agnieszka32 Posted December 10, 2010 Posted December 10, 2010 [quote name='Martens']No ale czy w takim razie teoria, że amstaffy nie nadają się na zimę do budy, ma podłoże wyłącznie psychologiczne?[/QUOTE] Oczywiście, że nie ;) Nie nadają się i już. Ja moją sukę trzymam przez te kilka godzin dziennie w budzie, bo nie mam innego wyjścia, druga jest w domu. To psiaki ciepłolubne. Quote
Szenilka Posted December 10, 2010 Posted December 10, 2010 [B]Martens[/B], a pod jakim kątem były hodowane psy ras północnych? Czy nie przypadkiem pod kątem pracy z człowiekiem? I czy jeśli husky/malamut/itp. dobrze czuje się w kojcu(a do tego SAM w kojcu),to skąd tyle przypadków ucieczek tych psów? Czy przypadkiem nie dlatego,ze im nudno? A dla mnie większym kaleczeniem psów północnych jest trzymanie w pojedynkę w kojcu,niż w bloku. I NIE ROBIĘ TU ALUZJI DO NIKOGO NA TYM WĄTKU,tak tylko piszę,skoro mnie do lektury odesłałaś;) Quote
Martens Posted December 11, 2010 Posted December 11, 2010 Ale to zupełnie inny kaliber pracy niż owczarek, który cały dzień patrzy na przewodnika jak w obrazek i reaguje na każdy gest. Husky miał ciągnąć ciężar, reagować na polecenia w lewo, w prawo, idź i stój, koniec kropka. Przywiązywać się za bardzo nie mógł, bo w wielu przypadkach zużyte czy zmęczone po trasie psy wymieniano jak zepsute sanie. Poza pracą spędzał czas w sforze innych psów, człowiek był od tego, żeby wrzucić jedzenie. Owszem, husky uciekają m. in. dlatego, że się nudzą, ale one nie uciekają pomiziać się do przechodniów, tylko poszlajać po lesie, poznaczyć terytorium, poszukac suki i zaopiekować się kurami sąsiada. Husky ucieka, bo ma bardzo silne wszelkie pierwotne instynkty; wszak uciekają też husky trzymane w domu, zadbane, szkolone; ba, potrafią zdziczeć i w ogóle nie mieć zamiaru wracać. Masz jednak rację z tym, że jeden husky w kojcu to kiepskie rozwiązanie; niemniej jednak psy trzymane po dwa czy trzy też potrafią uciec - stadem, i mieć z tego niezłą radochę. Podobnie ze wspomnianymi przeze mnie kaukazami, które przemilczałaś (czy pokrewnymi rasami) - te psy żyły z owcami, człowieka widywały sporadycznie, są bardzo samodzielne, bo same na własną łapę musiały żyć i bronić stada, i do tej pory najczęściej nie mają same z siebie najmniejszej ochoty oglądać się na opiekuna i spełniac jego zachcianek. Lubią też duże przestrzenie, źle znoszą wysokie temperatury i nie mam wątpliwości, że szczęśliwsze są mieszkając na zewnątrz, na większym terenie, nawet rzadziej widując człowieka, niż ukiszone w bloku, kiedy ktoś próbuje zrobić z nich mentalne border collie, bo przeciez wszystkie pieski są takie same, trzeba je trzymac w łózku i pół dnia bawić się klikerem, inaczej się nudzą i są smutne... :razz: Quote
Brezyl Posted December 11, 2010 Posted December 11, 2010 [quote name='agnieszka32'] W budzie duża ilość słomy (czy siana, nigdy nie wiem, jaka jest między nimi różnica) [/QUOTE] Różnica jest taka, ze siano wolniej wchłania w siebie wilgoć, a później wolniej schnie. Słoma schnie szybciej, więc kiedy pies mokry wejdzie do budy ze słomą, szybciej sam wyschnie, a i szybciej wilgoć zostanie usunięta z podściółki ze słomy. Stąd lepiej stosować słomę, choć mając wybór siano a koce, lepiej wybrać siano, gdyż koc schnie jeszcze wolniej. Przy tak niskich temperaturach ładujemy słomę do budy na maksa, no moze z wyjatkiem pustej przestrzeni przy samym wyjściu. Pies wchodzi i robi sobie ze słomy jakby taką jamę, gdzie osłoniety jest słomą ze wszystkich stron, psy to uwielbiają. Najczęście ugniataja ją, wyskakujac i wskakując do budy, dlatego warto postać parę minut i to co pies wywala dołozyc do budy. Po paru minutach "gniazdo", czy "jama" jest gotowa i praktycznie nic juz z budy przy wyjsciu z niej psa nie wypada, mimo, że buda wypełniona jest słoma niemal po dach. Po paru dniach podrzucamy znów troszkę słomy, gdy ta w budzie się uleży. Słomę wymienia się gdy połamie sie ona na małe kilkunastocenymetrowe kawałki. Quote
