Jump to content
Dogomania

Slodka czekoladka, na zimowe dni........juz w swoim domku rozrabia!!!


Recommended Posts

Posted

handzia napisał(a):
Dusje kochana, Ty możesz pisać o Tosi bez ustanku, a my czytać. Piszesz tak fajnie i obrazowo, że ja od razu to wszystko widzę jakbym tam była :) Płaczę, śmieję się na przemian... Tosieńka ma naprawdę ogromne szczęście, że ma taką panią jak Ty. Szkoda, że nie wszystkie psiaki mogą doświadczyć takiej miłości od swojego pana...



mogę tylko powtórzyć, obficie zraszając łzami klawiaturę.....

Posted

pisz ja tu zaglądam i czytam z przyjemnością Twoje przemyślenia,i różne opisy Tosieńki. Tak bardzo się z Wami utożsamiam...nie miałam tego co Ty, mimo że koniec nadejdzie ale jest czas na pożegnanie.Ja trafiłam na weta który w trakcie operacji wezwał mnie i zapewniał ze Saba przeżyje..ostatni raz widziałam moją sunię na stole operacyjnym..z otwartym brzuchem..nie czułam wstrętu że tam jest krew..czułam ogromny żal,ból jak po 5 min dowiedziałam się ze jej już nie ma... zadawałam to pytanie milion razy.:"czy ona przeżyje"..i tyle razy słyszałam odpowiedź: przeżyje na pewno..gdybym wiedziała że tak to się skończy nigdy wcześniej bym nie zdecydowała o tej cholernej operacji...mimo że 1 marca minie dwa lata,na wspomnienie tego znów płyną mi łzy..ból jest taki sam...tak bardzo żałuję swojej decyzji...ale tak na prawdę nauczyłam się jednego...by nie ufać już tak bardzo wetom...mam stareńką Adelkę z którą nie popełnię już tego błędu, nie będę na siłę szukać rozwiązań. Bo wiem że życie się toczy a na koniec musi przyjść śmierć..a ważne jest by był czas na pożegnanie...jeszcze mam nadzieję wiele dni wspólnych przed Wami,życzę Wam tego z całego serca. A jak czuje się sunieczka??

Posted (edited)

mania1979 napisał(a):
pisz ja tu zaglądam i czytam z przyjemnością Twoje przemyślenia,i różne opisy Tosieńki. Tak bardzo się z Wami utożsamiam...nie miałam tego co Ty, mimo że koniec nadejdzie ale jest czas na pożegnanie.Ja trafiłam na weta który w trakcie operacji wezwał mnie i zapewniał ze Saba przeżyje..ostatni raz widziałam moją sunię na stole operacyjnym..z otwartym brzuchem..nie czułam wstrętu że tam jest krew..czułam ogromny żal,ból jak po 5 min dowiedziałam się ze jej już nie ma... zadawałam to pytanie milion razy.:"czy ona przeżyje"..i tyle razy słyszałam odpowiedź: przeżyje na pewno..gdybym wiedziała że tak to się skończy nigdy wcześniej bym nie zdecydowała o tej cholernej operacji...mimo że 1 marca minie dwa lata,na wspomnienie tego znów płyną mi łzy..ból jest taki sam...tak bardzo żałuję swojej decyzji...ale tak na prawdę nauczyłam się jednego...by nie ufać już tak bardzo wetom...mam stareńką Adelkę z którą nie popełnię już tego błędu, nie będę na siłę szukać rozwiązań. Bo wiem że życie się toczy a na koniec musi przyjść śmierć..a ważne jest by był czas na pożegnanie...jeszcze mam nadzieję wiele dni wspólnych przed Wami,życzę Wam tego z całego serca. A jak czuje się sunieczka??


Tak piekne,tak prawdziwe i szczere uczucia.... Znow polecialy lzy....Pozwolcie - Kolysanka dla naszych dzieciaczkow.Spijcie dobrym snem malenkie.

Tosienka walczy.Pieknie zjadla papuni,wypila mleczko ale problem z wyproznieniem :-( Syropek ma zadzialac w ciagu kilku dni wiec moze to jeszcze nie ten dzien?

Handziu, Mari,Maniu dziekujemy.Dla wsystkich pupisiow na dobranoc

:p[video=youtube;zpUbZMce3pU]http://www.youtube.com/watch?v=zpUbZMce3pU[/video]

Edited by dusje
Posted

Juz się przyzwyczaiłam ,ze zaglądając tu będe wyc jak bóbr ....
Dobrze ,ze są ludzie tacy jak my ....Ten świat byłby paskudny bez wrażliwców i zwierzęta cierpiałyby bardziej ....

