marysia55 Posted March 2, 2011 Posted March 2, 2011 Dzieki Madziu :) na razie zaczniemy chodzi na krótkiej lince i będziemy 'stopować' Boryska. Rozpoczynamy pracę nad problemem 'robienia za traktor' bo jak to nie pomoże to zmieniam mu imię na URSUS. Pozostaje drugi problem "panicznego strachu" przed obcym człowiekiem. Ciągle się zastanawiam co takiego okrutnego spotkało Borysa ze strony 'człowieka', że ten lęk tak głęboko w nim tkwi. Nas zaakceptował. Ludzi, którzy do nas przychodzą ... toleruje, ale każdy obcy to chyba w dalszym ciągu "koszmar przeszłości". Quote
AMIGA Posted March 2, 2011 Posted March 2, 2011 Przepraszam za offka, ale w akcie desperacji piszę wszędzie, gdzie wchodzą Krakowianki Bardzo pilnie proszę o pomoc kogoś z Borku Falęckiego. Miałam telefon, że kręci się tam czarny mały płochliwy piesek bardzo przypominający wyglądem "naszą" uciekinierkę sanaucerkę Kamelię. Podobno kręci się w okolicy ul. Żywieckiej, Jagodowej i jakiejś Kempnej (nie doslyszalam dobrze nazwy tej ostatniej ulicy, choć pani mi dwa razy powtarzała) Trochę mam wątpliwosci, bo podobno ten piesek ma na szyji zielona obrożę taką, jaka ma na zdjęciach na plakacie. A ona przecież się rozebrała z obroży i z szelek :-( Quote
anita_happy Posted March 2, 2011 Author Posted March 2, 2011 poczytajcie sobie :P http://www.ocalmyodzapomnienia.pl/o-nas/73-przyjaciele-o-nas Quote
marysia55 Posted March 2, 2011 Posted March 2, 2011 Taki jestem ‘słodziak’ w domku:lol: I takie mam wielkie łapska .. chyba będę duży chłopak :razz: A tak sobie śpiocham po spacerku, na którym wykańczam Marysię i Przemka:diabloti: Quote
panbazyl Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 zafunduj mu koniecznię tą smycz z gumą w środku - taką amortyzującą - dawałam wcześniej chyba link do bazarku - co prawda bazarek się skończył, ale jego autorka ma sklep w necie z takim sprzętem - sami go produkują - wieć mozęsz u niej po prostu złożyć zamówienie na to co Cię doklądnie interesuje - dla mnie zrobila taką linke z gumą na moje 3 labki - jedna dzielona na 3 zakończenia - rewelacja! Juz nie ciągną jak traktory. teraz czekam na pojedyncża smycz w tym stylu - to na prawdę pomaga przy ciągnikach. Nie zmęczysz się, masz ręce w miejscu gdzie byc powinny i tej długości co byc powinny. Bo ta guma w środku dziala również na ciągnika - przyciąga gada na miejsce. Polecam, bo sama to wypróbowałam, i się w tym wynalazku zakochałam - jesli można tak nazwać ten stan. Quote
marysia55 Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 panbazyl napisał(a):zafunduj mu koniecznię tą smycz z gumą w środku - taką amortyzującą - dawałam wcześniej chyba link do bazarku - co prawda bazarek się skończył, ale jego autorka ma sklep w necie z takim sprzętem - sami go produkują - wieć mozęsz u niej po prostu złożyć zamówienie na to co Cię doklądnie interesuje - dla mnie zrobila taką linke z gumą na moje 3 labki - jedna dzielona na 3 zakończenia - rewelacja! Juz nie ciągną jak traktory. teraz czekam na pojedyncża smycz w tym stylu - to na prawdę pomaga przy ciągnikach. Nie zmęczysz się, masz ręce w miejscu gdzie byc powinny i tej długości co byc powinny. Bo ta guma w środku dziala również na ciągnika - przyciąga gada na miejsce. Polecam, bo sama to wypróbowałam, i się w tym wynalazku zakochałam - jesli można tak nazwać ten stan.Dziękuję ... na pewno skorzystam, żeby ujarzmić tego mojego URSUSA :) Quote
