marysia55 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 [quote name='danka4u1']Z Marysią coś kiepsko...zamierzała nas tutaj..:mad:.:mad:, chciłaam złozyc samokrytykę za oszczerstwa i pomówienia, a tu nic..:shake: mam nadzieję, ze nie siedzi z nieszczęsnym Borysem znowu nad jakąś wodą, by zdobyć trochę prowiantu na niedzielny obiad....:shake:w zdobywaniu prowiantu na obiad Borys kompletnie nie pomaga . Jemu tylko taplanie się w wodzie jest w głowie .... kocha wodę ... chociaż jeszcze nie pływa :lol: [quote name='danka4u1']Jade po niedzieli do NS..wysiądę po drodze w Krakowie:mad::mad::mad: nie strasz matuś i tak Ci nie wierzę :eviltong: [quote name='panbazyl']nuuu, nu co???? Pewnie Marysia korzysta ze słońca (chyba jedyne tego lata) i kosi trawnik :) Bazylek , jaki trawnik .... u mnie pod blokiem trawnik kosi "Wspólnota":evil_lol:, a ja na balkonie jeszcze takie nie zasiałam:diabloti::eviltong: Quote
marysia55 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 Skoro już po inwektywach :cool3:... mam nadzieję, że co niektórzy się do nich odniosą:eviltong: ... no to teraz trochę bieżących informacji :diabloti: Quote
marysia55 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 Chłopaki po kąpieli w łóżku:cool3: Przed chwilą było „buzi,buzi” na dobranoc …ale oczywiście ‘buziak’ uciekł mi z kadru:evil_lol: A tak wygląda popołudniowa ‘sjesta’:cool1: Quote
marysia55 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 "Dzisiaj" już Borysa nie trzeba zapraszać specjalnie do łóżka. Pcha się wszędzie tam gdzie jest Przemek i rozpycha się aby znaleźć sobie dogodną pozycję. Teraz to Przemek ma problem, aby móc się wygodnie położyć w swoim własnym wyrku :evil_lol: Natomiast ja mam inny problem :roll:... może ktoś podpowie jak zmienić upodobania kulinarne psa . Po obgryzaniach guzików od pościeli, przerzucił sie na odgryzanie guzików od bokserek Przemka. Mało tego, myślałam, że go przechytrzę i zmieniłam pościel na taką zasuwaną na zamek ... okazało się , że to żaden problem dla Borysa ... bardzo szybko przerzucił sie z guzików na zamki ... pruje równo każdy zamek obojętnie czy to kołdra, poduszka czy 'jasiek'... jak tak dalej pójdzie to nie wyrobie finansowo na zakup nowych zmian pościeli:placz::placz::placz: Quote
marysia55 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 Misiek po 6 operacji plastycznej nadaje się już tylko do utylizacji:placz: Quote
danka4u1 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Maryś, byłam i podziwiałam i odetchnęłam, ze jednak jesteś. W Krakowie nie wysiadlam z autobusu, ale kiedyś to pewnie nastąpi... Zmykam teraz szybko z dogo, bo za chwilę pobudka...wrócę jutro we wolniejszej chwili, by napawać się widokiem domowego psa- szczęśliwego Borysa.:multi: A takie to było biedne...:shake::shake: Quote
marysia55 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Danuś:loveu: jak myslałaś, że Cie nie przyłapię na wątku Borysa to oczywiście byłaś w błędzie:evil_lol: A gdzie bicie sie w 'pierwsi' za te wszystkie szykany pod moim adresem :diabloti: Quote
danka4u1 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 W piersi nie bedę się bić, bo grozi to w moim przypadku uszkodzeniem...kości, ale...nie wydziedziczę Cię!!! Spodziewaj sie dużego spadku.:evil_lol: Quote
marysia55 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 [quote name='danka4u1']W piersi nie bedę się bić, bo grozi to w moim przypadku uszkodzeniem...kości, ale...nie wydziedziczę Cię!!! Spodziewaj sie dużego spadku.:evil_lol::crazyeye: oooooooooooo matko jakby mi sie przydał w mojej obecnej sytuacji:evil_lol: ... moje kochane matczysko :diabloti: ... wiedziałam, że masz dla mnie jakąś niespodziankę :lol::lol::lol: Quote
