Madie Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Ponieważ Harley jest już naprawdę zdrowy i w pełni sił, oraz wykazuje wręcz ogromną chęć do różnych zabaw, postanowiłam, że wcale nie jest za wcześnie zacząć go szkolić i oduczać różnych zachowań, które mi się nie podobają. Mam zamiar wzorować się na blogu podanym już na tym forum, w którymś z wątków. http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp?PagePosition=12 Przeczytałam go dwa razy do deski do deski i myślę, że jestem już gotowa. Harley na pewno. Wiem, że będzie to wymagało zarówno ode mnie, jak i od niego mnóstwa pracy i konsekwencji ale licze że się oplaci. Zamierzam nigdy nie uderzyć psa, nie karcić w brutalny sposób, tylko starać się robić tak jak opisywała autorka powyższego bloga oraz korzystać rzecz jasna z rad forumowych w podobnym stylu. Harley ma teraz około 10-12 tygodni, wg. weterynarza wyglada jak owczarek niemiecki dlugowlosy. Uwielbiam wychodzic na dwór, tarzac sie w zaspach ( dzisiejsza obserwacja) i pewnie przyczyni się do powstawania siwych wlosów na mojej głowie. Co jest dobre: - Pies mimo młodego wieku, nie wyje, nie piszczy i nie szczeka gdy zostaje sam w domu. Dzieje sie tak nawet wtedy gdy widzi, że wychodze i probuje isc za mna. Jak stoje pod drzwiami i nasluchuje to wyraznie slysze jak po minucie odchodzi do innego pomieszczenia. Pytani najblizsi sasiedzi takze nie "słyszą " psa w domu mimo, że czasami nie ma nas po 8-9 h. Wiem, że tutaj akurat odpadl nam bardzo duzy klopot z przyuczaniem i mam nadzieje ze pozostanie taki stan jak jest obecnie nadal. - Młody nie chce sie zalatwic w domu. Nawet w nocy potrafi mnie obudzic i domagac sie wyjscia na spacer. Odkad mieszka z nami ( to juz 2 tygodnie) zalatwil sie w domu 3 razy poza wyznaczone miejsce. Poniewaz jak pisałam wyzej czasami dlugo nasnie ma, Harley ma polozony w kuchni recznik i czasami ( choc rzadko) sika na niego. O robieniu w domu kupy nie ma mowy. - Poza jedna samotnie oderwana listwa od sciany, nic nie jest zniszczone. Drzwi nieodrapane, buty co rpawda na poslaniu ale sluzace do spania na nich, a nie gryzienia. Czasami sprzety sa poprzestawiane, ale tez zadnych uszkodzen. Ładne chodzenie na smyczy i przybieganie do mnie na spacerze na zawolanie, nawet jesli np. zainteresowały go ptaki. A teraz wieksze rzeczy do nauczenia: 1.gryyzieeenieeeeeeee. AUA, czuje sie jakbym zamieniala się w chodzaca poduszke na szpilki. Caly czas mlody probuje mnie memlać. A to za noge, a to za skarpetke, a to po rekach, od rana do nocy jesli siedzimy razem. Zazwyczaj odwracam jego uwage albo piszcze. Jest ciut lepiej,chociaz od mojej glowy nie odciaga go nic. 2.Proba brania oblesnych rzecz na sapcerze do pyska. Nie wazne czy patyk, kupa, kamien, pet czy guma do zucia. Wszystko jest pyszne. 3. Gonienie kotów i zrobienie sobie z nich zabawek. Dochodzi do tego ze Harley przewraca Dantego kladzie sie na nim i zaczyna np. jesc jego ucho. Kot oczywiscie piszczy, ale jest zbyt *******owaty zeby sie bronic, poza tym czuje ze to szczeniak, bo jak czasami mlody spi to kot go lize po psyku. - od dzisiaj jak tylko harley biegnie do ktoregokolwiek z kotów z zamiarem "zabawy" wydje z siebie pisk czym zwracam jego uwage a potem go wolam i sie z nim bawie. Tylko to wpadlo mi do glowy, ale moze jeszcze cos wymysle. 4. Reagownie prawdilowo na swoje imie. Chyba zrobilam duzy blad i w okresach najwiejszej konsternacji zaczelam uzywac jego imienia jako wezwania do zaprzestania czynnosci. Innymi slowy zamiast mowic, NIE, NIE WOLNO< FE itd to z oburzeniem glosno mowilam Harley. Efekt jest taki ze misiek czesto nie reaguje na swoje imie, nawet nie podnosi glowy. Bede to musiala skorygowac, pwnie sie jeszcze da. Na pewno znajdzie się tutaj jeszcze wiele innych problemów które bede systematycznie dokladac. Oraz mam nadzieje spraw, które problemami juz nie beda. Oprcz wszystkiego ww chciałabym nauczyc Harleya podstawowych komend i posluszenstwa sama, bo w odpowiednim wieku isc z nim na kurs. A podstawy dobrze mu zrobią. Postaram sie wpisywac w miare regularnie, mam nadzieje, ze od czasu do czasu zaciekawimy kogos, albo bedziemy mogli prosic o rade. A skoro juz postanowione, to ide przygotowac smakolyki w postaci pokrojonej w drobna kosteczke piersi z kurczaka na wieczorny spacer:) Quote
