Problemów to my mamy całą listę :evil_lol:
choć ten najważniejszy to stawianie się i burczenie na psy. W czym większość to moja wina, bo jak ja widzę psa to się spinam i pies to odczuwa i reaguje podobnie. No i tez przy psach ciężko go skupić na mnie, nad czym musimy popracować. Ogólnie to teraz szlifujemy kontakt, który kuleje...
Inna sprawa, że Gandzik wysiadł psychicznie. Inne miejsce, dużo ludzi, psów, i brak swojego stada i do tego treningi no i padł. Na dodatek coś łapa mu szwankowała... Co ciekawe, jak przyjechał do domu to był przeszczęśliwy, biegał i skakał w około samochodu i nie było widać po nim zmęczenia :evil_lol:

I Gandi to Owczar z krwi i kości :evil_lol: i jest nieufny do obcych. Wśród ludzi było OK, ale nie podchodził i nie domagał się głaskanek. Chyba tylko raz taki numer wywinął, że chciał podejść do człowieka i go powąchać. Cóż na zlocie jak go głaskano to widać było, że czuł dyskomfort. Dopiero jak jedna osoba go pogłaskała to ewidentnie mu się podobało i wywalał brzuszek i zrobił się z niego przytulas, ale tylko do nich :o no byłam w niemałym szoku. Także też zależy od podejścia głaskacza.

Z jednej strony już dobrze było wracać, bo Gandziu był wykończony, a z drugiej chętnie zostałoby się dłużej :loveu:


No i mam zagawozdkę... to, że Gandziu burczy na inne psy są dwie opinie. Jedna to to, że nie ma kontaktu z obcymi psami. Swoje domowe się nie liczą. Znowu inni twierdzą, że psu do szczęścia nie są potrzebne obce psy.

Posted

[quote name='kalyna']
Problemów to my mamy całą listę :evil_lol:
choć ten najważniejszy to stawianie się i burczenie na psy. W czym większość to moja wina, bo jak ja widzę psa to się spinam i pies to odczuwa i reaguje podobnie. No i tez przy psach ciężko go skupić na mnie, nad czym musimy popracować. Ogólnie to teraz szlifujemy kontakt, który kuleje...
Inna sprawa, że Gandzik wysiadł psychicznie. Inne miejsce, dużo ludzi, psów, i brak swojego stada i do tego treningi no i padł. Na dodatek coś łapa mu szwankowała... Co ciekawe, jak przyjechał do domu to był przeszczęśliwy, biegał i skakał w około samochodu i nie było widać po nim zmęczenia :evil_lol:

I Gandi to Owczar z krwi i kości :evil_lol: i jest nieufny do obcych. Wśród ludzi było OK, ale nie podchodził i nie domagał się głaskanek. Chyba tylko raz taki numer wywinął, że chciał podejść do człowieka i go powąchać. Cóż na zlocie jak go głaskano to widać było, że czuł dyskomfort. Dopiero jak jedna osoba go pogłaskała to ewidentnie mu się podobało i wywalał brzuszek i zrobił się z niego przytulas, ale tylko do nich :o no byłam w niemałym szoku. Także też zależy od podejścia głaskacza.

Z jednej strony już dobrze było wracać, bo Gandziu był wykończony, a z drugiej chętnie zostałoby się dłużej :loveu:


No i mam zagawozdkę... to, że Gandziu burczy na inne psy są dwie opinie. Jedna to to, że nie ma kontaktu z obcymi psami. Swoje domowe się nie liczą. Znowu inni twierdzą, że psu do szczęścia nie są potrzebne obce psy.[/QUOTE]

