Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wzięłam dziś na spacer aparatu, więc spotkałyśmy wiewiórkę...
Na pocieszenie wygrzebałam kilka starych zdjęć.






ChiQuiTa, dziękuję za uznanie :)

Posted

Jejkuuuu dzięki APSA:multi::multi::multi: Jaka cudna :loveu::loveu::loveu: Aż mi się dziób śmieje. Baaardzo mi miło że u Ciebie można spotkac nawet wiewiórę. Jak idę do Twojej galerii wiem, że zawsze znajdę coś niezwykłego..

Posted

Piękny zwierz :loveu: Wiewiórki polecam jako zwierzęta obronne - lepsze od bitbula - atakują znienacka, piorą po głowie, gryzą po uszach i znikają nim gość zorientuje się co za potwór go napadł :diabloti:

Posted

Nie sądziłam, że jedna ruda kitka może dać tyle radości :lol:

Olu, w Warszawie w Łazienkach Królewskich wiewióry jedzące z ręki to norma, podobnie jak sikorki, pawie, wróble, gołębie, mewy. Szczęka mi jednak opadła, kiedy na dłoni usiadł mi kowalik :crazyeye:

Tośka, czyżbyś to wiedziała z własnego doświadczenia? :-o


A teraz kilka obiecanych zwierząt łańcuchowych :evil_lol:
Karmelek




i Marchewka (ten Marchewka - wałaszek)






O ile dla powyższych zwierzaków łańcuch jest dobrodziejstwem (Marchewka przy pomocy łańcucha potrafi się nawet podrapać po zadku albo łopatce), to dla tego już niekoniecznie...



Piesek mieszka na terenie, gdzie jest stajnia. Nie wiem nawet, jak (i czy w ogóle) się nazywa. Przypomina mi odrobinę grenlanda...

Posted

APSA; napisał(a):
Olu, w Warszawie w Łazienkach Królewskich wiewióry jedzące z ręki to norma, podobnie jak sikorki, pawie, wróble, gołębie, mewy. Szczęka mi jednak opadła, kiedy na dłoni usiadł mi kowalik :crazyeye:


Hehe, wiesz, ja to mieszkam na takim zadupiu, że jak wiwiórę uda mi się podejść na 20 metrów to już jestem w siódmym niebie :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Ja chcem do Warszawy!!! :eviltong: :eviltong: :eviltong:

Śliczne konisie :loveu: a zwłaszcza Karmelek :loveu: :loveu: :loveu:

Ale ten piesio...:-( On ma chociaż budę?

Posted

APSA napisał(a):
czyżbyś to wiedziała z własnego doświadczenia? :-o

Ano :cool3: Miałam kiedyś wiewióra o wdzięcznym imieniu Wiewiór :lol: Kumpel znalazł kiedyś w lesie wiewiórzego oseska, przyniósł go do mnie, wykarmiłam go, mieszkał sobie w domu, biegał po szafach, chował wszędzie żarełko (odnajdywało się je gdy cuchnęło dość potężnie w bardzo dziwacznych miejscach), atakował obcych i był generalnie fajowym zwierzątkiem domowym :p

Jaki klusek :loveu: :loveu:


Piękny pies na krowim łańcuchu :-(

Posted

Piesek ma budę i ma możliwość schowania się do cienia w upał.

Ola, zapraszamy :)

Tośka, fajnie mieliście z wiewiórem (szczególnie z tym chowaniem żarcia :lol:)
Marchewa jest ozdobą stajni, tylko stoi na łące, pasię się i porasta tłuszczykiem i zimowym futerkiem :)


:loveu:


Czy kto widział kotki na wierzbie jesienią? :lol:




Drapieżnik w akcji :)


Przyczajka...


i - ofiara złapana



dać więcej?

Posted

[quote name='APSA']

Czy kto widział kotki na wierzbie jesienią? :lol:


/quote]
Hahahaha a ja gupia myślałam że kotki to na wiosnę :evil_lol::evil_lol: Człowiek się całe życie uczy i głupi umiera.
Dzięki za konie :multi::multi: Marchewa jest kochany :loveu::loveu::loveu: A Karmelek na pierwszym zdjęciu zjadł coś niedobrego? :)
Ehhh psinka fajna ale ten łańcuch... Czasem nic nie można poradzić ale szkoda że musi dźwigać taki ciężar:shake:

Posted

Agushka, zawsze do usług ;)

Zaba, witaj w mojej menażerii :lol:

Morisowa, dzięki :)
Na zdjęciu najbliższa rodzina moich dziewczyn: brat Kici, dostojny Pawełek Bruno oraz mąż Saby owczarko-husko-łajko-elkhoundo... po prostu piękny mieszaniec Moris :loveu:, który - podobnie jak Punia - na początku obawiał się tych strasznych pełcających, pomiaukujących :vamp: kociaków.


