Aysel Posted December 26, 2010 Posted December 26, 2010 Mam problem ze swoją chihuahua. Nie będę tu jakoś dokładnie tego opisywać. Socjalizowałam ją, szkoliłam i przyzwyczajałam do różnych miejsc. Boi się praktycznie wszystkiego, ale nie ta sprawa stanowi główny kłopot - główną sprawą jest jej zachowanie, dość dziwne... Desi jest typowym samotnikiem - nie lubi towarzystwa ludzi, zachowuje się jak kot. Potrafi wyjść na podwórek załatwić się, wrócić do domu i nawalić na dywanie. Była uczona czystości i dokładnie wie, gdzie ma się załatwiać. Nie miałam z nią wcześniej takich problemów. Na ten moment ona 'zgłupiała' :shake: zachowuje się jak kot, śpi z kotem, chodzi własnymi ścieżkami jak kot. Chciałabym zasięgnąć rady jakieogś behawiorysty. Niestety nie wiem czy takowy jest w Białymstoku? Jeśli tak - proszę o kontakt. Quote
Matagi Posted December 26, 2010 Posted December 26, 2010 Hmmm....chyba wyboru nie masz.....;) http://www.alpi.piasta.pl/ nikt w tym mieście poza Aliną TAKIEJ wiedzy nie ma:shake: A jeżeli jednak nie;),to poszukaj kontaktu z Magdą Łęczycką.Pisze do Kuriera Porannego,możesz też jej artykuliki znależć w Pupilach.Jest z Warszawy-polecam:lol: Quote
Aysel Posted December 26, 2010 Author Posted December 26, 2010 Jak można się z tą Panią skontaktować? Jakiś email? Może podpowiedziałaby coś drogą wirtualną :) Quote
joanna83 Posted December 26, 2010 Posted December 26, 2010 Ja też polecam panią Alinę. Nie ma w naszym mieście więcej behawiorystów. I jeszcze napiszę, żeby Cię tylko żaden szatan nie skusił na konsultacje ze szkołą z Pieczurek:shake: Poszłam tam z psem niekoniecznie pozytywnie nastawionym do nowych sytuacji (początki agresji lękowej) i na dzień dobry pani szkoleniowiec uderzyła go ręka w głowę jak warknął na innego psa. Cud, że ta pani nie straciła ręki, bo pies nie miał kagańca, a to mix dobka :diabloti: Quote
Aysel Posted December 26, 2010 Author Posted December 26, 2010 Chodziłam do p. Aliny i mam wrażenia jakie mam. Być może dla innych psów to był cud miód i orzeszki, mój po szkoleniu tam stał się jeszcze gorszy :( Dlatego szukam kogoś innego. Póki co napisałam do wspomnianej p. Magdy Łęczyckiej, a nuż moze coś mailowo uda się doradzić? Quote
Matagi Posted December 27, 2010 Posted December 27, 2010 Aysel napisał(a):Chodziłam do p. Aliny i mam wrażenia jakie mam. Być może dla innych psów to był cud miód i orzeszki, mój po szkoleniu tam stał się jeszcze gorszy :( Dlatego szukam kogoś innego. Póki co napisałam do wspomnianej p. Magdy Łęczyckiej, a nuż moze coś mailowo uda się doradzić? Cos tam na ten temat wiem:cool3:,stąd namiary na Magdę Łęczycką;). Quote
karjo2 Posted December 27, 2010 Posted December 27, 2010 Niekoniecznie potrzebny behawiorysta, pewnie wystarczy dobry szkoleniowiec. Z opisu wynikaja same sprzecznosci, zachowanie suni przypomina rownie pochyla, gdzie opiekunka pracowala z psem, ale raczej nie dotarla do niego, skoro sytuacja pogarsza sie od 2 lat... Raz, zastanowilabym sie nad strachliwoscia, brakiem pewnosci sunki, zachowanie moze miec takie podloze. Dwa, czy samo zalatwianie sie w domu pojawilo sie z zima? Trzy, z jednej strony cudny pies, chetny do pracy, socjalizowany itp., z drugiej - tlumaczenie 'niesmialoscia' braku kontaktu z opiekunem i niezauczenia reakcji na komendy w rozproszeniach... A wlasciwie znajomosc komend ocenia sie po ich wykonaniu w roznych warunkach, a nie tylko we wlasnym ogrodku. Po czwarte, sunka sama wychodzi na podworko? Na jakiej podstawie oceniasz, ze zalatwila potrzeby? I w koncu problemem jest jej zazylosc z kotem, czy brak kontaktu jej z opiekunem? Tak, bez opisu, ze skrotowej info, zaryzykowalabym teze, ze sunka ma spalony kontakt z opiekunka, kompletny brak zaufania do czlowieka, zawalona socjalizacje, byc moze 'szkolenie' bylo zbyt brutalne dla delikatnego psiaka, moze bylo zbyt duzo pomijane w ramach braku zasad, 'rozpieszczenia', a moze bardziej 'litowania sie' nad 'ozdobka'? takie sobie gdybanie, moze jednak wiecej szczegolow...? Quote
