Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sunie rewelacja. Gonią się jak wariatki po całym ogrodzie. Są prawie w jednakowym wieku, tylko Foka mała, a SONI duża. Dzisiaj druga sucz takie dostała imię. Mąż wymyślił, twierdzi, że to od Sonic, dźwięku, bo śmiga przez ogród z prędkością ultradźwiękową ;)
Foka jest bardzo entuzjastyczna, aczkolwiek jak Soni pędzi to ją trochę opieprza (szczeka) po czym włącza się do biegu i psiaki zamazują się w oczach ;)
Pierwszego dnia Soni pogoniła Shishę po ogrodzie, ale następnego Zeus był ze mną na odwiedzinach w budce i patrzyła się na niego i nic...

Soni dalej jest mega strachulcem. Uwielbia zabawę - ja jestem z jednej strony domu, ona z drugiej, po czym gdy przechodzę na jej stronę, ona zwiewa na druga ;)
udaje się dawać jej karmę po parę ziarenek z ręki - na ziemię, siedząc 30 cm od niej - ale tylko gdy jest w "budce". Piszę w cudzysłowie, bo budka się jej nie spodobała i wybrała sterty desek i palet na schronienie, mąż jej to poprawił, daliśmy jej kocyk i misia i tam włazi.

Mało je. Mały kubek karmy i to tylko wieczorem... gdy zostawiam karmę w misce na dzień to leży nietknięta do wieczora... Foka je więcej.

Nawiedzamy sunię kilka razy dziennie z mężem na zmianę. Udało się ją głaskać, ale cały czas patrzy na nas z niepokojem...
Przy łapaniu w przytuliska sunia zwiewała przed dogoCiotkami, wreszcie capnięta - zrobiła kupę pod siebie.. Ona nigdy nie była wyprowadzana, nie miała obroży na szyi.. już wiem, że to ewab z Tż wiozła ją z Kielc do Krakowa (dzięki!!!) i właśnie Tż został ugryziony przy zakładaniu obroży.... Dzikusek i tyle.... wydaje mi się że jest coraz lepiej, ale do "oswojonego domowego piesa" jeszcze jej daleko.
Dalej nie była u weta, nie była wykąpana.. mąż twierdzi, że jak zrobimy to na siłę to "padnie na zwał", więc robimy małe kroki w zaprzyjaźnianiu.

Jeżeli ktoś ma jakieś doświadczenie z oswajaniem dzikuska to proszę o wszelkie sugestie. Dużo do niej mówimy, podchodzimy łagodnie, często na kucąco patrząc w bok... czasem idę do niej z Foką, żeby widziała, że jestem fajna, głaskam i przytulam...

cyknęłam parę fotek w ogrodzie, ale sunia zazwyczaj w ruchu, więc marna jakość.. postaram się na dniach o coś lepszego..

  • Replies 106
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wpadłam :) i będę podczytywać co tam u suńki słychać. Trzymam kciuki żeby strachulec szybko się otworzył, a Wam życzę dużo cierpliwości i wytrwałości.
Od jednej z dogomaniaczek słyszałam że łatwiej jest dziukusa do smyczy przyzwyczaić tak, że przypinasz jej smycz do obroży i zostawiasz ją z tą smyczą i ze swoją drugą sunią, jak będą razem biegać i druga sunia będzie się bawić tą smyczą (będą się przeciągać, szarpać itd.) to Soni się przyzwyczai do niej łatwiej i będzie jej się dobrze kojarzyć.

Posted

zdjęcie Soni jeszcze w Rachowie.. w tych ślepkach się zakochałam.. fotki od nas będą na dniach, gdy młoda ograniczy trochę prędkość na działce ;)

...myślałam, że się posikam ze śmiechu widząc Fokę na środku ogrodu trzymającą w paszczy Pana Misia, którego dostała Soni. Miś prawie większy od Foki, ale musiała ukraść ;) I oczywiście karma z miski Soni jest dużo lepsza od tej którą ma Foka ;)



Posted

Co do oswajania dzikusa to ponoć dobrze robi ignorowanie psiaka - jak wychodzicie to nie zwracać na Młodą uwagi, ale spędzać jak najwięcej czasu w jej pobliżu. Jeśli tylko sama okaże zainteresowanie to nagradzać i to czymś naprawdę smakowitym.
Co do smyczy to bardzo dobry pomysł, żeby puścić Młodą z luźną smyczą albo można też spiąć dwie dziewczyny razem - tak robił Cesar i działało ;)

Posted

Wikend mimo mycia okien i innych domowych działań zaowocował w duże postępy z Soni.

