yumanji Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 rita60 napisał(a):yumanji napisz bo nie bardzo zrozumiałam, gdzie Teri jedzie w sobotę ?:roll: Dobrze,że psiak czuje się coraz lepiej... Terri mial jechac w srode do Pianki na kilka dni,ktora chciala zaprezentowac go kilku osobom.Niedlugo minie chyba rok ,jak on u mnie jest.Powiedzialam,ze trzeba to pzrelozyc,bo Terri ma problem zdrowotny o ktorym pisze wyzej, a Pianka zazadala natychmiastowego wydania psa,na co ja nie chcialam sie zgodzic.No i zrobila sie afera,jak to na dogo... Quote
yumanji Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 A dokad jedzie Terri ,to juz trzeba Pianki pytac.bo ja nie mam zielonego pojecia. Mysle natomiast,ze jak sie zbiera na psa od ludzi pieniadze,to wypadaloby kon sultowac z pozostalymi swoje decyzje. Quote
magda222 Posted March 21, 2012 Posted March 21, 2012 Jezu... To jakaś masakra! Dlaczego pies ma cierpieć z powodu czyjegoś ego?! Dobro psa najważniejsze i uważam, że Yumanji podjęła dobrą decyzję. Pianko czy możemy prosić o wyjaśnienia? Quote
mala_czarna Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Diagnozować psa? Źle. Nie diagnozować? Jeszcze gorzej, bo a nóż widelec jeszcze ktoś pieniądze chce wyciągnąć, albo jeszcze co gorszego? Cos dziwnego zaczyna się dziać z ludźmi. To wiadomo już z jakiego, KONKRETNEGO powodu pies ma opuścić dotychczasowe miejsce pobytu? Yumanji, napisz szczerze, to jakieś niesnaski między Tobą a moderatorem, czy w grę wchodzi coś innego? A może niech zainteresują się darczyńcy, bo znowu padną zarzuty, że nikt nie interesuje się psem? Quote
maja602 Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Darczyńcy się interesują i pytają co u licha sie tu dzieje i co bedzie z psem. Tylko, że jest to rozmowa z obrazem a obraz ani słaowa. Taka była z nim rozmowa. Quote
yumanji Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 mala_czarna napisał(a):Diagnozować psa? Źle. Nie diagnozować? Jeszcze gorzej, bo a nóż widelec jeszcze ktoś pieniądze chce wyciągnąć, albo jeszcze co gorszego? Cos dziwnego zaczyna się dziać z ludźmi. To wiadomo już z jakiego, KONKRETNEGO powodu pies ma opuścić dotychczasowe miejsce pobytu? Yumanji, napisz szczerze, to jakieś niesnaski między Tobą a moderatorem, czy w grę wchodzi coś innego? A może niech zainteresują się darczyńcy, bo znowu padną zarzuty, że nikt nie interesuje się psem? Nic innego nie wchodzi w gre poza chyba czyims urazonym ego. Kontaktuje sie z Pianka b rzadko,doslownie kilka razy rozmawialysmy i raz przywiozlam go do Niej na sesje fot do w-wy. Nie pasuje mi to Jej podejscie,ale moge to pzrelknac. Sytuacja naprawde zaognila sie we wtorek,kiedy napisalam,ze wizyte Terriego w W-wie trzeba pzresunac,bo pies jest chory. Pianka od razu napisala,ze chyba sobie zartuje,ze ona jest prawnym opiekunem psa,ze nie pozwolila na pokazanie psa lekarzowi wet i ze organizuje transport na srode,bo odbiera mi psa.No i ze powiadomila schronisko. A ja sie uparlam ,ze pies nie pojedzie,bo zle sie czuje i nie pozwole go tarmosic . No i pzrypuszczam,ze Pianke to wkurzylo,ze osmielilam sie nie zgodzic z Jej zdaniem. Zjawila sie wczoraj u mnie w domu pod moja nieobecnosc ,pzrez godzine rozmawiala z moim synem zadajac wydania psa,choc z osoba ze schroniska ustalilysmy,ze pies wyjedzie w sobote,kiedy bedzie juz w formie. I pzryznaje ,ze sie wkurzylam . Po dlugiej wymianie zdan z pania ze schroniska w Rudzie,ustalilam ,ze sama odwioze psa w sobote do W-wy. Pani poprosila mnie,zebym pokazala Piance psa,bo ona ponoc mysli,ze cos strasznego z nim zrobilam.Moj syn zaprosil ja do domu ,gdzie miala okazje zobaczyc,ze nie pzrerobilam Terriego na karme dla innych psow. Jakas paranoja,wszczerze mowiac. Dla mnie tego typu akcje sa nie do pzryjecia.Pies jest pod moja opieka,ma do mnie zaufanie,ma czuc sie bezpiecznie.Dzieci nie beda wydawac psow pod moja nieobecnosc ,zreszta to nie jest zajecie dla Nich. Pani ze schronu spytala,co mi zalezy ,ze moge go oddac od razu. No wlasnie mi zalezy,i to na chorym zwierzaku najbardziej i nie pozwole traktowac go ,jak pzredmiotu ,tylko dlatego,ze jakas panna ma focha. Quote
