_ChiQuiTa_ Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 przepiękne kudłacze:) i zdjęcia flory też :) bardzo łądne, może sie i to wydaje proste ale do pykania fotek też trzeba miec smykałke :) a Twoje foteczki sa naprawde faajne :):) :evil_lol: Quote
APSA Posted November 11, 2006 Author Posted November 11, 2006 Nie wzięłam dziś na spacer aparatu, więc spotkałyśmy wiewiórkę... Na pocieszenie wygrzebałam kilka starych zdjęć. ChiQuiTa, dziękuję za uznanie :) Quote
Agushka Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Jejkuuuu dzięki APSA:multi::multi::multi: Jaka cudna :loveu::loveu::loveu: Aż mi się dziób śmieje. Baaardzo mi miło że u Ciebie można spotkac nawet wiewiórę. Jak idę do Twojej galerii wiem, że zawsze znajdę coś niezwykłego.. Quote
Ola&Kora Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Wow :crazyeye: To u ciebie wiewióry dają się tak blisko podejść?! Ale masz zajefajnie :p :p :p Śliczne fotki! :loveu: Quote
Tośka_m Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Piękny zwierz :loveu: Wiewiórki polecam jako zwierzęta obronne - lepsze od bitbula - atakują znienacka, piorą po głowie, gryzą po uszach i znikają nim gość zorientuje się co za potwór go napadł :diabloti: Quote
APSA Posted November 11, 2006 Author Posted November 11, 2006 Nie sądziłam, że jedna ruda kitka może dać tyle radości :lol: Olu, w Warszawie w Łazienkach Królewskich wiewióry jedzące z ręki to norma, podobnie jak sikorki, pawie, wróble, gołębie, mewy. Szczęka mi jednak opadła, kiedy na dłoni usiadł mi kowalik :crazyeye: Tośka, czyżbyś to wiedziała z własnego doświadczenia? :-o A teraz kilka obiecanych zwierząt łańcuchowych :evil_lol: Karmelek i Marchewka (ten Marchewka - wałaszek) O ile dla powyższych zwierzaków łańcuch jest dobrodziejstwem (Marchewka przy pomocy łańcucha potrafi się nawet podrapać po zadku albo łopatce), to dla tego już niekoniecznie... Piesek mieszka na terenie, gdzie jest stajnia. Nie wiem nawet, jak (i czy w ogóle) się nazywa. Przypomina mi odrobinę grenlanda... Quote
Marta_Ares Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 ten lancudh u tego psiaka jest okropny.....:-( :-( Quote
Ola&Kora Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 APSA; napisał(a):Olu, w Warszawie w Łazienkach Królewskich wiewióry jedzące z ręki to norma, podobnie jak sikorki, pawie, wróble, gołębie, mewy. Szczęka mi jednak opadła, kiedy na dłoni usiadł mi kowalik :crazyeye: Hehe, wiesz, ja to mieszkam na takim zadupiu, że jak wiwiórę uda mi się podejść na 20 metrów to już jestem w siódmym niebie :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Ja chcem do Warszawy!!! :eviltong: :eviltong: :eviltong: Śliczne konisie :loveu: a zwłaszcza Karmelek :loveu: :loveu: :loveu: Ale ten piesio...:-( On ma chociaż budę? Quote
Tośka_m Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 APSA napisał(a): czyżbyś to wiedziała z własnego doświadczenia? :-o Ano :cool3: Miałam kiedyś wiewióra o wdzięcznym imieniu Wiewiór :lol: Kumpel znalazł kiedyś w lesie wiewiórzego oseska, przyniósł go do mnie, wykarmiłam go, mieszkał sobie w domu, biegał po szafach, chował wszędzie żarełko (odnajdywało się je gdy cuchnęło dość potężnie w bardzo dziwacznych miejscach), atakował obcych i był generalnie fajowym zwierzątkiem domowym :p Jaki klusek :loveu: :loveu: Piękny pies na krowim łańcuchu :-( Quote
APSA Posted November 12, 2006 Author Posted November 12, 2006 Piesek ma budę i ma możliwość schowania się do cienia w upał. Ola, zapraszamy :) Tośka, fajnie mieliście z wiewiórem (szczególnie z tym chowaniem żarcia :lol:) Marchewa jest ozdobą stajni, tylko stoi na łące, pasię się i porasta tłuszczykiem i zimowym futerkiem :) :loveu: Czy kto widział kotki na wierzbie jesienią? :lol: Drapieżnik w akcji :) Przyczajka... i - ofiara złapana dać więcej? Quote
Agushka Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 [quote name='APSA'] Czy kto widział kotki na wierzbie jesienią? :lol: /quote] Hahahaha a ja gupia myślałam że kotki to na wiosnę :evil_lol::evil_lol: Człowiek się całe życie uczy i głupi umiera. Dzięki za konie :multi::multi: Marchewa jest kochany :loveu::loveu::loveu: A Karmelek na pierwszym zdjęciu zjadł coś niedobrego? :) Ehhh psinka fajna ale ten łańcuch... Czasem nic nie można poradzić ale szkoda że musi dźwigać taki ciężar:shake: Quote
morisowa Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 APSA napisał(a): :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: mam pozwolenie Apsy na pokazanie tu braciszka Kici, więc oto fotka w klimacie tej wyżej, czyli "jak pies z kotem": Quote
Ola&Kora Posted November 12, 2006 Posted November 12, 2006 Cudo po prostu :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
zaba14 Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 ale sliczne foteczki :loveu: a wiewiora? jest po prostu boska :loveu: Quote