Ogólnie sunia po ponad tygodniu z nami nadal była spańkowana.. w sobotę uwiązaliśmy ją.. bo ogólnie tydzień poszedł na straty bo pędziła jak wiatr przez działkę i tyle jej widzieliśmy.. więc z oswajania / przyzwyczajania nici.
Nie zdecydowałam się jej złapać i wsadzić do domu, bo nie jest szczepiona i boję się, że ugryzie dzieciaki.. a do weta narazie nie mam jak jej wziąć, bo musiałabym to zrobić siłowo i nie ufam jej na tyle (ucieczka, gryzienie).. poza tym najpierw odrobaczenie, po 2 tyg szczepienie więc i tak lipa... każdy dzień jej uwiązania mnie boli, ale stwierdziłam że w tym momencie to najlepsze rozwiązanie. Uwiązana jest od popołudnia w sobotę, a już zrobiliśmy "kroki milowe" w zaprzyjaźnianiu...

...udało mi się sunie wymacać i wymiziać..!!! kilka razy !!!
jeżeli chodzi o odżywienie to prawie ok, czuć poszczególne kosteczki i kręgosłup, ale nie jest to szkielet.. je ładnie, a jak ugotowałam kurczaka to w ogóle było z rączki :)
sierść skundlona na potęgę, trochę muszę podziałać z nożyczkami.. ale narazie przyzwyczajamy do szczotki i grzebienia.. i tutaj pierwsze postępy uczynił mąż :) grzebień muszę kupić fachowy, bo psiaka z takimi kudłami jeszcze nie miałam ;)

Próbowałam Soni przepinać na smycz-linkę, żeby ją "wyprowadzać" po ogrodzie, ale ona boi się smyczy, po prostu się kładzie i ani rusz. I potrafi tak długo ;) nawet smakołyki jej nie ruszają.

W ogóle widać, że jest... dzika. Nie wiedziała co to dotyk człowieka, głaskanie.. obecnie jak nas widzi
1. czeka niepewnie
lub
2. popiskuje i próbuje się chować
ogon ZAWSZE podkulony, nie widziałam ani jednego merdnięcia.

Gdy łagodnie podejdzie się do suni i zacznie się ją miziać to mruży oczy ale też po paru minutach.. wcześniej jakby się zastanawiała o co chodzi ;) i nie wiedziała czy to sprawia jej przyjemność czy nie. Ale wtula się pycholem w rękę, a wczoraj więczór położyła się przy mnie i dawała brzuchol do głaskania :)

...niestety Zeus miał wypadek w niedziele.. wrócił do domu pokiereszowany, w ogóle nie mógł stanąć na jednej stronie ciała.. myślałam, że potrąciło go auto.. pojechałam z nim na dyżur w Krakvecie, trafiłam na samego dr Orła, który oświadczył mi, że Zeus się bił.. czy z innym kocurem, czy z kuną.. ma dziurę na lewej łopatce szerokości 1,5 cm.. gryzioną. i na głowie mniejszą... rozerwanego pazura.. w ogóle wyglądał jak nieboskie stworzenie. Rany oczyszczone, dostał antybiotyk i p/zapalny. Dałam mu od siebie krople do oczu, bo mu zaczęło konkretnie ropieć.
Ale zbiera się chłopak, dzisiaj rano ulokował się w łóżeczku szczebelkowym Majci, do którego musiał wejść od góry tj wskoczyć. Więc łapy zaczynają działać... :)
ale napędził mi chłopak stracha...

Foka ma takie fotki z Shishą z wikendu, że padniecie! muszę tylko znaleźć chwilę żeby to wrzucić...

tyle u nas.

Posted

uwaga.. wczoraj :) właśnie wczoraj :) SONI PIERWSZY RAZ ZAMERDAŁA OGONEM NA MÓJ WIDOK I PRZYJĘŁA POZYCJĘ DO ZABAWY przy tym popiskując :) :) :)
a wieczorem SZCZEKAŁA na różne różności :) także widać że poczuła się pewniej u nas... jestem przeszczęśliwa.
Teraz trochę mam zajęć przedświątecznych, ale może się uda skoczyć do weta na dniach, najpóźniej po Wielkanocy.