Aysel Posted December 27, 2010 Author Posted December 27, 2010 Uświadomiłam sobie, że sytuacja nasila się właściwie z każdą cieczką, dziś rozmawiałam ze swoją wet i powiedziała, że bardzo możliwe, że to po prostu problemy hormonalne. Sunia wychodzi na podwórek ze mną, widzę jak się załatwia i takie sytuacje nie mają niestety miejsca tylko i wyłącznie zimą. Nie wiem czy może miec 'spalony' kontakt z opiekunem, raczej nie, one jak mówię są ze mną zawsze, praktycznie wszędzie, obydwie były szkolone pozytywnie (nie było żadnych krzyków czy szarpań więc zbyt ostre traktowanie to przesada :)) i obydwie na prawdę staram się traktować identycznie, choć ostatnio to trudne, bo Desi po prostu żyje w swoim świecie. To są ozdóbki ale wymagam od nich posłuszeństwa tak samo jak od większych psów. Fakt, że śpią ze mną w łózku myślę, że nie wpływa na ich rozpieszczenie aż do tego stopnia. Nie wchodzą nikomu na głowę, nie szczekają bez potrzeby, nie mają tysiąca zabawek i nie traktuję ich jak zabawki tylko jak normalne psy. Ona mieszkała w hodowli gdzie był kot. Przy wizycie tam zauważyłam, że wszystkie inne psy, łącznie z jej ojcem były 'ponad nią' w hierarchii. Ona była zawsze taka nieśmiała, bała się - no trudno się dziwić skoro była w tej hierarchii najniżej. Skoro był kot - zaprzyjaźniła się z nim, spała z nim, jadła. I od początku to samo robiła z kotem tutaj. Z tym że w tym momencie to już nie jest normalne, bo ona zaczyna się zachowywać jak kot. Są momenty kiedy jest normalna, można z nią pracować, biegać, uczyć nowych komend, a okresowo po prostu nie da się z nią wytrzymać... Socjalizowałam ją na prawdę praktycznie ze wszystkimi rodzajami zwierząt, ale nadal nie ma zaufania do innych psów/suk tej samej rasy - uwielbia psy większe, ba - ona bardzo lubi nawet moją jaszczurkę. Niestety do psów mniejszych jej nastawienie tylko nieznacznie się zmieniło. Musi poznać takiego psiaka, żeby przestać się go bać. Starałam się jak mogłam ale niestety jej lęku całkowicie nie zlikwidowałam, bo był tak silny, że uważam, że i tak zrobiła spory postęp. Ona boi się wszystkiego, bo taka jest. Ale to na prawdę nie jest już taki lęk jak był kiedyś. Ja dziękuję Bogu, że ona w ogóle potrafi wyjść na spacer i iść w miarę zadowolona, bo wcześniej stanowiło to nie lada wyzwanie! Nie sądzę też, żeby nie miała do człowieka zaufania - tylko coś się dzieje to biegnie do mnie, nie do innych domowników, nie do innych ludzi. Gdy czasem zdarza się, że gdzieś wyjeżdżam szuka mnie po całym domu i widać, że 'tęskni' jeśli tak to można nazwać. Do mnie zaufanie raczej ma. Zasady były ustalone jasno, ona na prawdę przez pewien czas jest normalne, to 'dziwne zachowanie' jest takie dość okresowe i jak tak sobie pogadałam z wetem to myślę, że to może mieć jednak związek z kłopotami hormonalnymi. Ona jest wspaniałym psem ale czasami po prostu wariuje. Nie przeszkadza mi jej spokój i nawet jej lękliwość. Lękliwość u chihuahua zdarza się akurat dość często (niestety) i u niej to raczej uwarunkowane było także genetycznie. Ja po prostu chcę znać powód dlaczego jest taka smutna i raz na jakis czas potrafi kompletnie się w sobie zamknąć. Sterylizację mamy umówioną na za 1,5 miesiąca, wcześniej nie można. Czekam na email od p. Łęczyckiej - może otrzymamy jakąś cenną radę. Zaczęłam spędzać z nią więcej czasu, przytulać, bawić się i zajmować nawet kosztem drugiej chi i skutek jest taki, że przez dwie minuty się pobawi i znów idzie poleżeć z kotem. Quote
