Szalony Kot Posted September 20, 2011 Author Posted September 20, 2011 Nom, dziewczyny, jesteście wielkie :) Gdyby nie Wy, to może Whili nadchodzącej zimy już by nie przeżył... Quote
luka1 Posted September 21, 2011 Posted September 21, 2011 Nie trzeba nam tego wytykać że jesteśmy wielkie - odchudzanie nie pomaga. Zdjęcia zrobi się. Ale internet mamy w nowym domu a mieszkamy w starym, tak więc tylko chwilowo mamy do niego dostęp. Psisko jest kochane i to rekompensuje utrudnienia i niedogodności. Np. gdy ktoś wchodzi do mieszkania on pędzi i gubi kule z kupy. Trochę śmierdzące ale nam to nie przeszkadza (już) natomiast trochę krępujące jest jak przy gościu zaczyna pożerać kupkę prosto z pod ogona. Sika niekontrolowanie więc chodzi z pieluszką. Gdy mu się ściągnęła w nocy - rano cała podłoga nasiąknięta była moczem, posłanko też no i on sam był cały mokry. Pies jest ogólnie bardzo czysty - lubi gdy go się myje i domaga sie założenia pieluchy. Po prostu wtedy nie ma zamoczonych łap. On na prawdę chce by mu tą pieluszkę zakładać. Uwielbia czesanie ale to raczej dlatego, że nie ma możliwości podrapania się. Czeszę go więc gdy siedzę przed telewizorem. Wiluś nadstawia sam miejsca gdzie ma być czesany. Quote
Szalony Kot Posted September 22, 2011 Author Posted September 22, 2011 Rany, dziewczyny, jesteście nie do przecenienia... I dobrze, że Wiluś to taki pieszczoch :) Quote
luka1 Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 Pozdrowienia od Whilego - troszkę smutne ale robimy co możemy aby jakoś było. Whili ma problemy z oddychaniem, czasami się dusi - pomaga mu podniesienie przodu, trochę kaszle i ma co raz większe problemy z jedzeniem, ale jeszcze potrafi pogonić kota i Wtorka (nowy psiak, który obrał sobie za mieszkanie moją łazienkę). Quote
auraa Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Życzę Ci piesku, abyś jak najdłużej mógł cieszyć się ciepełkiem i miłością, którą otrzymałeś od tych wspaniałych ciotek. Goń kota ile sił w łapkach!;) Quote
Szalony Kot Posted December 27, 2011 Author Posted December 27, 2011 Oj Whili Whili... śliczna mordeczko, miej jak najwięcej siły! A cioteczki zapraszam na wątek najpilniejszych psiaków z Milanówka. Może i Whillego tam wpisać jako psiaka, któremu się powiodło, jeśli cioteczki chcą? Quote
luka1 Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 Whili stara się dominować w środowisku domowym. Z racji tego, że na podwórku mieszka stado młodych i sprawnych psów, Whili właściwie nie wychodzi zbyt często na dwór. Za to w domu wprowadził zasadę, że on jest najważniejszy. Wiedzą o tym wszystkie koty i psiaki "domowe". Dziś próbował "zagryźć" Wtorka. Ciekawe jest to, że żaden psiak nie próbuje się nawet bronić, wszystkie schodzą mu z drogi, ustępują miejsca przy jedzeniu. Quote
Lilek Posted December 27, 2011 Posted December 27, 2011 A bo te Twoje psiaki to sa okropnie fajne i mądre i dobrze wychowane. Wiedza dobrze, że Whili jest niesprawny, a poza tym chyba go po prostu lubią. Ale jego trudno nie lubić, przytulaka jednego. Quote
luka1 Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Niestety, jest bardzo źle. Od kilku dni nie je, od dwóch nie pije. Zastrzyki, kroplówki i nic. Jest z dnia na dzień gorzej. Próbuję go karmić strzykawką, ale nie chce łykać.:-( Quote
auraa Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Biedny................Trzymajcie się.......... Quote
luka1 Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Najgorsze jest to,że te zmiany są takie nagłe. Jednego dnia ganiał po domu a za kilka dni już się nie podnosi. Teraz leży i tylko czasem unosi się na przenie łapki. Ale strasznie jest chudziutki, oczy zapadnięte...:-( Serce też nie działa tak jak kilka dni temu i dusi się :placz: Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie sądziłam, że tak szybko Quote
