Maron86 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Zatkalo mnie jak to przeczytalam, myslalam ze 90% ludzi ktorzy chca pomagac nigdy nic zlego nie zrobia w stosunku do czlowieka/zwierzecia bo im sumienie nie pozwoli. Prosze jak to czlowiek potrafi byc podly w stosunku do 2giej osoby :|. Najlepsze jest w tym wszystkim ze wykarmili swoje psy cudza karma + chcieli reszte rzeczy w zamian za DT - straszne... Quote
tatankas Posted January 11, 2011 Author Posted January 11, 2011 Ja już z Martą rozmawiałam.Szok po prostu,że ludzie mogą być tak bezczelni:angryy::angryy::angryy:.Fakt gadałam z tym facetem przed samymi świętami,mówił,że jedzie po 10kg karmy dla swoich psiaków,a dla Kiry już nie ma też.Mówię mu,że zamówiłam i że przyjdzie,że ma na razie mnóstwo gotowanego to te 10kg mu starczy,a jak przyjdzie karma ode mnie to sobie odbierze tyle co Kira zjadła jego psu.Może dziewczyny nie wiecie ,ale Kira jest bardzo żarłoczna,przynajmniej była u nich-widocznie jadła za trzy psy:crazyeye::crazyeye::crazyeye:.No ale o karmieniu trzech psów z tej karmy to ja nic też nie wiem.:mad::mad::mad: Quote
ageralion Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Szczegolnie, ze zaraz przed swietami dostali 50zl na jedzenie dla Kiry, ktore jakims cudem skonczylo sie po tygodniu! Przez co Kira dostala kasze, po ktorej chorowala! Rachunkow za zakupy sie doprosic nie moglam... pierwszy i ostatni raz zgodzilam sie na takie mixy z jedzeniem, nigdy wiecej! 100x wole kupic worek dobrej karmy i podeslac, niz dawac kase na gotowane albo kupowac rzeczy na gotowane. No ale jak pisalam, nauczke dostalam i wiecej nie popelnie takiego bledu. Bolesne poczatki wspopracy z DT... Milusinska zamowie Wam jutro worek dobrek karmy, ktora przywiezie kurier... tatankas, przepraszam, ze przepadl caly worek jedzenia, ktory zakupilas dla Kiry :( Quote
Maron86 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 A ja mam takie pytanie z takzwanej 'innej beczki'. Zawsze myslalam ze psy na DT sa karmione i utrzymywane przez tymczasowych opiekuwon - jest inaczej? Quote
ageralion Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Maron86 napisał(a):A ja mam takie pytanie z takzwanej 'innej beczki'. Zawsze myslalam ze psy na DT sa karmione i utrzymywane przez tymczasowych opiekuwon - jest inaczej? Jesli DT wyrazi taka chec wsparcia psiaka, to jestesmy bardzo wdzieczni ale zazwyczaj koszty weta i utrzymania ponosza organizacje, odpowiedzialne za psy. Quote
Maron86 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 ageralion napisał(a):Jesli DT wyrazi taka chec wsparcia psiaka, to jestesmy bardzo wdzieczni ale zazwyczaj koszty weta i utrzymania ponosza organizacje, odpowiedzialne za psy. OOo nawet nie wiedzialam, zawsze nas przerazaly koszta zwiazane z weterynarzem szczegolnie gdy pies trafia do domu z tragicznych warunkow :oops:. Quote
tatankas Posted January 11, 2011 Author Posted January 11, 2011 Coś ty ocipiałaś,a za co ty mnie przepraszasz,nie możesz odpowiadać za wszystkich ludzi,mendy się zdarzają wszędzie.Dokładnie tak,jak mówi Marta.Z DT umawiamy się na samym początku,czy chce od nas jedzenie dla psiaka,kociaka i inne rzeczy(opłacenie weta,zabawki,smycze,przy kotach jest jeszcze żwirek,kuweta).Jak chce to mu wszystko dostarczamy,jeździmy ze zwierzakiem do weta.Jak mówi,że nie ma takiej potrzeby,że wszystko zwierzakowi zapewni do czasu znalezienia domku,to wtedy wszystko sam zapewnia DT. Quote