marysia55 Posted August 12, 2011 Posted August 12, 2011 cosik pustawo zrobiło się u Borysa:crazyeye::crazyeye: czyżby moje 'inwektywy' były zbyt 'okrutne' :diabloti:, że tak wszystkich wymiotło :evil_lol: Quote
marysia55 Posted August 12, 2011 Posted August 12, 2011 Taki przychodzi Borys ze spaceru do domu w deszczowe dni :crazyeye: gdy spotyka w parku kolegę-boksera z którym goni się i tarza w trawie… wygląda wtedy jak 'górnik po szychcie':evil_lol: Quote
marysia55 Posted August 12, 2011 Posted August 12, 2011 Borys szkolony przez Przemka jako kierowca:cool3:. Wiadomo o co chodzi ;)… jak będziemy wracać z imprezy Borys prowadzi:diabloti: Quote
panbazyl Posted August 13, 2011 Posted August 13, 2011 no no, najpierw każe psu łapac sobie sniadanie, obiad i kolację, teraz jeszcze każe biedulkowi samemu jeździć po zaopatrzenie.... ;) Quote
marysia55 Posted August 13, 2011 Posted August 13, 2011 [quote name='panbazyl']no no, najpierw każe psu łapac sobie sniadanie, obiad i kolację, teraz jeszcze każe biedulkowi samemu jeździć po zaopatrzenie.... ;) no w końcu musi jakoś zapracować na czynsz :diabloti::diabloti::drink1::drink1: Quote
panbazyl Posted August 13, 2011 Posted August 13, 2011 wiesz co - to dobry pomysł - zaraz pakuję swoje futrzaste i DHL wysyłam do Ciebie na szkolenie, bo moje to nieroby i próżniaki a w dodatku jeszcze ogród mi przekopują w miejscach zupełnie innych niż ja bym chciała... Quote
anita_happy Posted August 13, 2011 Author Posted August 13, 2011 Marysi-Przemkowi I borysowi!!dziekuje sie za pomoc w transporcie klary.gracias:) Quote
marysia55 Posted August 13, 2011 Posted August 13, 2011 [quote name='panbazyl']wiesz co - to dobry pomysł - zaraz pakuję swoje futrzaste i DHL wysyłam do Ciebie na szkolenie, bo moje to nieroby i próżniaki a w dodatku jeszcze ogród mi przekopują w miejscach zupełnie innych niż ja bym chciała...powstrzymaj swoje zapędy :evil_lol: najpierw muszę na Borysie sprawdzić jak Przemkowi pójdzie ta "nauka jazdy" z Borysem :diabloti: [quote name='anita_happy']Marysi-Przemkowi I borysowi!!dziekuje sie za pomoc w transporcie klary.gracias:)no Anita chyba najbardziej to pewnie dziękujesz Boryskowi :diabloti: (pupilkowi). Nam tak przy okazji :evil_lol: Ale i tak najważniejsza była Klarunia i jej dotarcie do domku w Zakopanem ( nie mylić z Zakopałer:eviltong:) Quote
marysia55 Posted August 13, 2011 Posted August 13, 2011 Cały czas się zastanawiam kto kogo ‘uwiódł’ w tym związku ??? tzn. Borys i reszta rodziny. I tak na prawdę nie wiem. Gdyby świat kończył się na progu naszego mieszkania to już dzisiaj powiedziałabym, że faktycznie udało mi się ‘odczarować’ Borysa. Bez prawienia sobie komplementów (bo na nie, nie zasłużyłam) powiedziałabym TEN pies przeszedł niesamowitą metamorfozę i wyszedł na prostą. Do dzisiaj pamiętam jak Borys załatwiał się pod siebie gdy się do niego zbliżaliśmy. Jak potrafił cały dzień nie jeść i nie pić. Wychodził z ukrycia dopiero gdy gasiliśmy światło i szliśmy spać. Wtedy dopiero było słychać w całym mieszkaniu jak pił wodę i jadł z miski. Każdy kontakt wzrokowy z człowiekiem powodował u niego drgawki jakby miał Parkinsona’. Chował się za firanki i zasłony tak żeby nie było go widać. Pamiętam jak długo czekałam na moment gdy w końcu opuści pokój w którym się zaszył w pierwszy dzień i wszystkie pozostałe pomieszczenia w mieszkaniu były ‘wrogiem’ nr 1. Każde nasze spotkanie na przedpokoju gdy wychodziliśmy z innych pomieszczeń czyli jak to określałam ‘zderzenie na czołówkę’ w momencie gdy Borys próbował opuścić ‘swój’ pokój kończyło się podkulonym ogonem i zwrotem do kąta , w którym cały czas siedział. Pamiętam ile czasu wymagało przeniesienie jego misek do kuchni do