mala_czarna Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Strasznie się zaczyna psuć atmosfera na Forum. Chyba już rozumiem dlaczego tak wiele ludzi stąd znika. Mają dosyć.. Na pierwszym miejscu powinno być dobro psa, i nijak do mojej durnej (jak widać) łepetyny nie dociera, na jaką cholerę targać chorego psa, zmieniać mu miejsce pobytu i mieć jeszcze muchy w nosie, bo lekarz go obejrzał. Próbuję sobie to tłumaczyć tym, że ostatnie afery na Dogo zasiały w Piance ziarnko niepewności co do stanu fizycznego psa, ale przecież tutaj nikt niczego nie ukrywa, nie mówi, że pies jest zdrowy, bo rzeczywiście mu coś dolega. Quote
yumanji Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Bardzo mi szkoda,ze Terri wyjezdza,bo najbardziej lubie ,jak bezposrednio ode mnie pies trafia juz do swojej stalej rodziny.I wtedy to jest prawdziwa satysfakcja.Wkurza mnie takie pzrenoszenie niemlodego juz psa po roku pobytu w miejscu,gdzie juz sie pzryzwyczail. Quote
Pianka Posted March 22, 2012 Author Posted March 22, 2012 wszystko napisze, ale jak odbiorę psa sytuacja nie toczy sie od dziś, ale od miesiąca, mimo, ze yumanji o tym nie wiedziała planowałam jego odbiór od dawna, co jestem w stanie udowodnić, bo wiedziały o tym odpowiednie osoby. napisze tez dlaczego o tym nie pisałam. Ale jak odbiore psa, chce ktos cos wiedzieć, mój telefon jest we wszystkich watkach psów pod moja prawną opieką Quote
yumanji Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Pianka napisał(a):wszystko napisze, ale jak odbiorę psa sytuacja nie toczy sie od dziś, ale od miesiąca, mimo, ze yumanji o tym nie wiedziała planowałam jego odbiór od dawna, co jestem w stanie udowodnić, bo wiedziały o tym odpowiednie osoby. napisze tez dlaczego o tym nie pisałam. Ale jak odbiore psa, chce ktos cos wiedzieć, mój telefon jest we wszystkich watkach psów pod moja prawną opieką Wypadaloby rowniez mnie powiedziec,juz chocby dlatego,ze dzwonia ludzie rozpaczliwie szukajac miejsca dla psow w potzrebie.Ale,jak rozumiem,ja nie jestem "odpowiednia osoba".Arogancka smarkata z Ciebie,tak ,jak Ci to powiedzialam pzrez telefon.Mam nadzieje,ze jeszcze Cie zycie nauczy,zeby inaczej sie zachowywac. Quote
aanka Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 (edited) ja sie nie zgadzam na przenosiny psa i targanie go w te i we wte ,o co tu chodzi !!!. Jestem jedną z osob placących na ten hotelik . Zależy mi na dobru psa i chcę mieć jasność sytuacji . Nie wiem co o tym myśleć ,tym bardziej ,że mam daleko do Warszawy ,aby osobiscie sprawdzać ,mogę się tylko zdać na zdanie Jumanji .. a jej słowa brzmią wiarygodnie . Nie można psa w kołko narażac na stresy , zwłaszcza ,ze jest obecnie osłabiony . Jakie odpowiednie osoby Pianko wiedzialy o tym ,że chcesz zabrać Terriego .A my , jak o darczyńcy kim jesteśm y ,nie odpowiednim i osobami . Proszę o sensowną i jasną odpowiedz.. Edited March 22, 2012 by aanka Quote
aanka Posted March 22, 2012 Posted March 22, 2012 Dobra .. nie wiem o co tu chodzi ..naprawdę . proszę Pianko -napisz nam , gdzie Terry będzie potem , u Ciebie?. czy chcesz szukać innego miejsca ..Nie wiem o czyje ego i czy o ego chodzi .. To nie jest istotne . Pies ma być bezpieczny . Quote
