Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

czyli jest co raz gorzej, musisz popełniac jakies błedy skoro z suka jest co raz gorzej a przechodziła z rąk do rak przed trafieniem do ciebie i otwierała sie przed obcymi ludzmi dosc szybko
wyslij mi nr telefonu na pw do osoby która cie wizytowała

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wiesz Natalia, mam na DT u siebie suczkę, taką pięknotę:



Jest u mnie od poniedziałku, mimo tego nadal nie chodzi po mieszkaniu. Wypracowałyśmy tyle, że suka zagląda do mnie, trąca mnie nosem, podchodzi po ścieżce ze smaków do pewnego punktu w mieszkaniu. Jest przerażona możliwością kontaktu z człowiekiem, przez pierwsze dwa dni w ogóle się nie ruszała, cały czas leżała, sikała tuż obok posłania. Od dwóch dni wychodzimy na spacer - na spokojnie, ja jestem spokojna i cierpliwa. Nie spieszę się, nie denerwuję, ćwierkam do niej tak, że ochrypłam. Wychodzimy w ciche miejsce, ograniczone przestrzennie, bez natłoku ludzi, ruchu samochodowego - mimo, że mieszkam przy głównej ulicy Lublina. Suka łazi, łazi, siedzi, myśli - potem zaczyna wąchać, ruszać się pewniej mimo smyczy, której wcześniej nie znała, załatwia się. Po załatwieniu się nie wracamy do domu, tylko siedzimy jeszcze chwilę, stosujemy pozytywne wzmocnienie dla tego, że się załatwiła, że chodzi, że wącha. Pracujemy od wczoraj z klikerem. Cieszy mnie każde merdnięcie ogona, każde zaczepienie nosem. Zapraszam znajomych -dla niej obcych - którzy siedzą na dywanie i rzucają jej smaki. Codziennie gotuję po 30-50 dag serc i żołądków drobiowych, kroję na drobniutkie kawałeczki, rozkładam po pokoju, karmię z ręki, nagradzam. I widzę, że moja praca daje efekty.

Ty natomiast cofasz tą sukę w rozwoju, po prostu. Ona się czegoś boi, jest na pewno niepewna też w stosunku do Ciebie, skoro przez miesiąc Ci nie zaufała, a była normalnym, nieco nieśmiałym psem, jak stąd wyjeżdżała. Nie masz do niej nerwów, cierpliwości i suka to czuje, wie, że spacerowi towarzyszą negatywne emocje, że nie podoba Ci się nic, co ona robi, bo nie okazujesz, że jej się podoba. Różnica jest taka - że ja stosuje się do rad osób bardziej doświadczonych - a Ty prychasz na nasze rady, pukasz się w głowę na feromony i tłumaczysz się dzieckiem. A myślałam, że jesteś poważną osobą.

Posted

Widać nie jestem poważną osobą, i nie nadaję się na właściciela psa.
Osoba która mnie odwiedzała to Mareksy, numeru już nie mam.


U mnie też z tyłu gdzie mieszkam jest wielki plac, trawa, piasek, taki parking, ale wieczorem i rano jest tam pusto i cicho.


Lady możesz poświęcic psu masę czasu, za co Cię podziwiam, ale ja tak nie umiem. A pozatym nie masz dziecka...

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Widać nie jestem poważną osobą, i nie nadaję się na właściciela psa.
Osoba która mnie odwiedzała to Mareksy, numeru już nie mam.


No, po tym poście to widać. Widać nie masz cierpliwosci - pies to nie zaprogramowany robot, trzeba mu pokazać, co robi dobrze, co źle, czego się od niego wymaga. Postaraj się z nią pracować wg naszych rad i zobacz, czy daje to efekty.

Posted

Natalia, potrzebuję od Ciebie jasnego wyrażenia zdania - chcesz tego psa czy nie? Oczywiście ja wyjdę ze skóry, żeby znaleźć kogoś doświadczonego i do Was posłać, ale jeśli z psem nie będziesz pracować to choćbym wybłagała o wizytę stu szkoleniowców to i tak nic to nie da.

No i tak na zaś - nie istnieją psy bezproblemowe, z którymi nie trzeba robić nic.

Posted

[quote name='ladySwallow']No, po tym poście to widać. Widać nie masz cierpliwosci - pies to nie zaprogramowany robot, trzeba mu pokazać, co robi dobrze, co źle, czego się od niego wymaga. Postaraj się z nią pracować wg naszych rad i zobacz, czy daje to efekty.

