Jump to content
Dogomania

PONka Delma po 2 latach w schronisku,ma swoj dom.Jak cudowniie!!! :)


Recommended Posts

  • Replies 775
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Magdziaku,znam wiewiorke i wiem,ze sie nie nabija,tylko pisze,co mysli,jak zawsze zreszta.
Delma ma wspaniala opieke i ta swiadomosc powoduje,ze mimo jej choroby,moge dalej myslec o niej jako o wielkiej szczesciarze i fuksiarze.Własnie o takich ludziach jak Wy,marzylismy dla Delmy:) zawsze to bede powtarzac.

Posted

brazowa1 napisał(a):
Magdziaku,znam wiewiorke i wiem,ze sie nie nabija,tylko pisze,co mysli,jak zawsze zreszta.
Delma ma wspaniala opieke i ta swiadomosc powoduje,ze mimo jej choroby,moge dalej myslec o niej jako o wielkiej szczesciarze i fuksiarze.Własnie o takich ludziach jak Wy,marzylismy dla Delmy:) zawsze to bede powtarzac.

DOKLADNIE TAK

Posted

dziękuję Wam :oops:. Mnie ostatnio wet od łapuchy Delmy powiedział - Delma potwornie się trzęsła i szczękała zębami na wizycie: "co się Pani dziwi, że pies się tak zachowuje? Pani jest histeryczka, więc psu się udziela".....
.....tia...a mnie sie wydaje, że tyle mi nagadal przy pierwszej wizycie, kiedy mała miala nastawianą łapkę, że trudno nie panikować.
Stawianie wlaściciela psa przed wyborem: ryzkowanie śmierci w narkozie, albo pozostawienie psa z potwornym bólem; po czym mówi, że może nastawić łąpkę bez znieczulania..
Z perspektywy czasu mam ochote go zamordować - ale FAKT: jest najlepszy w czewie od takich spraw i uratował łapunie (i myślę, że życie) Delmuchy. I w związku z tym będę mu dozgonnie wdzięczna i nie zamorduje :evil_lol:
Delmucha jest świetna - tylko raz wyszła z koszyczka do mnie do kuchni - pare kroków po kafelkach (na nich tak się łapki nie ślizgają). Stanłeła z uśmiechniętą mordką i swoim merdającym TIK-TAKIEM, z miną: "zobacz, jak fajnie :-) ). Na spacerach super - tylko nie może zrozumieć komendy: "błagam nie ciesz się"...no bo to glupie polecenie jest....

acha jerry znalazl Dom:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=104089&page=7

Posted

Nie,,,,,,weci nie sa hamami!!!!tylko po prostu to bardzo twardzi ludzie,,,bo czesto zawod ich do tego zmusza i po prostu czesto maja dosyc placzacych szlochajacych i zadajacych tysiace pytan kobitek,,,,mimo ze wiedza ze wszystko robione jest z milosci dla psa,,,,,,Oni tak na prawde sa ok,,,,ale jak wiemy wybrali prace przy zwierzetach a mimo wszystko musza z ludzmi wiecej przebywac i wspoldzialac ,,do czego nie zawsze sa tworzeni,,,,,,ok ok,,,nie bronie ich!!!!!,,,,ok bronie bronie!!!!:angryy:
Najwazniejsze ze lapa wraca do stanu uzytecznosci!!!!

Posted

to, ze jestem histeryczka i nerwus to wiem - więc opinia weta wcale mnie nie dotkneła. Bardziej to, jak, stopniował napięcię -najpierw :"nie da się nic zrobić, bo pies ma serce niewydolne - ani prześwietlenie, ani nastawianie łapy - bo narkoza może skończyć się śmiercią", dopiero po chwili - jak już płakałam, powiedział że możemy spróbować "na żywca"......mam nadzieję, że zapomnę o tych chwilach. Delma na pewno nie...za bardzo bolało...
Dziś Delmucha cały dzień wylegiwała się na słoneczku - malowałam płot więc mała była ze mną na dworze (na smyczy, bo kotów, które mają status "obcy" strasznie się dużo przewija przez naszą podwórkową stołówkę). Załuje, że nie mogłam znaleźć aparatu - Delmusia rozłozona jak długa, morda wśród niebieskich kwiatków a do brzusia przytulona .........Ciapata:crazyeye:. Ta kota nie odstępuje Delmuchy na krok, cały czas się łasi i wtula w futro - tak jest od czasu wypadku Delmy..nic nie kumam...Jutro tez maluje płot, i tez spędzimy dzień w ogródku - mam nadzieje, że aparat się znajdzie do jutra :-), bo jestem pewna, że sytuacja się powtórzy :-)