anorektyczna.nerka Posted December 11, 2010 Posted December 11, 2010 Gabryjella : chodziło mi o ogół, a nie tylko ttb. Miałam na myśli sam podgląd, że trzymanie psów wszelakiej maści i rodzaju na dworze jest be. Co do amstaffow albo np. dobermanów, to uważam, że to nie jest do końca mądry pomysł, by takiego psa na dworze trzymać... one pomimo tych mięśni mają bardzo słabą izolację i takiemu psu jest zwyczajnie zimno przy minusowych temperaturach. W sumie nie mam się z czego tłumaczyć, bo nie robię nic źle w tej kwestii, ale normalnie nie wiem czy się śmiać czy płakać, czy może zignorować to co wypisujecie na temat mojego trzymania psa w kojcu. Mój pies nie ucieka. Zdarzyło się to tylko raz, ale wtedy suka faceta mieszkającego nieopodal miała cieczkę. Zawsze dbam o to, żeby Ben spał albo odpoczywał, nawet jak jestem chora ktoś dba o to, aby pies był wymęczony. Mylisz się, husky zostały po to by pracować DLA człowieka a nie z człowiekiem. Zresztą husky nie musi dostawać dco chwilę wytycznych co do tego jak ma siedzieć leżeć i szczekać tak jak w przypadku np. goldenów czy owczarków. Quote
anorektyczna.nerka Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 Co do tego wychodzenia to ok, Twój pies nie chce, ale pies moich znajomych ma normalnie adhd, powoli przestaje byś słodziakiem i chce się bawić biegać i żeby ktoś mu poświęcił czasu, a jest wyprowadzany na półgodzinne spacery, uczy się go załatwiania do kuwety, a wtedy kiedy domownicy oglądają tv , drzwi sa zamknięte i pies siedzi sam na korytarzu/balkonie, a w skrajnych przypadkach histerycznie szczeka. Miałam na myśli to, że xxxx52 napisał, że żaden pies nie nadaje się na dwór i odpowiedziałam mu że aby pies był szczęśliwy niekoniecznie musi być w domu na kanapie. A nie powiedziałam, że psu d szczęścia jest absolutnie potrzebny kojec z ocieploną budą i obrotowymi miskami w kojcu. Quote
xxxx52 Posted December 12, 2010 Posted December 12, 2010 Nie mozna porownac potrzeb staffordow do potrzeb psow polarnych.Te z tamtymi nie maja duzo wspolnego.Staffordy nie tylko ze z powodu braku podszerstka nie moga mieszkac w budzie ,ale psy te z powodu swojej psychiki ,stalego kontaktu z czlowiekiem powinny byc w domu.Co innego psy polarne.Moja sasiadka miala malamuta 14 lat ,obserwowalam go z okien mojego domu ,i stwierdzilam ,ze pies ten po pierwsze , nie chetnie lubil byc glaskany,na spacerach nie za bardzo byl posluszny ,biegal swoimi sciezkami,na podworku mial swoja ogromna bude do ktorej oni razu nie wszedl ,ale wchodzil jak chcial do domu i mi mial poslanie na korytarzu.(Otwieral drzwi pchnieciem lapa.latem spal w cieniu drzew,ale kiedy padal descz i noca zawsze dobrowolnie wchodzil do domu.Pies decydowal gdzie chce spac,zawsze wybieral spanie w domu. Stafford czy mieszanka z ta rasa to psy stworzone do towarzystwa czlowieka,sa wierne kochaja swojego opiekuna nad swoje zycie.jak taka wierna istote mozna wsadzic do budy lub do kojca?Tam pies jest izolowany .jak mozna odejsc od kojca i widziec wpatrzone oczy psa mowiace zabierz mnie ze soba do domu.Oczywiscie ,ze zostaja ,gdyz nie maja prawa wyboru,chcac czy nie chcac musza sie pogodzic z tym losem psa kojcowego czy psa z budy. W temacie ucieczki psow polarnach ,chartow to czytalam ,ze musza byc w kojcu bo psy uciekaja.Moja znajoma ma psa co skrabie sie nawet do 3 metrow ,dlatego zalozyla na calej dlugosci swojego plotu katowniki i od tego czasu pies i koty nie uciekaja z ogrodu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.