PS .Co dzień myslę ,ze Tosia ma sie lepiej bo przeciez lekarze nie są wszechwiedzący i kto wie ....Moze się nie poznali ? I Maadzia bedziesz mogła spędzić z nia jeszcze wspaniałe chwile....Wierze w to ....
Madzia ,czy Tosia odczuwa ból ? Widzisz to ?

Posted

mam nadzieję ze to nie ten dzień ale nawet jak nadejdzie szybciej niż myślisz to jesteś gotowa na to..wiem że nie można pogodzić się z tą myślą,ale nic nie możesz dla Tosieńki zrobić prócz dawania jej jeszcze więcej miłości ,czułości,to jest teraz najważniejsze by nie czuła bólu,by nie cierpiała...by czuła tylko szczęście..medycyna jest bezsilna wobec pewnych spraw i my nic prócz miłości nie możemy więcej..ale miłość czyni cuda i sprawia ze pies żyje dłużej,wierzę w to...zaglądam tu ze strachem co dzień, i tak bardzo bardzo trzymam kciuki za Was.Ucałuj,wy przytulaj maleńką kruszynkę od nas. Trzymaj się Tośka tyle jeszcze przed Tobą .

Posted

Ależ cudne zdjęcia :)

A ja cały czas wierzę, że Tosieńka nas tu jednak wszystkich zaskoczy i niedługo bedzie się cieszyć wiosennym, ciepłym słonkiem.

Posted

mania1979 napisał(a):
mam nadzieję ze to nie ten dzień ale nawet jak nadejdzie szybciej niż myślisz to jesteś gotowa na to..wiem że nie można pogodzić się z tą myślą,ale nic nie możesz dla Tosieńki zrobić prócz dawania jej jeszcze więcej miłości ,czułości,to jest teraz najważniejsze by nie czuła bólu,by nie cierpiała...by czuła tylko szczęście..medycyna jest bezsilna wobec pewnych spraw i my nic prócz miłości nie możemy więcej..ale miłość czyni cuda i sprawia ze pies żyje dłużej,wierzę w to...zaglądam tu ze strachem co dzień, i tak bardzo bardzo trzymam kciuki za Was.Ucałuj,wy przytulaj maleńką kruszynkę od nas. Trzymaj się Tośka tyle jeszcze przed Tobą .


mogę tylko powtórzyć to samo, bo tak myślę i czuję, a przez łzy trudno pisać...

Posted

fizia napisał(a):
Ależ cudne zdjęcia :)

A ja cały czas wierzę, że Tosieńka nas tu jednak wszystkich zaskoczy i niedługo bedzie się cieszyć wiosennym, ciepłym słonkiem.

Myślę dokładnie tak samo ...

Posted

[quote name='fizia']Ależ cudne zdjęcia :)

A ja cały czas wierzę, że Tosieńka nas tu jednak wszystkich zaskoczy i niedługo bedzie się cieszyć wiosennym, ciepłym słonkiem.[/QUOT


I za to trzymamy kciuki.

Posted (edited)

Magduś, jestem... Jak się macie kochane moje? Magdunia jak Tosieńka? Podły jest ten świat ale to może my tak myślimy kiedy tracimy kogoś bardzo bliskiego naszemu sercu bo nie wiemy co jest po drugiej stronie a nasze pieski, ludzie których kochaliśmy jak z nami byli może w tej chwili już tak nie myślą! My ich próbujemy zatrzymać jak najdłużej przy nas a może tutaj popełniamy błąd? Wierzę Madziu że po śmierci jest coś lepszego niż tutaj na Ziemi i wierzę że kiedyś wszyscy razem się spotkamy szczęśliwy uwolnieni od cierpienia, bólu, rozpaczy! Nigdy już nie zapłaczemy!
Madziu jestem z Wami całym sercem!!!!

Edited by romenka
Posted (edited)

Kochane dziewczyny,

Rzadko wchodze na dogo, czas, ktory nam zostal jest tylko dla mojej najpiekniejszej Krolewny.Ciezko mi pisac :-(
Tosienka nadal na metacamie i na tym syropku Tractonorm Lax, regulujacym prace jelit.Niewiele pomaga a ona biedna wciaz probuje sie zalatwic i nie zawsze moze :-( Boje sie, boje sie potwornie :-(
U nas nie ma takich mrozow jak w Polsce.Spadl sniezek ale Tosiula dobrze znosi i po staremu cieszy sie spacerkami chociaz to juz nie tak samo jak bylo.Idzie sobie pomalutku, ostroznie a przeciez jeszcze tak niedawno byla na przodzie calej ferajny i "torowala"jej droge,wyznaczala granice bezpieczenstwa,obszczekiwala z gory wydumanych "wrogow" juz na wszelki wypadek, a teraz? :placz:Lzy cisna sie do oczu na taka wielka niesprawiedliwosc.Nie moge sie pogodzic...

