Tyna21 Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 kalyna napisał(a): nie. Smakołyki są później. Nagrodą jest słowna pochwała. smaki są przy siedzeniu, zostawaniu, przyjściu do mnie. no właśnie, że te 4-5 godziny to są rozłożone na cały dzień. Robię cykle półgodzinne do godziny. Ale w tym czasie to on więcej przesiedzi niż przechodzi. tzn. spokojnie z 50% dziennego czasu on siedzi mi przy nodze. Więc chodzenia to wychodzi, że sesje są po ok. 20 minut ;) czy za dużo to nie mam pojęcia. Zapytam się dzisiaj. A czy się nudzi to nie powiedziałabym. Widzę różnice kiedy lepiej pracuje a kiedy gorzej, ale to jest uwarunkowane temperaturą na dworze. u nas tez mamy godzinne szkolenie u Pana, gdzie nam pokazuje, często też wychodzą moje błędy itp, a reszta w domu. Rozumiem :) już myślałam, że 4 godziny pod rząd :D i pomyślałam sobie o tym, jak mi czacha paruje po 3 godzinach ćwiczeń na uczelni :evil_lol: A błędy przewodnika są zmorą każdego psa ;) u nas również. Quote
Amber Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 poprzez przyciąganie go smyczą do nogi jak się oddali i komenda równaj. Jak ładnie idzie to pochwała głosowa. Na początku to był szał, ale to po wielu ćwiczeniach teraz już o wiele lepiej chodzi :smile: Tak myślałam... I widzę, że przy tej samej metodzie macie te same problemy co i ja miałam ;) Ja ćwiczyłam tak pół roku i efektów prawie, że nie było :eviltong: A czemu? Bo mam psa siłacza, który i tak postawi na swoim. Szkoleniowiec to też widział i zaproponował coś innego - mianowicie podczas chodzenia, raz na jakiś czas dać psu smaka, żeby skierował wzrok na ciebie. Wtedy do tego dochodzi ta fajna pozycja psa przyklejonego do nogi. Jak masz zabawkę możesz ją przycisnąć do piersi czy tak samo z robić ze smakiem, i nagradzać psa. Moim zdaniem efekt jest dużo lepszy niż tylko ciągłe mechaniczne dostawianie psa do nogi. Może to działać na niektóre psy, ale np. Jari mam wrażenie kompletnie nie rozumiał sensu tego ćwiczenia, nudził się, parł do przodu i w konsekwencji byłam nieszczęśliwa ja i on. Przy smaku on patrzy mi się w oczy z zaciekawieniem, idzie barkiem przy nodze i widać, że jest zainteresowany. Do tego samego możesz użyć np. piłeczki. Trzeba też pamiętać, że takie chodzenie przy nodze to trudne ćwiczenie dla psa i nie można wymagać od niego, żeby szedł tak cały spacer. Czasem mam wrażenie ludzie mylą chodzenie przy nodze z chodzeniem na luźnej smyczy - to całkiem coś innego i inaczej się to ćwiczy. Quote
Dzikie nieporadne Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 A nie lepiej od razu zachęcać psa smakiem aby szedł na luźnej smyczy? Quote
kalyna Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 Tyna21 napisał(a):Rozumiem :) już myślałam, że 4 godziny pod rząd :D i pomyślałam sobie o tym, jak mi czacha paruje po 3 godzinach ćwiczeń na uczelni :evil_lol: A błędy przewodnika są zmorą każdego psa ;) u nas również. szkoleniowiec powiedział, że wystarczy godzinka dziennie... czyli cztery razy po 15 minut ;) Amber napisał(a):Tak myślałam... I widzę, że przy tej samej metodzie macie te same problemy co i ja miałam ;) Ja ćwiczyłam tak pół roku i efektów prawie, że nie było :eviltong: A