wolf122 Posted September 6, 2012 Posted September 6, 2012 Pięknie się prezentują :loveu:Mam nadzieję,że u Lucky zdrówko lepiej,bo wygląda wyśmienicie? Quote
Cantadorra Posted September 6, 2012 Posted September 6, 2012 wolf122 napisał(a):Pięknie się prezentują :loveu:Mam nadzieję,że u Lucky zdrówko lepiej,bo wygląda wyśmienicie? Ze zdrówkiem nie jest już tak wyśmienicie, jakbym sobie tego życzyła. Codziennie propalin, euthyrox i arthoha complex. Ale tyle ile można wspomóc, to wspomagam. Lucky jest po prostu piękną starszą damą, z której wyglądem czas obchodzi się łagodnie. Czego życzę wszystkim paniom :) Quote
wolf122 Posted September 6, 2012 Posted September 6, 2012 Ważne ,że ma swój domek,doskonałą opiekę i co najważniejsze miłość.A choroby dotykają nas wszystkich,ważne,że można w miarę normalnie funkcjonować:cool3: Quote
Agmarek Posted September 7, 2012 Posted September 7, 2012 Cantadorra napisał(a): To zdjęcie jak z fotoshopa!!! :crazyeye: bela51 napisał(a): Ja tez z niepokojem odliczam lata Jance. Ale ona "dopiero" konczy 9. Nie odliczaj jej czasu. Szkoda na to życia. Ja kiedyś ciągle zadręczałam się pytaniami jak to będzie kiedy Szansy nie będzie, a teraz cieszę się każdą chwilą z nią i staram się nie myśleć o tym co niestety nieuniknione. Szansa ma koło 11, 12 lat...:roll: Quote
Cantadorra Posted January 1, 2013 Posted January 1, 2013 Witam w Nowym Roku 2013 na wątku Bartusia. Rok 2012 odszedł z mocnym pechowym i nieszczęśliwym akcentem. Szliśmy ok. 21 z Barutkiem na spacer i od tyłu rzuciły się na niego dwa amstafy, przewracając go. Do brzucha doskoczył 3 mały kundelek, który dostał kopniaka ode mnie i już blisko nie podleciał. Potem ściągałam, kopiąc niestety, z niego następnego, ale tym razem amstaffa. Znam z widzenia te psy, zawsze chodził młody człowiek, nota bene opiekun i pracownik w Ciapkowie w Gdyni. Zostawił mamie psiaki i pewnie poszedł się bawić. Mama ich nie utrzymała. Natomiast stała jak wryta i krzyczała, nie pomogła mi nic a nic. Bary lekko pogryziony, bez ran do potrzeby szycia, za to mocno okulał, gdyż siłą impetu został przewrócony i upadł niefortunnie. Bardzo źle chodzi na przednią prawą łapkę :( Nie ma złamania, nie ma pęknięcia. Ale chód słabiutki. Wczoraj samopoczucie miał słabe, zwinięty w kłębek, ale dał się dokładnie obejrzeć i pomacać. Dzisiaj samopoczucie ok, ale mocno kuleje. Szykuję się do weta. Mam adres właściciela psów i na pewno się do niego wybiorę. Jakie ja miałam szczęście, że: 1. Nie ugryzły mnie pomimo kopniaków 2. Nie szłam z Lucky, która by się nie broniła i którą z łatwością mogłyby zagryźć ze względu na łagodność i zaawansowany wiek 3. Nie szłam z dziećmi Baba szła z 3 psami na raz. 2 na bardzo długich smyczach, takich co się ściąga, jak metrówka, której ABSOLUTNIE nie wolno używać do ciężkich psów, bo nie sposób ich później ściągnąć, czyli zapanować nad nimi. Jeden kundelek mały luzem. Największy szczekacz. Skoro jest starszą osobą, to powinna wyjść z każdym z osobna, lub kosze na ryje założyć. Jestem oburzona, bo jakby była Lakunia lub mój 7 letni syn, który uwielbia Bartusia, to byłaby masakra. Quote
bela51 Posted January 1, 2013 Posted January 1, 2013 Wspólczuje bardzo tej niemilej przygody, ktora rzeczywiscie mogła sie duzo gorzej skonczyc. Chyba nie odpusciłabym kobiecie tej bezmyslnosci .Powinni pokryc leczenie Barusia, chociaz tyle. Trzymajcie sie, napisz co powiedział wet. Quote
Kocurek Posted January 1, 2013 Posted January 1, 2013 co za bezmyslnosc.....i ludzka nieodpowiedzialność.....Biedny Barus....:( Quote
bela51 Posted January 2, 2013 Posted January 2, 2013 Jak czuje sie Batutek ? Byliscie u weta, czy nie było potrzeby ? Quote
Cantadorra Posted January 2, 2013 Posted January 2, 2013 Byliśmy, robiliśmy rtg na cito i nic nie wyszło. Nic nie wyszło, a psiak kuleje. Oszczędzamy łapkę i jeśli to nie przejdzie, to będę musiała zrobić TK. W każdym razie dzisiaj wybieram się do właściciela amstafów. Quote
MaDi Posted January 2, 2013 Author Posted January 2, 2013 Bardzo Wam współczuję. Koniecznie zgłoś ten fakt policji i straży miejskiej, kobieta powinna otrzymać mandat za niedopilnowanie psów. Quote