...a Foka.. franca.. obudziła mnie dzisiaj w nocy chuchaniem z pysiora na mój nos... pościel nie jest wystarczająco wygodna, więc piesio leżał na podusi ;)

Posted

Bardzo się cieszę że są postępy :loveu: :multi:
Ona się musi nauczyć wszystkiego od początku, od szczeniaka mieszkała w budzie, a jedyny jej kontakt z człowiekiem był wtedy, gdy wraz siostrami była karmiona. Podejrzewam że nigdy nie była głaskana ani przytulana, nie wie jak fajny może być człowiek :-(
Jeśli nie będziesz przed świętami u weta z sunia to chociaż może podjedź sama po tabletki na odrobaczenie dla niej i ją odrobaczcie teraz, a po świętach szczepienia.

P.S czekamy na nowe zdjęcia :)

Posted

hej, ale problem w tym, że nie wiem ile futrzak waży i nie jestem w stanie tego stwierdzić.. a że farmaceutka z zawodu ;) to dawka musi być dobrana do wagi ciała, bo nie chce suni przytruć :) stąd konieczność wizyty u weta i zważenia jej... no i myślę jej może jakiś frontline kupić (ale podać po kąpieli.. która może w święta?).

ogólnie... rewelacja !!!!
dzisiaj spuściłam Soni.. zaskoczona.. ale jak załapała że nie ma sznurka, to znowu zaczęła osiągać prędkość dźwięku ;) ale !!!! i tu HURRAAA przychodziła na wołanie i mizianie, a potem znowu szalony bieg ;)
super reaguje na mnie i na moją mamę.
Mąż ją mizia i czesze, ale zawsze jeszcze się przy nim cofa i ogon podkulony. Nie merdała jeszcze na niego. Ale zależy mu więc pewnie do tego dojdą razem :)

ogólnie planuję zaprzestać wiązania po świetach (będę wiecej w domu i spędzimy z nią więcej czasu, bo w tygodniu dużo pracuję)...

SONI boi się postawy wyprostowanej.. także nad tym też pracuję..

ale ogólnie wydaje mi się że kroki stawiamy milowe :)

obiecuję fotki, robiłam już jakieś ale wtedy się chowała, spróbuję na dniach strzelić coś weselszego...

Zeus lepiej :) już kuśtyka po całym domu.

Posted

Byliśmy z Soni u weta !!! :)
byłam w szoku.. wzięłam Soni na ręce i niosłam dookoła domu do auta (opcja chodzenia na smyczy narazie nam nie wychodzi.. zdecydowanie) młoda miała smycz jedynie dla bezpieczeństwa. W aucie bardzo grzecznie leżała mi na nogach, u weta 100% kultury, pozwoliła sobie w paszczę patrzeć, oglądać futro etc.

Okaz zdrowia. Wiek oceniony na faktycznie 8-miesięcy. Wet nie znalazł pchełek więc powiedział, żeby narazie nic nie dawać. Dostała tabl na robale a za 2 tyg powtórka.
Powiedział, że nie trzeba kąpać.. w sumie była czesna codziennie przez ostatnie kilka dni. I ładnie pachnie bo na polku jest...
Uszy w super stanie..
ogólnie ok.
Zwrócił mi tylko uwagę na pielęgnację okolic tyłka ;) żeby wyciąć jej sierść w okolicach odbytu jak już pozwoli sobie zaglądać pod ogon ze względu na "zlepy kałowe".. gdy wróciliśmy do domu, miziałam młodą no i oczywiście musiałam zajerzć pod ogon.. i szok w trampkach ;) mało estetyczne zwisy twardych jak kamień kup osadzonych na sierści... zaczęłam wycinać, ale młoda była już trochę niespokojna więc odłożyłam to do dzisiaj po południa... ale w ogóle nie wiedziałam, że się tak może dziać. A zdarza się, że bez pielęgnacji dochodzi do zatkania odbytu!
także bierzemy się za młodą ostro :)
U weta miała temp 40 stopni.. także muszę zmierzyć dzisiaj i jutro. To raczej ze stresu, ale pasuje sprawdzić.