azalia Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Nie wiem,dlaczego Pianka zamierza napisać co się takiego wydarzyło,dopiero jak Teri będzie u niej. Moim zdaniem,skoro uważa,że są ku temu powody,powinno jasno je przedstawić tu i teraz,aby na dogo czytający,ocenili sytuację i się wypowiedzieli,a nie dopiero po fakcie,jak pies wyjedzie. Takie przenosiny powinny być jasne i klarowne,a nie zawoalowane z niedopowiedzeniami. Quote
yumanji Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Terri czuje sie juz niezle,choc rana po ropniu bedzie sie goila pzrez ziarninowanie jeszcze przez pewien czas.Lapa jest jeszcze opuchnieta,grubsza,ale Terri juz chodzi ma czterech lapach. Quote
azalia Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 Dziękujemy za dobre wiadomości.Zdrowiej nam chłopaku. Quote
Pianka Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 Teri już u mnie najpierw rozliczenie, bo to najważniejsze 24 dni marca= 240 zł 50 zł karma jak za cały miesiąc 80 zł leczenie to daje razem 370 zł taka kwote wysyłam do yumanji pokupywałam jeszcze jedzenie na czas jak będzie u mnie, ale to będe rozliczac później, bo nie bede sie bawić w osobne liczenie mięsa, marchewek, makaronu/ryżu i smakoli, podlicze to razem. a no i jeszcze transport do rozliczenia w środe:roll: o całej zaszłej sytuacji napisze, tylko muszę sie zastanowić jak to ubrać w słowa Quote
Kajka_72 Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 [quote name='Pianka'] o całej zaszłej sytuacji napisze, tylko muszę sie zastanowić jak to ubrać w słowa wow Pianka, niezle stopniujesz napiecie...podczytuje ten watek od dawna- milczac ale po TYM zdaniu powstrzymac sie nie moglam :roll: po co chcesz jakos specjalnie ubierac w slowa , a nie lepiej prosto, szczerze, jasno i otwarcie? ale Twoja wola :) Troche zle mi sie kojarzy "ubieranie" w specjalne slowa spraw zwiazanych z psami ...ostatnio glosno o tym bylo na dogo :shake: Oczywiscie nie traktuj tego personalnie , to tylko moja mala dygresja na temat ....:) Quote
yumanji Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Poniewaz tez mam roznego rodzaju zle skojarzenia poprosilam Pianke o przeczytanie i podpisanie oswiadczenia ,w ktorym jest informacja o tym,ze odbiera psa w stanie ogolnym dobrym i nie ma zastzrezen ,co do jego kondycji. Chcialabym jeszcze dodac,ze b boli mnie sytuacja,kiedy pies po roku pobytu nie wedruje do domu stalego,tylko znow w kolejne miesjce,ktore nie bedzie docelowym. Czesto sie zdarza,tak ,jak i bylo w tym przypadku,ze osoby umieszczajace psa u mnie neguja jego przywiazanie do mnie i moich dzieci.Mysle,ze dla kazdego psiarza jest oczywiste,ze pies sie z Nami zzyl i zadomowil.Na szczescie nie umie czytac i nie wiedzial,ze to taki tymczas. Bardzo mi go szkoda,bo probowal wskoczyc z powrotem do samochodu. Wiem,ze Pianka nie chce dla niego zle,dobrze,ze Ja zna,ale moznaby mu zaoszczedzic ciaglych zmian i dac troche poczucia bezpieczenstwa,tym bardziej ,ze to juz nie jest mlody pies. Quote
Pianka Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 No co ty Kajka, nie wiesz, że za nieodpowiednie słowa ktoś Cie może pozwać o zniesławienie? Dlatego też postaram się pisać to co jestem w stanie udowodnić. Nie będę pisać też jest tak i tak, było tak i tak (chyba, że jestem w stanie udowodnić to), tylko, że byłam się , że może być tak i tak, że ktoś mi powiedział coś itp. Nie chce mieć też na wątku bajzlu. Jeśli po moim poście będziecie chcieli dyskutować, to proszę załóżcie osobny watek. Teri na chwile obecną ma nieciekawą sytuacje finansową i wolałabym, że watek skupił się na nim, a nie na udowadnianiu swoich racji i wzajemnym