Madie Posted December 1, 2010 Author Posted December 1, 2010 Wczorajszy dzień zaczął się i rozpoczął zupełną klęską. Zaczęło sie od tego, że postanowiłam zostać w domu z psem i 2, 3 dni go przyuczyć. Rano jak robiłam kurczaka młody roztargał kapę na łóżko, potem pogryzł kota prawie do krwi a nastepnie rozpoczał polowanie na moja stope. Kapę olałam, bo nie było mnie przy tym. Za koty zaczełam delikatnie ptrzytryzmywac za kark w probie gonienia, za nim, polownie zakonczyłam mowiac, puść i podajac w zamian zabawke. Potem poszliśmy na sapcer, pysznosci w psotaci napluycia w windzie zostaly dokładnie wylizane zanimz dazylam zareagowac, na szczescie lezaca obok chusteczka higieniczna była łatwiejsza do wyłapania. I na koniec zgubilismy w sniegu ( pooteeezna zaspa) aport. Potem była godzina meczenia kotów i odpowiednie "karanie". Przyzywczajalam go tez do niegryzienia mojej reki. Podawalam smakolyki jak byl grzeczny, takie maciupenkie zeby sam musial je wyluskiwac, tak samo zrobilam z twarza. Polozylam sobie kilka kawalkow mieska na twarzy i zawolalam go zeby zjadl. Byl bardzo delikatny i tylko mnie potem oblizał. Nie wiem jaka bedzie wychowawcza wartosc tego...Mam nadzieje ze jakas bedzie. Na spacerze było niezle, spotkalismy Pana z suka nowofunlada, zapytałam czy Harley moze sie z nia pobawic. Pan wyrazil zgodę i pies został puszczony. Czego on nie wyprawiał, rzucał się szczekał, pogryzał itd. Suka znosiła to ze soickim spokojem. Ale PAn ją puścił. Wtedy Harley chyba czesciowo zrozumiał ze nie tedy droga w bawieniu sie na sile z psem. Gapa- bo tak miała na imie, ustawiła go w przeciagu 5 minut. Po prostu za kazde niemile widziane zachwanie dla siebie delikatnie łapa przewracała go na ziemie, i nie pozwalała mu sie podniesc. Nastepnie poczula chyba instynkt macierzynski bo przywalila mlodego prawie na nim siadajac, i zaczela go wylizywac. Po 25 minutach takiej zabawy, gdzie z jednej strony Harley wariowal a z drugiej probował uciekac ( widzialam ze nie dzieje musie krzywda wiec nie reagowalam) postanowilismy spacer zakonczyc. Na koniec uslyszałam od Pana od Gapy kilka dobry rad. " Niech Pani zrobi tak. Jak pies robi coś co się Pani nie podoba to gazeta przez łeb delikatnie i NIE WOLNO! Gapa sie tak błyskawicznie nauczyła". Potem ejszcze wysluchalam ze jestem dziwna bo sprzatam po psie ( przeciez jest snieg wiec i tak nikt nie wdepnie) i poszlismy do domu. Młody przespał prawie 3, 5 h. Był wykonczony. Potem uczylismy sie komendy "siad"....Jak to wyszlo to szkoda slow, Raz sie udawalo, raz pies sie kladl, raz nawet na zarcie nie raczył spojrzec. Nie obiecywalam sobie za wiele po tym. Ale staralismy sie. Potem poszlam do pracy, młodyt został na 3 h sam w domu. Wrocil wspolokator i zadzwonił ze wszystko w porzadku. Dom w stanie idealnym, nic nie zniszczone etc. Wracam- pies znow goni koty, probuje zzerac listwe od sciany, i wsadza jezyk do kontaktu !!! Bede dzis musiała kupic ograniczniki na kontakt. Wiec znow troszke treningu i spacer. I potem moj wspolaktor zrobił błąd, zaczal sie draznic z psem, rozochocil go i koniec koncow skonczyl z zakrawionym nosem...Bede musiała dac mu jednak do rpzeczytania kilka artykułów bo widze ze mnie nie slucha. Potem szybki spacer na siku i spac. Ale tylko w naszym zamysle. Harley ani myślał....Od polnocy do 2 rano jakby szatan w niego wstapil, wariowal, gryzl wszystko, miauczal, szczekal, gonil, kradl cos sie etc. Stowierdzialm ze wiecej tego nie zniose i ze nawet jak na jego energie to przesada. i Co sie okazalo? Jak powiedzialam " na dwór" to pies nagle skonczyl wyglupy, i był przy drzwiach. Wyszlismy na 20 minut, od razy zrobil kupe, potem siku, i zadowolony poataz sie w zaspach. Jak wrocilismy po zgaszeniu swiatla poszedł spac. Podsumowanie: - to chyba regua ze jak mlody zaczyna bardzo wariowac, ale tak wrecz skandalicznie to znaczy ze chce mu sie kupe. -musimy ze wspolokatorem koniecznie razme ustalic zasady jakiegos WSPOLNEGO postepowania! -szkolenie latwe nie jest, albo ja chce za duzo na raz -dzien okazał sie totalną klapą Quote
