Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cieszę się, że jest tyle ludzi, którzy kochają i potrafią tęsknić za swoimi przyjaciołmi. Ja w swoim dość długim życiu pochowałam już wiele swoich ukochanych zwierzaków ateż do dzisiaj wszystkie pamiętam i wspominam często i nieraz uronię łezkę jak poczytam takie posty i takie wiersze. Mam nadzieję, że spotkamy się kiedyś ze wszystkimi swoimi zwierzakami za TM.

Posted

Norasku, trzymaj dalej łapinki za Brutusa teściów. Dalej z paluchem nie jest najlepiej, ma zmienione leki i czekamy co będzie dalej.

  • 2 weeks later...
Posted

Norasku, upały u nas niemiłosierne, a oprócz tego burze. Zawsze bałaś się burz (podobnie jak huku petard), próbowałaś się wtedy gdzieś schować w mieszkaniu.

Posted

Norasku, siedzę i porządkuję, archiwizuję nasze stare zdjęcia. Siedzę i ryczę, ale i uśmiech przez łzy też się pojawia,
A upał nie chce odpuścić...

Posted

Norasku, przemów do rozumu naszej Saruśce. Wciąż mamy upały niemożebne i Sara w ogóle nie chce wychodzić w ciągu dnia, siedzi tylko w łazience :mad:

Posted

Norasku, chyba trzymanie łapinek pomogło Brutusowi. Ma już zrobiony posiew i dobrane antybiotyki, oprócz tego ma robione ozonowanie łapinki co drugi dzień. Mam nadzieję, że z łapką będzie tylko lepiej.

  • 2 weeks later...
Posted

Norasku, wróciliśmy już z urlopu. Oczywiście byliśmy z naszą Saruśką. Urlop się udał, powędrowaliśmy, pozwiedzaliśmy. Czas na powrót do miejskiej rzeczywistości.

Posted

Witaj Radku po wypoczynku. Masz rację, teraz wróciłeś do szarej, upalnej, miejskiej , zakurzonej rzeczywistości.
Nie masz czasem tak jak ja ochoty zaszyć sie gdzies w buszu, z daleka od cywilizacji , od problemów i odpoczac?
Mnie nachodzi czasem taka ochota.

Norasku pamiętam

Posted

Szajbus, jakbyś wyczytała w moich marzeniach;) Chciałbym mieszkać gdzieś wśród nadbużańskich pól i lasów, ale niestety trzeba mieszkać w betonowym bloku.
Wypoczynek mieliśmy udany, za to kilka dni po powrocie dopadło mnie zapalenie gardła z wysoką gorączką i trzyma do dziś. Dobrze, że gorączka trochę spadła.
Zawsze gdy czułem się gorzej to chorowałem w łóżku w towarzystwie Norci. Potrafiła wyczuć, że czuję się źle i wskakiwała do mnie i kładła łebek na mnie, od razu robiło się lepiej.
Nasza Saruśka reaguje na moją chorobę inaczej. Gdy leżę w łóżku kładzie się obok łóżka i wystawia brzuszysko do głaskania, potrafi się tak położyć żeby mieć pewność że ręki mi wystarczy. Dzisiaj domagała się głaskania przez godzinę:) To też jest zresztą bardzo fajne.

Posted

Norasku, trzymaj łapinki za naszą Saruśkę. Wczoraj się pochorowała i ma biegunkę:(
Od wczoraj jestem w stresie, ponieważ od razu przypomniała mi się choroba Norci:shake:

Posted

Norasku, z Saruśką wygląda, że wszystko jest nieźle.
Ale i tak łapinki się przydadzą, Brutusek jutro będzie miał operację.

Posted

No to niech za niego potrzyma te łapinki cały TM. Ja w każdym razie tez potrzymam

[COLOR=#0000cd][B][I]PAMIĘTAM[/I][/B][/COLOR]

[img]http://desmond.imageshack.us/Himg13/scaled.php?server=13&filename=niezapominajki1.jpg&res=landing[/img]

Posted

Norasku, Brutusek już po operacji. Ma amputowany palec i pobrane wycinki do badań, czy nie było tam jakiegoś świństwa. Po operacji długo dochodził do siebie. Łapinki i kciuki jeszcze się pewnie przydadzą.
A my byliśmy ostatnie kilka dni na działce. Jak zwykle nie obyło się bez wspomnień. Tym razem gdy za siatką przechodziły krowy. Zawsze gdy byliśmy z Norcią musiała poszczekać na krowy. Zresztą nie tylko na działce, w czasie jazdy też jak krowa pokazała się w polu widzenia.

