Zbójini Posted January 3, 2011 Author Posted January 3, 2011 Korespondentka napisał(a):Byłam, przez pół godziny pisałam PW, a Zbójini ma skrzynkę zapchaną :mad: :razz: :???: już , jestem, już czyszczę:oops: Quote
brzośka Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 Korespondentka napisał(a):Byłam, przez pół godziny pisałam PW, a Zbójini ma skrzynkę zapchaną :mad: :razz: :???: No to trzeba było tu pisać, a nie na priva :roll: Pisz, pisz szybciutko, bo z ciekawości pęknę! ;) Quote
Korespondentka Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 Zbójini napisał(a):już , jestem, już czyszczę:oops: poszło .... nie ma to jak wybrać się ciemną nocą w miejsca sobie nieznane :-) ja, z kurzą ślepotą ..... Quote
Korespondentka Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 brzośka napisał(a):No to trzeba było tu pisać, a nie na priva :roll: Pisz, pisz szybciutko, bo z ciekawości pęknę! ;) Wszystko opisałam, decyzję musi podjąć Zbójini :lol: Jeżeli zechce to może PW wkleić.;) Ja jestem na tak, dla mnie jedynym minusem jest to, że pies mieszkałby w kojcu, fakt kojec duży, duża z podwójnymi ścianami buda, ocieplona 6 cm styropianem, możliwość biegania po ogrodzie. Ja mam jamnika, jamnik śpi w łóżku, więc dla mnie wszystkie psy powinny spać w łóżku :p Quote
brzośka Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 No tak, nasz staruszek akita wprawdzie do wyrka nam nie włazi, bo nie bardzo mu wygodnie, ale za to sofa w "salonie" jest jego :D A DON-ka i owszem, czasem wpadnie ;) Zbójini, czekamy więc na Twoją decyzję :) Quote
Zbójini Posted January 3, 2011 Author Posted January 3, 2011 Warunki kojcowo-podwórzowe nie są wymaroznymi dla psa jeśli chodzi o kontakt z cżłowiekiem. Przy adopcjach jednak kieruję się nie wyszukiwaniem "najwspanialszego domu na świecie" tylko wyszukiwaniem domów spełniających minimum egzystencjalne dla psa a ten według tego co mam na PW jest takim domem. Najważniejsze dla mnie jest to, że ludzie ci zdaje się mają serce do psów z tego co napisała Korespondentka, której serdecznie dziękuję za tę wizytę. Będziemy więc raczej temat pchać w kierunku tej adopcji. Pozostały kwestie kastracji ( i tu pojawia się problem bo pies mieszka w kojcu teraz też) no i transportu. Quote
Korespondentka Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 [quote name='Zbójini'] Będziemy więc raczej temat pchać w kierunku tej adopcji. Pozostały kwestie kastracji ( i tu pojawia się problem bo pies mieszka w kojcu teraz też) no i transportu. Jak zapytałam o transport, to nie byłoby wielkim problemem dla niego, żeby po psa pojechać. Fakt, co tam 650 km w jedną stronę machnąć :evil_lol:, co roku w czasie wakacji to mam. Gorzej z kastracją w warunkach kojcowych. Quote
Zbójini Posted January 3, 2011 Author Posted January 3, 2011 No właśnie... Korespondentko czy ewentualnie będzie można CIę prosić o wizytę po adopcyjną i ewentualne sprawdzenie wykonania kastracji gdybyśmy go tu nie ciachnęli? Quote
Korespondentka Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 Nie ma problemu z wizytą po adopcyjną. A co do kastracji u nich, też o tym pomyślałam, że może by w garażu mógł przez ten czas być, ale nie wiedziałam, czy zechcesz dać psa bez kastracji. Wiem tylko, że nowy właściciel potrzebowałby parę dni na dobudowanie 2 części kojca. Quote
IVV Posted January 4, 2011 Posted January 4, 2011 w tytule watku jest ,ze Dal zamarza w kojcu ...a teraz pies bedzie jechal do domu gdzie bedzie w kojcu ??? dziwne to wszystko .... Quote
Zbójini Posted January 4, 2011 Author Posted January 4, 2011 też bym wolał do domu ale lepszy dobry właściciel z kojcem ni z zły z kanapą albo kojec bez właściciela... Quote
Alicja Posted January 4, 2011 Posted January 4, 2011 Zbójini napisał(a):też bym wolał do domu ale lepszy dobry właściciel z kojcem ni z zły z kanapą albo kojec bez właściciela... dokładnie ...dobry kojec( z dobrym właścicielem ) nie jest zły Quote
brzośka Posted January 4, 2011 Posted January 4, 2011 Jak tam Zbójini? podjąleś już jakąś decyzję czy jeszcze rozważasz wszytkie za i przeciw? :) Quote
Zbójini Posted January 4, 2011 Author Posted January 4, 2011 Już podjąłem tak jak napisałem powyżej. Jutro obdzwaniam weta i adoptujących i ustalam co i jak z kastracją i transportem. Quote
brzośka Posted January 4, 2011 Posted January 4, 2011 Cieszę się w takim razie, że Dal ma swojego nowego pana :) Quote