Beta&Czata Posted December 1, 2010 Posted December 1, 2010 "-dzien okazał sie totalną klapą" Witam. Mam dwie sunie - w typie On-ki i DON-ki. Obie od szczenięcia, choć ich posiadanie jest mocno rozciągniete w czasie - jedna ma lat 14, druga 4. Moim zdaniem odwrotnie. Poznałaś kilka nowych zachowań Harleya, doszłaś do wniosku, że musicie ze współlokatorem postepować w stosunku do niego identycznie - same sukcesy warunkujące prawidłowe wychowanie szczyla. Polecam wątek w dziale "już w nowym domu" o Michasiu, onkowatym szczeniorze. Włascicielka ma sporo doświadczeń (bolesnych :evil_lol:) i niedawnych obserwacji dot. podgryzania i eliminowania tych zachowań, a Michaś to też jeszcze szczeniak, choć nieco starszy od Twojego Harleya. link: http://www.dogomania.pl/threads/191942-MICHAŚ-ONkowaty-Szczeniak-już-ma-dom!-Ponad-100-nowych-zdjęć-) Pozdrawiam Elzbieta Quote
Madie Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 Beato, serdeczne dzięki za komentarz. Oczywiście dziś albo jutro w wolnej chwili przeczytam cały wątek Michasia. Wczoraj bylo nawet niezle biorąc pod uwage cały wczesniejszy dzien. Pies był rano diealnie grzecznym i obudzil mi łapaniem za reke ale juz nie gryzieniem! Tak samo tak teraz macha ogonem i chce go poglaskac to nie chwyta juz mnie zebami z calej sily albo lize. Dostałam dziś tez kilka mlasków w buzie i to tez bez uzycia zebów. Bylismy tez w sklepie zoologicznym i tam Harley zaprezentował kilka wspaniałych "siadów" i obzarł sie ciastkami wtykanymi mu przez obsługe... Koty zaczal traktowac tez jakby lepiej, co rpawda nadal w 50% je goni ale druga polowa jest taka ze nawet wczoraj oblizał Dantego po pysku i dał mu spokój. Dlugi wieczorny spacer wyeliminowal takze nocne harce do poziomu dopuszczalnego. Niestety...W nocy dziecie zjadło 3 listwy ze sciany...Mam nadzieje ze znalazlam wszystkie kawałki bo młody rano zygał i odmowil zjedzenia sniadania. Dzis tez ładnie mnie przywital, przyszedł sie przytulic, itd, a teraz spi. Mam nadzieje ze wszystko bedzie ok, bo jedziemy na szczepienie wieczorem. ps. zamierzam sprawdzic ten oljej cytryowy na te listwy. po prostu je nim posmaruje i zobaczymy czy to cos da. W ogole, mam takie dwa strach wielkie. Po pierwsze wiem, że to głupie ale mam wrazenie ze Harley mnie nie lubi...Tzn niby sie cieszy jak przychodze, na pewno bardziej mnie slucha niz wspollokatora itd, ale mimo wszystko przy nim jest jakis bardziej radosny i rozbrykany. Wiem, ze nie powinnam byc zazdrosna, ale w sumie to ja wiekszosc rzeczy przy nim robie, tzn karmie, czesze, wychodze, jazdze do weternarza itd, a Michał sie z nim tylko bawi. Moze to dlatego, a moze po prostu mi sie zdaje. Po drugie boje sie ze "zepsuje psa". Podczytywalam to forum mnoostwo razy i kurcze wszyscy mowia jakie to owczarki (owczarkowate) sa latwe w oblsludze. Ze prosto je szkolic, ze to takak niewymagajca robota, itd. otoz ja tak wcale nie uwzam, caly czas sie boje ze cos zepsuje i spacze psa... ech i jeszcze jeden new, wczoraj harleyowi do polowy stanelo 1 ucho:) Quote
yamayka Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 mam wrazenie ze Harley mnie nie lubi...Tzn niby sie cieszy jak przychodze, na pewno bardziej mnie slucha niz wspollokatora itd, ale mimo wszystko przy nim jest jakis bardziej radosny i rozbrykany. Wiem, ze nie powinnam byc zazdrosna, ale w sumie to ja wiekszosc rzeczy przy nim robie, tzn karmie, czesze, wychodze, jazdze do weternarza itd, a Michał sie z nim tylko bawi. Co z tego by wynikało? :) Może powinnaś wobec tego więcej się ze szczeniakiem bawić? Karmienie, czesanie, wożenie do weta i spacer sam w sobie raczej niekoniecznie tworzą fajną więź. Obserwuj co, jaki kontakt, zabawy cieszą Twojego psa i spraw, by czas z Tobą był mega fajny dla dzieciaka. Samo szkolenie, uczenie komend też w przypadku tak młodego psa powinno być jakby "niepostrzeżenie" wplatane w zabawę. Podczytywalam to forum mnoostwo razy i kurcze wszyscy mowia jakie to owczarki (owczarkowate) sa latwe w oblsludze. Ze prosto je szkolic, ze to takak niewymagajca robota, itd. otoz ja tak wcale nie uwzam, caly czas sie boje ze cos zepsuje i spacze psa... Szkolenie jako takie wcale nie jest proste! ;) Ale za to jakie fajne i ciekawe! Nie możesz szkolić malucha z ciągłą podskórną obawą że "zepsujesz" psa. Wyluzuj, baw sie dobrze, ale myśl. A błędy, cóż... są nie do uniknięcia. Quote