ageralion Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 chita napisał(a):a konga oddali? Konga przywiezli w pn, ringo i gryzaka sobie podarowalam... Wet zaufany i nie pazerny na kase, to podstawa. Koszty sa ale na dogomani dziewczyny nie pozwola naszym psiakom zginac :) A z wetem mamy taka umowe, ze mozemy zaplacic z opoznieniem, co ratuje nam nieraz tylki :) Quote
Maron86 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Weta znam dobrego pod wzgledem serca ma je wrecz ogromne i nigdy nie byl lasy na kase, w razie czego zawsze podjedzie itp. Tylko wiadomo nie jest on jakims supermanem i jak to czlowiek nie ze wszystkimi chorobami pewnie sie spotkal. Jak nam sunia na bialaczke chorowala to ani grosza nie chcial, a psa wszystkim probowal leczyc. Calkiem mozliwe ze sie na wiosne zglosimy na DT do szczeniorow bo starszych to nasza sunia nie bardzo zaakceptuje, tylko w tej chwili ta okropna zima wszystkim daje sie we znaki nawet Jeanne zrobila sie jakby wredniejsza i trzeba ja bedzie pozadnie przeszkolic :mad: Quote
ageralion Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 My aktualnie leczymy nasze psiaki na Mierzynie. Lecze tam swoja sunie, jako jedyny wyciagnal mi ja z potwornego stanu skory (alergia, gronkowiec itp). Nie leczy na oko ale i tez nie zleca zbednych badan, wyciagajacych tylko kase. Jezdza do niego ludzie z calego Szczecina i nie slyszalam jeszcze zlej opini ani o nim, ani o zonie. Jedyny minus, to kolejki ;) Quote
tatankas Posted January 11, 2011 Author Posted January 11, 2011 Maron86,jeżeli to lekarz z Polic,to aż mi się wierzyć nie chce,który to taki.Moja też na białaczkę chorowała,a i jeden i drugi mnie strasznie kasowali.Do tego miałam dwa zdarzenia: 1)Byłam z królikiem ze złamaną łapką-jeden obandażował zwykłym bandażem a usztywnił łapkę patykiem do lodów,po dwóch godzinach z opatrunku nic nie zostało a zapłaciłam 30zł. Poszłam do drugiego.Zostawiłam na godzinkę,po godzince odebrałam budzącego się królika z zagipsowaną łapą aż po samą miednicę(pożerał sobie ten gips przez dwa tygodnie,po dwóch tygodniach gips spadł a łapka zrośnięta była) no i zapłaciłam 20zł. 2)Swoją staruszkę leczył mi jeden przez 3 miesiące na anginę ropną,ile pieniędzy władowałam wtedy na leczenie to szok,zrezygnowałam z niego,zadzwoniłam do drugiego,opisałam objawy choroby a on mi już przez telefon powiedział,że pies prawdopodobnie ma białaczkę,co potwierdziły badania krwi same. W obu przypadkach tańszy i z właściwą diagnozą był inny lekarz niestety,dlatego do bzdurek oni dobrzy są,ale jak coś poważniejszego,to jadę do Szczecina. Quote