czemu? Bo mam psa siłacza, który i tak postawi na swoim. Szkoleniowiec to też widział i zaproponował coś innego - mianowicie podczas chodzenia, raz na jakiś czas dać psu smaka, żeby skierował wzrok na ciebie. Wtedy do tego dochodzi ta fajna pozycja psa przyklejonego do nogi. Jak masz zabawkę możesz ją przycisnąć do piersi czy tak samo z robić ze smakiem, i nagradzać psa. Moim zdaniem efekt jest dużo lepszy niż tylko ciągłe mechaniczne dostawianie psa do nogi. Może to działać na niektóre psy, ale np. Jari mam wrażenie kompletnie nie rozumiał sensu tego ćwiczenia, nudził się, parł do przodu i w konsekwencji byłam nieszczęśliwa ja i on. Przy smaku on patrzy mi się w oczy z zaciekawieniem, idzie barkiem przy nodze i widać, że jest zainteresowany. Do tego samego możesz użyć np. piłeczki. Trzeba też pamiętać, że takie chodzenie przy nodze to trudne ćwiczenie dla psa i nie można wymagać od niego, żeby szedł tak cały spacer. Czasem mam wrażenie ludzie mylą chodzenie przy nodze z chodzeniem na luźnej smyczy - to całkiem coś innego i inaczej się to ćwiczy. oo dzięki ;) no to jutro zaczniemy ćwiczyć.. no i właśnie wydaje mi się, że jedziemy na podobnym wózku. Bo on też wiecznie walczy i się nie męczy. Ciągle się siłujemy :roll: najgorsze jest to, że on komendy umie, bo to widać , ale jest uparty i nie chce ich wykonywać. Bez przerwy kombinuje na swój sposób. Z jednej strony to mi go żal, bo to szczeniak jest, a ja mu takie zasady narzucam, ale z drugiej zdaję sobie sprawę, że jak teraz przegapię ten moment, to za parę miesięcy sobie nie poradzę z nim. A co mnie dołuje to jak szlifujemy komendy u nas to jest dobrze, super. Ale na placu dostaje jakiegoś zamglenie, albo tam chce pokazać coś czy inne psy na niego tak reagują, że on paru kroków nie zrobi ładnie :roll: Ale faktycznie smaczki go bardzo motywują. Najlepiej wychodzi nam: do mnie, bo wie, że na tej komendzie zawsze dostanie smaczka... Ba jest nawet wpatrzony w przewodnika jak w obrazek. Nawet w szkoleniowca, kiedy od niego nigdy smaczka nie dostał ;) Mada95 napisał(a):A nie lepiej od razu zachęcać psa smakiem aby szedł na luźnej smyczy? na luźnej smyczy on chodzi, ale przy nodze gdy jest wiele innych bodźców to już nie. Poza tym posłuszeństwo ma wyglądać na to, aby pies pracował a nie oglądał się wiecznie za smaczkiem. To ma wejść mu w naturę ;) Quote
Dzikie nieporadne Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 W sumie racja... ja Lejdi uczyłam chodzenia przy nodze ,najpierw dokładnie naprowadzając smakiem a potem jak skumala to nieco ja korygowałam pociągając smyczą i się nauczyła ;) Quote
Ptysiak Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Pobawiłam się zdjęciem Ghandiego :oops: Podoba mi się na tym zdjęciu bardzo, taka ma słodką minkę :loveu: Mam nadzieję, że nie będziesz zła :(... Quote
*Magda* Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Dzień dobry ;) Kalyna, masz teraz wakacje, więc troszkę więcej czasu :) Może spróbuj robić sesje nauki częściej niż do tej pory, ale krócej ;) Np. 5 min. ćwiczysz jedną komende i koniec "męczenia" Gandzi. Za pół godziny czy godzine kolejne podejście i znowu 5 min. i koniec ;) Może te sesje są dla niego za długie w tym momencie :roll: Quote