której bał się wejść żeby cokolwiek zjeść. Pamiętam ile wysiłku wymagało wyjście z nim na spacer ponieważ panicznie bał się klatki schodowej i ubieranie w szelki plus obroża. Pamiętam swoje poparzone ręce. Na których wyskakiwały bąble jak przy poparzeniu trzeciego stopnia gdy Borys rwał ze strachu do przodu, a linka z prędkością światła przesuwała mi się przez dłonie. Pamiętam ile razy udało mu się mnie przewrócić na śliskim chodniku ( w lutym) gdy w panice uciekał przed każdym człowiekiem jakiego mijaliśmy na spacerze. Do dzisiaj pamiętam jak bardzo był wystraszony, wycofany, nieufny i jak bardzo bał się całego świata. Pamiętam też ile czasu wymagało aby sam dobrowolnie wszedł do łóżka, wywalił się na plecy żeby go podrapać po brzuszku, podszedł z własne woli aby go podrapać za uszami, wziął jakiś przysmak z ręki. Dzisiaj to nie ten sam psiak. Chodzi po całym mieszkaniu. Mogę patrzeć na niego gdy wyjada coś z miski, a nawet mogę go przekroczyć gdy je, a ja musze wyjść z kuchni. Gdy mijamy się przedpokoju to Borys patrzy na mnie jakby się pytał „kto ma prawo pierwszeństwa przejazdu”. Sam podchodzi i doprasza się o pieszczoty i zainteresowanie jego osobą. Wręcz potrafi być natarczywy gdy nie mam czasu. Szturcha moją rękę , podszczypuje mi tyłek aby tylko zwrócić na siebie uwagę chociaż za swojego ‘przewodnika’ wybrał Przemka. Jest z nim nierozłączny jak ‘pępowina’. Nawet nie wiecie ile kilometrów potrafi wystukać za Przemkiem po mieszkaniu. Porusza się za nim jak cień. Nawet jak Przemek idzie do kibelka to Borys siedzi pod drzwiami i czeka. Nie mówiąc już ile czasu spędza w jego łóżku. Chociaż do mojego też zagląda. Nawet potrafi przepędzić koty żeby leżeć jak ‘pan na włościach’. Pilnuje swojego terenu jak strażnik . Jest szybszy jak system wczesnego ostrzegania. Ledwo Przemek zajedzie samochodem pod blok, a Borys już sygnalizuje że się zbliża. Gdy otwieram drzwi to Borys leci jak strzała po schodach w dół żeby się przywitać z Przemkiem i przyprowadzić go do mieszkania. A jaki wtedy jest szczęśliwy. Jednak każdego gościa (nawet takiego, który często bywa u nas) wita warczeniem i ‘irokezem’ na grzbiecie. Dopiero po pewnym czasie się przekonuje do niego i podchodzi żeby go pogłaskać. Nawet zaczął już z pewna dozą nieśmiałości wyglądać na balkon. Jednak poza domem dalej jest nieufny i reaguje na obcym ludzi strachem i paniką. Na spacerze potrafi go wystraszyć nawet najdrobniejsza, nieznana mu sytuacja. Boi się nawet dzieci. Zabawy z nim polegają na rzucaniu piłeczki, ale od dołu. Piłka rzucona z nad głowy powoduje natychmiastową panikę. To samo dotyczy rzucenie patykiem. Nie toleruje piszczących zabawek. Najlepsze są pluszaki, które można rozszarpać. Każdy gwałtowny ruch ręką jest ‘wrogiem’. To samo dotyczy podniesionego głosu. Nawet jak biorę miotłę lub mopa do ręki to Borys ucieka w najdalszy kąt. Dlatego staram się te sprawy załatwiać jak Borys wychodzi z Przemkiem na spacer. Gdy wyjeżdżamy w plener Borys pilnuje miejsca w którym się ‘rozbijamy’ każdy kto przechodzi obok jest witany głośnym szczekaniem i warczeniem. Tak naprawdę to przekochany psiak, który bardzo pragnie człowieka, ale jednocześnie się go bardzo boi. Bardzo pragnie zaufać, ale zarazem strach mu tak do końca na to nie pozwala. Żyje w dwóch światach. Jeden świat to świat w naszym domu, który już zaakceptował i pokochał. Drugi świat to świat za progiem naszego i jego mieszkania, który w dalszym ciągu jest światem w stosunku do którego jest pełen dystansu. Czasami zachowuje się jak autystyczne dziecko. Jest otwarty, szczęśliwy, morda mu się śmieje od ucha do ucha, a za chwilę potrafi przejść niesamowitą metamorfozę. Staje bokiem, uszy kładzie po sobie, patrzy z pod