marysia55 Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 Nowiny z ostatniej chwili odnośnie zachowania Borysa poza domem. Na spacerze zbliżył sie do nas znajomy, który zna sytuacje Boryska ponieważ wcześniej rozmawialiśmy na ten temat. Podchodził bardzo powoli, mówił do niego ciepłym, cichym głosem, gdy był blisko przykucnął i wyciągnął w kierunku Borysa rękę aby go pogłaskać. Borys spanikował .... wzięłam go między nogi aby przytulic i uspokoić.... wtedy Borys zadarł głowę do góry czyli w moją stronę i klapnął zębami ... nie zdążyłam uchylić głowy i zęby Borysa wylądowały na mojej brodzie. Ale od razu mówię było to tylko kłapnięcie, które poczułam ale nie zostawiło żadnych śladów ... może jedynie przez pól godziny ślad po zębach ale nie ugryzienie. Dałam na razie spokój z tym podchodzeniem ponieważ to jednak za wcześnie. Jednocześnie przyszedł do domu kolega Przemka, którego Borys widział po raz pierwszy ... żadnej paniki, sam przyszedł do nas do pokoju i wlazł od razu pod ławę .... żadnych oznak paniki ale i radości tez nie było. Po prostu totalna 'olewka' gościa na zasadzie skoro przyszedłeś to już bądź mogę cię chwilę tolerować i na pewno sie ciebie nie boję bo jestes na moim terenie. Quote
marysia55 Posted March 3, 2011 Posted March 3, 2011 .. i żeby nie było, że nie ma zdjęć Boryska to wklejam 'co nieco':roll: Ciekawe co tym razem Marysia schowała mi pod poduszką:cool3: „leżakowanie’ jest dobre dla przedszkolaków … jak ja tego nie lubię:diabloti: W ‘tłusty czwartek’ Borysek załapał się na’ faworki’ lub jak kto woli ‘chrust’:lol: Quote
panbazyl Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 no chyba już z nim lepiej - nawet na zdjęciach widac ze to inny pies :) Quote
magda222 Posted March 8, 2011 Posted March 8, 2011 [FONT="]Czy jest TWOJA zgoda na GŁÓD i CIERPIENIE? [/FONT] [FONT="]Jeżeli NIE, pomóż Temidzie i schronisku w Radomsku.[/FONT] [FONT="]Prosimy o Twój głos w głosowaniu wewnętrznym dogo( i nie tylko) na schronisko w Radomsku:[/FONT] http://www.dogomania.pl/threads/203725-KrakVet-wybieramy-kandydata-na-marzec! [FONT="]Tak bardzo pragniemy, aby te psy miały co jeść!!![/FONT] [FONT="]Pamiętaj, Twój głos może zadecydować o ich życiu a pełna miska, to dzisiaj podstawa ich egzystencji!!![/FONT] Quote
moni12 Posted March 13, 2011 Posted March 13, 2011 Podglądam Boryska tak po cichu i mu cholernie kibicuje. Marysiu lepiej chłopak trafic nie mógł. Miłosc , cierpliwosc i jeszcze te faworki. Quote
Dana i Muszkieterowie Posted March 15, 2011 Posted March 15, 2011 Tak, te faworki, to jest to ! U mnie się pojawił taki ktoś: http://img156.imageshack.us/i/p1040786p.jpg/ Quote
Dana i Muszkieterowie Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Właśnie, Marysiu, hallo :lol:. Co u panicza Boryska ? Przy okazji, zajrzyjcie chociaż do tego wychudzonego malucha, który jest u mnie: http://www.dogomania.pl/threads/204199-MURZYNEK-AGAT-wychudzony-kwiatek-z-Dnia-Kobiet-szuka-kochającego-domku.?p=16505411#post16505411. Szukam dla maluszka kochającego DS ;). Quote
