tatankas Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Nutusia napisał(a):Jak się ma psa uciekiniera, to jednak warto być obeznanym. Jak to mówią "był czas przywyknąć". Mi pies zginął raz w życiu (zresztą boksiowa sunia). Było to dobrze ponad 10 lat temu, gdy o dostępności sieci i jej możliwościach można było tylko pomarzyć. Poruszyłam nawet radio i telewizję - Nutka znalazła się dzięki temu już po niespełna 14 godzinach. Najgorszemu wrogowi nie życzę, by poczuł to, co ja czułam przez te kilkanaście godzin od niedzielnego wieczora do poniedziałku, do godziny 12-tej, gdy zadzwonił Pan, który dał jej schronienie dwie ulice od domu... Pies uciekinier bez adresówki... jak tu nie wpaść w irytację?... Miałaś szczęście,mi też wtedy(10 lat temu) roczna sunia( też bokserka zaginęła,poleciała za psem i nie mogłam jej dowołać.Nie było jej trzy miesiące.Już straciłam nadzieję,sama nie miałam jeszcze wtedy kompa,nie było chipów,o adresatkach w ogóle nie słyszałam.Ogłoszenia były tylko na kablówce regionalnej i w mieście,ale później się okazało,że pies został przygarnięty jakieś 10 km za moim miastem,czyli między Policami a Szczecinem,na Szosie Polskiej,od ludzia do ludzia poszła fama i się pies znalazł,nie wiem,czy miałam farta,czy po prostu mieli dość suczki z cieczką. Teraz mój następny rudzielec już ma chipa i dwie adresatki na dwóch obróżkach,które nosi.Do tego chodzimy na szkolenie,aby była posłuszna i by można ją było ładnie odwołać.Faktycznie wielu ludzi nie wie jak szukać i każdy zasługuje na drugą szansę. Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 atak był delikatny. Piesio trochę się potrząchał. Pani miała z nim jechać do weta. Jeśli właściciel nie podpisze zobowiązań do zabezpieczenia psa pies zostaje u "nowych" tak ustaliłam, a ja im już pomogę gdyby doszło do sądu! Quote
Agnezia Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 O kurczę to dobrze, że będzie miał kontynuowane leczenie, zanim zostałby zdiagnozowany mogło by trochę minąć. Szkoda nowego domku, ale to był tylko jeden dzień więc mam nadzieję, że nie przeżyją tego bardzo:roll: Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Aneczka&Sułtan napisał(a):atak był delikatny. Piesio trochę się potrząchał. Pani miała z nim jechać do weta. Jeśli właściciel nie podpisze zobowiązań do zabezpieczenia psa pies zostaje u "nowych" tak ustaliłam, a ja im już pomogę gdyby doszło do sądu! no dobra. To mówisz, że o 13.00 stare DS ma być u nowego DS? Quote
Nutusia Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Nic to - Ania zda egzamin śpiewająco i kiedyś ustanowi odpowiednie prawo dla niekumatych właścicieli :) A tymczasem inna boksiowa bida może superancki domeczek znajdzie, bo jak to w życiu bywa: nie ma tego złego... Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 tak. mają do mnie zadzwonić. dziewczyny właśnie dzwoniła do mnie Pani zainteresowana adopcją dużego psa szwajcarskiego :D podobno ktoś kto robił na gumtree ogłoszenie dla mnie o boksiu robił też to drugie :) kurcze mam jakąś złotą passę ostatnio. Oby nie minęła. no i nie napisałam o co chodzi z tym psem. numer w ogłoszeniu nieczytelny. Pani fajna i obeznana z rasą. Jeśli ktoś kojarzy tego psa - znaleziony w Otwocku to dajcie mi namiar na osobę u której jest. Quote
Nutusia Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Aneczka, Ty się na razie zajmij... prasowaniem bluzki na egzamin :) a jutro zajmiesz się od samego rana złotą passą! Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Atomowka napisał(a):Boks ma u Ciebie czas do nd ta? Miejmy nadzieję,że do tego czasu ktoś się zgłosi. Robie mu gumtree gemtree robiła Atomówka :) Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 z tych emocji to i stres przed egzaminem mi minął. Idę jeszcze poczytać... Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Kociabanda2 napisał(a):gemtree robiła Atomówka :) dobra to późnej do niej napiszę wieczorem Quote