evel Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Ja bym spróbowała więcej nagradzania (musisz wyczaić czy żarcie, czy zabawki czy socjalne czy jeszcze co innego go kręci najbardziej), żeby podbić motywację, oraz krótkie sesje. A tak w ogóle to dzień dobry, ja tu pierwszy raz oficjalnie, bo czasem paczam :) Quote
kalyna Posted June 26, 2012 Author Posted June 26, 2012 [quote name='Mada95']W sumie racja... ja Lejdi uczyłam chodzenia przy nodze ,najpierw dokładnie naprowadzając smakiem a potem jak skumala to nieco ja korygowałam pociągając smyczą i się nauczyła ;) hmm u nas jak G. idzie na luźnej smyczy i pociągnie to mówię Fe i sam wraca. Tak, że nawet nie ciągnie :o [quote name='Ptysiak']Pobawiłam się zdjęciem Ghandiego :oops: Podoba mi się na tym zdjęciu bardzo, taka ma słodką minkę :loveu: Mam nadzieję, że nie będziesz zła :(... łoooo ale super :loveu: dziękujemy ;) [quote name='magdabroy']Dzień dobry ;) Kalyna, masz teraz wakacje, więc troszkę więcej czasu :) Może spróbuj robić sesje nauki częściej niż do tej pory, ale krócej ;) Np. 5 min. ćwiczysz jedną komende i koniec "męczenia" Gandzi. Za pół godziny czy godzine kolejne podejście i znowu 5 min. i koniec ;) Może te sesje są dla niego za długie w tym momencie :roll: witamy :multi: dlatego właśnie teraz brałam psa, aby w wakacje go dobrze wychować ;) hmm no bo to u nas wygląda tak, że parę minut chodzi przy nodze, a potem siedzi. Aby uczyć cierpliwości i Szkoleniowiec kazał by jak najdłużej udało mu się siedzieć. [quote name='evel']Ja bym spróbowała więcej nagradzania (musisz wyczaić czy żarcie, czy zabawki czy socjalne czy jeszcze co innego go kręci najbardziej), żeby podbić motywację, oraz krótkie sesje. A tak w ogóle to dzień dobry, ja tu pierwszy raz oficjalnie, bo czasem paczam :) witamy :multi: na razie to żarcie jest u niego na pierwszym miejscu. Zabawek nie chcę mu jeszcze wprowadzać jako nagród. Hmm no to smaczka zawsze dostaje jak przyjdzie do mnie. A teraz to najlepiej wykonuje. Tylko muszę wypośrodkować, aby nie przegiąć i nie zrobić psa ślepo wpatrzonego w smaczki :roll: bo tego nie zniosę :mad: Sonii pokazuję różne rzeczy ze szkolenia i o dziwo bardzo szybko łapie :mdleje: na równaj nie rzucam się, bo muszę wyregulować kolce, bo jak ona wpadnie w amok to nie utrzymam na samej smyczy. Za to na szelkach ładnie pracuje i prawie, że idealnie przy nodze :D no bo niby najlepujej psy szkoli sie do 2 lat :D a Ciapkowi zauważyłam, że BARF coraz lepiej mu służy. Tzn. po suchej karmie jak dostawał kiedyś tam to zrobił mu się straszny osad na zębach, taki żółty. No i dostawał przysmaki niby czyszczące ale to nie pomogło. Teraz po stosowaniu 1,5 roku surowych kości a nie gotowanych to zmniejszyło mu się o 70% :o Jeszcze trochę i będzie mógł występować w reklamach pasty do zębów :D A i wczoraj zerknęłam na wielką mordę Gindzi i patrzę a tam 4!! stałe zęby :o no byłam pewna, że tam są same mleczaki jeszcze... Quote
