furciaczek Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 http://www.youtube.com/watch?v=SMdDRsniGGA :) Quote
LadyS Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Fur, zazdraszczam Czeko w takim razie - moja i nie podchodzi na cmokanie za chętnie, i specjalnie nie biega (nadal), i kuli się od ręki.... Cieszy mnie, że Czeko już lepiej :) Quote
evel Posted January 22, 2011 Author Posted January 22, 2011 Boże, aż mi się oczy spociły :oops: :oops: :oops: Ona mi w pewnym sensie przypomina tę moją pierdołę, Zu. Oczywiście rano fur do mnie dzwoni a ja zamarłam - boże, na pewno coś się stało... A tu proszę, dostałam informacje, że Czeko jest normalnym psem :) Nieśmiałym, mającym swoje dziwactwa, ale normalnym... Kamień z serca. Quote
Betbet Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Natalia, mam nadzieję, że czytasz ten watek po kryjomu sobie i widzisz jakim jesteś potworem. Pies się nie rusza, nie biega, nie cieszy??? To coś Ty mu do cholery robiła?????????? Bo jest drugi dzień u obcej osoby po długiej i stresującej podróży a cieszy się jak szczeniak!!!! Taka piekna, radosna sunia... Im weselszą widzę Czoko, ufną, radosną, tym bardziej mam ochotę komuś tu walnąć w łeb:angryy: Quote
vena&vivi Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Hmm nie wiem co napisac, po prostu normalny pies :D Fur cudotwórco Quote
Tengusia Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 no i znalazlam watek sliczniastej czekoladki :loveu: Quote
Jasza Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Betbet napisał(a):Natalia, mam nadzieję, że czytasz ten watek po kryjomu sobie i widzisz jakim jesteś potworem. Pies się nie rusza, nie biega, nie cieszy??? To coś Ty mu do cholery robiła?????????? Bo jest drugi dzień u obcej osoby po długiej i stresującej podróży a cieszy się jak szczeniak!!!! Taka piekna, radosna sunia... Im weselszą widzę Czoko, ufną, radosną, tym bardziej mam ochotę komuś tu walnąć w łeb:angryy: Ja tez mam nadzieję, że czyta i że juz nigdy nie weźmie żadnego psa. Tylko tyle. Fur - ukłony. Quote
lika1771 Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Jasza napisał(a):Ja tez mam nadzieję, że czyta i że juz nigdy nie weźmie żadnego psa. Tylko tyle. Fur - ukłony. Mam nadzieje ze nie przyjdzie jej do głowy kupno yoreczka albo innego slicznego rasowca Quote
gameta Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 lika1771 napisał(a):Mam nadzieje ze nie przyjdzie jej do głowy kupno yoreczka albo innego slicznego rasowca Naiwnie wierzycie, bo ja jestem PEWNA, że będzie chciała joreczka, dlatego powinna jak najszybciej trafić na Cz.K. Evel, wrzucisz ? Quote
sacred PIRANHA Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 z dogo yoreczka nie dostanie;-) nie musi byc na CzK Quote
gameta Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 sacred PIRANHA napisał(a):z dogo yoreczka nie dostanie;-) nie musi byc na CzK uważam, że powinna być, bo ta sprawa przycichnie, i kolejne osoby z drugiego końca polski będą wiozły psa zupełnie bez sensu. Piranha, po co unieszczęśliwiać kolejne psie istnienie? Po co potem się gryźć, że można było dać na cz.k. i uniknąć problemu? A że ona zechce znowu psa, to jest więcej niż pewne. Takie pustaki niestety tak mają... Quote
LadyS Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 gameta napisał(a):uważam, że powinna być, bo ta sprawa przycichnie, i kolejne osoby z drugiego końca polski będą wiozły psa zupełnie bez sensu. Piranha, po co unieszczęśliwiać kolejne psie istnienie? Po co potem się gryźć, że można było dać na cz.k. i uniknąć problemu? A że ona zechce znowu psa, to jest więcej niż pewne. Takie pustaki niestety tak mają... Piranhi chodziło o to, że jako że obie prowadzimy wątek adopcyjny yorków, to od nas nie dostanie psa ;) A nie, żeby jej nie wrzucać. Evel pewnie ją wrzuci na CzK. Quote
evel Posted January 22, 2011 Author Posted January 22, 2011 gameta napisał(a):Naiwnie wierzycie, bo ja jestem PEWNA, że będzie chciała joreczka, dlatego powinna jak najszybciej trafić na Cz.K. Evel, wrzucisz ? Wrzucę, wrzucę, może mi się uda (nie jestem na swoim kompie i coś mi się tu tnie co chwilę...). Quote