Masz jeszcze nadzieję? Bo przecież ewidentnie widać, że Natalia chce się pozbyć suki. Za chwile pewnie napisze, że suka uciekła, podczas gdy to ona sama wyrzuci ją i zamknie drzwi. Przecież to jakaś niepoważna idiotka - szkoda Natalio, że zawracałaś dupę i kazałaś wlec psa przez pół polski. Z twoim podejściem trzeba było iść do sąsiadów pogłaskać psa i tyle bt ci wystarczyło... Żenada...

Posted

Rozumiem. W związku z taką sytuacją jak rozumiem zgadzasz się, żeby pies mieszkał u Ciebie aż do momentu, w którym go nie odbierzemy, bo innego wyjścia nie widzę.

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Niechcę psa, i niechcę odwiedzin jakiś obcych osób.


Tak na zaś- już nigdy w życiu na psa się nie zdecyduję.


No i mamy sedno. I nie martw się, tym z czarnych kwiatków nikt już nigdy psa nie da...

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Niechcę psa, i niechcę odwiedzin jakiś obcych osób.


Tak na zaś- już nigdy w życiu na psa się nie zdecyduję.


Tyle dobrze. W takim razie szukamy DT dla suki, rozumiem Natalio, że pokryjesz koszty odwiezienia psa do DT, skoro nie chce Ci się z nią pracować i ją uwsteczniasz, a specjalnie pies był wieziony przez pół Polski?

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Widać nie jestem poważną osobą, i nie nadaję się na właściciela psa.

Szkoda, że odkryłaś to dopiero teraz... :roll:

Posted

za to ja mam dziecko niespełna dwuletnie (i teraz pół rocznego szczeniaka który lał co godzine), jestem 4 dni w tygodniu sama i jak trzeba było to ganiałam z psem co 3 godziny w dzien i w nocy (zero pomocy mamy, tesciowej, siostry, kolezanek itp) a mimo wszystko tłumaczenie się dzieckiem jak dla mnie jest śmieszne...broniłam Cie jako osoba posiadająca dziecko i świadoma że jest to trudne (pisałam Ci to) ale nie niemożliwe...teraz mi po prostu wstyd, że się za Tobą ujełam...jak wszystkie matki maja takie podejscie jak Ty to nic dziwnego ze ludzie mają obawy przed wyadoptowywaniem psów do rodzin z małymi dziecmi...
Mam zatem nadzieje, że do czasu znalezienia dt suka moze u Ciebie spokojnie przebywac a ne wywalisz ją na ulice czy do schronu

Posted

NataliaJ. napisał(a):
A gdzie to pisze, że w razie zwrotu psa to ja pokrywam koszty? bo u mnie na umowie nic takiego nie pisze, i o tym poinformowana nie zostałam.


To jest pytanie do Ciebie, a nie stwierdzenie. Mnie by to przykazywała kultura - zrobiłam kłopot, więc jakoś się zrehabilituję. Ale to chyba nie ma co porównywać.

Posted

Piranha Masz inną sytuację niż ja, ja jestem miesiącami sama. I też nie mam żadnej pomocy.

I nie tłumaczę się dzieckiem, tylko tym że mając dziecko nie mogę psu poświęcic uwagi tylko psu jak Lady.



Teraz jestem najgorsza na świecie, nie zrobiłam psu krzywdy, wg. umowy- nie oddałam psa, nie porzuciłam. Przy oddaniu psa nigdy nie ma winy pies, tylko zawsze człowiek.

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Masz inną sytuację niż ja, ja jestem miesiącami sama. I też nie mam żadnej pomocy.

I nie tłumaczę się dzieckiem, tylko tym że mając dziecko nie mogę psu poświęcic uwagi tylko psu jak Lady.


Wiesz, ja studiując dziennie i pracując prawie w ogóle nie powinnam mieć czasu. Kwestia chęci.

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Dobrze, normalne było że zostanę zaatakowana, zbanowana i wyzwana od najgorszych-spodziewałam się tego, zresztą każdego kto oddaje psa tak traktujecie.


Ty chyba sobie żartujesz. Sama Cię broniłam wcześniej i czuję to samo, co piranha. Zbanowana nie zostaniesz - bo i za co? Zwyzywana - kto prócz gamety napisał ostrzejsze słowa? Traktujemy tak każdego kto oddaje psa? Nie, "atakujemy", jak to stwierdziłaś, tych, którzy mają psy w dupie, jak Ty. Bo wziąć psa to nie sztuka - sztuką jest z nim pracować, poświęcić mu czas. A nie tłumaczyć się posiadaniem dziecka, brakiem cierpliwosci - nie widzisz, jaki to problem teraz? Zabrać tego psa z powrotem przez pół Polski? Wiesz, jak czuje się evel? Nie ma kasy, nie ma DT - trzeba szybko czegoś szukać, bo nie wiadomo, czy będziesz trzymała tego psa, czy go wywieziesz do schronu, bo przecież sika w domu i Cię irytuje. To jest dziecinne, niepoważne zachowanie - i tak, nie powinnaś mieć więcej żywego stworzenia, skoro nie potrafisz poświecić mu cierpliwosci i czasu.