karjo2 Posted December 27, 2010 Posted December 27, 2010 Bede sie upierala, z problem tkwi nie tyle w psie, co w czlowieku ;). chocby dlatego, ze nadal padaja sprzeczne informacje. W pierwszym poscie byloo 'nawaleniu', teraz jest kwestia posikiwania; lekliwosc jest, ale niby az tak nie przeszkadza, za to pies 'wariuje' i bawi sie z kotem - to w czym problem, co oznacza 'wariowanie'? Wyglada na nieumiejetne definiowanie problemu, stad nadal sobie mozna gdybac. W ramach gdybania upre sie, ze traktowanie obu suk jednakowo jest duzym bledem, chcoby ze wzgledu na ich rozne charaktery i pozycje w domu, dobry kontakt oznaczalby zaufanie do czlowieka, wykonywanie polecen w roznych warunkach, moze wrecz ta lekliwosc jest nakracana bo sunia taka 'niesmiala', zbyr mocne skupienie sie na tym, ze bedzie problem zamiast normalnego zachowania pewnego siebie opiekuna, do tego to 'socjalizowanie' niekoniecznie musialby byc dla niej mile, nawet jesli czlowiekowi wydawalo sie ok, to maly i dosc delikatny pies...Do tego, skoro problem nasila sie w okresach cieczkowych, przyjrzalabym sie relacjom obu sun i stosunkowi opiekuna do nich, pozorne zrownywanie obu, badz faworyzowanie stojacej nizej w hierarchii moze skutkowac niemilymi sytuacjami. No i dobrze mi w oko wpadlo, ze druga sunka ma/miala/bedzie miala szczeniaki -jesli myle uzytkownikow, to przepraszam. Nawiasem mowiac sterylka niekoniecznie pomoze rozwiazac problem, zwlaszcza natury hormonalnej, wrecz moze go zintensyfikowac, na jakiej podstawie wet okreslil podloze hormonalne, jakie badania zrobione? Quote
Aysel Posted December 28, 2010 Author Posted December 28, 2010 Ona przy każdej cieczce lądowała u weta, bo przedłużała się, wychodziła za późno, za wcześnie a kiedy ją miała występowały też biegunki. Wiem, ze rozwolnienie to normalne, tylko, że u niej dochodzi do tego wszystkiego problem nadwrażliwych jelit - każde takie rewolucje żołądkowe kończą się dość poważnie - często zastrzykami, czy lekami. Te podłoże hormonalne to 'gdybanie', właśnie ze względu na te wcześniejsze cieczki. Wtedy też się tak zachowywała. Przepraszam, nie mam czasu się rozpisywać. Quote
karjo2 Posted December 28, 2010 Posted December 28, 2010 Znow brak odpowiedzi, bo 'nie ma czasu' ;). A wet, ktory gdyba, ze sterylka moze pomoze na nadwrazliwe jeslita w okresie cieczki, hmm, nie budzilby mojego zaufania... Za powazny zabieg, za duzo mozliwych skutkow ubocznych, bo podjac decyzje bez badan i analizy 'za' i 'przeciw'. Moja wypowiedz o gdybaniu dotyczyla opisu problemu. Quote
Aysel Posted December 28, 2010 Author Posted December 28, 2010 Boże kochany :P Ale kto powiedział, że sterylka pomoże na nadwrażliwe jelita? Ja przepraszam za 'uniesienie' ale ja niezbyt rozumiem na jakiej podstawie można wysuwać takie bzdurne wnioski. ;) Przecież z mojej wypowiedzi myślę, ze wyraźnie wynikało, że wet myśli, że sterylka być może wpłynęłaby na jej zachowanie. Poza tym wskazania zdrowotne jak najbardziej są - ostatnio jej cieczka trwała miesiąc (!). Non stop coś z tą cieczką jest nie tak, zawsze gdy ją ma jest słaba, nie chce nic jeść. Co innego druga suka - jej wszystko jedno - cieczka czy nie cieczka - je, biega, chodzi na spacery. Nie chciałam jej sterylizować, ale właśnie przy ostatniej cieczce to całe przedłużenie, jakieś dziwne wydzieliny, zachowanie jakby coś ją bolało - doszłam do wniosku, ze nie ma sensu, żeby dalej się męczyła. Stąd domniemania, że być może to ma podłoże hormonalne. Niestety nie wiem jak to prościej wytłumaczyć. A to, że napisałam, że nie mam czasu się rozpisywać - nie chciałam, żeby zaczęło się jakieś przypuszczanie jak to na dogo bywało - a to, że 'podpuchaa' a to, że 'prowokacja'. ;) Quote
karjo2 Posted December 28, 2010 Posted December 28, 2010 E tam podpucha. raczej podpowiedz o badaniu hormonalnym i standartowych badaniach krwi, wymaz tez by sie przydal, dobrym wecie, ktory obejrzal sunke, bo z problemow wspomnianych (chociaz naprawde trudno wyluskac sedno, co jest tym problemem :eviltong: ) sterylka moze je nasilic, zamiast pomoc w zmianach. Quote
Aysel Posted December 28, 2010 Author Posted December 28, 2010 Badania krwi miała robione, wymaz też. Z tym, że badania jakoś trochę wcześniej przy innej okazji. W wymazie wyszły jakieś naturalne ilości gronkowca. A, no i wymaz był pod kątem ropomacicza (bo wtedy to podejrzewałam) toteż nie wspominałam o tym. Ja chcę ją wyciachać i mieć swięty spokój, bo non stop coś z tymi cieczkami jest. A ostatnio to jak mówię skręcała mi się z bólu, miała jakieś dziwne upławy o takim 'zapachu ropy' no i ta cieczka przez miesiąc. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.