evel Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 kalyna napisał(a):witamy :multi: na razie to żarcie jest u niego na pierwszym miejscu. Zabawek nie chcę mu jeszcze wprowadzać jako nagród. Hmm no to smaczka zawsze dostaje jak przyjdzie do mnie. A teraz to najlepiej wykonuje. Tylko muszę wypośrodkować, aby nie przegiąć i nie zrobić psa ślepo wpatrzonego w smaczki :roll: bo tego nie zniosę :mad: A to już jest ten etap, gdzie masz zmniejszać nagrody? Bo on to chyba jeszcze za srylowaty jest? Czemu nie chcesz wprowadzać zabawek? :) To akurat dobry czas, żeby pokazać psu różnorodność nagród, właśnie po to, żeby nie mieć psa nakręconego tylko na żarcie ;) On musi zrozumieć, że Ty jesteś suuuuuuper, a wycofywaniem żarcia tego nie zrobisz. Mało jest psów, które pracują za dobre słowo i dobre samopoczucie przewodnika ;) Nagradzanie zabawkami jest trudniejsze dla przewodnika i wymaga więcej wyczucia i refleksu, ale fajnie mieć łupowego psa ;) Quote
makot'a Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 kalyna napisał(a):hmm u nas jak G. idzie na luźnej smyczy i pociągnie to mówię Fe i sam wraca. Tak, że nawet nie ciągnie :o łoooo ale super :loveu: dziękujemy ;) witamy :multi: dlatego właśnie teraz brałam psa, aby w wakacje go dobrze wychować ;) hmm no bo to u nas wygląda tak, że parę minut chodzi przy nodze, a potem siedzi. Aby uczyć cierpliwości i Szkoleniowiec kazał by jak najdłużej udało mu się siedzieć. witamy :multi: na razie to żarcie jest u niego na pierwszym miejscu. Zabawek nie chcę mu jeszcze wprowadzać jako nagród. Hmm no to smaczka zawsze dostaje jak przyjdzie do mnie. A teraz to najlepiej wykonuje. Tylko muszę wypośrodkować, aby nie przegiąć i nie zrobić psa ślepo wpatrzonego w smaczki :roll: bo tego nie zniosę :mad: Sonii pokazuję różne rzeczy ze szkolenia i o dziwo bardzo szybko łapie :mdleje: na równaj nie rzucam się, bo muszę wyregulować kolce, bo jak ona wpadnie w amok to nie utrzymam na samej smyczy. Za to na szelkach ładnie pracuje i prawie, że idealnie przy nodze :D no bo niby najlepujej psy szkoli sie do 2 lat :D a Ciapkowi zauważyłam, że BARF coraz lepiej mu służy. Tzn. po suchej karmie jak dostawał kiedyś tam to zrobił mu się straszny osad na zębach, taki żółty. No i dostawał przysmaki niby czyszczące ale to nie pomogło. Teraz po stosowaniu 1,5 roku surowych kości a nie gotowanych to zmniejszyło mu się o 70% :o Jeszcze trochę i będzie mógł występować w reklamach pasty do zębów :D A i wczoraj zerknęłam na wielką mordę Gindzi i patrzę a tam 4!! stałe zęby :o no byłam pewna, że tam są same mleczaki jeszcze... U nas też po surowym ząbki bielutkie :) I to mimo tego, że psy nie są na prawdziwym, rygorystycznym BARFie, bo jak mnie nie ma w domu i rodzice zapomną kupić mięsa, to psy dostają puszkę z ryżem... a mimo wszystko poprawa jest ogromna. Basta i Łati mają ząbki bielusieńkie i można im paszcze wąchać - Basta ma oddech bezzapachowy, Lati trochę mniej, ale nie śmierdzi ;) Najgorzej Nitka - mimo, że w Krk pilnujemy tego co je, dostaje surowe itd., to z paszczy capi rybą. Tzn. nie jest to taki zapach, jaki się u niektórych psów obserwuje, że odrzuca jak tylko pysk otworzy, no ale czuć go jednak trochę i nie wiem co z nią nie tak... :/ Quote