żarciu się. Powiem wam tak, gdyby było mnie stać na utrzymanie psa, nie pisałabym tu nic. Dosłownie nic, tylko zajęłabym sie sama psem. Pisze wszystko bo Teri chce mieć dalej sponsorów. Wiec potraktujcie mój post jako informacyjny, dlaczego postąpiłam tak a nie inaczej. Nie traktujcie postu jako prowokacji do dyskusji Wszystko zaczęło się od tego jak yumanji napisała na watku, że Teri pogryzł się z psem, to było 28.02. Pytałam wtedy na wątku jak do tego doszło. Już wcześniej planowałam pokazanie Teriego ludziom w Wawie, to też odrazu wtedy napisałam do yuamnji pw z informacjami że potrzebuje Teriego na 23.03 i czy by nie mogła mi go dostarczyć 21.03 skoro i tak jedzie do Wawy. odpisała, że nie wie czy go dostarczy i czy odbierze. Na watku cisza, żadnej odpowiedzi na temat pogryzienia. Nie powiem, że mnie to zdenerwowało, ale nic napisałam do niej drugie pw na temat, że go potrzebuje na 23 i że i tak jedzie do wawy i tak, wiec może go zabrać, dodatkowo poprosiłam o napisanie coś na temat tego pogryzienia. odzewu brak. I tu po raz pierwszy zapaliła mi sie lampka. I nie że yumanji nie miała neta czy coś. Przez pare dni czekałam i sprawdzałam czy yumanji wchodzi na dogo, ile razy wchodzi, kiedy, co pisze na innych watkach. A wchodziła na dogo pare razy. Wysmarowałam do niej kolejne pw z zażaleniem, że skoro jest dogomaniackiem hotelem to myślałam, że możemy sie dogadać poprzez dogo. jednocześnie poprosiłam o podanie dokładnego adresu hotelu, bo chciałam załatwić transport na tamten dzień czyli 21, a chciałam wiedzieć wcześniej żeby nastawić sie na koszta transportu. Generalnie po raz kolejny nie dostałam odpowiedzi, mimo, że yumanji kilka razy wchodziła na dogo i smarowała posty na watkach. Gdzieś nawet upominała sie o kase. Po paru dniach czekania napisałam do niej smsa, o podanie adresu hotelu. No co dostałam odpowiedź -po co-napisałam, ze gdyby czytała moje pw to by wiedziała. odpisała, że pw napisze jutro i coś tam, ze psa transportowała. Juz nie odpisywałam, bo wiedziałam o tym transporcie czytałam co yumanji pisała w innych watkach, tyle, ze ten transport trwał 1 dzień, a ja odpowiedzi nie dostawałam od paru dni. Po tym smsie, że po co adres mocno sie zaniepokoiłam, że coś jest nie tak, skoro yumanji nie chce podać adresu. Już wtedy napisałam do Murki i do Ani żeby dały znać jak sie u nich miejsce zwolni bo muszę przerzucić psa z innego hotelu. Murka nie pytała o szczegóły, natomiast Ania tak. Z Ania byłam w stałym kontakcie, pisałam jej wszystko na bieżąco. Dostałam następnego dnia pw od yumanji, tylko, tyle, że ona nie chce żeby pies jeździł z obcymi ludźmi i ąe mi go przywiezie. Generalnie dogadaliśmy się co do terminu, godziny i miejsca odbioru psa. Juz nic nie pisałam yumanji o adresie hotelu itp. bo skoro ustaliliśmy już przywóz psa, to nie chciałam szumu robić. Chciałam na spokojnie go odebrać. Nie pisałam o tym, bo sie bałam. Bałam się pisać o swoich przypuszczeniach, bałam się, że jak cokolwiek napisze, to yumanji mi go nie przywiezie, bałam się, że jest pogryziony, bałam się pisać, bo i tak skończyło by się to tylko wzajemnym żarciem sie, a yumanji by sie sprytnie wybroniła, bo i co ja mogłabym udowodnić wtedy? Planowałam odebrać psa 21.03, a potem zaraz wysłać yumanji smsa, że pies do niej nie wraca. O całym zajściu informowałam także już schronisko. Mineło pare dni. Aż tu yumanji się odezwała na watku, kiedy was pytałam o karme, cytuje "Terri nie lubi suchego,zarcie Ci dam.Zreszta nie odlicze Ci tego tygodnia,bo na tydzien tam nikogo nie wcisne." Przeczytajcie szczególnie to drugie zdanie, dla mnie jasne było, że jeśli pies miał być u mnie 21-30 marca, to za ten