Maron86 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 my leczymy w 90% u pana Sadłowskiego, ale faktycznie nauczylam sie ze z czyms powazniejszym to trzeba zasuwac do wet. w szczecinie. Nasz wet gdy opisalam obiawy jakie sunia miala i przebadal jej gardlo stwierdzil ze trzeba przebadac krew bo to chyba bialaczka. Leczyl Mokone sterydami, naswietlaniem lampami, jakimis zastrzykami - pelno tego bylo, w ostatniej desce ratunku nawet jakies chinskie leki sciagalismy ktore kosztowaly 250zl za 1 opakowanie. W ciagu 7-8 miesiecy jak Mokona zmagala sie z bialaczka kazdego tygodnia stawalismy u weta 3-4razy. Nigdy nie wziol ani grosza. Mokona przegrala swoja walke z choroba, ja niemajac jeszcze wtedy 18lat musialam podjac decyzje. Nigdy nie zapomne jak weterynarz plakal przy usypianiu jej - pamietam tez ze bardzo dokladnie ja przepadal, bo chcialam miec pewnosc ze naprawde nic sie nieda zrobic. Mokona miala wodobrzusze, zniszczona watrobe, nerki, popekane wezly na lapach z otwartymi ranami (krew juz nie mogla pompowac) praktycznie wszystko, tylko serce miala silne. Ja nie twierdze ze on jest idealnym weterynarzem, mial swoje wzloty i upadki przy leczeniu naszych zwierzat. Jednak nas nigdy nie skroil i zawsze mial swietne podejscie do zwierzat. Quote
tatankas Posted January 11, 2011 Author Posted January 11, 2011 No to jak nazwiskami operujemy,to powiem,że Sadłowski mi królika spartolił,ale diagnozę o białaczce postawił przez telefon.Szkoda,że dawał jej 2 tygodnie życia,że z takimi więcej nie przeżyje na pewno,już nie powinna stać-tak do mnie powiedział.A pies faktycznie po 2 tygodniach miała załamanie,trzeba było nosić na rękach,wpadała na ściany,już myślałam,że po niej,ale po tygodniu jakby jej przeszło i żyła jeszcze cały rok-bez 3 tygodni.Też musiałam ją uśpić w końcu i ryczałam jak bóbr-serducho miała jak dzwon(musiała dostać aż trzy zastrzyki na zatrzymanie serducha,oczywiście po wcześniejszym głupim jasiu),tylko szkielet zamiast ciała.Ale nam nie zaproponowali żadnego leczenia,a ja nie wiedziałam,że białaczkę psów też można leczyć :(:(:( Quote
Milusińska Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Cześć, bardzo mi przykro, że tyle nerwów kosztowało odebranie WŁASNYCH rzeczy. Pogróżki z facebookiem, czy policją ze strony poprzedniego DT są dla mnie co najmniej niesmaczne. Podobnie, jak reszta forumowiczów, uważam, że pożarcie 30kg (!!!) czyli dwóch worków po 15 kg, nawet przez żarłoczne psiska, w tak krótkim czasie jest fizycznie niemożliwe. Mogę się mylić, ale ja kupowałam worki PURINY po 25kg dla mojej R.I.P. bokserki 3 razy do roku, do tego oczywiście gotowane/ puszki i stykało. Nie wiem, może rzeczywiście Kiruszka jako wychudzona jadła więcej, ale do nas dotarła w stanie potężnego rozwolnienia (kasza gryczana w wersji lawa z tyłka 4x dziennie) i nie sprawiała wrażenia karmionej suchym. Podkurowaliśmy Kiruszkę suchą bułką a po dobie- gotowanym kurczakiem a piła, jak smoczyca. Może jakimś rozwiązaniem jest, żeby przy okazji spisywania umowy o DT podpisywać aneks, co do przekazywanej ilości karmy i szacunkowe określenie, na ile wystarczy? Z boku wygląda to na wyłudzenie (karmy i psich gadżetów) pod pozorem stworzenia DT. Oby się więcej nikt nie musiał szarpać z takimi DT. Fajnie byłoby też ostrzec inne stowarzyszenia na rzecz psów o takim problemie, żeby ludzie nie czuli się bezkarni i nie mieli możliwości kombinować dalej. My mamy dla Kiry pół dużego worka i na dłuuuugo jeszcze wystarczy. Gotujemy Kiruszce zestaw kura+ryż/ makaron z warzywami. Do tego dwie miarki suchego i pysk ucieszony. Mam nadzieję, że jej w ten sposób żywieniowo nie rozpieścimy (???). (bo po kanapach już się poniewiera, na szczęście ze spania z nami w łóżku zrezygnowała). A Kiruszka radzi sobie bardzo dobrze. 