coronaaj Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 sacred PIRANHA napisał(a):z dogo yoreczka nie dostanie;-) nie musi byc na CzK Ja bym zadnego pieska jej nie dala....ale musze poczytac...jestem z CzK tutaj.Kto robil wizyte przedadopcyjna? Quote
LadyS Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 coronaaj napisał(a):Ja bym zadnego pieska jej nie dala....ale musze poczytac...jestem z CzK tutaj.Kto robil wizyte przedadopcyjna? mareksy. Ale to ten rodzaj DS, który dobrze wychodzi w trakcie wizyty i rozmów i ogólnie wypada okej - tylko potem się okazuje, że nie mierzył sił na zamiary. Quote
cavani Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Przeczytałam cały wątek uroczej Czekoladki. Uwielbiam takie delikatne, kruche stworzenia. Jestem pewna, że w odpowiednich rękach to będzie cudownie radosny psiaczek. Znowu powróciło nurtujące mnie od dłuższego czasu i coraz częściej pytanie - czy osobie, która NIGDY nie miała psa, powinno się dawać psa po przejściach? Życie pokazuje, że chyba jednak nie. Bo tu same dobre chęci nie wystarczą :shake: Quote
evel Posted January 22, 2011 Author Posted January 22, 2011 cavani napisał(a):Znowu powróciło nurtujące mnie od dłuższego czasu i coraz częściej pytanie - czy osobie, która NIGDY nie miała psa, powinno się dawać psa po przejściach? Życie pokazuje, że chyba jednak nie. Bo tu same dobre chęci nie wystarczą :shake: Wiesz, cavani, to nigdy nie jest jednoznaczne. Ja np. mam swojego własnego pierwszego psa (wcześniej miałam dobermankę u dziadków) ze schroniska, suka wymagała ode mnie MASY pracy, a i tak jeszcze nie jest do końca normalnym psem. Kwestia nastawienia, podejścia, chęci, czasu, możliwości... Nie zliczę, ile razy miałam ochotę tłuc głową w ścianę, bo mój pies znowu uciekł czy znowu pobiegł do jakiegoś innego psa tylko po to, żeby go wściekle obszczekać (ze strachu oczywiście, małe durne ma agresję lękową) czy znowu nie chciał kogoś wpuścić do domu, bo mnie broni. Pracuję nad nią (i nad sobą!) cały czas, ciągle mam jeszcze dużo do roboty i cieszy mnie nawet najmniejszy postęp mojej niuni. U Natalii pewnie czegoś zabrakło, ale cóż... Jestem pewna, że przez długi czas nie weźmie ona do siebie psa, jeśli w ogóle będzie jeszcze psa chciała... A czekoladka nie była znowu psem po nie wiadomo jakich przejściach. Po prostu była psem z ulicy. Quote
LadyS Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 cavani napisał(a):Przeczytałam cały wątek uroczej Czekoladki. Uwielbiam takie delikatne, kruche stworzenia. Jestem pewna, że w odpowiednich rękach to będzie cudownie radosny psiaczek. Znowu powróciło nurtujące mnie od dłuższego czasu i coraz częściej pytanie - czy osobie, która NIGDY nie miała psa, powinno się dawać psa po przejściach? Życie pokazuje, że chyba jednak nie. Bo tu same dobre chęci nie wystarczą :shake: Na dogo są przecież praktycznie same, prócz szczeniąt, psy po przejściach. Czyżby osoba nigdy nie mająca psa nie była godną posiadania takiego z dogo? Ja nigdy psa nie miałam, a tymczas z powodzeniem prowadzę. Nie ma reguły. Poza tym - Czeko w chwili wyjazdu nie była psem po przejściach, nie była bita, pogryziona - była tylko nieśmiała. A to jest różnica. Quote
coronaaj Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 [quote name='ladySwallow']mareksy. Ale to ten rodzaj DS, który dobrze wychodzi w trakcie wizyty i rozmów i ogólnie wypada okej - tylko potem się okazuje, że nie mierzył sił na zamiary. Dzieki juz gdzies wyczytalam....jedno mnie osobiscie dziwi...nie moglam znalesc zadnej relacji Mareksego z wizyty przedadopcyjnej...dalej czytam... Quote
evel Posted January 22, 2011 Author Posted January 22, 2011 ladySwallow napisał(a):Mnie to nie dziwi - decyzję podejmowała evel i to ona z mareksym rozmawiała telefonicznie ;) Gdy dla mnie ktoś robi przedadopcyjną, też zwykle nie pisze na wątku wypracowań - w końcu nie wątek i ludzie na nim decydują, gdzie pies trafi, tylko osoba decyzyjna w sprawie danego psa... Nie telefonicznie, a komputerowo, rzekłabym ;) No i cóż, wszystko wydawało się w porządku, a wyszło jak wyszło... Quote