Beta&Czata Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 ...Beta (Elżbieta), a nie Beata - ale to drobiazg. Fajnie się czyta Twoje przemyślenia. Przypominają mi się czasy, gdy usiłowałam pracowac z moją Czatą (w awatarze), dzis ponad 14-letnią staruszką. Ponieważ mój poprzedni pies był właśnie całkowicie "bezobsługowy" i geeenialnyyyy (miałam wówczas malutkie dziecko; gadałam do córki i pies też łapał i co ważniejsze - zapamiętywał i umial już na zawsze) - przy Czacie miałam wiele wątpliwości i rozterek, a internetu w mnóstwem porad nie było. Ale jako ON-kowata była jednoczesnie pojetna i rozbrykana. Z Castą (4-letnia, z odzysku) było więcej problemów, ale też jakos przewalczyłam trudnosci i teraz jest ok. Korzystałam z porad (bardzo fachowych, jak mi się zdaje) Forum o pozytywnym szkoleniu psów (możesz wygooglować - powinno wyjść. linka nie wstawiam, bo dogo wywala). Dzięki poradom i podpowiedziom udało mi się w przeciągu dwóch miesięcy wyeliminować niemal do zera zachowania agresywne "bez powodu". Znaczy Casta powody z pewnością miała, ale ja ich nie zauważałam. Polecam to forum. Warto się tam zalogować, poczytać i popytać. W mojej ocenie, z tego co przeczytalam, zachowania harleyowe są bardzo typowe, właściwe wiekowi i absolutnie do ukierunkowania/wyeliminowania. Z Twoich wypowiedzi wynika, że jesteś konsekwentna, wiesz, ja wychowanego psa chciałabyś mieć, a to już połowa sukcesu. Trzymam kciuki za postępy. Będę podczytywać wątek. Jakieś nowe zdjęcia ?? Pozdrawiam Elżbieta Quote
Madie Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 Przerpaszam, za tę Beatę. Jakoś tak mi sie przeczytało. Wstyd. Forum sobie wygoogluje jak tylko wyjasni sie co jest z psem. Znów nam sie biegunka wlaczyła + wymioty zolcia i brak apetytu. Wet powiedzial ze to wina gryzaków-kazal wywalic albo kawałka połknietej listwy od sciany...Stawia na to pierwsze wiec mamy jutro przyjechac na usg, ale podobno powinno przejsc. Mam nadzieje ze bedzie w porzadku bo młody znów sie leje przez rece i nie ma na nic siły. Zdjecia wrzuce jutro, ja sie tylo troche z psiula ogarne. Jak na zlosc mam na 6 rano do pracy i pies od 8 ( jak wychodzi wspolokator) do po 16 bedzie siedzial sam:( Quote
Beta&Czata Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 Drobiazg... (często na Forach, gdzie używam takiego samego nika - czyli psich - chrzczą mnie Beatą; nawet b. ładne imię, ale w "moich czasach" było mało popularne. Za to Elżbiet było mnóstwo, w podstawówce było 7 w mojej klasie) O chorobie wiem, czytałam na weterynarii. Pozdrawiam i nie chorować proszę Elżbieta Quote
Karilka Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 Hm. U mnie aktualnie jest 6 miesięczna sunia, która jest równie wszedobylska, niszczy wszystko co jej wpadnie pod łapska (3 pary butów [z czego 2 sama wyciągneła z szafki], 3 koce, wszystkie zabawki [skrzynka], dwie smycze, kaganiec, 3 moje torby, dwie torebki, kilka bluzek, rękawiczki, fotel..) a do tego poluje na ludzi chodzących sobie spokojnie po ulicy i robi inne dziwne ale baaardzo interesujące rzeczy;). Uwielbiam ten okres u dzieciaków... Jedyną metodą jest wybieganie i nauka współpracy. Innej opcji nie ma. Będzie dobrze;). Życze powodzenia i łącze sie w bólu! Pozdrawiam! Karina Quote
Madie Posted December 6, 2010 Author Posted December 6, 2010 A oto troche zdjęc meczacego dzieciaka;) [URL=http://img255.imageshack.us/i/har1.jpg/][IMG]http://img255.imageshack.us/img255/4949/har1.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img571.imageshack.us/i/har2d.jpg/][IMG]http://img571.imageshack.us/img571/5613/har2d.th.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img10.imageshack.us/i/har3.jpg/][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/7730/har3.th.jpg[/IMG][/URL] Quote
evel Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Madie, ja Ci bardzo polecam szkolenie przy użyciu klikera - fajna sprawa, kosztuje grosze a można idealnie wręcz (no, przy odrobinie refleksu ;)) wyłapać pożądane zachowania psiura :) Cała książka w wersji internetowej znajdowała się pod tym adresem: [url]http://members.westnet.com.au/b-m/[/url] ale mnie wyskakuje teraz jakiś błąd - zobacz, może u Ciebie zadziała, a jeśli nie, to książkę B. Waldoch można kupić za grosze :) Quote