Wiesz, mi się wydaje, że to całkiem normalne dla dorosłego samca rasy pracującej, że średnio toleruje obce psy. Co innego cavalierki i inne rasy "szczenięce", a co innego rasy, które zwyczajnie dojrzewają psychicznie i nie potrzebują już zabaw z innymi psami. Zwykle psy takie jak dobki, rottki, ONki i tak dalej mają jakichś kumpli z dzieciństwa albo członków stada, z którymi się bawią, i na tym lista "psich przyjaciół" się kończy - tak przynajmniej wynika z wielu rozmów i obserwacji. Dlatego to, że Gandi nie jest przyjaznym i radosnym wobec wszystkich piesków zwierzątkiem, mnie nie dziwi zupełnie ;) A nieufność wobec obcych to już jego cecha, pewnie mogłabyś nad tym pracować, prosząc każdego, żeby dawali Twojemu psu żarcie i tak dalej, tylko... Po co? Mnie czasem denerwuje, że Hera jest taka wobec obcych niechętna, ale jak widzę Frotka, który byle z pijakiem by poszedł za kawałek kiełbasy, to mi mija ;) Kwestia gustu pewnie, ale takiego labka, który każdemu człowiekowi pokazuje brzuch do głaskania nie chciałabym mieć ;)

Co do tych dwóch opinii, wydaje mi się, że one się wzajemnie nie wykluczają. Dorosłemu psu nie są potrzebne zabawy z innymi psami, szczególnie, jeśli ma swoje stado, z którym może poszaleć. Ale nie da się wyćwiczyć spokoju w obecności obcych psów, jeżeli z tymi obcymi psami się nie spotykasz. Tak więc kontakt - ale nie na zasadzie: zróbmy wszystko, żeby się pobawiły! - tylko właśnie wspólne szkolenie albo chociaż równoległy spacer z zachowaniem spokoju i korygowaniem prób wyskoczenia do siebie. Ja bym dążyła do tego, żeby pies akceptował inne psy, jeżeli ja mu powiem, że ma się zamknąć i zostawić tego drugiego w spokoju, ale nie musi innych psów lubić ;) Ale żeby wyćwiczyć tolerancję i spokój, trzeba się z innymi spotykać, choćby z odległości...:) Dziś np z Frotkiem i resztą stada spotkaliśmy mixa ONka z dogiem - byyydlę, i to samiec. Oj, bardzo się Frotkowi nie podobało, że ten gigant wącha JEGO SUCZKI. Ale krótka reprymenda i przypomnienie ostrym "wiesz, że nie wolno!" przy wąchaniu zadków wystarczyły, żeby odpuścił. Kiedyś byłaby jatka na całego ;)

Ale ja piszę ze swojego doświadczenia, na ile ono by się sprawdziło u Ciebie, to nie wiem :)

Posted

Ja myślę że jak nauczysz go żeby inne psy ignorował i skupiał się na Tobie, to spokojnie może zostać tak jak jest. Jak się nie rzuca z ryjem do wszystkiego co ma cztery łapy to nie ma tragedii :)
ONki ( szczególnie psy ), nie należą do takich co loffciają wszystkie pieseczki :loveu:

Posted

[quote name='kalyna']:evil_lol:
chyba musiałabyś go nieść :lol:

:grin:
na szczęście to nie mój pies miał taką ksywkę :lol:

;)


Problemów to my mamy całą listę :evil_lol:
choć ten najważniejszy to stawianie się i burczenie na psy. W czym większość to moja wina, bo jak ja widzę psa to się spinam i pies to odczuwa i reaguje podobnie. No i tez przy psach ciężko go skupić na mnie, nad czym musimy popracować. Ogólnie to teraz szlifujemy kontakt, który kuleje...
Inna sprawa, że Gandzik wysiadł psychicznie. Inne miejsce, dużo ludzi, psów, i brak swojego stada i do tego treningi no i padł. Na dodatek coś łapa mu szwankowała... Co ciekawe, jak przyjechał do domu to był przeszczęśliwy, biegał i skakał w około samochodu i nie było widać po nim zmęczenia :evil_lol:

I Gandi to Owczar z krwi i kości :evil_lol: i jest nieufny do obcych. Wśród ludzi było OK, ale nie podchodził i nie domagał się głaskanek. Chyba tylko raz taki numer wywinął, że chciał podejść do człowieka i go powąchać. Cóż na zlocie jak go głaskano to widać było, że czuł dyskomfort. Dopiero jak jedna osoba go pogłaskała to ewidentnie mu się podobało i wywalał brzuszek i zrobił się z niego przytulas, ale tylko do nich :o no byłam w niemałym szoku. Także też zależy od podejścia głaskacza.