3-4 razy dziennie idzie na spacer i uczy się chodzić na smyczy. Jada 3 razy dziennie. Kupka w normie. Nie wiemy, jak oduczyć ją szczekania na dźwięki z zewnątrz- domofon, rozmowy pod oknami, sąsiedzi.. Kira wszystkich obszczekuje stojąc na dwóch łapach przy parapecie. Ale wie, że nie może. Grzeczna jest i kochana, nie wybrzydza przy misce, na spacerach się słucha, choć nadal ciągnie. ageralion, ave za akcję z poprzednim DT, zdaję sobie sprawę, jak nieprzyjemne było to doświadczenie i ile Cię kosztowało. mojej winy sporo, bo nieświadoma zagrożenia smycz zwijaną oddałam, przeprosiny składam. pozdrawiamy Quote
Kana Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Co za chamstwo! Dziewczyny trzeba im sie przypomnieć i nie dawać spokoju póki wszystkich rzeczy nie odzyskacie! Widać tylko w gębie mocni bo jak dzwoniłaś na policję to oddali klatkę! Gnoje! Quote
Enigma79 Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Boże drogi... czytam i ...chciałam napisać nie wierzę ale wierzę, owszem bo ja też miałam już przejścia z odzyskaniem $ z pewnego DT. Dlatego napiszę tylko, że bardzo współczuję tylu nerwów. Obawiam się, że takie typy istniały od zawsze i istnieć będą. Najważniejsze, że Kira jest bezpieczna i w DT z prawdziwego zdarzenia bo z sercem. Ale co Marta przeżyła, łatwo sobie wyobrazić, masakra. Quote
Milusińska Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Dama kanapowa Mistrzyni kamuflażu Drzemka na nietoperka Quote
Milusińska Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Jak widać, Kirunia większość czasu spędza na błogim lenistwie i ma się całkiem dobrze. Quote
sylwia637 Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Ależ Kirunia wyładniała. to juz nie to chucherko, które zabieralismy. Super zmiana. Jednak dobry dom tymczas. potrafi zdziałać cuda:)) Quote
some Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 matko jedyna... Marta wspolczuje Ci ogromnie. wyobrazam sobie w jakim szoku bylas i podziwiam za opanowanie. przykre jest to, ze musimy czasami borykac sie z takimi sytuacjami. dzielna dziewczyna z Ciebie, a ich zachowanie.... szkoda slow normalnie. Quote
ageralion Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Dziewczyny dziekuje, ze jestescie :calus: Wczorajsze wylanie z siebie wszystkiego, pomoglo mi zasnac, chociaz od nadmiaru emocji, glowa bolala mnie niemilosiernie ;) Milusińska napisał(a):Może jakimś rozwiązaniem jest, żeby przy okazji spisywania umowy o DT podpisywać aneks, co do przekazywanej ilości karmy i szacunkowe określenie, na ile wystarczy? Z boku wygląda to na wyłudzenie (karmy i psich gadżetów) pod pozorem stworzenia DT. Oby się więcej nikt nie musiał szarpać z takimi DT. Fajnie byłoby też ostrzec inne stowarzyszenia na rzecz psów o takim problemie, żeby ludzie nie czuli się bezkarni i nie mieli możliwości kombinować dalej. TOZ poinformuje, zeby nie nacieli sie na tych "biznesmanow"... a do umowy o DT, bedzie dodawanay aneks, w ktorym zawarte zostana wszystkie rzeczy wypozyczone do DT, z karma raczej nie ma jak wyliczyc, znaczy mozna oszacowac i trzymac sie zasady, ze worek na miesiac i tyle... Milusińska napisał(a):A Kiruszka radzi sobie bardzo dobrze. 