yamayka Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Ostrożnie z wychwalaniem klikera. Fajne narzędzie, ale pod warunkiem że oszczędnie używane - faktycznie, przy wyłapywaniu małych elemencików konkretnego zachowania przydatne. Ale "zaangazowany" początkujący przewodnik oczarowany klikerem i ograniczający się głównie do tej metody może "przygasić" i fatalnie zanudzić młodego owczareczka. Gdzie w klikaniu miejsce na emocje...? Quote
Beta&Czata Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 "A oto troche zdjęc meczacego dzieciaka[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG]" Cudny. U ON-ków i DON-ków najbardziej lubię okres, gdy uszy zaczynaja żyć własnym życiem. Ależ ma potężne łapska Quote
evel Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 [quote name='yamayka']Ostrożnie z wychwalaniem klikera. Fajne narzędzie, ale pod warunkiem że oszczędnie używane - faktycznie, przy wyłapywaniu małych elemencików konkretnego zachowania przydatne. Ale "zaangazowany" początkujący przewodnik oczarowany klikerem i ograniczający się głównie do tej metody może "przygasić" i fatalnie zanudzić młodego owczareczka. Gdzie w klikaniu miejsce na emocje...?[/QUOTE] Dlatego nie napisałam "szkolenie stricte klikerowe" tylko "szkolenie przy użyciu klikera" ;) Ja tam chwalę psa nawet jak wyłapujemy fajne rzeczy klikerem, bo ona szybko "gaśnie" jak do niej nie mówię ;) Quote
Madie Posted December 15, 2010 Author Posted December 15, 2010 Uffff, a ja prawie nie wyrabiam z obowiazkami, dlatego przedlozylam chodzenie z mlodym na spacery nad wypisywaniem na forum. Niemniej mam teraz wolna chwile i troche podsumuje. Harley rośnie jak na drozdzach, mam juz problemy z podnoszeniem go. Musze go zwazyc ale mysle ze wazy okolo 16 kilo. Zaczynaja mu tez po bokach wychodzic zeby i daje to o sobie znac przez gryzienie wszystkiego co mu sie nawinie pod reke. Mielismy takze krotki epizod z gryzieniem sciany, ale odpowiedni preparat witaminowy zazegnal klopot. Udalo mi sie tez praktycznie wyeliminowac podgryzanie mnie. Niestety zasada ta dotyczy tylko i wylacznie mnie...Moj wspolokator nadal nie moze sobie z Harleyem poradzic a mi rece opadaja wrecz, kiedy slysze jakie *******y do niego gada albo jakim tonem." Dobry piesek, mily piesek, nie mozna gryzc pana, bo mi krzywde zrobisz .AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA PRZESTAN!!!!!!!" Potem zaczynaja sie skargi ze go nie słucha i ze on " nie umie tak ostro mowic do psa jak ja" Skutkiem tego wszyscy przedstawicie płci meskiej wchodzacy do domu, sa gryzieni po stopach, a Moj wspolokator dodatkowo ciagle obrywa po twarzy i rekach...Nie wiem juz jak mam do niego przemowic. Grrrrr.... Poza tym mlody strasznie tratuje jednego z kotów. Troche w tym winy i Dantego, bo jak Harley ziewa to np kotu zdarza sie mu wpychac glowe do pyska psa, a ten skwapliwie wykorzystuje to do gryzienia. Rytualem juz jest ze po powrocie ze spaceru harley rzuca sie w pogon za vbiednym kotem. Dlatego wprowadzilismy nowa zasade. Dopoki sie nie uspokoi i nie polozy, to stoje z nim na smyczy na przedpokoju i nie zwazam na to ze ciagnie. Potem czywiscie tez idzie za kotem ale juz spokojniej. Generalnie odciagny od footra za obroze albo kark i slowo nie wolno, dzialaj ale tylko za chwile, jakby cieszylo go uciekanie dalsze kota a jego pozniejsza gonitwa...Sama nie wiem czy dac im sie ustawiac samym czy jakos inaczej reagowac. Fakt faktem kre sie nie lała jeszcze, ani pazury nie zostały właczone do akcji, ale pies nie uwaza i czasami chodzi po kocie, a swoje juz wazy... Drugi kot od razu go sobie ustawil, ( nie wiem jak) ale jak tylko kot zeskakuje na podloge, to pies sie kladzie i grzecznie czeka az kot pojdzie sobie w inne miejsce. Generalnie ani go nie zaczepia ani poza okresowym szczekaniem ( na które kot reaguje natychmiastowym syczeniem i pies sie uspokaja) nic mu nie robi. Skakanie na ludzi tez jest problematyczne. Probuje sie z kazdym witac, i musze go krotko trzymac, bo podbiega i skacze na kolana. Nie w domu bynajmniej tylko na ulicy. Wtedy nie reaguje a komende siad, ani nie wolno. Zaczyna tez wszystko zzerac z ziemi. W szczegolnosci patyki, liscie, i papier...Nie jakas padline, restki itd, ale papierowe ulotki, paragony, smieci, tekture... Nie za wczesnie, jak cos porwie to nie lece za nim i jego zdobycza tylko wolam go do siebie kucajac i on zazwyczaj biegnac puszcza to co ma w pysku, siad ai dostaje ciasteczko. Na smyczy za to mowie zostaw, wyciagam