kalyna Posted June 26, 2012 Author Posted June 26, 2012 [quote name='evel']A to już jest ten etap, gdzie masz zmniejszać nagrody? Bo on to chyba jeszcze za srylowaty jest? Czemu nie chcesz wprowadzać zabawek? :) To akurat dobry czas, żeby pokazać psu różnorodność nagród, właśnie po to, żeby nie mieć psa nakręconego tylko na żarcie ;) On musi zrozumieć, że Ty jesteś suuuuuuper, a wycofywaniem żarcia tego nie zrobisz. Mało jest psów, które pracują za dobre słowo i dobre samopoczucie przewodnika ;) Nagradzanie zabawkami jest trudniejsze dla przewodnika i wymaga więcej wyczucia i refleksu, ale fajnie mieć łupowego psa ;) bo nie za bardzo widzę się na szkoleniu z zabawką.. chyba, ze tam będę brać jedzonko a w domu zabawki. no i jeszcze nie kupiłam linki treningowej :mad: choć G. jak widzi piłkę na sznurku to zadowolony jest baardzo, a nawet nakręcony... nieeee jeszcze nie zmniejszamy mu nagród, bo my dopiero 1,5 tygodnia na szkolenie chodzimy :lol: makot'a;19296096 napisał(a):U nas też po surowym ząbki bielutkie :) I to mimo tego, że psy nie są na prawdziwym, rygorystycznym BARFie, bo jak mnie nie ma w domu i rodzice zapomną kupić mięsa, to psy dostają puszkę z ryżem... a mimo wszystko poprawa jest ogromna. Basta i Łati mają ząbki bielusieńkie i można im paszcze wąchać - Basta ma oddech bezzapachowy, Lati trochę mniej, ale nie śmierdzi ;) Najgorzej Nitka - mimo, że w Krk pilnujemy tego co je, dostaje surowe itd., to z paszczy capi rybą. Tzn. nie jest to taki zapach, jaki się u niektórych psów obserwuje, że odrzuca jak tylko pysk otworzy, no ale czuć go jednak trochę i nie wiem co z nią nie tak... :/ :niewiem: może to jest taki jej urok. Albo jakiś przysmak z tych czyszczących zęby je kupić i zobaczyć czy są jakieś efekty. Bo jeśłi wizualnie jej nic nie jest i je bez problemu to wydaje mi się, że nic poważnego się nie dzieje... choć nie powiem bo mi nie uśmiecha się jak psy się nażrą i potem mi w twarz bekają :mad: zaraz idziemy na spacer z zabawką i ocenie sytuację :D Quote
xyzxyz Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 Przypomina mi się szkoła cierpilwości podczas szkolenia ono-szkraba :loveu: Tak jak napisała Magda, sesje muszą być krótkie i z przerwami, żeby się Ghandi nie zniechęcał, bo u nas omal do tego nie doszło, kiedy Atos był mały ;) Quote
Ptysiak Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 kalyna napisał(a):łoooo ale super :loveu: dziękujemy ;) Miło, że się podoba :) Quote
kalyna Posted June 26, 2012 Author Posted June 26, 2012 kalyna napisał(a):zaraz idziemy na spacer z zabawką i ocenie sytuację :D byłam i na razie zabawka musi zostać w domu. Ciężko mi tak trzymać zabawkę. aby brzdąc mnie słuchał. No bo sie plątam jeszcze :( ale jak dojdziemy do etapu, gdzie mniej będzie potrzebnych poprawek, to zacznę stosować zabawkę. Obecnie tak mieszałam się, że G. też za bardzo mnie nie słuchał. Cel to było dostać swoją zabawkę.... Z Sonią i Ciapkiem idzie mi o wiele łatwiej, bo już mam wprawę i one bardziej kumają.. biscuit napisał(a):Przypomina mi się szkoła cierpilwości podczas szkolenia ono-szkraba :loveu: Tak jak napisała Magda, sesje muszą być krótkie i z przerwami, żeby się Ghandi nie zniechęcał, bo u nas omal do tego nie doszło, kiedy Atos był mały ;) dzisiaj byliśmy 2 razy po pól godzinie. Ptysiak napisał(a):Miło, że się podoba :) :) Ja nie wiem co on ma, ale jak zostawię go ze smyczą, czy puszczam na podwórku razem z nią to bierze w pysk rączkę, którą ja trzymam i leci za mną.... No i skubany na każdym kroku kombinuje, żeby mnie nie słuchać. Powiem siad to będzie się ociągał, że a nuż mu daruję. I tak na każdym kroku myśli, że jak nie wykona zadania, albo zrobi byle jak to będzie mu odpuszczone :mad: ale Pańcia szlifuje do bólu i nie ma mowy o bylejakości :D Zadanie musi być dobrze wykonane... Quote