3-4 razy dziennie idzie na spacer i uczy się chodzić na smyczy. Jada 3 razy dziennie. Kupka w normie. Nie wiemy, jak oduczyć ją szczekania na dźwięki z zewnątrz- domofon, rozmowy pod oknami, sąsiedzi.. Kira wszystkich obszczekuje stojąc na dwóch łapach przy parapecie. Ale wie, że nie może. Grzeczna jest i kochana, nie wybrzydza przy misce, na spacerach się słucha, choć nadal ciągnie. Jesli chesz, wysle Ci numer do Asi (naszej behawiorystki), napewno poradzi jak oduczyc Kirunie szczekania na otoczenie ;) Zdjecia Kiruni przepiekne!!!! Wstawie je do nowego allegro :cool3: Milusińska napisał(a):ageralion, ave za akcję z poprzednim DT, zdaję sobie sprawę, jak nieprzyjemne było to doświadczenie i ile Cię kosztowało. mojej winy sporo, bo nieświadoma zagrożenia smycz zwijaną oddałam, przeprosiny składam. To nie Twoja wina :) On wrednie wyludzi ta smycz, wiedzac dokladnie ile ona kosztuje (paietasz, jak przy zabieraniu Kiry pytal o koszta, bo musi kupic dla swoejgo, a ajak uslyszal 160zl to zrobil wielkie oczy). Tak mysle, ze mialam w pn bardzo duzo szczescia, ze ich nie bylo w domu, a cora oddala rzeczy, bo inaczej bym ich nie zobaczyla wiecej. Dlatego on sie tak wkurzyl, bo zepsulam mu caly niecny plan okradzenia Kiry i Agnieszki (tak swoja droga, to trzeba byc deblem, probujac okrasc prawnika :evil_lol:) Kana napisał(a):Co za chamstwo! Dziewczyny trzeba im sie przypomnieć i nie dawać spokoju póki wszystkich rzeczy nie odzyskacie! Widać tylko w gębie mocni bo jak dzwoniłaś na policję to oddali klatkę! Gnoje! Niech sobie te dwie zabawki wsadza ;) Oni wpierw straszyli policja, tylko ciekawe na jakiej podstawie :evil_lol: Mysleli, ze mnie wystrasza, a tu liiiipa, bo ja z policja zyje od 10 lat w najlepszej komitywie (przyjaciolka policjantka, imprezy policyjne - bezcenne :diabloti:) i znam swoje prawa ;) A na nich mam haka, wiec woleli policji uniknac w swoim domu :lol: Enigma79 napisał(a):Boże drogi... czytam i ...chciałam napisać nie wierzę ale wierzę, owszem bo ja też miałam już przejścia z odzyskaniem $ z pewnego DT. Dlatego napiszę tylko, że bardzo współczuję tylu nerwów. Obawiam się, że takie typy istniały od zawsze i istnieć będą. Najważniejsze, że Kira jest bezpieczna i w DT z prawdziwego zdarzenia bo z sercem. Ale co Marta przeżyła, łatwo sobie wyobrazić, masakra. Aga pamietam ta pinde i Wasze przejscia z kasa... ludzie sa popaprani :shake: Quote
agnieszka32 Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Poprani ludzie na maxa! :angryy: Ja bym im nawet tą smycz podarowała (a dla Kiruni kupiła nową), gdyby zachowali się normalnie, z klasą, ale kradzież! Co do klatki, to mogliby ją sprzedać spokojnie na allegro, więc zapewne dlatego nie chcieli oddać. Jest nowiutka, nieużywana, a kosztowała mnie 400 zł... Ileż piw można za to kupić :diabloti: Marcie współczuję bardzo tego, co musiała przeżyć. Ja tego człowieka widziałam raz, gdy zawoziłam klatkę i po tym mogę mieć jakieś wyobrażenie tego, jak zachował się w stosunku do ageralion.:shake: Taką patologię trzeba tępić :mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.