Posted

z okazji Wielkanocy ciepłe pozdrowienia ślą Ciotkom zwierzaki :)


Foka z Basiulą


Foka i Zeus ugniatają torbę na zakupy ;)


duszenie Shishki ;)


poprzedni zamach Shisha przeżyła, więc Foka probuje dalej...

a teraz fotka - perełka

..i uwierzycie, że jej naprawdę było tak wygodnie!!!!?!?!!!!! spała z mężem dobre pół godziny w ten sposób ;)

Posted

a teraz.. nasza nowa towarzyszka życia.. i pochodzenie jej imienia...


SONIC... dźwięęęęęęęęęęk ;) to fotka następnego dnia po przyjeździe do nas... to pies? to samolot? to... SONI.

a to już z Wielkiej Soboty
- koleżanki...




a tu Soni w całej krasie ;)

Posted

Jaka ona jest piękna po wyczesaniu :loveu::loveu::loveu: i ten szczęśliwy pysiolek :multi:
Mając przed oczami tamtego mega wystraszonego psa z przytuliska jestem Ci Magda niezmiernie wdzięczna że zdecydowałaś się dać dom psu o którym tak na prawdę nic nie wiedziałaś, nawet jak wygląda do końca :Rose::Rose::Rose:

Posted

to ja dziękuję, bo Soni jest wspaniała :) jeszcze nad sobą pracujemy, ale myślę, że super się wpasuje w nasze "stado" domowe..

a wyczesywanie - z ilości sierści jaką wyczesuję można robić poduszki ;) sunia stoi grzecznie, ma jedynie obawy przed ruszaniem brzuchola :) tyłek udało mi się doprowadzić do porządku...

miałam ją kąpać w Święta, ale padało i to nie miało sensu.. może w wikend majowy.. :)

została niunia już spuszczona z uwięzi :) lata jak postrzelona, uwielbia śmigać przez działkę, albo z Foką... ale przychodzi na miziołki :) a jak wybieram się do domu, to popiskuje.. ale sama jeszcze nie chce wejść. Poczekamy. Czas tutaj działa najlepiej...

Zeus dalej kuśtyka. Ale wariat już na pole chce wyłazić i miauczy przenikliwie przed drzwiami od tarasu... niedobra Pani nie wypuszcza.
jak za tydzień dalej nie będzie stawiał tego łapska to idziemy na rtg.

  • 2 weeks later...
Posted

trochę mam ostatnio mało czasu... ale żeby Ciotek nie zaniedbywać to szybkie newsy..

Shishka została wysterylizowana w sobotę za niebotyczną kwotę 180 zł. Ale niestety nie mam czasu i możliwości jeździć "dalej" żeby było "taniej"... najważniejsze że kocisko dochodzi do siebie i wszystko ok.

Foka franca wcięła jakiegoś zdechłego ptaka którego wygrzebała gdzieś na ogrodzie.. tzn przyłapałam ją jak ssała kosteczkę nogi ;) no więc dziewczyna jest już po odrobaczeniu, a jak minie bezpieczny okres to też czeka ją sterylizacja.
Jeżeli dostanę zwrot z podatku na dniach to jeszcze w tym miesiącu dziewczynka będzie pozbawiona swoich pewnych atrybutów.

Soni będzie kolejna.. ale to pewnie za miesiąc.
no i muszę Wam opowiedzieć rozczulającą historię.. otóż.. wczoraj.. Soni.. trącała mnie nosem, gdy przestawałam ją głaskać :) jak tylko moja ręka nieruchomiała to dostawałam nosem po łapie ;)
niestety z pozostałymi domownikami nadal trzyma dystans.. nawet córeczek się boi..
także nadal się oswajamy....

Zeus już łazi na łapę :)

  • 3 weeks later...
Posted

kopiuję właśnie fotosy, spróbuję dzisiaj jeszcze wrzucić, a teraz opowieści..

Soni to mały destroyer :) porywa różne rzeczy od zabawek z piaskownicy, doniczki, agrowłókninę, słoik z nasionami kwiatków, dziecięcy drewniany wózek... normalnie cuda sobie wynajduje i kradnie do zabawy ;)
Uwielbia biegać i biega jak postrzelona, aczkolwiek dalej odczuwa lęk przed innymi psami tzn za siatką mam psy moich rodziców - jużaka, basseta, kundelka i mixa yorko-sznaucera mojej siostry.. które gdy ją dojrzą, że biegnie to zaczynają ujadać i Soni się wtedy "chowa" tj biegnie na drugi koniec ogrodu.