Z jednej strony już dobrze było wracać, bo Gandziu był wykończony, a z drugiej chętnie zostałoby się dłużej :loveu:


No i mam zagawozdkę... to, że Gandziu burczy na inne psy są dwie opinie. Jedna to to, że nie ma kontaktu z obcymi psami. Swoje domowe się nie liczą. Znowu inni twierdzą, że psu do szczęścia nie są potrzebne obce psy.[/QUOTE]

A z tym burczeniem to nie jest tak... że to jest po prostu normalne dla dorastającego samca ONka? ;)
Nie wiem w sumie jak się zachowują dorosłe owczary, bo niezbyt dużo znam, ale ja np. nie mam złudzeń co do tego, że Cresil będzie przyjazny do obcych samców ;) Wiem, że nie będzie i koniec kropka... wielu próbowało to przeskoczyć i jeszcze nikomu się nie udało :diabloti:

Może po prostu musicie się z tym pogodzić... testosteron :loveu:

Tak w ogóle to witam się po wakacyjnej przerwie... chyba wracam na dogo :D

Posted

[quote name='zmierzchnica']Wiesz, mi się wydaje, że to całkiem normalne dla dorosłego samca rasy pracującej, że średnio toleruje obce psy. Co innego cavalierki i inne rasy "szczenięce", a co innego rasy, które zwyczajnie dojrzewają psychicznie i nie potrzebują już zabaw z innymi psami. Zwykle psy takie jak dobki, rottki, ONki i tak dalej mają jakichś kumpli z dzieciństwa albo członków stada, z którymi się bawią, i na tym lista "psich przyjaciół" się kończy - tak przynajmniej wynika z wielu rozmów i obserwacji. Dlatego to, że Gandi nie jest przyjaznym i radosnym wobec wszystkich piesków zwierzątkiem, mnie nie dziwi zupełnie ;) A nieufność wobec obcych to już jego cecha, pewnie mogłabyś nad tym pracować, prosząc każdego, żeby dawali Twojemu psu żarcie i tak dalej, tylko... Po co? Mnie czasem denerwuje, że Hera jest taka wobec obcych niechętna, ale jak widzę Frotka, który byle z pijakiem by poszedł za kawałek kiełbasy, to mi mija ;) Kwestia gustu pewnie, ale takiego labka, który każdemu człowiekowi pokazuje brzuch do głaskania nie chciałabym mieć ;)

Co do tych dwóch opinii, wydaje mi się, że one się wzajemnie nie wykluczają. Dorosłemu psu nie są potrzebne zabawy z innymi psami, szczególnie, jeśli ma swoje stado, z którym może poszaleć. Ale nie da się wyćwiczyć spokoju w obecności obcych psów, jeżeli z tymi obcymi psami się nie spotykasz. Tak więc kontakt - ale nie na zasadzie: zróbmy wszystko, żeby się pobawiły! - tylko właśnie wspólne szkolenie albo chociaż równoległy spacer z zachowaniem spokoju i korygowaniem prób wyskoczenia do siebie. Ja bym dążyła do tego, żeby pies akceptował inne psy, jeżeli ja mu powiem, że ma się zamknąć i zostawić tego drugiego w spokoju, ale nie musi innych psów lubić ;) Ale żeby wyćwiczyć tolerancję i spokój, trzeba się z innymi spotykać, choćby z odległości...:) Dziś np z Frotkiem i resztą stada spotkaliśmy mixa ONka z dogiem - byyydlę, i to samiec. Oj, bardzo się Frotkowi nie podobało, że ten gigant wącha JEGO SUCZKI. Ale krótka reprymenda i przypomnienie ostrym "wiesz, że nie wolno!" przy wąchaniu zadków wystarczyły, żeby odpuścił. Kiedyś byłaby jatka na całego ;)