Tosienke nadal zabieram do pracy ale w tak ciezkiej chorobie porzadek dnia i nocy przestal byc porzadkiem. Po powrocie staram sie przespac kilka godzin, zeby w nocy Tosiulka miala mnie do pelnej dyspozycji.Ona musi wychodzic co pare minut na dwor bo ten guz uciska i pewnie Tosiula odczuwa to jako koniecznosc wysiusiania sie,choc najczesciej tak nie jest, no ale prosi o wyjscie.
W domu nie zrobi za nic, a jesli juz - to ewentualnie wtedy, gdy traci kontrole.Kuwety nie uznaje, wiec tak sobie wychodzimy do ogrodka praktycznie przez cala noc a rankiem trzeba sie zebrac w garsc i stawic sie w pracy.Tu nikt nie zrozumie tego stanu,po smierci bliskich dosc szybko przechodza do porzadku dziennego a co mowic o wyrozumialosci dla zalu spowodowanego odchodzeniem ukochanej psiny...

Nie wiem jak dlugo uda sie Tosi i mnie walczyc o jej zycie.Nie chcialabym jej dostarczyc cierpien,umierania w bolu :-( Na razie sobie radzimy.Bywa,ze Tosienka daje mi znac ze boli, ale z drugiej strony jakby sama zacheca do pozytywnego myslenia:

usmiecha sie,kokietuje tak jak to tylko potrafi robic Tosienka,popiskuje ze szczescia gdy wylize mi ten make up i chyba brud za uszami :evil_lol: bo tam bardzo intensywnie dziala :razz: kaze sie glaskac i miziac i nie ma zmiluj sie :lol: Bywa,ze zwyczajnie opadam z sil, przeciez jeszcze trzy psie ogony prosza o to samo i trudno im odmowic i wiecie co?
Tosia nie daje za wygrana i prosi o szcegolna uwage ;) Podnosi przednia lapine na wysokosci uszka i macha nia w moim kierunku tak jakby mnie przywolywala do siebie no i jak sie oprzec temu mimo zmeczenia?

Kocham Tosie ponad zycie i wiem,ze taka milosc zdarza sie tylko raz. Nie umiem pogodzic sie z tym, ze najpierw los/stworca? podarowal mi Tosie i pozwolil cieszyc sie jej obecnoscia a teraz zada jej oddania.
W imie czego? :placz:Przeciez moglaby sobie pozyc jeszcze kilka lat i odejsc w spokoju ze starosci.Nie mialabym zalu i pretensji.....

Dla mojej ukochanej Krolewny :placz: Kocham Cie, malenka i zawsze jestem z Toba a Ty ze mna.Jestesmy razem teraz,jutro i pojutrze.

[video=youtube;EmcZCiJj-9Y]http://www.youtube.com/watch?v=EmcZCiJj-9Y[/video]

Edited by dusje
Posted

chyba zaglądam tu po to by troszkę popłakać.. skoro Tosia kokietuje to chyba oznacza ze jeszcze nie pora... humorek jej dopisuje i tym trzeba cieszyć sie najdłużej jak można,czerpać z życia najwięcej.

Posted

dusje napisał(a):
Z Tosienka bardzo zle,przegrywamy :placz:

Madziu, nawet nie wiem co napisać. Tak bardzo mi przykro :(
Madziu jeśli Tosia cierpi tylko w jeden sposób w tej chwili możesz skrócić to a tym samym udowodnić swą miłość do niej. Wiem jak Ci trudno ale miłość polega również na tym by nie dopuścić do bólu, cierpienia , agonii. Kochaj mądrze.
Madziu, musisz być dzielna. Tosia jeszcze da Ci znać i podziękuje Ci za Miłość, Serce ,Oddanie.
Madziu niedawno przeczytałam jeden wpis użytkowniczki Kasi Winters :"Wiem, że jej ostatnia podróż to początek drugiego, dobrego i szczęśliwego życia. Za Tęczowym Mostem czekają na nią nowi przyjaciele i Miłość z Dobrocią. Nie pójdzie sama, zaśnie, otoczona ciepłem ludzkiego serca, a gdy wstąpi na Tęczowy Most, poda jej swą dłoń Serdeczność i Spokój i odprowadzą ją do Krainy Psiej Radości, w której nigdy już nie zazna bólu ani zła."
I ja też w to wierzę.
Magduniu , proszę utul Tosieńkę ode mnie również. I nie rozpaczaj kochana, przyjdzie czas że się spotkacie i obie sobie podziękujecie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...