Kapsel Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Agnezia napisał(a):O kurczę to dobrze, że będzie miał kontynuowane leczenie, zanim zostałby zdiagnozowany mogło by trochę minąć. Szkoda nowego domku, ale to był tylko jeden dzień więc mam nadzieję, że nie przeżyją tego bardzo:roll: i doświadczenia juz nabiorą. Nowi Państwo zapewne wiedzieli, że może znaleźć się właściciel, prawda? Chcę tez nadmienić, że zwykli ludzie naprawdę są laikami w takich sprawach, choć maja wielkie serca. Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 ja zaraz napiszę jej maila i niech się do Ciebie odezwie potem. Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 wiedzieli ale wierzyli, że się nie znajdzie Quote
Kapsel Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Aneczka&Sułtan napisał(a):wiedzieli ale wierzyli, że się nie znajdzie Trudno.... ale boksi które pragną domeczku a właścicieli nie maja jest dużo. Może pomoga kolejnej biedzie? W SOS jest ich tyle, że głowa boli, a każde z nich czeka na swoją szansę :shake::roll: Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Kapsel napisał(a): Chcę tez nadmienić, że zwykli ludzie naprawdę są laikami w takich sprawach, choć maja wielkie serca. Zgadza się dlatego uważam, że i właścicieli i nowych DS zawsze warto szukać też tradycyjnymi metodami. Niemniej jednak jak ktoś ma chorego psa uciekiniera i nawet mu adresówki na obroży nie zawiesi, a na dokładkę nic nie robi by go znaleźć (bo przepraszam nie uwierzę, że go w ogóle szukali skoro mieli nasze plakaty tuż pod nosem i dopiero ich sąsiad musiał zadzwonić, bo oni ich nie widzieli) to mnie już k... krew zalewa. Trudno chyba o bardziej tradycyjną metodę poszukiwań jak plakacik (i to kolorowy i ze zdjęciem), a tego akurat między Jabłonną a Legionowem nie brakowało (czyli dokładnie tam skąd przyszedł pies i gdzie jest jego stare DS). Osobiście z TZem Ani obwiesiłam ten odcinek i to nie tylko na słupach i przystankach (no stamtąd to ktoś mógł zerwać czy zamoknąć mogły), ale też za szybami w sklepach i barach. Sąsiad tych ludzi jakoś bez problemu trafił na plakacik choć on pewnie psa nie szukał. Nie wiem. No moim zdaniem to jednak ciut więcej niż niewiedza, czy nieumiejętność szukania. Po prostu go nie szukali. Z drugiej strony pies był zadbany, leczą też jego padaczkę, robili operację tej nogi (nie wiem co mu w nią było, ale pewnie nie mało wydali by pies miał sprawną nogę).... Totalnie nie wiem co o takim DS myśleć. Zresztą nie ważne. Teraz czekamy do 13.00. Zobaczymy jak to dalej się potoczy. Quote
Neigh Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Podpisuję się pod tym co powyżej. Właścieli mojej jamniczej znajdy też znalazła sąsiadka, która przeczytała ogłoszenie w lokalnej gazecie........ Nikt mnie nie przekona, ze jeśli ktoś umie czytać i pisać, to nie wpadnie na pomysł ogłoszenia na słupie. Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 ja też. skoro ja mogłam włożyć tyle serca w poszukiwanie jego właścicieli to oczywiste jest dla mnie, że właściciel powinien na głowie stanąć jak zgubi ukochanego psa. no ale cóż było robić, chyba najlepiej dla niego jak wróci do "starych". wiecie co mnie martwi, że na facebooku "boksiarze" pisali, że to norma, że boksy uciekają. Tak się zirytowałam, że napisałam ostro kilka słów, włącznie z tym, że wnioskuję, że ich zdaniem powinnam go puścić wolno. Skoro spitolił to niech wraca! to jest przerażające jak ludzie bagatelizują problem. Nie chcę myśleć co by się stało gdybym go nie przygarnęła. chory pies na mrozie... to niewyobrażalne! Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 nawet jak sami nie wieszali to wystarczyłoby, by chodzili po okolicy przy domu szukając go i nie ma siły by nie napatoczyli się na żaden z naszych plakatów. Tylko na tym odcinku drogi powiesiliśmy ich mniej więcej 25-30. Quote