Zbójini Posted January 5, 2011 Author Posted January 5, 2011 kurka ale mnie P. Piotr dziś nastraszył dzwonię do niego, przedstawiam się i mówięże w sprawie Dala i czy nic się nei zmieniło , czy potrzymują decyzję a on do mnie, że nie że ostateczna decyzja jeszcze nei zapadła i że jeszcze nic nie wiadomo i w ogóle... Hmmm ja ciągnę dalej że szkoda bo sądziłem że już jest ostateczna decyzja że wizyta przebiegła pomyślnie, że miałem nadzieję bo to już 4 wizyta przedaopcyjna itd. a P. Piotr AAAAA!!! w sprawie Dala dzwonisz? Nie no Dalutka to my oczywiście bierzemy decyzja zapadła pomyliłem CIę z kimś innym, bo miał do mnie dzwonić ktoś inny w inej sprawie firmowej o tym samym imieniu... Uff... Także dogrywamy temat transportu bo P. Piotr raczej przyjedzie po Dala dla sam i w zależności od tego kiedy to nastąpi, będzie decyzja o kastracji . Czy tu u mnie czy już na Śląsku. Rozmawiałem z wetką i wymogiem jest temperatura nie mniejsza niż minus 10 ( ma być odwilż od dziś kilka dni więc by pasowało a teraz jest około 2 na minusie). 10 dni po zabiegu może być transport. Quote
Livka Posted January 5, 2011 Posted January 5, 2011 Cieszę się , że wszystko zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu :lol: Quote
Korespondentka Posted January 5, 2011 Posted January 5, 2011 Będzie ok, zresztą tak jak pisałam, pojadę na wizytę po adopcyjną i potem też mogę ewentualnie sprawdzić, 18 km w jedną stronę to nie koniec świata. DONka, która u nich mieszka (w kojcu, jest buda) jest bardzo przyjaznym, radosnym, zadbanym psem. Jak p. Piotr stwierdził jest zamykana w kojcu jak oni są w pracy, potem lata luzem. Jest (używając modnego słówka ) zsocjalizowana. Generalnie jestem za tym, żeby psy mieszkały w domu, ale wiem, że czasem jest tak, że lepiej jest psu w kojcu z właścicielem, który o niego dba, niż temu psu, który mieszka w domu , a " panu " przypomina się o psie raz na dzień (oby). Na przykładzie mojego taty, u którego duża suka (znajda po jakiejś nocy sylwestrowej), ma kojec i budę (tam nocuje), biega po podwórku luzem i co dziwne nie chce w ogóle wchodzić do domu. Pięć minut, żeby obwąchać i potem siedzi przy drzwiach i szczeka tak długo, aż się ją wypuści. Mniejsza suczka, która mieszka w domu, też ma czasem kaprysy i woli spać w budzie z dużą - szczególnie latem. Quote
Itske Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 1. W sprawie transportu - mogę postarać się o bezpłatny transport do Warszawy - połowa lub koniec stycznia - może do warszawki im bliżej? 2. mogę wspomóc finansowo transport Moja onkowata suka sama się wyprowadzała do budy, bo jej w domu było za ciepło (z tym, że miała prawo wchodzenia bez ogranczeń i ładowania się na kanapę). Jak idę do pracy, to całe towarzystwo ( w tej chwili z tymczasami 3) zostaje w kojcu - bo na dworze ciekwiej, nie nudzą się w domu itp, a z tego co zrozumiałam, to pies, nie będzie zosatwiony sam sobie, będzie miał kontakt z człowiekiem Lepszy stały, własny kojec niż schron Quote
katarzyna09 Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Czyli mogę już zdjąć ogłoszenia,tak?Trzymaj się psino!:smile: Quote
Zbójini Posted January 6, 2011 Author Posted January 6, 2011 Itske-dziękuję, Odnotowane:) Katarzyan09-jeszcze nie zdejmuj. licho nie śpi. poza tym ONków multum. zawsze można przekierować na innego. Jutro Dal traci yayka. Quote
Itske Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 Zbójini napisał(a):Jutro Dal traci yayka. A kto go zawozi? Mój TZ miał lekki problem, jak wiózł tymczasa na odjajczenie:evil_lol: Niech mu się dobrze goi. ludzie wiedzą, że on moze trochę kudłów stracić? I charakter mieć ciut gorszy zanim się nie ustabilizuje i nie odprawi żałoby nad klejnocikami:diabloti: Lepiej tak, niżby z tego kojca miał wiać jak poczuje wolę;) Quote
Zbójini Posted January 7, 2011 Author Posted January 7, 2011 no to po jajkach... wszystko poszło gładko. Dal był b. grzeczny w aucie. Nawet grzeczniejszy do naszego Bossa:mad:. Zrobiliśmy roszadę. Boss wyleciał do kojca a Dal zanocuje w domu. Jest odwilż więc Bossowi nic nie będzie a Dal się wygrzeje zanim narkoza zejdzie całkiem. Trochę jest zestresowany zaproszeniem do domku ale grzeczny. Na dzień dobry dał delikatnego buziaka małej . Widać, że zna dzieci i potrafi się zachować. Nie zachowuje się jakoś specjalnie inaczej po zabiegu. Zobaczymy co będzie w nocy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.