Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agucha to jak nie rozumie po dobroci- prosto z mostu, że od III do Ciebie piszę i ostatni raz odpisujesz, żeby zadzwoniła pod podany przez Ciebie nr tel.
Ja to nie wiem- niektórym ludziom to tak można tłumaczyć przez lata. Dziewczyny nie raz miały z tym problemy. Upierdliwy, czy złośliwy ktoś się trafił, albo żarty sobie robi.

A tak na marginesie. Przepraszam ale mogę prosić o pomoc w szukaniu dla kici ds? 10 zwierz w domu...
http://www.dogomania.pl/forum/threads/233331-Podrzucona-ok-8-m-czna-koteczka-Maja-szuka-cudownego-DS-okolice-Warszawy

Posted

Jest ok,tzn nie swędzi go raczej, rana dużo lepiej, ale Teri cały czas ma ciągoty do lizania tam i wali po niej kołnierzem czasem. Muszę mu go wymienić na dniach , bo boję się , że pęknie, bo nieźle już poobijany. Na razie pozostaje czekać aż rana się wygoi. W przyszłym tyg następna kontrola.

Posted

Pianka napisał(a):
Trzymać kciuki, umówiłam sie na wizytę przedadopcyjną na środę. Na razie wiecej nie będę zdradzać, bo nie wiadomo co z tego wyjdzie

aaaaaaaaa!!!!! trzymam cholernie mocno kciuki!!!!! :)

Posted

Pianka napisał(a):
Trzymać kciuki, umówiłam sie na wizytę przedadopcyjną na środę. Na razie wiecej nie będę zdradzać, bo nie wiadomo co z tego wyjdzie

ciekawa jestem strasznie....

Posted

Ale miałam stresa jak tam szłam :D


Ludzie fajni, jest ich tam 4, wszyscy byli obecni podczas wizyty. Mieli już do czynienia z psami w swoich domach rodzinnych, wiedzą co to obowiązek za psa. Widać, ze kochają zwierzaki, maja kanarka, nie puszczaja go luzem, wiec ok.
Mieszkanie fajne, duze, pytali o dużo rzeczy, ja tez pytałam i na wszystko odpowiadali. Rozmowa była bardzo przyjemna, nie obrażali sie jak zadawałam pytania w stylu "co by było gdyby....".
Jedyne co komus moze przeszkadzać, to to, ze sa wszyscy studentami i wynajmują to mieszkanie. jednak, ze ja sama studiuje, sama wynajmuje i wprowadzam do mieszkania psy i znam wielu studentów, którzy wynajmują i mają swoje zwierzaki, to nie mam nic przeciwko. Tymbardziej, ze Teri juz i tak długo czeka.
Właściciel na psa sie zgadza, psiak na weekendy czy swieta będzie jeździł do rodzinnego domu.

Sami stwierdzili, ze lepiej będzie jak psiak przyjedzie do nich po 1 listopada, bo będa mogli wszystko pokupywać, sie jakos przygotować na spokojnie.
Na wizyty poadopcyjne sie zgadzają.



a informacje mają z hmmm nie dokonca ich zrozumiałam, ale wynikało z tego, ze jakaś pani z wawy im powiedziała o Terim i oni go wyszukali na FB.



Będe sie kontaktować z pati-c, czy moze go przetransportować :)

Posted

Jestem ciekawa jak wygląda dom rodzinny studentów. Gdzie on jest? Czy mieszkają w mieście i Teri będzie w mieszkaniu, czy mieszkają na wsi i różnie z nim może być? Zawsze przed adopcją mam obawy ale to chyba wszyscy tak mamy.

Posted

Mozecie powiedziec ,ze sie niepotrzebnie wtracam,ale kochamy Terriego i chcemy dla Niego,jak najlepiej,wiec sledzimy watek.Ja sie adopcjami zajmuje od 15 lat.Ludzie,ktorzy chca psa, nauczyli sie wciskac kity,trzeba byc nieufnym az do przesady.Zadnych wynajmowanych mieszkan,wspolnych adopcji np parze,ktora jest razem.Ludzie sie rozstaja,a pies wraca do hotelu.Zadnego:"w razie czego pojedzie do rodzicow na wies",bo pies skonczy na lancuchu.Ciezko jest dostac psa poprzez fundacje lub schronisko,wiec ludzie o tym wiedza i nauczyli sie "dobrych"odpowiedzi.Trzeba odwiedzic weterynarza,niech podaja namiar,jesli takiego mieli.Nawet spytac sasiadow itd.

Posted

tak, wspólne adopcje są nieprzewidywalne... Z resztą nawet w rodzinie miałam taką sytuację... Młodzi ludzie byli parą, wynajęli mieszkanie bo już świata poza sobą nie widzą... Chcieli psa, uparli się na husky... Wzięli szczeniaka od jakiejś znajomej, pół mieszkania zdemolował, bo nie umieli się nim zając (żadne z nich nie miało wcześniej psa). Oni sie rozstali po 2 latach a sunię chcieli do schroniska oddać. Na szczęście moja mama się zlitowała i wzięła sunię do siebie. Co prawda też wynajmuje małe mieszkanko ale dba o nią, a Luna to najgrzeczniejsza i najbardziej przytulaśna sunia jaką znam!

Posted

Tyle, ze to nie miała być wspólna adopcja studentów, tylko psa miała mieć dziewczyna, która mogła go sobie zabierać do domu. To miał byc jej pies. I jej rodzice na zadnej wsi nie mieszkaja tylko w Warszawie Myślicie, ze nie pytałam o takie rzeczy? To była pierwsza rzecz o którą pytałam.
Widocznie poprostu wiedzieli co mówić juz przy następnej wizycie.


Tu mało pisałam z tej wizyty, ale po wizycie dzwoniłam do Ani i jej szczegóły opowiadałam

Posted

I tak niestety jest coraz częściej, ludzie mówią nam to co chcemy usłyszeć :( Właśnie rozmowa z wet czy sąsiadami najwięcej daje, ale niebawem kontrola będzie większa niż przy adopcji dziecka. Kłamczuchy!

Ps. Wziąć rozwód tez można, mieszkanie na kredyt tez można stracić ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...