Z rodziny wybrała mnie jako swoją faworytkę. Tzn do mnie podchodzi sama.
Mąż musi za nią łazić pół godziny żeby się dała pogłaskać i przytulać.
Przed córciami ucieka.
Gdy ja idę z córcią to Soni podbiega, dotyka mnie nosem i zwiewa.

Soni w domu bacznie wszystkich obserwuje, ale gdy ja zniknę z pola widzenia to poskukuje. Gdy idę do kuchni, ona też idzie do kuchni etc.

Jest kochana, ale "trudna". Wiele pracy jeszcze przed nami, te 2 miesiące to dalej krótko.. najlepszy byłby w obecnej sytuacji urlop i siedzenie z Soni w domu z dzieciakami... tylko narazie nie możemy sobie na to pozwolić. Więc oswajamy w swoim tempie.

Młoda już nauczyła się chodzić na smyczy. Ale jak psiaki "sąsiedzkie" zaczną szczekać to chce zwiewać i ciągnie.

Ma bystry umysł :) nauczyła się franca otwierać bramę do lasu (70 arów za domem ogrodzone) zamykaną na skobel.. więc musieliśmy zrobić mądrzejsze zamykanie, po szła sobie na spacerki i nie szło ją stamtąd dowołać ;)
a rodzice też czasem wypuszczają swoje psiaki, robimy to na zmianę, więc chcemy mieć nad tym kontrolę. Rodziców jużaczka jest nie do końca przewidywalna i nie wiem jak zareagowałaby na Soni. (Fokę lubi, ale na Soni wiecznie szczeka...)

ok, teraz przygotuję zdjęcia.

Dodam, że Zeus fuczy na Shishę odkąd jest wysterylizowana, a Foka obraża się na Soni, gdy ta jest z nami w domu ;)

Posted

po zabawie odpoczywają


Soni... a ja jeszcze sobie pobiegnę!


pozowanie z rowerkiem ;)


a teraz popilnuję Pani taczek


hmm ciekawe czy dywan jest bardziej kudłaty czy ja


Ta mała coś ode mnie chce.. ale ja chyba nie ;)

Posted

Cudnie wygląda :loveu:
Myślę że i tak ogromne postępy poczyniliście, oby tak dalej! Super że już wchodzi do domu, chodzi na smyczy, chętnie się bawi i jest coraz śmielsza :multi:
Pozwalajcie córci bawić się z Soni jej ulubionymi zabawkami, niech krami ją jakimiś super smakołykami z ręki, niech się poganiają razem ;)
Z innymi psami pewnie będziecie musieli dłużej popracować, ona biedna przeżyła ogromna traumę w przytulisku...te inne suki ją tak zdominowały, zastraszały i gryzły...że pewnie jej to zostało. Musicie doprowadzać do spotkań suni z innymi przyjaźnie nastawionymi psami, takimi jak Wasza Foka...żeby się przekonała że nie zrobią jej krzywdy i chwalić, chwalić i jeszcze raz...chwalić za każde fajne zachowanie i dawać smakołyki :)

  • 4 weeks later...
Posted

ZEUS ZNIKNĄŁ :(

jest kotem wychodzącym, codziennie wracał po nocy i przynosił mi myszkę albo kreta... tym razem gdzieś polazł..
nie ma go od piątku wieczór........ :(
dzwoniłam do najbliższej lecznicy, łaziłam po okolicy, obejrzałam wszystkie rowy.. nie wiem co jeszcze mogę zrobić :(
zdarzało się, że koty moich rodziców znikały nawet na 2-3 tyg a potem wracały jak gdyby nigdy nic.. czasem trochę wyszczuplone ale były..

oby Zeus tak samo wrócił.. jestem w strasznym stresie :(
kastrat powinien się domu trzymać a nie łazić nie wiadomo gdzie :(

..tak sobie myślę, czy go ktoś nie ukradł, albo gdzieś nie zamknął.. bo on bardzo ładny jest i przytulas do tego...
eehhh

trzymajcie kciuki, żeby się znalazł...:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...