APSA Posted November 13, 2006 Author Posted November 13, 2006 Agushka, zawsze do usług ;) Zaba, witaj w mojej menażerii :lol: Morisowa, dzięki :) Na zdjęciu najbliższa rodzina moich dziewczyn: brat Kici, dostojny Pawełek Bruno oraz mąż Saby owczarko-husko-łajko-elkhoundo... po prostu piękny mieszaniec Moris :loveu:, który - podobnie jak Punia - na początku obawiał się tych strasznych pełcających, pomiaukujących :vamp: kociaków. Efekt dzisiejszej zabawy z Photoshopem: Quote
morisowa Posted November 13, 2006 Posted November 13, 2006 Ale super banerki!!!!!!!!!!!!! :crazyeye: Quote
eria Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 samograj napisał(a):JAKI SŁODKI ZWIERZACZEK!!! mnie jako przyszłą służbę weterynaryjną uczą że od takich słodkich wiewiórek należy czym prędzej uciekać, bo wściekliznę roznoszą ;) Quote
APSA Posted November 14, 2006 Author Posted November 14, 2006 Eria, a nietoperze, lisy i jeże? Ten jeż z Polanki sprzed koilkunastu stron został włożony do wiadra kombinerkami, właśnie z obawy przed wścieklizną :lol: Chętnie wrzuciłabym zdjęcie polankowego nietoperza (wleciał do sąsiedniego pokoju), ale drań uciekł, zanim przyszłam z aparatem... Bannerki... mam nadzieję, że jak nabiorę trochę wprawy, to zrobienie banera będzie mi zajmować trochę mniej niż pół dnia. Dziś tylko jedno stare zdjęcie, autor: Beata Dubiel (Wind) Punia na zawodach agility w naszym klubie, maj 2006. Quote
eria Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Wścieklizne roznoszą przede wszystkim lisy i gryzonie, ale źródłem zakażenia są WSZYSTKIE zwierzęta stałocieplne, tylko że są różnice w odporności ;) Quote
morisowa Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 U nas zawsze jeże przenosiłam w rękach i jakoś się nie wściekłam, przynajmniej w tym sensie ;) Quote
APSA Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Eria, WSZYSTKIE stałocieplne? Ptaki też? Morisowa, to ja już wiem skąd Twój charakterek - z tego innego sensu :evil_lol: Skoro już zaczęłam z zawodami, to od razu dalszy ciąg (autor-Łukasz Kowa): c.d.n. Quote
eria Posted November 15, 2006 Posted November 15, 2006 no dziwne, ale teoretycznie ptaki też:roll: Quote
APSA Posted November 15, 2006 Author Posted November 15, 2006 Byłyśmy dziś na długim spacerze w lesie. Poza PSicami był z nami jeszcze Dinek. Już na poprzednim spacerze stwierdziłam, że choć pomieszkuję tu już od kilku lat, to prawie nie znam lasu, więc teraz poszliśmy zwiedzać nieznane ścieżki. Pierwszą przygodę mieliśmy niedaleko domu. Na równoległej ścieżce szła dziewczyna z huską, mineliśmy się, a za chwilę słyszę jakieś dziwne dźwięki. Wystraszyłam się, a okazało się, że to Dinek, poszedł w stronę tej drugiej ścieżki, oznaczył teren, a teraz drapał ziemię i warczał :) Szliśmy dalej, podziwiałam piękny jesienny las i w pewnym momencie zobaczyłam dwie łanie. Spostrzegłam je w momencie, kiedy bliższa zaczynała robić lekki skok, by bezszelestnie zniknąć w gęstwinie. Właściwie widziałam tylko jej zadek z wyraźnym białym "lusterkiem" nie w 100% pewna, czy to nie sarny i czy były dwie. Na pewno miały już zimową sierść (lekko srebrzystą). Psy ich na szczęście nie zauważyły. Powoli zaczęliśmy wracać, psy pięknie komponowały się na tle opadłych liści, byliśmy już przy znanej mi drodze do domu, ale postanowiłam, że pójdziemy inną dróżką. Starałam się kierować z grubsza w stronę domu, ale byłam coraz mniej pewna, która to strona. W końcu doszliśmy, jak się okazało, do sąsiedniej wsi (oddalonej o kilka kilometrów). Nie chciało mi sie wracać tą samą drogą, więc poszliśmy dalej, choć ścieżka zrobiła się wąska, trochę kręta i mniej zachęcająca. Już miałam zawracać, ale Punia powiedziała, że dobrze idziemy. Punia prawdopodobnie mieszkała w tej sąsiedniej wsi, kiedy "jej macierzysta" firma budowlana budowała tam osiedle. Do tego Punia ma wyraźny tryb 'wracamy do domu' - kiedy ruszamy w odpowiednim kierunku, to zamiast być gdzieś przy mnie wychodzi wyraźnie na przód, tak jej się spieszy. Pozwoliłam więc Puni prowadzić. Punia sprawiała wrażenie, że świetnie wie, jak należy iść. Szła 10 metrów przede mną i co jakiś czas sprawdzała, czy idę. Jak doszłyśmy do szerszej drogi, skręciła w przeciwną stronę, niż podpowiadała mi moja "orientacja" i oczywiście miała rację - rozpoznałam ścieżkę, którą niedawno jechałam konno (wtedy ja prowadziłam zastęp nie znając tej ścieżki i to koń mi powiedział, gdzie należy skręcić :p). W miejscu, gdzie konno zawsze skręcaliśmy, Punia poszła prosto. Pomyślałam, że pewnie zna krótszą drogę. Ale co się okazało? Teraz dla odmiany zabłądziła Punia! Tylko na szczęście ja już wiedziałam, którędy droga, cofnęliśmy się kawałek i bez problemów doszliśmy do domu jeszcze przed zmrokiem. Spacerek trwał około 3 godziny :) Leśny stwór Eria, a czy słyszałaś o opisanych przypadkach wścieklizny u ptaków? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.