okres nie płace za usługe hotelowania, bo hotel jej wtedy nie pełni. Ale ja wiedziałam, że yumanji będzie chciała żebym jej zapłaciła. Dlatego wykorzystałam to, ze napisała publicznie i dopytałam co to znaczy, ze mi nie odliczy, również po raz kolejny zapytałam o zdarzenie z pogryzieniem. Celowo pisałam publicznie, żebyście i wy poczytali to co yumanji ma do powiedzenia, żeby nie było, ze kłamie. yumanji o pogryzieniu nic nie napisała, ale odpowiedziała na temat zapłaty. cytuje "Zaplacisz normalnie za caly miesiac. A nie interesuje Cie kto zaplacil za szycie i antybiotyki tamtego psa?" dla mnie to jest niepojete domagać się kasy za okres w którym nie jest hotelowany. Niepojete jest tez dla mnie jak można wymagać ode mnie interesowania sie kto zapłacił za leczenie psa. Skoro daje psa do hotelu to daje go tam, żeby miał zapewnione bezpieczeństwo. Owszem wypadki zdarzają się, czemu nie. Nikt nie ma o to pretensji, ale gdy zachowanie hotelu staje sie jakie się staje to wybaczcie, ale cos jest nie tak. Był wypadek, trudno trzeba ponieść konsekwencje tego, ale ponosi je ten kto nie upilnował. Nikt by nie miał pretensji, ale trzeba umieć przyznać się do błędu. nie odezwałam sie wtedy na watku, pisałam tylko z Ania, w sumie czekałam na jakąkolwiek reakcje waszą. To sie naczekałam. Kolejny kontakt z yumanji miałam 19.03, w poniedziałek, kiedy to zapytała się mnie kiedy my sie umówiliśmy, odpisałam, że na ta środe i że jutro wyśle przypomnienie. Napisała mi drugiego smsa, że nie muszę, bo sobie zapisuje. Ok. to wysłałam jej smsa, z telefonem p. Agnieszki która miała odebrać psa, bo ja musiałabym jeszcze 15 min siedzieć na zajęciach, a yumanji tez nie mogła czekać, napisałam też w smsie żeby wzięła książeczkę zdrowia. I uwaga trzeci sms tego dnia od yumanji- że pies kuleje od 3 dni i ze chyba sie skaleczył. To ja pytam Was jak to możliwe, że pies kuleje od 3 dni a ja nic o tym nie wiem??? Jak to możliwe, że dowiaduje się o tym w trzeciej wiadomości a nie w pierwszej?? Owszem, że napisałam jej, ze prosze o niepokazywanie go wetowi. Prawda jest też, że miałam umówioną darmowa wizyte w środe u doktora Dembele, miałam do niego iść zaraz po odebraniu Teriego, Teri by sie załapał. I prawdą jest że napisałam jej że mam darmowa wizyte dlatego prosze o niepokazywanie wetowi. Nie pisałam jej natomiast innej rzeczy, która tez miałam zrobić. Mianowicie chciałam zrobić obdukcje. Tak dobrze czytacie chciałam zrobić obduckje. Bo moje podejrzenia wzrosły o 100% po tych smsach. Pisałam o tym Ani, mam wszystkie zapiski z rozmów z Ania, wiec jest to do udowodnienia, nie urwałam sie z choinki. Tego dnia jeszcze yumanji zgodziła się na niepokazywanie psa wetowi. Ale jeszcze tego samego dnia wysłała mi smsa z pytaniem czy mam zamiar sobie go zostawić, bo jesli tak to dzieci chcą sie pożegnać. Chyba zaczęła sie domyślać. Kolejnego dnia czyli 20.03, dostałam smsa, że pies ma ropień i nigdzie nie pojedzie (przypominam byliśmy umówieni na 21.03). Wkurzyłam się i to mocno. Tego, że go pokazała wetowi mniej, bardziej mnie wkurzył fakt, że go nie chciała przywieźć. Mój strach wzrósł jeszcze bardziej. Kilkakrotnie w smsach tego dnia prosiłam o podanie adresu, chciałam sama tam pojechać. Adresu nie dostałam To ja sie pytam Was, jak to możliwe, że pies chodzi z ropieniem a nikt tego nie zauważa?. Ropień to nie jest coś co powstaje z dnia na dzień, tymbardziej, że był to duży ropień Jak to możliwe, że został zauważony w dzień przed wyjazdem? Jak to możliwe, że hotel nie chce podać adresu? Możecie myśleć, że jestem wariatką, ale ja sie bałam o tego psa, bałam się, że ucierpiał w tamtym pogryzieniu, dlatego yumanji nie chce mi go oddać. yumanji tu mi zarzuca że nie spytałam o stan psa, nie chciałam pytać, chciałam go zobaczyć, w słowa nie wierzyłam. Z yumanji był tak trudny kontakt, że miałam prawo mieć wątpliwości i sie bać. Uważam, że jest to skandal, żeby prawny opiekun nie mógł sie doprosić o adres hotelu. To skandal, żebym ja musiała bo innych ludziach szukać i wypytywać o adres hotelu. Jeszcze tego dnia (20.03) wydębiłam od kogoś adres do hotelu. Załatwiłam na szybko transport. I kolejnego dnia miałam jechać. 