magda222 Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Przyszłam po prośbie... W naszym schronie był stary, chory kaukaz... Leżał we własnym moczu... Ma wieloodłamkowe złamanie kości udowej, stare złamanie stawu biodrowego, uszkodzoną panewkę, śrut w nodze i zadzie... Fatalnie chodzi na obie nogi. Na jedną kuleje a drugą się podpiera, ale nią powłóczy po ziemi... http://www.dogomania.pl/threads/203883-Nobiles-stary-kaukaz-wyci%C4%85gni%C4%99ty-z-rowu-reszt%C4%99-dni-sp%C4%99dzi-w-schronisku...-TYCHY Iza z Fundacji "Zwierzę Nie Jest Rzeczą" wsiadła w auto i przyjechała po niego... Dziękuję jej za to z całego serca!!! Ale oprócz wdzięczności potrzebne jest to co uratuje zdrowie i życie Nobilesa, czyli niestety kasa... Zapraszam wszystkich na allegro cegiełkowe: http://allegro.pl/prosze-pomoz-uratowac-starego-kaukaza-nobilesa-i1504415123.html Proszę o pomoc!!! Jeśli nie możesz zakupić chociaż jednej cegiełki to roześlij tą prośbę, wklej na FB i NK, pokaż Nobilesa znajomym. To dla niego ogromna szansa... Quote
marysia55 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 żyje ... chociaz trudno to nazwać zyciem. Juz od roku mam taka czarna serię. Otworzyła się dla mnie PUSZKA PANDORY i za cholere nie chce sie zamknąć. Jakby mało było to co juz przezyłam to od 3 tygodni mam mame w szpitalu. Najpierw biegunka i ostre zapalenie oskrzeli, potem zawał. Jakby tego było mało to przyczepiło sie zapalenie płuc. Teraz znowu biegunka ... samo życie. Więcej czasu spędzam w szpitalu u mamy niz w domu. Zaniedbałam tez przez to Borysa chociaz nie do końca Quote
marysia55 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Dzisiaj na spacerze ćwiczyliśmy hasło "Borys .. stop" ... i o dziwo słuchał . Tylko nie wiem czy bardziej reagował na imię czy na słowo 'stop' . W każdym razie już nie tak mocno robił za "traktor" . Jest nadzieja, że jednak dożyję do emerytury, ale sie ZUS zdziwi jak będą musieli mi ją wypłacać :lol: . Z ludźmi dalej na dystans, ale i to rozpracujemy .... nie ma mocnych. Pewnie będę się powtarzać … ale w domu Borys to naprawdę cudowny pies oprócz tego, że molestuje koty. Zagląda już wszędzie gdzie tylko może. Chodzi za nami ‘krok w krok’ … szuka stałego i bezpośredniego kontaktu z nami. Nie chce już być sam gdy my jesteśmy w innym pomieszczeniu. Kładzie łepetynkę na naszych nogach. Chce aby go cały czas głaskać. Bardzo lubi pieszczoty. Dzisiaj mimo, że patrzyłam wrąbał cały obiadek chociaż ewidentnie woli jak tego nie robię. Aha na obiad były gołąbki … farsz na pierwszy strzał , ale kapustką włoską później też nie pogardził. Sucha karma ewidentnie ‘królewiczowi’ nie leży. Dzisiaj w nocy złapałam go na tym, że przyszedł do mojej sypialni i położył się za kwiatkiem (widocznym na pierwszych zdjęciach Borysa w naszym domu) czyli można powiedzieć, że noc spędziłam z facetem chociaż jeszcze nie w jednym łóżku. Zaczyna też w domu robić porządki … znosi na swoje legowisko wszystko co znajduje się na podłodze w innych pomieszczeniach … szczególnie upodobał sobie pokój Przemka ponieważ tam jest co wynosić jak u każdego faceta (przepraszam w tym miejscu tych porządnych facetów co to wszystko od razu wrzucają do kosza do prania). Wachlarz męskiej garderoby jaką można znaleźć w jego legowisku jest naprawdę szeroki. Quote
marysia55 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 danka4u1 napisał(a):Maryś, jestem tutaj...i co z tego??? wspieraj mnie duchem Danusiu bo ja juz od dłuższego czasu zyje na 'bezdechu'. Quote
danka4u1 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Marysiu, wspieram Cię cały czas myślami cieplutkimi jak zawsze w Twoim kierunku. Nie piszę, bo...tak mam czasem Quote