z pyska. Ale sytuacja powtarza sie nagminnie. No i kradnie...Probuje chyłkiem zdejmowac zarcie w kuchni z blatu, poniewaz wie ze nie mozna mu lapami stawac, to skacze i w locie psykiem probuje cos ukrasc. Dzis ukradl kawalek pizzy, ale zostala mu ona zabrana i wyrzucona do kosza. Nie bedzie nagradzac takich zachowan. Dziwi mnie w sumie taka pazernosc, bo je tak czesto jak chce, i nikt go przy stole nie karmi. Z dobrych spraw, to juz od tygodnia nie zalatwil sie w domu ani razu:) Jestem dumna, bo czasmai naprawde dlugo wytrzymuje. Poza pogryziona sciana ( i wyrwanym kablem, ale nie zebami a przez zerwanie sie z miejscai bieg) nie jest nic zniszczone. Szczekania w domu (chyba ze na kota) nie zaobserwowalam. Nawet jak dzwoni domofon czy dzwonek to pies biegnie i nasluchuje ale nie szczeka ( co bardzo mnie cieszy). Tak samo wyglada sprawa z zostawaniem samemu - zupelnie mu to nie przeszkadza. Inna ciekawa sprawa to chodzenie z nim w rozne miejsca. Autobus, tramwaj, sklep, bank, kakadu, poczta - zadne problem. Jest psem idealnym. Grzecznie siada a potem sie kladzie i czeka. Jak sie bardzo znudzi to popisuje ale zaraz potem poglaskany jest psim idealem. Nie boi sie tez niczego. Petarda? Bardzo prosze. Wiertarka na korytarzu? Odkurzacz? Rura samochodu? Pisk hamulców? Tylko lekkie zdziwienie. Nie wiem sama czy to dobrze czy nie. Do innych psów leci jak to szczeniak, ale zawsze pytamy sie wlascicieli czy mzoemy podejsc. Jesi tak to Harley albo idzie sie bawic, albo z dystansem omija grzecznie psa. Zadnej krzywdy, zadnego podgryzania "zlosliwego", z innymi szczeniakami tarza sie w sniegu. Genralnie chetnie tez powraca na zawolanie. Nawet jak ma do wyboru, innego psa z ktorym prze chwila sie bawil albo mnie, to w koncu leci za mna az sie kurzy. Acha i jedzenie. Mozna zabrac mu z psyka doslownie wszystko. Pstatnio kupilam mu gicz cieleca, oddal bez protestu. Koty nawet jak podchodza obwachac czy podgryzc kawalek sa traktowane obojetnie. To samo z miska podczas jedzenia. A co do smiesznych ciekawostek...On sie chyba od kotów uczy...Jak go Dante kilka razy probował lapa capnac, to pies nauczyl sie tego, i teraz czasami jak inny pies do niego pdochodzi i chce sie bawic, to harley w Ramach takowej zabawy siada, podnosi łape i paca psa po glowie... Quote
Beta&Czata Posted December 16, 2010 Posted December 16, 2010 Fajnie, że koegzystencja kocio-psia się rozwija. Będzie dobrze także z tym kotem, którego teraz gania. U nas blisko 5 lat temu były razem kociak i szczeniak (kociak trochę starszy). Tego, co razem wyprawiały, nie da się opisać w trzech słowach. Njafajniejsze było, gdy sucz łapała kota w pół i ciągala po podłodze jak szmatę. A kocica była zachwycona i sama prowokowała. Po tych blisko 5-ciu latach nie wiem, czy kot jest bardziej psi, czy pies koci (poprzejmowały od siebie naprzemiennie niektóre zachowania - np. na dźwięk dzwonka, czy domofonu kot pierwszy pędzi do przedpokoju i mam wrażenie, że za chwilę zaszczeka). Pisz od czasu do czasu - fajnie się czyta. Pozdrawiam Elżbieta Quote
Madie Posted December 18, 2010 Author Posted December 18, 2010 Mandarynki, Pomidory, Banan, i suchy chleb (och tak!) sa super:) Sałata, Oliwki, kiwi (fuuuuuuuj), ogórek - nie smakują Harleyowi wcale. Mleko kocie też jest pro. jeśli się je odpowiednio szybko wypije z kociej miski, zanim Radek przyłoży w papę za te bezczelność. Na szczęście następstw biegunkowych brak. A poza tym wchodzimy w okres buntu i wrociło gryzienie listew ( dzis wyprobuje olejek cytrynowy) Zostawanie samemu w domu już fajne nie jest ( na szczescie wycia nie ma, ale trzeba się przepychać przez drzwi, bo zadne komendy nie działają) Pudła kartonowe, ksiazki pozostawione nisko i wszelkiego rodzaju papiery nadają się do rozszarpywania idealnie. Dodam ze zawartosc takowych pudeł lub pudełek lezy nietknieta. obok, ale z kartonów zostają skrawki nie wieksze niz moj kciuk, niezaleznie od ich rozmiaru. Dante nadal jest regularnie przeganiany po całym domu, tarzany, oblisniany, taszczony niemalze w pysku, deptany itp. Ale jak przybiegam mu na pomoc, przy wtórze szczekania Harleya i zalosnych kocich miaukow, to pomoc okazuje sie zbedna. Nie minie minuta jak Dante znow podchodzi do psa i ociera mu sie glowa o pysk, albo celowo wybiera sobie trase przez pokoj pod lapami psa. Mam dość, nie reaguje wiecej , i zobacze co będzie. Radek nadal zachowuje dystans i jesli mozna powiedziec, o kocie ze jest psi treserem to Radek taki jest. Wystarczy ze przejdzie obok psa, a ten napierw momentalnie siada na tylku, a zaraz potem sie kladzie. Co wiecej mlody zaczyna przejawiac kocie zachowania. Może sam opowie: Koty łażą po stole? Ja tez! Koty przeskakują z podlogi na parapet? Ja tez! ( nie wazne ze targam zaslone, obijam sobie kosci upadajac na podloge itd) Koty mogą siedzieć na blacie w kuchni ( w teorii to w ogole nie moga..)