evel Posted June 26, 2012 Posted June 26, 2012 (edited) Pół godziny trwa cała sesja szkoleniowa? Jeśli tak, to masakrycznie długo, jak na takiego smarkacza :) Edit: Kalyna, Ty czytujesz panią Mrzewińską? Konkretnie chodzi mi o te niewielkie książeczki o wychowywaniu psów. Wasz pan szkoleniowiec mówił Wam o motywacji? Bo trochę się zdziwiłam, że stosujecie już korekty czy poprawki, skoro psisko jest jeszcze malutkie i jakieś 90% zachowań dałoby się uczyć po prostu na wysokiej motywacji poprzez zabawę. Zwłaszcza, że piszesz, że mały jest typem "przekomarzającym się". Na takiego psa nie ma sposobu siłowego, chyba, że chcesz się z nim później szarpać, trzeba go przechytrzyć ;) Nagradzać nie tylko żarciem, ale również bardzo zwracać uwagę na nagrody socjalne (i nie mam tu na myśli dotykania, bo większość psów "w pracy" tego nie lubi ;) ale pochwały i ogólnie trochę robienie z siebie "głupka" :)), oraz środowiskowe - chwilka posłuszeństwa skutkuje np. pozwoleniem na niuchanie w trawie czy pozwoleniem na zabawę z innym psem itd. Wiem, że za chwilę być może zostanę wyśmiana ;), ale próbowałaś go uczyć kształtowaniem z klikerem różnych rzeczy? Szczeniakom to zwykle idzie wyśmienicie, zwłaszcza rozbójnikom kombinującym wiecznie. Nie jestem 100% pozytywna, ale uważam, że z fajnych narzędzi należy korzystać, żeby sobie ułatwiać życie :) Po Twoich opisach mam wrażenie (może mylne), że bardzo poważnie podchodzicie do szkolenia małego. A szkolenie powinno być przyjemne, zarówno dla psa jak i dla przewodnika. Mały powinien się uczyć podstaw przy różnych rozproszeniach, ale wiadomo, że jak zwiększasz rozproszenie to zmniejszasz chwilowo "pułap" i precyzję wykonania ćwiczenia. Najgorszy widok dla mnie to pies znudzony źle prowadzonym szkoleniem. Pies, który nie ma motywacji do pracy, nie weźmie jej nagle z sufitu, na każdego gagatka trzeba znaleźć sposób ;) Może fajna byłaby piłka/zabawka futerkowa na długim sznurku, "ożywiona" przez Ciebie, wspólnie "noszona", przeciągana w taki sposób, żeby on w większości na początku wygrywał, ale żeby rozumiał, że jak zabawa, to tylko z Tobą? Moja suka miała straszny problem z równaniem. W ogóle nie chciała podchodzić do nogi, wieszała się na smyczy, odpychała, dopiero jak wprowadziłam do tego kliker, robiłam sesje po kilka minut maksymalnie i w ogóle zrobiłam z tego niezłą zabawę z toną żarcia, pochwał itd., to pies zaczął chodzić jak przyklejony ;) Może piszę jakieś "oczywiste oczywistości" czy coś, ale ciekawi mnie niezmiernie jak się obecnie szkoli młode owczary, dlatego taka mnie przydługa refleksja naszła :oops: Edited June 26, 2012 by evel Quote