Cantadorra Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 (edited) :placz::placz::placz:Od dwóch dni Bibiuś jest osowiały i nie chce jeść, kilka razy załatwił się na rzadko a dziś zwymiotował w samochodzie, jak jechaliśmy do weterynarza. Kilka dni temu wyciągnęłam kleszcza z jego głowy, więc myślałam, że to babeszjoza lub borelioza. Weterynarz jednak poprosiła o zrobienie usg, gdyż w badaniu palpacyjnym wyczuła coś twardego w brzuszku. Na usg pokazał się rozległy guz śledziony, który rozrasta się we wszystkie strony. Pobrana została krew, będą próby wątrobowe, cała diagnostyka nerek także, właściwie wszystko będzie zbadane co możliwe, żeby sprawdzić, czy są uszkodzone narządy wewnętrzne. Prawdopodobnie Bibiuś będzie musiał być jak najszybciej otwarty i może być tak, że guz jest tak olbrzymi, że trzeba będzie pożegnać Barutka od razu na stole. Tak bardzo mi przykro, tak fatalnie się czuję, że nie jestem w stanie napisać nic więcej. To jest taki mądry i wspaniały psiak. Wyjątkowy :( :( :(:placz::placz::placz: Edited July 1, 2013 by Cantadorra Quote
MaDi Posted July 1, 2013 Author Posted July 1, 2013 Cantadorra napisał(a)::placz::placz::placz:Od dwóch dni Bibiuś jest osowiały i nie chce jeść, kilka razy załatwił się na rzadko a dziś zwymiotował w samochodzie, jak jechaliśmy do weterynarza. Kilka dni temu wyciągnęłam kleszcza z jego głowy, więc myślałam, że to babeszjoza lub borelioza. Weterynarz jednak poprosiła o zrobienie usg, gdyż w badaniu palpacyjnym wyczuła coś twardego w brzuszku. Na usg pokazał się rozległy guz śledziony, który rozrasta się we wszystkie strony. Pobrana została krew, będą próby wątrobowe, cała diagnostyka nerek także, właściwie wszystko będzie zbadane co możliwe, żeby sprawdzić, czy są uszkodzone narządy wewnętrzne. Prawdopodobnie Bibiuś będzie musiał być jak najszybciej otwarty i może być tak, że guz jest tak olbrzymi, że trzeba będzie pożegnać Barutka od razu na stole. Tak bardzo mi przykro, tak fatalnie się czuję, że nie jestem w stanie napisać nic więcej. To jest taki mądry i wspaniały psiak. Wyjątkowy :( :( :(:placz::placz::placz: Strasznie smutne wieści :( Trzymajcie się z całych sił. Quote
Kocurek Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 smutno...:(((oby okazało się,ze guz jest niewielki..... Quote
bela51 Posted July 1, 2013 Posted July 1, 2013 Barutku, trzymaj sie kochany, nie rób tego swojej Pani, ktora tak bardzo Cie kocha :-( Quote
Cantadorra Posted July 2, 2013 Posted July 2, 2013 Bibiuś ma wyniki rewelacyjne, nie wiem, jak to możliwe, ale tak jest. W czwartek o 8 rano idzie na stół operacyjny. Krew zamówiona w banku krwi Milusia, na wszelki wypadek. Apetytu nadal nie ma, jeść nic nie chce. Wetka obawia się, że to guz na jelicie, a nie wątrobie czy śledzionie, gdyż te wyniki są za dobre,a mimo to jeść nie chce. Na spacery też za bardzo nie chce chodzić. Jedzenie i spacery zawsze uwielbiał, więc ewidentnie jest źle. Trzymajcie kciuki, żeby ze mną wrócił do domu w czwartek. Tak bardzo bym chciała, tak bardzo, żeby wszystko poszło jak najlepiej! Quote
Cantadorra Posted July 4, 2013 Posted July 4, 2013 Bary został z nami!!! Bez śledziony i wielkiego guza! Spróbuję wstawić fotkę, żebyście mieli wyobrażenie o tym wszystkim. Wycinek poszedł do badania histopatologicznego. Quote
bela51 Posted July 4, 2013 Posted July 4, 2013 Wiesz juz jak bardzo sie ciesze, bo rozmawiałysmy. Czekalam, az napiszesz, ze przywiozłas go do domu:lol: Quote
Cantadorra Posted July 4, 2013 Posted July 4, 2013 Jak zeskanuję Bibiusiowe wyniki, to też wstawię. Chciałabym, żebyście zobaczyły, że można mieć super wyniki krwi, kompletnie żadnego guza widocznego na zewnątrz i jednocześnie nieczynną, skręconą śledzionę z takim czymś. Niech teraz maluszek szybko się goi. Dzisiaj nie czuje się najlepiej, głównie przysypia, z trudem się porusza, ale nie może być inaczej, gdyż cięcie miał bardzo duże, żeby to paskudztwo się nie rozlało w brzuszku przy wyjmowaniu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.