21.03 rano dostałam smsa od yumanji, że żeby sie ktoś nie fatygował to jej w domu nie ma. Nie mam pojęcia skąd domyśliła sie, że mam już i adres i transport. Cała znerwicowana dzwoniłam do schroniska żeby zadzwonili do yumanji i coś wskórali. W między czasie Ania też posłała mi smsa, że yumanji smaruje posty na dogo, nie mogłam wtedy wejść na dogo, wiec do niej dzwoniłam, żeby przekazała co ona tam wypisuje. Pół dnia zastanawiałam sie czy jechać czy nie jechać. Ale mój strach był tak duży, że postanowiłam, że jadę nawet jak go nie dostane, chce go zobaczyć. yumanji niby tu pisze, że godzine żądałam wydania psa, nieprawda. owszem na początku powiedziałam jej synowi, ze chce psa zabrać, ale on powiedział, ze podczas nieobecności mamy nie może wydawać psa. Dużo czasu zajęło mi namawianie go na pokazanie psa. Już nawet nie chciałam tam wchodzić, chciałam żeby go wyprowadził i z daleka pokazał. Dzwoniłam wtedy do yumanji żeby przekazała synowi, że chce psa zobaczyć i żeby pokazał. Yumanji nie odbierała, w końcu sama zadzwoniła drąc się po mnie. W końcu zostałam wpuszczona, widziałam Teriego, w mojej ocenie nadawał sie do transportu. Wydaje mi się, że yumanji sie domyślała, że mogę zrobić obdukcje i dlatego nie chciała mi psa oddać. W rozmowie ze schroniskiem przyznała tylko, że chce psa oddać w takim stanie w jakim go dostała. Nie rozumiem jak yumanji mogła sie złościć o ta wizyte. od kiedy to jest obowiązek zapowiadania sie? właśnie nie, powinno byc na odwrót, wizyty powinny być niezapowiadane Wiecie co to jest skandal, żeby prawny opiekun psa nie mógł odebrać swojego psa, mało tego nie mógł go zobaczyć. yumanji przetrzymywała mojego psa i nie chciała mi go oddać. To jest skandal! A jakby tak właściciel dał swojego psa do hotelu, pies złamałby noge to też by hotel psa nie oddał dopóki go sie nie wyleczy? Wizyta moja nie trwała godzine, tylko ok. 40 min. jest to do udowodnienia, bo cała wizyta była nagrywana od momentu kiedy wysiadłam z samochodu do momentu kiedy wsiadłam z powrotem. Była ze mna Patrycja, która generalnie o sprawie nie wiedziała nic, wiec była neutralna. Ale była przerażona tym co tam sie wyprawiało. Mimo, że psa widziałam, to dalej się bałam. Do soboty siedziałam jak na szpilkach. Bałam się, że yumanji go nie odda, że wymyśli znów jakiś powód. Zdaje sie ze yumanji tez wyczuła, że zaczyna jej się grunt palić pod nogami, dlatego zaczęła tu pisac posty, żeby jej było na wierzchu, jaka ja jestem zła, a ona dobra. Nie odzywałam sie, bo jak napisałam już- bałam się. o psa, bałam sie o psa. W czasie całego zajścia o wszystkim wiedziały tylko te osoby, które mogłyby mi w jakimś stopniu pomóc. Z Ania najwięcej rozmów prowadziłam, bo do niej pies ma się przenieść. Mam wszystkie zapiski prowadzone z nią. Rozpytywałam odpowiednie osoby, jak moge odebrać psa, czy wezwać policje jeśli tak to jak to zrobić. Byłam gotowa na prawde w środe wezwac policje. problem był jeden nie miałam umowe z yumanji podpisanej, wiec zanim oni by doszli, ze mówię prawdę minęło by sporo czasu. mam tez wszystkie wiadomości wysyłane do yumanji i odbierane od niej. Nie wstydzę się żadnej wiadomości wysłanej do