Ale ja piszę ze swojego doświadczenia, na ile ono by się sprawdziło u Ciebie, to nie wiem :)
Cóż, myślałam że mu pacnę jak wdał się w pyskówkę z suczką :mdleje:
Ogólnie to było takie burczenie pod nosem, ale od łomotu nie doszło :)
Chcę popracować nad tym, abym spokojnie mogła się minąć z obcym psem bez jakieś mega ekscytacji i szaleństwa. Nie rzuca się na wsio, po prostu jak mają się psy minąć to ostrzegawczo poburczy, ale też uzyskałam rady i mam nadzieję wcielić je w życie. Mamy co robić... Z każdym człowiekiem to nie ma opcji aby poszedł (obecnie). Ogólnie to jak był mały to każdy chciał go pogłasać, ale jak urósł to wiele osób się wykruszyło. Zostali domownicy i niektórzy goście.

Tylko u nas nie ma takich osób... a psy, które mają z moimi na pieńku to nie ma sensu z nimi na początku zaczynać...


Ostatnio Sonię skorygowałam, bez siły czy coś i wróg nr jeden siedział cicho a Sonia pełen luz :loveu: No i jak Sonia siedziała cicho to i Panowie nie zaczynali dyskoteki.

[quote name='Luzia']Ja myślę że jak nauczysz go żeby inne psy ignorował i skupiał się na Tobie, to spokojnie może zostać tak jak jest. Jak się nie rzuca z ryjem do wszystkiego co ma cztery łapy to nie ma tragedii :)
ONki ( szczególnie psy ), nie należą do takich co loffciają wszystkie pieseczki :loveu:
Postawiłam na taką a nie inną rasę, więc liczyłam się z tym, ze nie kochają wszystkich psów, ale właśnie chcę pokazać im, że obcych się nie zjada. Ba z jedną suczką się fajnie bawił, więc nie jest z nim tak źle :cool3:

makot'a;21380977 napisał(a):
A z tym burczeniem to nie jest tak... że to jest po prostu normalne dla dorastającego samca ONka? ;)
Nie wiem w sumie jak się zachowują dorosłe owczary, bo niezbyt dużo znam, ale ja np. nie mam złudzeń co do tego, że Cresil będzie przyjazny do obcych samców ;) Wiem, że nie będzie i koniec kropka... wielu próbowało to przeskoczyć i jeszcze nikomu się nie udało :diabloti:

Może po prostu musicie się z tym pogodzić... testosteron :loveu:

Tak w ogóle to witam się po wakacyjnej przerwie... chyba wracam na dogo :D

Taa testosteron, poza tym on ciągle dojrzewa i chce zobaczyć na co może sobie pozwolić.
Nie podejrzewam, aby u niego to chodziło o dominację, jeszcze ;)
[quote name='magdabroy']Dobrze, że ja mam sukę :) Nie burczy na inne psy, tylko co najwyżej postawi irokeza ;)

Dobra Alinka, jakieś zdjęcia bym pooglądała :cool3:
Moja suka to gorsza niż samiec :lol:

[quote name='Aleksandra95']Też bym pooglądała fotki :)


Zaległe fotki z Krynicy :loveu:









Posted

Cuuudnie! :) Aż mi za morzem tęskno... Chociaż jesień jest tak piękna, że lata mi wcale nie żal ;) Szkoda, że na zdjęciach nie da się złapać też szumu morza, wiatru, szelestu liści, i tych dynamicznych zmian na niebie - tak naprawdę zdjęcia z zachodami i wschodami nigdy nie oddadzą tej dynamiki i piękna natury ;) Mam też trochę zdjęć znad morza, zachodu i w ogóle, ale oglądam je i jakoś mi żal, że w sumie było tak naprawdę o wiele piękniej niż na fotach.