zmrużonych powiek i ja już wtedy wiem, że wraca w swoje ‘zaklęte rewiry’. Wtedy pozwalam mu trwać w tym stanie skoro taka jest jego potrzeba i spokojnie czekam aż wróci z powrotem do nas. Wraca bardzo szybko zwłaszcza gdy jest przy nim Przemek. Przed nami jeszcze wiele pracy, ale wiem że warto. Wiem, że ten pies zasłużył jak mało który na godne życie i nie staram się nawet wyobrazić co musiał przeżyć w tym swoim krótkim jeszcze życiu, że tak bardzo się tego życia boi. Każdy ma jakąś drogę do przebycia. Borys też ją ma i my (ja i Przemek) pomożemy mu w tym samospełnieniu się. Będzie dobrze. Musi być. Nie ma innej opcji przed nami. Oj chyba udało mi się w końcu zrobić podsumowanie tych 6-ciu miesięcy jakie Borys spędził w naszym domu. Dziękuje wam na tym wątku za wszystkie rady i wsparcie. Jesteście tak fajnie zakręceni, że bycie z wami tutaj to sama przyjemność. Quote
marysia55 Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 I na zakończenie dzisiejszych dywagacji oraz rozluźnienie atmosfery zdjęcia na których widać jak chłopaki spędzają czas przed telewizorem oglądając ‘męskie programy’ czyli mecze piłki nożnej:crazyeye:. Przemek leży (jak zwykle):evil_lol:, a Borys na nim siedzi też jak zwykle:diabloti: Quote
panbazyl Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 czyta się to cudownie :) Pięknie opisujesz Borysa i jego metamorfozę. I wiesz co - choć Borysa nie znam osobiści, ale cieszę się w jego imieniu, że sie odważyłaś na adopcję tak trudnego psa i że udało się go zmienić w kochanego choc jeszcze wystraszonego futrzaka. Dajesz innym piekny przykład, ze można, tylko trzeba chcieć. Przyznaj się - ile razy klęłaś na decyzję o adopcji? Ile razy miałaś dość? Trzymam kciuki za dalsze małe i duże sukcesy Borysa :) Pamiętaj - to labek, on bedzie szalony dośc długo a potem się uspokoi. Ja swojego 1.5 rocznego nie mogę jeszcze samego zostawić w domu jak gdzieś wychodzę bez psów. Nadal pakuje go do klatki. Ale wiem, ze za pół roku się uspokoi. a że Borys woli pluszaki a nie piszczki to dobrze :) Bo piszczki mogą wywolywać atawistyczną chęć do zabijania ptaków czy innych piszczących istot. Niestety moje psy potrafia polowac na ptaki (kury, kaczki, gołębie - bez problemu dadzą sobie radę ze znalezieniem obiadu...). oby kolejne pół roku było jeszcze piękniejsze! Quote
marysia55 Posted August 14, 2011 Posted August 14, 2011 [quote name='panbazyl']czyta się to cudownie :) Pięknie opisujesz Borysa i jego metamorfozę. I wiesz co - choć Borysa nie znam osobiści, ale cieszę się w jego imieniu, że sie odważyłaś na adopcję tak trudnego psa i że udało się go zmienić w kochanego choc jeszcze wystraszonego futrzaka. Dajesz innym piekny przykład, ze można, tylko trzeba chcieć. Przyznaj się - ile razy klęłaś na decyzję o adopcji? Ile razy miałaś dość? Trzymam kciuki za dalsze małe i duże sukcesy Borysa :) Pamiętaj - to labek, on bedzie szalony dośc długo a potem się uspokoi. Ja swojego 1.5 rocznego nie mogę jeszcze samego zostawić w domu jak gdzieś wychodzę bez psów. Nadal pakuje go do klatki. Ale wiem, ze za pół roku się uspokoi. a że Borys woli pluszaki a nie piszczki to dobrze :) Bo piszczki mogą wywolywać atawistyczną chęć do zabijania ptaków czy innych piszczących istot. Niestety moje psy potrafia polowac na ptaki (kury, kaczki, gołębie - bez problemu dadzą sobie radę ze znalezieniem obiadu...). oby kolejne pół roku było jeszcze piękniejsze!zaklęłam tylko raz jak wyświeciłam w zimie orła na chodniku gdy ta bestia ruszyła z kopyta, a dość to miałam sporo razy, łzy w oczach też, ale nigdy nie ogarnęły mnie wątpliwości w temacie adopcji chociaż na początku często zadawałam sobie pytanie "czy podołam wyzwaniu". Z tego co piszesz Panbazylku to te Twoje futra zdały na piątkę egzamin ze "szkoły przetrwania":evil_lol:. Faktycznie brakuje im tylko 'prawa jazdy' żeby robić jeszcze za zaopatrzeniowców bo jak sie doczytałam 'mięsko' na obiad już same dostarczają :diabloti: No widzisz ???? a Borys nawet małej rybki nie chce złowić :evil_lol: to dopiero próżniak :mad: Quote