? Ja tez sprobuje. Fajnie się tez paca wyciagnieta łapą wszystko w jej zasiegu, tak jak robi to Radek z moim pyskiem, zawsze jak sie za bardzo zblize. Albo Dante jak na nim siedze. Dodam ze młody zaczyna otwierac zebami szafki w kuchni, i probuje ciagnac za uchwyt drzwiczek od lodowki. Tego sie pewnie od kotów nie nauczył, ale co tam. Bestia jest diabelnie inteligentna i leniwa. Jak wie ze np wspolokator da mu ciasteczko bez potrzeby wykonania komendy, to woli je zjesc lezac! Z reszta tak samo sie stoluje podczas posilku. Lezy na ziemi i polgebkiem wkladajac bokiem psyk do miski - zzera swoja porcje. Z dziwnych zachowan. Wszystko co jest dla niego cenne ( resztka kurczaka, kosc, nowe ucho do zabawy) młody zostawia na wersalce albo na kanapie. Poniewaz wie ze nie mozna mu na nie wchodzic, to staje przednimi łapami, wyrzuca to co trzyma w pysku na lozku i idzie np spac "do siebie". Nie zdaza sie to ze wszystkim przedmiotami, ale wlasnie z tymi najbardziej "ukochanymi". Ponadto jak przychodze do domu to zawsze mlody ma jakas sztuke mojej dziezy na ziemi. Nie je jej bynajmniej, nie gryzie tylko wtula w nia nos i na niej spij. Zastanawiam sie czy mu jakiejs koszulki nie zaczac zostawiac, bo tak to on sobie sam wybiera ( zawsze sa to moje rzeczy a nie wspolokatora) i sciaga z suszarki na pranie. Troche chaotycznie ale ciezko tak na biezaco opisywac co i jak, skoro spraw jest miliard:) Spacery mimo zimna nadal sprawiaja nam niesamowita frajde, w szczegolnosci mlodemu, ktory mzoe 2, 5 h przy najwiekszej sniezycy spedzic na dworze i tarzac sie w zaspach. Gorzej potem z wycieraniem a juz nie daj boze czesaniem! Jedna reka wyczesuje stwora, a druga podkladam mu pod pysk co i juz gryzaka, bo inaczej szczotka i moja reka traktowane sa jako przekaska. Postanowilismy tez ze wspolokatorem od polowy stycznia ( oboje bedziemy mieli sesje i wiecej czasu mimo pracy) wziac Harleya na szkolenie. Nie wiemy jeszcze czy bedzie to "psie przedszkole" czy raczej jakas indywidualna osoba, ale mysle ze wszystkim nam sie to przyda. Wtedy młody skonczy tez ok. 4 miesiace, wiec to chyba dobry czas, na wprowadzenie bardziej formalnej nauki niz ta ktora ma u mnie. A dzis naładuje aparat i troche zdjec podwórzowych zrobie:) pozdrawiamy Quote
Beta&Czata Posted December 19, 2010 Posted December 19, 2010 Czata jedała wszystko, oprócz cebuli, cytryny (z cukrem jadała) i nie przyprawionej sałaty. Pewnie dalej by tak było, gyby nie fakt, że od kilku lat tylko i wyłącznie RC Intestinal. Po każdej innej karmie lub smaczku "ludzkim" typu kawałeczek mięsa, jakiś owoc, kruche ciastko megasensacje żołądkowe. Ale jak coś ukradnie - jakoś jej nie szkodzi. Kradnie coraz mniej, bo tylne łapy słabe i nie może sięgnąć na stół lub kuchenny blat. Ale cóż - w końcu ma już piętnasty rok... Psie przedszko9le to chyba niezły pomysł (pies mojego brata chodził do takiego kilka miesięcy, żeby socjalizować się z innymi psami i ludźmi i utwalać przywoływanie. To wielkie bydlę, na 10 m-cy i waży ponad 45 kg - ludzie się go boją, więc brat trenuje z nim przywołanie ile się da, nawet w największym rozporszeniu. W 98% już przybiega. Ja myślę, że z tym tarmoszonym kotem to już jest przyjaźń, a będzie wielka miłość. Z tego, co piszesz, wydaje mi się, że obu chłopakom takie zbliżenia bardzo odpowiadają (gdyby było inaczej, kot siedziałby obrażony na szafie). Pozdrawiam Elżbieta Quote
Madie Posted December 21, 2010 Author Posted December 21, 2010 Elżbieto, przepraszam za off-top ale mam takie pytanie, jako że Ty także posiadasz owczarki. Jaką karmą karmisz swoje psy? Ja teraz jestem na RC dla szczeniąt owcZarów i na DOG Chow dla ras duzych, ale pierwszego zbyt chętnie młody nie je, a po drugim sie strasznie zaczyna drapać ( wczorajsza opinia weterynarza). Pozostaj gotowanie, co tez robie, ale nie mam czasu gotowac 3 razy dziennie... Quote