Posted

Dokladnie zaczaj sie z aparatem,,,
A panikarzem to kazdy jest,,ja mimo ze uchodze za twarda i z wetami trzymam sie dobrze czasem pewnie do szalu ich doprowadzalam ,,jak panikowalam przy psich chorobach i mozliwosciach wyleczenia ich,,a z moim szczurem to juz chyba mieli mnie dosyc,,,,bo kombinowalam jak ruski pod gorke nawet myslamam o narkozie ,,wymazach itp,,,,,,
Bidna ta Delmucha,,,ale przy tobie na pewno wyzdrowieje:multi:

Posted

Zdjęć nie mam - Delma sie wkurzyła na Ciapatą, bo ta zaczeła się bawić jej smyczą - troche sie na siebie obraziły;)
Mam za to super wieści po dzisiejszej wizycie u weta:
- wet zaskoczony, że z łapunią jest tak dobrze; koszyczkownie ze względu na panele mamy kontynuować mnimium jeszcze przez miesiąc (daj boże, żeby było ładnie to będziemy siedzieć na dworze, a tam łapki nie mają po czym się ślizgać)
- praca serducha się BARDZO poprawiła :multi:; od jutra lek ma dostawać co drugi dzień (musiała nastąpić duża poprawa, bo wstępnie wet mówił o ew. podwojeniu dawki - a tu taka niespodzianka!!)
- uszyska: absolutnie w porządku! to opinia już drugiego weta więc jestem absolutnie spokojna (znowu panikowałam :evil_lol:); tylko czyścic oticlarem raz w tygodniu i wsio:-)
Jestem preszczęśliwa, że tak wszystko się ułożyło....ufff

Chyba cała armia kciuków była trzymana nad morzem? ;)

  • 3 weeks later...
Posted

Delmucha jeszcze przed wizyta kontrolna u weta, ale sama widzę, że jest o niebooo lepiej - stara się chodzić po panelach, a wcześniej sama się bała łapę wystawić poza koszyczek. Myślę, że wszystko idzie ku dobremu :multi:
Tymczasem -dosłownie- pojawił sie u nas Książę Drakul...:



Kocisko 6 letnie - przyniesione do weta na uspienie ......... bo pani wyjezdza do pracy za granice....
Drakul jest obłędny z tymi kłami wystającymi no i cholercia ukradł mi serce...

  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

Brazowa, pamietam jak Delmucha po wypuszczeniu na podwórko pierwsze co zrobiła to pogoniła Ciapatą, a teraz koty sie do niej łaszą :lol:.




I z nowym tymczasem (brazowa, znowy przydał się ten rozcinak od Ciebie :lol:):


Posted

Donoszę na mojego TZ....zupełnie nieodpowiedzialnego i zakochanego w Delmie:lol:. Zaprosił maleńką na kanape kilka dni temu...i teraz nie ma dla mnie miejsca wieczorem, bo razem zajmują całą.....

  • 1 month later...
Posted

Delmucha "pozbyła się" tymczasu - jadę na wakacje w Bieszczady i postaram się odwiedzić Nowy Dom Luckiego.
Delmucha i na te chwilę 9 kotów zostaje z moją kochaną Wolontariuszką Kasią, która - nie wiedzieć czemu cieszy się, że zostaje z tą bandą zwierzaków:crazyeye:
Delmucha Kasię dobrze zna (to Kasia min. pomagała mi kiedy Delmi zwichnęła staw biodrowy) i ufam, że wszystko będzie dobrze.
Kasi zostawiam dodatkowo kolejny problem: Tygrynio, który absolutnie stał się kotem wychodzącym (czym doprowadza mnie czasem do zawału serca). Dziś nie przychodził na zawołanie przez kilka godzin, ale wrócił......... i tak sobie śpi teraz z Delmusią ( śpiworki rozłożone w sypialni specjalnie dla kocio-psich potrzeb - koszyczek sypialniany Delmy został zjedzony przez "tymczas Jerry" :lol::


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...