panbazyl Posted August 15, 2011 Posted August 15, 2011 no musicie go potrenować :) w tym łowieniu rybek. Choć pewnie jest tak , ze biedne Borysisko nałapie rybek a potem inni się chwalą jakie to ryby złapali. Dzis już zabrali mi chwilowego wielkiego tymczasa. Przyznam się tu, ze mi sie zrobiło smutno, bo to był pierwszy obcy dla mnie pies na którym szlifowałam swoje umiejętności w szkoleniu psów i ten pies mnie rozumiał i nawet sluchał i jakoś tam dał się wyszkolić. Oby jego państwo też z nim trenowali, bo fajny gośc z tego psa. Quote
danka4u1 Posted August 18, 2011 Posted August 18, 2011 Nie było mnie trochę na Dogo, ale dziś znalazłam sposobniejszą - oczywiście nocną- chwilę, zeby Was odwiedzić. Pięknie piszesz o o Borysie, Marysiu.Ja odczytuję ten post nie tylko jako sprawozdanie z półrocznego pobytu Borysa u Ciebie.:loveu: To post o Twoim sercu i dobroci. :loveu:Taka juz jesteś.:loveu: Dziękujemy. Wraca mi wiara w człowieka.:loveu: Quote
marysia55 Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 [quote name='panbazyl']no musicie go potrenować :) w tym łowieniu rybek. Choć pewnie jest tak , ze biedne Borysisko nałapie rybek a potem inni się chwalą jakie to ryby złapali. Wiesz, że ja podejrzewam to samo:cool3:. Ostatnio przywieziony karp miał ślady zębów na sobie , a Przemek powiedział że to pewnie szczupak go zaatakował:diabloti: Dzis już zabrali mi chwilowego wielkiego tymczasa. Przyznam się tu, ze mi sie zrobiło smutno, bo to był pierwszy obcy dla mnie pies na którym szlifowałam swoje umiejętności w szkoleniu psów i ten pies mnie rozumiał i nawet sluchał i jakoś tam dał się wyszkolić. Oby jego państwo też z nim trenowali, bo fajny gośc z tego psa.żeby nie było Ci :loveu: smutno to podrzucę Ci Borysa ... bo mnie jakos to jego szkolenie nie idzie :shake: ciagle mam wrażenie, że to on mnie szkoli :lol: [quote name='danka4u1']Nie było mnie trochę na Dogo, ale dziś znalazłam sposobniejszą - oczywiście nocną- chwilę, zeby Was odwiedzić. Pięknie piszesz o o Borysie, Marysiu.Ja odczytuję ten post nie tylko jako sprawozdanie z półrocznego pobytu Borysa u Ciebie.:loveu: To post o Twoim sercu i dobroci. :loveu:Taka juz jesteś.:loveu: Dziękujemy. Wraca mi wiara w człowieka.:loveu:mamuśka:loveu: ale mnie wpędzasz w zakłopotanie :oops::oops::oops::oops: przecież ja wcale nie jestem taka dobra ... wszyscy (prawie) o tym wiedzą :evil_lol:. No tak, ale u własnego dziecka wad sie nie widzi :diabloti: Quote
marysia55 Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 W czwartek byliśmy z Borysem u weterynarza ponieważ znowu zaczyna się problem z wypadającą sierścią. Nastąpiła ‘powtórka z rozrywki’ czyli ‘nie tak łatwo zapomnieć stare urazy’. Mieliśmy pecha ponieważ poczekalnia była pełna psów i ich właścicieli. Tłok, gwar, telefony na rejestracji i to wystarczyło aby Borys wpadł w panikę i załatwił się pod siebie. Cały tyłek, łapy i ogon umazany rzadką kupą. Nie było sensu tam trwać. Zrobimy następne podejście w przyszłym tygodniu. Udało się tylko chłopaka zważyć i okazało się, że waży już całe 24 kg. Czyli kawał chłopa z niego. Już nie będę narzekać, że chuderlak z niego. Po prostu ma sportową sylwetkę jak Przemek ( nie wdał się w panią/matkę). Reszta dnia już była przyjemna:lol:. Tak chyba właśnie wygląda BEZSTRESOWE wychowywanie dzieci:diabloti:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.