yumanji. Żadnej. Chętnym moge wysłać całą korespondencje. I wiecie co? Ciesze sie, że nie prowadziłam z yumanji rozmów telefonicznych tylko pisane. Bo telefonicznych bym już nie udowodniła, nie pomyślałabym, żeby nagrywać. Słowo pisane udowodnię, wszystkie mam. w czasie oczekiwania na Teriego zbierałam przeróżne rzeczy, dowiadywałam sie ciekawych sytuacji, które miały miejsce u yumanji. Znalazłam watek w którym od yumanji były odbierane juz psy. Dostałam ciekawe zdjęcia. Powiem wam, tyle to nie pierwsze pogryzienie u yumanji. Ponieważ, nie mogłam wysiedzieć czekając na Teriego wynajdywałam ciekawe watki z udziałem yumanji:shake: Jak mogłam wcześniej tego nie widzieć:shake: Yumanji kazała mi podpisać jakieś oświadczenie, jakoś średnio mi się to uśmiechało, ale chciałam jak najszybciej mieć w rękach Teriego, wiec podpisałam. Bałam się, że jak nie podpisze to yumanji wsiądzie w auto i pojedzie w długą z tym psem. yumanji także podczas odbierania psa upomniała sie o kase, kiedy powiedziałam, że przeleje, to usłyszałam "gotówka albo nie ma" Zawsze płaciłam w terminie, zawsze, mało tego wiele razy kiedy yumanji o to poprosiła wysłałam pieniądze prędzej, wiec nie wiem co miałoby sie teraz zmienić. W sumie można sie było tego spodziewać. Nie miałam kasy przy sobie, powiedziałam, ze jak chce to napisze oświadczenie, że kase dostanie jeszcze dziś. Uważam, ze nie powinnam płacić yumanji za leczenie, bo mam złe przypuszczenia, uważam również że nie powinnam płacić za przetrzymywanie psa. Ale od początku wiedziałam, że przeleje całość normalnie, widząc jak wy tu yumanji popieracie. Poza tym co mnie obchodzą te pieniądze. mam psa, teraz jestem spokojniejsza, już się nie boje tak. Zrozumcie, że nie pisałam o niczym, bo sie bałam. gdybym na początku zrobiła tu afere to tylko byłoby słowo moje przeciwko słowo yumanji, i w konsekwencji pies by tam dalej siedział, bo wszyscy by uważali, że jest cacy. Bałam się o psa poprostu. A naprawdę pisanie o tym tutaj w niczym by mi nie pomogło, byłaby tylko afera nic więcej. Tak na prawde jest mi przykro, ze nikt z was nie zauważył pierwszych niepokojących sygnałów, kiedy zadawane były pytania na temat pogryzienia a odpowiedzi nie było. Jest mi przykro, ze nikt z was nie zauważył postu zreszta bardzo niemiłego jak yumanji każe mi zapłacić za cały miesiąc, mimo, że pies przez 1,5 tyg miał być u mnie. Możecie mnie uważać za totalną wariatkę, możecie uważać, ze u yumanji jest oh ah i wogóle. Ale to ja jestem prawnym opiekunem i jeśli tracę zaufanie do miejsca w którym pies przebywa to go stamtad zabieram. Hoteluje psy kilka lat, ale nigdy w życiu nie miałam takiej sytuacji, żebym musiała psa zabierać. Chcecie to trzymajcie sobie psy u yumanji, nie widziałam żeby były głodzone, bite czy maltretowane. Mi się nie podoba kontakt z hotelem i tyle. Straciłam zaufanie. Czego żałuje? żałuje, że was posłuchałam i dałam psa do yumanji żałuje, że nie dałam psa do megii jak na poczatku chciałam żałuje, że nie podpisałam umowy z yumanji, mogłabym wtedy psa od razu odebrać z policją żałuje, że pojechałam nigdy na niezapowiedzianą wizyte żałuje, ze nigdy nie przeglądnęłam watków psów, które były u yumanji Quote