No, powodzenia w pracy nad Gandzikiem :) On też się na pewno uspokoi, jak już dojrzeje i hormony przestaną buzować. Frotek też się nieraz w pyskówki z sukami wdawał, zresztą, do dziś mu się zdarzy, jeżeli obca (bo swoja może wszystko!) suka za bardzo mu podskoczy ;) Fakt, że ciężko wam będzie bez jakichś psów do pomocy - w sensie neutralnych psów, na których można by ćwiczyć mijanie. Nie macie za bardzo możliwości, żeby chociaż do sąsiedniego miasta pojechać, spotkać inne i obce psy na obcym terenie i poćwiczyć?

Posted

Super fotki... piękny Ci ten Gandzik urósł :)
Masz jakieś jego zdjęcia jak stoi sobie swobodnie od boku? :) Chętnie bym zobaczyła jak się zmienił od czasu, kiedy go ostatnio widziałam na takich zdjęciach poglądowych :)

Posted

dziękuję za odwiedziny i takie miłe komentarze :loveu:
dlatego chwilami zazdroszczę ludziom mieszkającym nad morzem :)


[quote name='zmierzchnica']Cuuudnie! :) Aż mi za morzem tęskno... Chociaż jesień jest tak piękna, że lata mi wcale nie żal ;) Szkoda, że na zdjęciach nie da się złapać też szumu morza, wiatru, szelestu liści, i tych dynamicznych zmian na niebie - tak naprawdę zdjęcia z zachodami i wschodami nigdy nie oddadzą tej dynamiki i piękna natury ;) Mam też trochę zdjęć znad morza, zachodu i w ogóle, ale oglądam je i jakoś mi żal, że w sumie było tak naprawdę o wiele piękniej niż na fotach.

No, powodzenia w pracy nad Gandzikiem :) On też się na pewno uspokoi, jak już dojrzeje i hormony przestaną buzować. Frotek też się nieraz w pyskówki z sukami wdawał, zresztą, do dziś mu się zdarzy, jeżeli obca (bo swoja może wszystko!) suka za bardzo mu podskoczy ;) Fakt, że ciężko wam będzie bez jakichś psów do pomocy - w sensie neutralnych psów, na których można by ćwiczyć mijanie. Nie macie za bardzo możliwości, żeby chociaż do sąsiedniego miasta pojechać, spotkać inne i obce psy na obcym terenie i poćwiczyć?
Ja nagrałam filmik :lol:

Spróbuję iść do parku itp, może tam będą jakieś normalne psy,w końcu mieszkają w mieście, a nie a zadupiu co my ;)

makot'a;21393240 napisał(a):
Super fotki... piękny Ci ten Gandzik urósł :)
Masz jakieś jego zdjęcia jak stoi sobie swobodnie od boku? :) Chętnie bym zobaczyła jak się zmienił od czasu, kiedy go ostatnio widziałam na takich zdjęciach poglądowych :)

;)
Nie mam żadych jego nowych fotek :roll: aparat leży głęboko schowany, jest na wakacjach :D ale zrobię ;)
[quote name='Luzia']mmmm jakie klimatyczne fotki :)

Co tam u Was?
Co u kociaków? Bo coś ostatnio ich nie pokazywałaś - Ciapek je zjadł? :lol:
u nas kotów jest liczba 3 :D
nie są zjedzone, ale pilnie strzeżone przez Ciapulca :lol:

Ten cały czarny to Wojciech, łaciaty to Gremlin i najmniejszy to Szczepan, biało-brązowy ;)
ale ich fotek też nie mam :oops:
Szczepan i Wojciech nie chcą mieć kontaktów z psami, ale Gremlin prosi się o kłopoty... wcale psów się nie boi, jak Owczary są za drzwiami, to on siedzi pod drzwiami i się modli. Nawet jak się spotykają pysk w pyszczek to Gremlin nie drgnie, tylko się PACZY, a Soniula ma wielką ochotę na niego :splat:

A ja byłam dzisiaj na pierwszym zjeździe i konam... zaoczne to jest wyższa szkoła jazdy jak dla mnie :roll:

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...