auraa Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Bezradność jest straszna. Co radzi lekarz? Quote
Szalony Kot Posted January 13, 2012 Author Posted January 13, 2012 Ech, Whili :( Luka, trzymajcie się mocno. Za każdą chwilę, którą mu dałyście w DOMU i tak Wam gorąco dziękujemy. Quote
Szalony Kot Posted January 15, 2012 Author Posted January 15, 2012 Jak tam Whili? Nieustająco o Was myślę... Quote
luka1 Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 Niestety tym razem się nie udało. Dziś w nocy Whili doszedł. Bardzo cierpiał, dusił się ale jeszcze chciał by go głaskać. Niestety, mimo leków nic tym razem nie poprawiło się. Nie jadł, nie pił, dostawał kroplówki. Karmienie strzykawką pogarszało sytuację. Zasnął. :-(:-(:-(:-(:-( Quote
Lilek Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 Miał najlepszy, najtroskliwszy dom przez ostatnie miesiące życia. I ludzi, którzy robili wszystko, by ulżyć kalekiemu psu. Luka, jesteś najlepszym opiekunem psiaków, jakiego można sobie wymarzyć. Whili, tam już nic nie boli i nie przeraża. Szczęśliwej drogi, pieseczku. Zawsze będę pamiętać Twoją śliczną mordkę i jak bardzo kochałeś być przytulany i głaskany. Quote
Lilek Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 A co nie jest głupie, kiedy różni ludzcy popaprańcy wsadzają swoje brudne łapska w życie psów i normalnych ludzi? Quote
auraa Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 SMUTNE TO STRASZNIE..........Nawet kiedy się spodziewamy śmierci, nie jest lżej:-( Quote
Szalony Kot Posted January 15, 2012 Author Posted January 15, 2012 Luka, raz jeszcze - ogromne dzięki za to, że dałyście mu dom. Że dałyście mu szansę być kochanym, pieszczonym, głaskanym. Że się zdecydowałyście, chociaż że to będzie ogromnie trudne już od początku było wiadomo... że się nie przestraszyłyście i byłyście z nim do końca. Dziękuję - w imieniu swoim i całego Milanówka. Quote
Szalony Kot Posted January 15, 2012 Author Posted January 15, 2012 Wspomniałam o Whillim też w wątku Milanówka specjalnej troski: http://www.dogomania.pl/threads/219958-Milan%C3%B3wek-najpilniejsze-adopcje.-14-letnia-Czarka-po-wylewie! To był cudowny psiak, a bez Was - nie miałby żadnych szans dożyć aż tyle w schronie. Quote
azalia Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 (edited) Żegnaj kochany pieseczku,bądź szczęśliwy tam,gdzie jesteś. Dobrze,że odeszłeś wśród ludzi,którzy otoczyli cię miłością i wielką troską,a nie w zimnym schronie. Edited January 15, 2012 by azalia Quote
luka1 Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Nie myślałam, że stanie się to tak szybko. Miałam nadzieje, że w domu choroba zwolni tempa, ale nie udało się. Jest tak pusto bez niego. Quote
Szalony Kot Posted January 16, 2012 Author Posted January 16, 2012 Luka, choroba zwolniła tempa. Faktem jest, że gdyby nie Wy... przecież jak go zabierałyście, to on już był po jednej mroźniejszej nocy, gdzie nie był w stanie ustać na łapinkach :( Więc tym bardziej teraz to już od dawna by był zapomniany. A tak - tyle osób go wspomina i o nim pamięta, dzięki Wam. Quote
Anuk Posted January 16, 2012 Posted January 16, 2012 Luka, w imieniu wolontariuszy z Milanówka serdecznie dziękuję za wszystko, co zrobiłyście dla Williego! W schronisku nie żyłby już od wielu miesięcy: tutaj jedyne, jak moglibyśmy mu pomóc, to skracając mu cierpienia, bo przecież nie było jak roztoczyć nad nim opieki, jakiej potrzebował. Wiedział, że był kochany, myślę, że Wasza miłość przedłużyła mu życie, bo jak długo miał siły, chciał żyć! Ja na pewno zapamiętam go takim, jak wygląda na pierwszych zdjęciach z Waszego domu. Ta radość w jego oczach, ta duma i ufność: to tłumaczy wszystko! Dziękujemy! Willi ['][']['] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.