Efekt dzisiejszej zabawy z Photoshopem:









Posted

samograj napisał(a):
JAKI SŁODKI ZWIERZACZEK!!!




mnie jako przyszłą służbę weterynaryjną uczą że od takich słodkich wiewiórek należy czym prędzej uciekać, bo wściekliznę roznoszą ;)

Posted

Eria, a nietoperze, lisy i jeże?
Ten jeż z Polanki sprzed koilkunastu stron został włożony do wiadra kombinerkami, właśnie z obawy przed wścieklizną :lol:
Chętnie wrzuciłabym zdjęcie polankowego nietoperza (wleciał do sąsiedniego pokoju), ale drań uciekł, zanim przyszłam z aparatem...

Bannerki... mam nadzieję, że jak nabiorę trochę wprawy, to zrobienie banera będzie mi zajmować trochę mniej niż pół dnia.

Dziś tylko jedno stare zdjęcie, autor: Beata Dubiel (Wind)

Punia na zawodach agility w naszym klubie, maj 2006.

Posted

Wścieklizne roznoszą przede wszystkim lisy i gryzonie, ale źródłem zakażenia są WSZYSTKIE zwierzęta stałocieplne, tylko że są różnice w odporności ;)

Posted

Eria, WSZYSTKIE stałocieplne? Ptaki też?
Morisowa, to ja już wiem skąd Twój charakterek - z tego innego sensu :evil_lol:


Skoro już zaczęłam z zawodami, to od razu dalszy ciąg (autor-Łukasz Kowa):







c.d.n.

Posted

Byłyśmy dziś na długim spacerze w lesie. Poza PSicami był z nami jeszcze Dinek. Już na poprzednim spacerze stwierdziłam, że choć pomieszkuję tu już od kilku lat, to prawie nie znam lasu, więc teraz poszliśmy zwiedzać nieznane ścieżki.
Pierwszą przygodę mieliśmy niedaleko domu. Na równoległej ścieżce szła dziewczyna z huską, mineliśmy się, a za chwilę słyszę jakieś dziwne dźwięki. Wystraszyłam się, a okazało się, że to Dinek, poszedł w stronę tej drugiej ścieżki, oznaczył teren, a teraz drapał ziemię i warczał :)
Szliśmy dalej, podziwiałam piękny jesienny las i w pewnym momencie zobaczyłam dwie łanie. Spostrzegłam je w momencie, kiedy bliższa zaczynała robić lekki skok, by bezszelestnie zniknąć w gęstwinie. Właściwie widziałam tylko jej zadek z wyraźnym białym "lusterkiem" nie w 100% pewna, czy to nie sarny i czy były dwie. Na pewno miały już zimową sierść (lekko srebrzystą). Psy ich na szczęście nie zauważyły.
Powoli zaczęliśmy wracać, psy pięknie komponowały się na tle opadłych liści, byliśmy już przy znanej mi drodze do domu, ale postanowiłam, że pójdziemy inną dróżką. Starałam się kierować z grubsza w stronę domu, ale byłam coraz mniej pewna, która to strona. W końcu doszliśmy, jak się okazało, do sąsiedniej wsi (oddalonej o kilka kilometrów). Nie chciało mi sie wracać tą samą drogą, więc poszliśmy dalej, choć ścieżka zrobiła się wąska, trochę kręta i mniej zachęcająca. Już miałam zawracać, ale Punia powiedziała, że dobrze idziemy. Punia prawdopodobnie mieszkała w tej sąsiedniej wsi, kiedy "jej macierzysta" firma budowlana budowała tam osiedle. Do tego Punia ma wyraźny tryb 'wracamy do domu' - kiedy ruszamy w odpowiednim kierunku, to zamiast być gdzieś przy mnie wychodzi wyraźnie na przód, tak jej się spieszy. Pozwoliłam więc Puni prowadzić.
Punia sprawiała wrażenie, że świetnie wie, jak należy iść. Szła 10 metrów przede mną i co jakiś czas sprawdzała, czy idę. Jak doszłyśmy do szerszej drogi, skręciła w przeciwną stronę, niż podpowiadała mi moja "orientacja" i oczywiście miała rację - rozpoznałam ścieżkę, którą niedawno jechałam konno (wtedy ja prowadziłam zastęp nie znając tej ścieżki i to koń mi powiedział, gdzie należy skręcić :p).
W miejscu, gdzie konno zawsze skręcaliśmy, Punia poszła prosto. Pomyślałam, że pewnie zna krótszą drogę. Ale co się okazało? Teraz dla odmiany zabłądziła Punia! Tylko na szczęście ja już wiedziałam, którędy droga, cofnęliśmy się kawałek i bez problemów doszliśmy do domu jeszcze przed zmrokiem. Spacerek trwał około 3 godziny :)

Leśny stwór


Eria, a czy słyszałaś o opisanych przypadkach wścieklizny u ptaków?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...