kalyna Posted June 27, 2012 Author Posted June 27, 2012 Ptysiak napisał(a):Młody się stawia jak prawdziwy facet :D dokładnie :mad: co to będzie jak dorośnie :mdleje: evel może i źle robię. Tego nie wiem. Widzę jedynie co on wyprawia i nie wiem czy na samej motywacji daleko zajadę. trzymam się tego co mi szkoleniowiec mówi. Nie chcę mieć psa takiego na jakiego on rokuje. Dlatego tez biorę się z nim do pracy. Quote
sator_k_ Posted June 27, 2012 Posted June 27, 2012 Jeżeli ufasz szkoleniowcowi to ćwicz tak jak Wam radzi. Ja bym jednak tak jak dziewczyny zmniejszyła długość sesji (taki wiem nudna jestem ;) )Teraz mi to gdzieś umknęło, ale pisałaś ile ćwiczysz chodzenie przy nodze, a że resztę G. siedzi i ma być spokojny - to w brew pozorom też ogromna praca. I jeśli Ghandi jest bardzo energiczny to może jakieś ćwiczenia węchowe? Np. smaczki pozawijane w kocyk, które trzeba znaleźć. Albo szukanie żarcia pod kubeczkami - 2-3 kubeczki pod jednym żarcie i dodatkowo na początku można wysmarować kubeczek jakąś szyną czy schabowym, żeby wzmocnić zapach. Bo uczenie zostawania, wymaganie skupienia podczas siadu to są rzeczy, które po mimo to, że pies siedzi wcale go nie wyciszają. Może jakieś sesje masażo-głaskania? Pamiętam, że ja z Satorem miałam problem pt. że nie lubił jak się go dotykało jak leżał. Dlatego zaczynałam głaskanko i mówiłam do niego spokojnym głosem, prawie szeptem na początku na stojąco, jak widziałam, że się delikatnie rozluźnia to siad i dalej głaskanko. Później stopniowo pies się kładł co raz bardziej, co raz bardziej na boku. Wiadomo, że to nie podczas jednej sesji, tylko w jakimś okresie czasu. U nas takie sesje ładnie wyciszały Satora. Swoją drogą czytając o Ghandim mam wrażenie jakbym o Satorze czytała ;) P.S. Wychowywanie psa na dogo jest okropne. Co jedna osoba to mądzrzejsza:diabloti: Quote
*Magda* Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 sator_k_ napisał(a):P.S. Wychowywanie psa na dogo jest okropne. Co jedna osoba to mądzrzejsza:diabloti: Czasem lepiej posłuchać tych wszystkich "mądrych", wyciągnąć własne wnioski z tego i mieć później ułożonego psa ;) Quote
kalyna Posted June 28, 2012 Author Posted June 28, 2012 [quote name='magdabroy']Czasem lepiej posłuchać tych wszystkich "mądrych", wyciągnąć własne wnioski z tego i mieć później ułożonego psa ;) oczywiście ;) ale też trzeba wypośrodkować wszystko ;) po każdej sesji ćwiczeniowej bawię się z nim zabawką albo wypuszczam Sonię i Ciapka. I wczoraj wieczorem wróciłam z ćwiczeń, a ten pognał do Sonii pod kojec :D widział,że Pańcia zabawki nie ma to trzeba Sonię wypuścić :lol: on jest wniebowzięty jak może pobawić się z nimi ;) czasami bawię się poprzez schowane smaczki w jednej ręce i daje mu powąchać. Raz dwa znajduje.. :D kiedyś dałam mu konga to nie szło mu... chyba jeszcze jedno podejście zrobię. Tylko zastanawiam się czym mu je wypełnić..bo raczej nie samymi smaczkami. Może parówką lub serem żółtym. Quote
*Magda* Posted June 28, 2012 Posted June 28, 2012 Daj do konga pasztet ;) Mi tak doradziła kiedyś jedna dziewczyna :) http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0285.jpg aaaaaaaaaaaaaa :loveu: http://i1076.photobucket.com/albums/w457/kalyna2/DSC_0306.jpg biedny Ciap :(:evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.