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Nie, nie żartuję. Nie martw się, nigdzie go nie wywioze, nawet nie mam jak.


No to jak nie żartujesz, to uświadom sobie, że najbardziej pokrzywdzoną istotą jest tutaj PIES. Potem evel i wszyscy, którzy kombinowali, jak przywieźć Ci psa, a dopiero na końcu Ty. Ta sytuacja jest Twoją winą, mam nadzieję, ze zdajesz sobie z tego sprawę - mówią o tym posty i Twoje, i nasze. Dobrze, że to wyszło teraz, moze jeszcze da się odkręcić to, czego suka nauczyła się przez ten miesiąc.

Posted

Spokojnie dziewczyny.
Nie kopie się leżącego. Nie mam pomysłu ani kasy na transport, poczekam na odzew z mikropsiaków i zobaczymy co dalej.
Trzeba zmienić tytuł wątku.

Posted

NataliaJ. napisał(a):
Piranha Masz inną sytuację niż ja, ja jestem miesiącami sama. I też nie mam żadnej pomocy.

I nie tłumaczę się dzieckiem, tylko tym że mając dziecko nie mogę psu poświęcic uwagi tylko psu jak Lady.



Teraz jestem najgorsza na świecie, nie zrobiłam psu krzywdy, wg. umowy- nie oddałam psa, nie porzuciłam. Przy oddaniu psa nigdy nie ma winy pies, tylko zawsze człowiek.


a pewnie że masz inną sytuacje niż ja...bo ja wziełam 3 miesiecznego szczeniaka, który lał co godzine;który nie rozumiał że tych wszystkich zabawek co się walają po podłodze się nie gryzie/nie obsikuje; który nie rozumiał że jak dziecko spi to nie można szczekac/piszczec/bawić się w ganianie po domu z głośnymi piszczącymi zabawkami; nie rozumiał że nie wolno po dziecku łazić, podgryzać jak biega, drapać łapami po twarzy...ja wstaje rano zanim dziecko wstanie i ide z psem, pozniej ide z dzieckiem i psem, pozniej ide z psem jak mała usnie na poobiednią drzemke, potem ide z dzieckiem i psem i na koniec ide z psem jak dziecko juz pojdzie spac na noc...
zdarzyło się juz nie raz że mała nie poszła spać o tej porze co zwykle, ze ja zaspalam rano albo usypiając ją na noc zasnełam (bo byłam i jestem przemęczona) i nie wyszłam z psem, zdarzyło się że dziecko było totalnie chore (rotawirus i szpital), że ja byłam chora z potworną gorączką...zdarzały sie wpadki z załatwianiem w związku z tym i co? i trudno! wziełam psa a nie maskotke którą z braku czasu/mozliwości/chęci odstawie na półke...
ja też nie raz mam dosc, irytuje sie, mam gorszy humor bo znowu wpadka mimo ze godzine temu przeciez bylismy na dlugim spacerze...ale trudno, trzeba po prostu machnąc na to ręką i pracować z psem dalej, moze cos zmienic, moze bardziej go obserwowac, moze kilka dni czesciej z nim powychodzic zeby znowu przypomniec ze sie trzyma...
cały problem jest nie w tym że ty nie miałaś psa...że masz dziecko, że jesteś sama...problem w tym ze ty nie chcesz z psem pracowac, po prostu ci sie nie chce...tyle..
na koniec pokaż że jestes fair, poczekaj az znajdziemy suce dt, transport i zwyczajnie pomoc
bo my na głowie stawaliśmy żeby psa tobie dać ...

Posted

Lady Weź nie rób ze mnie jakiegoś tyrana, ona całymi tygodniami leży i się nie rusza. Tak zapewne to jest moja wina, starałam się jak umiałam, dawałam jej jeść co chwilę co innego, kupowałam różne smakołyki- ona nic nie chciała. Na dwór chodziłam regularnie, zawsze w te same miejsca żeby się nie bała. Do innych psów jej nie zaprowadzałam, bo się bała. Na dłuższych spacrach była kilka razy, i na tym się skończyło bo bała się panicznie. Z ręki jeść nie chciała. Nawet kiełbasy. Żeby co kolwieg zjadła to oddalałam się. Co więcej mogłam zrobić? Niewiem.
Przez ostatnie dni chowałam jej tą miskę, jak pisałyście- a to nic nie dawało...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...