sacred PIRANHA Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 nie sądze by to czy ktoś psa miał czy nie było jakimkolwiek wyznacznikiem...można miec mase psów i nie mieć zielonego pojęcia o wychowywaniu i zero chęci do pracy z psem mój pierwszy pies..wyczekiwany, wyjęczany rodzicom to wyżeł...źle trafiliśmy...pies hiperkaktywny, inteligentny, przechytrzający właścicieli, ja kochałam psy od zawsze, czytałam mega dużo ale praktyki nie miałam...było masakrycznie, książki, kolejne metody, porady u szkoleniowca...w końcu coś zaskoczyło, nauczyłam się ze swoim psem porozumiewać i on nauczył się że warto ze mną wchodzić w jakies relacje- zanim to nastąpiło popełniliśmy setki błędów które dały oczywiscie konsekwencje, które to pozniej majac juz jakies pojecie musiałam powoli powoli odkręcać...ale ja chciałam, ja szukałam pomocy,probowałam, czytałam, sprawdzałam jak to czy tamto działa akurat na mojego psa tutaj wydaje mi się, że ds przerosło jednoczesne posiadanie małego dziecka i psa...sama mam teraz malutkie dziecko i wzięłam szczeniaka, było mega ciężko MEGA...ale ja miałam świadomośc że to z czasem minie, że im wiecej bede pracowac z psem tym szybciej będzie łatwiej, tym szybciej opracuje sobie harmonogram dnia tak zeby pogodzic samotną opieke nad dzieckiem i nad szczeniaczkiem...ja chciałam, chciałam bardziej niż byłam zmęczona, zirytowana brakiem pomocy i perspektywą nie przespanej kolejnej nocy... Natalia nie miała nigdy psa więc być może nie do końca miała świadomość na czym polega codziennosc posiadania psa plus nie wiedziała na czym polega praca z psem...nakręciła się , bardzo chciała, niby wybierała sensownie rozważajać wszystkie za i przeciw...ale rzeczywistośc przerosła jej oczekiwania... Quote
LadyS Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 [quote name='coronaaj']Dzieki juz gdzies wyczytalam....jedno mnie osobiscie dziwi...nie moglam znalesc zadnej relacji Mareksego z wizyty przedadopcyjnej...dalej czytam... Mnie to nie dziwi - decyzję podejmowała evel i to ona z mareksym rozmawiała telefonicznie ;) Gdy dla mnie ktoś robi przedadopcyjną, też zwykle nie pisze na wątku wypracowań - w końcu nie wątek i ludzie na nim decydują, gdzie pies trafi, tylko osoba decyzyjna w sprawie danego psa... Quote
fiorsteinbock Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 Obejrzalam filmik i jestem zdumiona jak po zaledwie kilku dniach sunia sie tak rozkrecila! Przeciez ona jest przyslodka, tuli sie do czlowieka, cieszy, zaczepia!!! gdzie jest ten pies z domu Natalii?! Albo laska miala mega zla energie i pies sie jej bal albo znudzila jej sie suczka i wyolbrzymiala zachowanie. A Czekoladka odbierajac nastroj pani przyzwoicie usuwala sie spod nog... Czekoladka jest po przejsciach, ale nei ma z nia wielkich problemow, jest niesmiala i owszem. A ile psow z normalnym zyciorysem tez tak sie zachowuje. I nie trzebamiec doswiadczenia w opiece nad psami, zeby swietnie sobie z takimi radzic :) Jak dla mnie Czekoladka miesci sie w granicach normalnosci...Inaczej niz Pani Natalia. Quote
Guest malva Posted January 22, 2011 Posted January 22, 2011 sacred PIRANHA napisał(a): tutaj wydaje mi się, że ds przerosło jednoczesne posiadanie małego dziecka i psa...sama mam teraz malutkie dziecko i wzięłam szczeniaka, było mega ciężko MEGA...ale ja miałam świadomośc że to z czasem minie, że im wiecej bede pracowac z psem tym szybciej będzie łatwiej, tym szybciej opracuje sobie harmonogram dnia tak zeby pogodzic samotną opieke nad dzieckiem i nad szczeniaczkiem...ja chciałam, chciałam bardziej niż byłam zmęczona, zirytowana brakiem pomocy i perspektywą nie przespanej kolejnej nocy... mało off-top : szacun Piranio ;) ,aż za dobrze wiem o czym piszesz!! dzielna z ciebie kobieta :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.