Pianka Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 To Teraz o Terim. Teri ładnie poszedł ze mną, nie oglądał sie za siebie. Co mnie zdziwiło to to, ze Teri doskonale pamiętał miejsce gdzie robiliśmy zdjęcia, jak podeszliśmy pod blok wiedział pod która klatkę iść i pod które drzwi. Nie bywałe, pierwszy raz widziałam coś takiego. Od razu wszedł do mieszkania i był bardzo zadowolony. Wypił całą michę wody i położył się spać, widać, że był zmęczony. Póki co jest grzeczny, z psami ok, może być tylko problem z Rokim, bo on broni Tośki. Ale Teri generalnie wycofuje się jak cosik. Z kotem tez póki co ok. Zobaczymy co będzie dalej. Nie podoba mi się, że za bardzo interesuje się raną. Dlatego mu kupie kołnierz, nie wiem ile to kosztuje. Nawiasem mówiąc rana jest okropna:shake: A co będzie z Terim? Tak na prawdę zależy od was. Od tego czy będziecie dalej na niego płacić, czy będa pieniądze. Jeśli będa sponsorzy to Teri jedzie do Ani do Brodnicy, u Ani hoteluje psy kilka lat, ale żeby nie było, ze nie sprawdzane sa hotele, to pojade osobiście do Ani z Terim. mamy duże zaległości w kasie, znaczy kasa jest, ale po odliczeniu transportu środowego, jedzenia u mnie, kołnierza, a potem transportu do Ani, nie zostanie nam ani grosz, jeszcze możemy wyjść na minusie Quote
yumanji Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 http://www.dogomania.pl/threads/187399-gdzieś-jest-TAKI-DOM...gdzie-jest-ich-moc-gdzie-dostają-Miłość-i-odzyskują-Wiare Quote
aanka Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 dziękuję Pianko za obszerne wyjaśnienia . Oczywiście dalej płacę na Teriego i przyślę zaległości także . Quote
Pianka Posted March 25, 2012 Author Posted March 25, 2012 Teriemu z rany cieknie. Musze kupić ten kołnierz. Nie mam nic pod ręka żeby zabezpieczyć rane. Przespał grzecznie noc, ani troche nie szczeknął jak nad ranem Roki sie zaczął wydzierać. Jak się ubierałam, żeby z nim wyjść, to mi siknął na dywan, już nie wytrzymał. Rana jest w pobliżu narządów moczowych, on sobie tam liżąc je podrażnia. Po spacerku zjadł ze smakiem śniadanie gotowanego kurczaka z ryżem i marchewką mam chuste "szukam domu" wiec Teri będzie wychodził na spacerki z chustą :) Quote
Ania+Milva i Ulver Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 [quote name='yumanji']http://www.dogomania.pl/threads/187399-gdzieś-jest-TAKI-DOM...gdzie-jest-ich-moc-gdzie-dostają-Miłość-i-odzyskują-Wiare Wątek piękny na prawdę;) Ale gdzie można zobaczyć warunki psów oraz dowiedzieć się ile teraz ich u ciebie przebywa? Czy psy mieszkają w kojcach-po ile, czy tez biegają stadem po podwórku? --- Wywołana ;) potwierdzam , że przez ostatnie dni rozmawiałam z Pianką telefonicznie, sms oraz poprzez internet- Pianka do wczorajszego dnia żyłą w niepewności czy psa dostanie, cały czas bała się o niego . Jakiś czas temu poprosiła o informacje , gdy zwolni się miejsce u nas w hotelu, gdyż chce przenieść psa. 4 kwietnia Teri ma przyjechać, jeśli nic się nie zmieni. Prowadząc hotel kilka lat rozumiem iż mogą wydarzyć się między psami niesnaski, może dojść do pogryzienia , czy do zranienia się psa-jednakże nie wyobrażam sobie sytuacji , gdy się o tym nie informuje opiekuna. Gdyby między yumanji a Pianką był normalny przepływ informacji, to zapewne by przenosiny nie miały miejsca. Jednak , gdy opiekun traci zaufanie do hotelu , to faktycznie nie widzę dalszej możliwości współpracy. Mam nadzieję, że sytuacja wyjdzie Teriemu na dobre i może ktoś w naszych okolicach się w nim zakocha:) ps. I mimo wszystko dobrze by było wiedzieć jak doszło do pogryzienia , gdyż chciałabym mieć informacje, czy Teri to prowokator, czy tez inny pies go zaatakował. U mnie będzie mieszkał sam w kojcu , ale nie wiem czy na spacer można mu dobrać jakiegoś pieska czy lepiej nie. Quote
Nadziejka Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 :thumbs::thumbs:trzymamy kciuki za Terusia i zapraszamy na bazarus dla serca psiego http://www.dogomania.pl/threads/225149-Roznosci-dla-Teriego-bransolunia-z-mopsikami!-0d25.3-5.3-godz-22.00-sercem-zapraszamy?p=18893306#post18893306 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.