Posted

No to nadal zaciskamy łapinki za Brutuska i o to, żeby (tfu,tfu,tfu) nie był to żaden paskudnik.
Piszesz o krowach. Psotka zawsze się przyglądała z wielkim zaciekawieniem na te wielkie 4 nożne stwory.
Natomiast pamiętam pierwszy rok pobytu Balbisi w naszym domku. Zawsze jak wychodziła na spacer ujadała na całe gardło. Okolica musiała wiedzieć, że ona właśnie wyprowadza swoje stadko ( nas) na spacer i każdy kto mija nas po drodze to wróg.
Pewnego dnia idziemy, panna Balbina jazgotała jak najęta, wychodzimy za zakręt ulicy tuz przy skrzyżowaniu , ku mojemu zdziwieniu stał od wieków nie widziany przeze mnie wóz konny.
To, ze ja się zdziwiłam to pikuś. Trzeba było zobaczyć naszego Balbinowca. Pojechała po hamulcach, przystanęła z rozdziawionym pysiem , z wielkimi oczami, spojrzała na konia. Kiedy koń spojrzał na nią poderwała się i z piskiem pobiegła przez siebie. My o mało nie padliśmy ze śmiechu łącznie z woźnicą. Myślę, ze wzięła go za ogromnego psa.
Dzisiaj również wychodzimy z wielkim jazgotem na spacery. Rożnica polega na tym, ze odkąd pojawiła się u nas panna Zuzanna to Balbinowiec daje jej cynk, że ma jazgotać , a sama się nie wysila. Niby po co, skoro młodsza może odwalić za nią robotę. A to małe jazgocze takim sopranikiem, ze uszy pękają.


Norasku pamiętam nieustannie

Posted

szajbus napisał(a):
Rożnica polega na tym, ze odkąd pojawiła się u nas panna Zuzanna to Balbinowiec daje jej cynk, że ma jazgotać , a sama się nie wysila. Niby po co, skoro młodsza może odwalić za nią robotę.


Twój wpis przypomniał mi jaki był śmiech gdy na działce byliśmy razem z Brutusem i Norcią. Norcia zawsze na działce pilnowała i szczekała na wszystko co za siatką. Inaczej było, gdy byliśmy też z Brutusem. Wtedy tylko podpuszczała Brutusa żeby to on szczekał, a co się miała męczyć szczekaniem:)
W piątek przyszły wyniki badania histopatologicznego wycinka z łapki Brutusa. Wszystko jest w porządku, nie ma żadnego paskudztwa:multi: To był tylko mocny stan zapalny.
Norasku w ten weekend byliśmy nad Bugiem, tam gdzie jeździliśmy co roku. Ile było wspomnień gdy chodziliśmy po "naszych" ścieżkach. Bardzo się tam pozmieniało od czasów naszych pobytów, ale pięknie jest wciąż. Tam jest tyle wciąż żywych wspomnień.

Posted

Wiesz Szajbus, miło jest patrzeć jak Brutusek się ożywił po amputacji chorego palca. Dużo raźniej chodzi i chętniej chce się bawić.
Norasku, wczoraj wspominaliśmy jak kupiliśmy takiego wielkiego wołowego "gnata" i jak jadłaś to paskudztwo przez kilka dni, aż w końcu musieliśmy resztę wyrzucić, żeby się nie zepsuł:)

  • 2 weeks later...
Posted

Trzeba było zabrać, żeby się gnat nie zepsuł:)
Dziękuję za zaglądanie do Norci. Nie wiem dlaczego, ale ostatnio dopadły mnie jakieś smuteczki, skąd to się bierze? Może ze zbliżającej się jesieni?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...