Dana i Muszkieterowie Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Marysiu, "c'est la vie", tak czasem bywa... Mamie życzę zdrowia. Wspieram Cię też myślami :loveu:. Borysek trafił cudownie do Ciebie, robi tak ogromne postępy, z pewnością jest dla Was źródłem radości :lol:. Pozdrawiam. Quote
magda222 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Marysiu, ale fajnie że się pojawiłaś :) Martwiłam się. Dużo zdrowia dla Twojej Mamy!!! marysia55 napisał(a): Zaczyna też w domu robić porządki … znosi na swoje legowisko wszystko co znajduje się na podłodze w innych pomieszczeniach … szczególnie upodobał sobie pokój Przemka ponieważ tam jest co wynosić jak u każdego faceta (przepraszam w tym miejscu tych porządnych facetów co to wszystko od razu wrzucają do kosza do prania). Wachlarz męskiej garderoby jaką można znaleźć w jego legowisku jest naprawdę szeroki. Jak to miło poczytać, że ktoś ma podobne problemy jak ja ;) Quote
panbazyl Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 no jesteś! I Borys - chyba czuje, ze porządki wiosenne przed Wami :) a tak swoją drogą ja też nie znam faceta co dzieli czyste od brudnego - to chyba jakiś inny gatunek, im wszystko jedno.... wirtualnie podtrzymujemy na duchu! a ten fragment o zusie mnie powalił na podłogę :) Oj złośliwa istota :evil_lol: Quote
marysia55 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Wczoraj byliśmy z Boryskiem u weterynarza ponieważ zaczęło mu dość mocno łzawić prawe oczko. Okazało się, że wdało się zapalenie oka. Dostał kropelki, tabletki na odrobaczenie, umówiliśmy się że za 10 dni przyjdziemy na powtórne szczepienia. Wsadzanie Borysa do samochodu trwało pół dnia. Najpierw Przemek chciał to zrobić sam. Jednak Borys z prędkością światła wyskakiwał z samochodu tak że Przemek nawet nie zdążył się obrócić aby zamknąć drzwi. Potem gdy wróciłam z pracy podjęliśmy te próbę razem. Pierwsza sie nie powiodła .. zrobił dokładnie to samo co za pierwszym razem. Druga również sie nie powiodła mimo iż ja własną klatą blokowałam wejście. Trzecia polegała na tym, że Przemek wziął go na ręce i chciał włożyć na tylne siedzenie. Efekt .... Borys załatwił się pod siebie czyli na rękaw Przemka..... smród niesamowity. Przemek chciał zrezygnować, ale nie pozwoliłam kazałam takiego osr....go włozyć do samochodu. W końcu weterynarz to nie ginekolog . Kto powiedział, że pacjent ma pachnieć. I taki sposobem dotarliśmy do weterynarza Borys według mnie boi się kolejnej zmiany. Tym bardziej, że w drodze powrotnej. Gdy wyszliśmy od weterynarza ja pierwsza weszłam do samochodu i wołałam Borysa. Wprawdzie nie za pierwszym podejściem, ale udało sie go w końcu namówić i wskoczył do samochodu samodzielnie Borys waży zaledwie 21,5 kg ale co ja mam zrobić skoro on nie chce jadać. Suchej karmy dalej nie wcina mimo, że oszukuję jak mogę. Zalewam rosołkiem żeby zrobiła sie mięciutka dokładam mięska lub pokrojonej kiełbaski. Żebyście zobaczyli jakim wzrokiem sie na mnie patrzy gdy kładę miskę z tą wyżerką. Nic tylko samej przy niej siąść i zacząć jeść. Natomiast gotowane ( ryż lub makaron) z mięskiem i warzywkami ... jak najbardziej 'papu', tylko że wtedy to ja będę musiała przejść na chlebuś i to nawet bez smalcu bo tuczy. Nauczył się też 'patrzeć' jak my jemy i ustawia sie w kolejce razem z kotami po jakieś kąski. Nie powiem ... stoi grzecznie i czeka spokojnie. W dodatku bierze tak delikatnie w ząbki, że z podziwu nie mogę wyjść skąd u niego takie maniery. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.