Kapsel Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Byłaś bardzo dzielna!!!!! Wielki Szacun dla Ciebie, że go przygarnęłaś :modla::modla::modla::cool2::Rose: Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 [quote name='Aneczka&Sułtan']ja też. skoro ja mogłam włożyć tyle serca w poszukiwanie jego właścicieli to oczywiste jest dla mnie, że właściciel powinien na głowie stanąć jak zgubi ukochanego psa. no ale cóż było robić, chyba najlepiej dla niego jak wróci do "starych". wiecie co mnie martwi, że na facebooku "boksiarze" pisali, że to norma, że boksy uciekają. Tak się zirytowałam, że napisałam ostro kilka słów, włącznie z tym, że wnioskuję, że ich zdaniem powinnam go puścić wolno. Skoro spitolił to niech wraca! to jest przerażające jak ludzie bagatelizują problem. Nie chcę myśleć co by się stało gdybym go nie przygarnęła. chory pies na mrozie... to niewyobrażalne! Pewnie zamarzłby jeszcze tej samej nocy... Ciekawe jak długo on się błąkał. Daleko przecież nie zaszedł! No a wyczerpany był, bo padł u Was totalnie. Jak tylko dostał ciepły kąt do zasnął jak zabity i przecież bardzo długo spał. Robił wrażenie bardzo zmarzniętego i zmęczonego, ale sądząc po tym jak daleko odszedł od domu i z tego, że tego samego dnia był widziany jak szedł tą drogą w naszą stronę to pomyślałabym, że zgarnęłaś go z ulicy tego samego dnia, w którym wyszedł z domu... Ten chłód go tak zmordował? albo stres? i dokąd on się wybierał właściwie, bo kierunek obrał od a nie do domu? Quote
Nutusia Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Kociabanda2 napisał(a):nawet jak sami nie wieszali to wystarczyłoby, by chodzili po okolicy przy domu szukając go i nie ma siły by nie napatoczyli się na żaden z naszych plakatów. Tylko na tym odcinku drogi powiesiliśmy ich mniej więcej 25-30. Może wyszli z założenia, że co będą chodzić w taką podłą pogodę. Jak psu tyłek zmarznie - sam wróci. Może Ty go Aneczko po prostu... za szybko znalazłaś?... :) Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 [quote name='Kapsel']Byłaś bardzo dzielna!!!!! Wielki Szacun dla Ciebie, że go przygarnęłaś :modla::modla::modla::cool2::Rose: taaa... chyba niespełna rozumu! :D wziąć boksa do bula. Ale mam serce miękie jak wata. No po prost jedno spojrzenie i był mój. mało tego tęskno mi za dzieciaczkiem :D Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Nutusia napisał(a):Może wyszli z założenia, że co będą chodzić w taką podłą pogodę. Jak psu tyłek zmarznie - sam wróci. Może Ty go Aneczko po prostu... za szybko znalazłaś?... :) :D no tak. To wszystko by wyjaśniało :D Nadgorliwa baba i tyle :megagrin: :megagrin: :megagrin: Po coś go brała? Przecie pogoda ładna, to normalne, że pies łazi sobie samopas bez właścicieli. Niepotrzebnie się wcinałaś :eviltong: Quote
Aneczka&Sułtan Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 [quote name='Kociabanda2']Pewnie zamarzłby jeszcze tej samej nocy... Ciekawe jak długo on się błąkał. Daleko przecież nie zaszedł! No a wyczerpany był, bo padł u Was totalnie. Jak tylko dostał ciepły kąt do zasnął jak zabity i przecież bardzo długo spał. Robił wrażenie bardzo zmarzniętego i zmęczonego, ale sądząc po tym jak daleko odszedł od domu i z tego, że tego samego dnia był widziany jak szedł tą drogą w naszą stronę to pomyślałabym, że zgarnęłaś go z ulicy tego samego dnia, w którym wyszedł z domu... Ten chłód go tak zmordował? albo stres? i dokąd on się wybierał właściwie, bo kierunek obrał od a nie do domu? on zwiał w piątek rano. długo się nie błąkał. ale ta łapa i choroba, zimno - wystarczyło. Podobno rano jak jego Pan wyjeżdżał z domu przemknął w bramie i w długą. Podobno często wybiegał za bramę ale zaraz zawracał. Państwo przez trzy dni mieli otwartą bramę i liczyli, że wróci. Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Aneczka&Sułtan napisał(a):on zwiał w piątek rano. długo się nie błąkał. ale ta łapa i choroba, zimno - wystarczyło. Podobno rano jak jego Pan wyjeżdżał z domu przemknął w bramie i w długą. Podobno często wybiegał za bramę ale zaraz zawracał. Państwo przez trzy dni mieli otwartą bramę i liczyli, że wróci. ach tak :roll: Chyba coś kierunek jednak pomieszał, bo zamiast wracać oddalał się od domu. Miał szczęście chłopak, że na Ciebie trafił. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.