evel Posted December 21, 2010 Posted December 21, 2010 Dog Chow to trochę lepsza marketówka, ale nie warto tym karmić psa. RC jest za to przereklamowany ;) Cena (kosmiczna zresztą) wcale nie idzie w parze z jakością, niestety. Próbowałaś karmy Brit? Jest dość tania ale dobra, nawet dla wrażliwych psów. Edit: z dobrych karm wymieniane są jeszcze Purina Pro Plan, Bento Kronen, Nutra Nuggets (? jakoś tak :lol:), Acana... Trzeba testować, żeby wybrać tę właściwą ;) Quote
Beta&Czata Posted December 21, 2010 Posted December 21, 2010 Madie napisał(a):Elżbieto, przepraszam za off-top ale mam takie pytanie, jako że Ty także posiadasz owczarki. Jaką karmą karmisz swoje psy? Ja teraz jestem na RC dla szczeniąt owcZarów i na DOG Chow dla ras duzych, ale pierwszego zbyt chętnie młody nie je, a po drugim sie strasznie zaczyna drapać ( wczorajsza opinia weterynarza). Pozostaj gotowanie, co tez robie, ale nie mam czasu gotowac 3 razy dziennie... Moja staruszka jest już na karmie weterynarynej, a młodsza je Nutrę. Jak Czata była młoda - nie było specjalnego wyboru, jadła Eucanubę dla owczarków, kupowałam u veta. Młoda też dostawała w pierwszym roku życia to samo tylko w wersji junior, poźniej przeszła na nutrę, bo cena RC Intestninal dla Czaty skutecznie wybiła mi z głowy fanaberie żywieniowe. Ja nigdy nie gotowałam psom - ledwo wyrabiałam się, żeby ugotować rodzinie. Quote
Madie Posted January 24, 2011 Author Posted January 24, 2011 Minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu. Harley rośnie i jest przeuroczym, energicznym i coraz bardziej opanowanym szkrabem. Problemy nadal mamy, ale sukcesów nie brakuje. Harley opanowal idealnie jezdzenie spokojnie i przy nodze kazdym srodkiem lokomocji, teraz wita sie z ludzmi na ulicy 1/10 a nie co i rusz jak bylo wczesniej, potrafi pieknie sie bawic z psami, a co wazniejsze rozwinelo sie w nim wreszcie zamilownie do noszenia roznych rzeczy w pysku. Na razie nie ucze tego na sile,ale potrafi przejsc caly park ze swoim ulubionym "patyczkiem", ostatnio przynosi mi torbe za uszy do trzymania z przedpokoju. Chyba niestety nie jestem najlepsza osobą do szkolenia go samodzielnego, bo nadal nie potrafie wyelimonowac pewnych rzeczy. Postanowilam wiec zaprosic szkoleniowca do siebie, i jakis 2, 3 miesiace zrobic z nim i Harleyem jak sie uda kurs PT. Moze potem przy "okresie buntu" bedzie łagodniej to wszystko przejsc. Aco do spraw medycznych to, Harley teraz przesmiesznie wyglada bo wymienia zeby i rosną mu po dwa kły np:), karma RC German S. jest tym czego szukalismy, młody ma niestety młodziencze zapalenie skroy ale dostal antybiotyk i powinno byc ok za okolo 3 tygodnie, no i moje młode przekroczyło 20kg wagi:) Pozdrawiamy, bedziemy na biezaco opisywanie szkolenie. Quote
Beta&Czata Posted January 24, 2011 Posted January 24, 2011 Toż to już całkiem poważne psisko. Jest rozbrajający z tym owczarkowym spojrzeniem. Życzę sukcesów w szkoleniu i z niecierpliwoścą czekam na relacje. Quote
Madie Posted January 24, 2011 Author Posted January 24, 2011 Sama nie wiem mam mieszane uczucia... Pani niby fajna.Miala jakies papiery, doswiadczenie,wlasne stwory itd.Harley ja polubil A L E - kazala kupic kolczatkebo ponoc bez niej nie nauczy sie psa wykonywac tegona smyczy czego bedzie chciała - no i kwestia bicia...mam Harleyowi strzelac w pysk(!) co rpawda nie jakos straszni mocno, jak zrobi nagimnnie cos co mi sie nie spodoba+ inne biciowe teoretycznie niegrozne metody. Nie wiem...Jakos nie widze siebie dajace mlodemu po pysku celowo... Zupelnie subiektywnie zdenerwowały mnie hasła typu: " Pani jeszcze zuplenie nic nie wie" " bedzie sie pani jeszcze duzo uczyc bo to sa skzole bledy, ale przeciez NIE MOGLA pani o tym wiedziec " , " nie nie nie, ten szkoleniowiec sie pomnylil" itd. Musze to powaznie przemyslec. Ewentualnie czy ktos zna dobregoszkoleniowca ( w sensie sprawdzonego) z Warszawy? Quote
karjo2 Posted January 24, 2011 Posted January 24, 2011 Uciekac jak najdalej. Dla info potencjalnych klientow daj znac, kto to taki madry inaczej... Jak Wawa, to odezwij sie do Berka na forum i http://www.aki.pl/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.