Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 700
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Fajnie, że tu dotarłaś Agmarek :) Fakt, Bibiuś chciał się bawić, pomimo jego trudnych doświadczeń, to "jego dziecko wewnętrzne" jest nienaruszone i mógłby się na okrągło bawić. Jest bardzo zrównoważonym psem, bardzo wyciszonym i jednocześnie wesołym i energicznym i myślącym. Ideał faceta :)

Posted

Poza tym postawny :)

Madi, naprawdę wydaje Ci się gruby? Nie jest gruby, bardzo mu podszerstek urósł. Jest puchaty. Zresztą teraz gubi na potęgę. Poza tym inaczej się trochę wybarwił. Był czarny, a wyszło mu sporo takiego brudnego rudego. Bo Lucky jest ogniście ruda, jak lis :) A jak w słońcu się mieni, szkoda, że tego nie widzicie :)

Posted

Ehehehe....wreszcie już nie tylko mi się dostało że mam "upasionego" psa :eviltong: chociaż...moja Szansunia teraz linieje więc wydaje mi się że ma wręcz niedowagę :roll: ale sądząc po Twoich wypowiedziach bronisz się tak jak ja...że podszerstek, że puchaty, zaraz jeszcze powiesz że często czesany i dlatego taki puchacz :eviltong: Hahaha...:evil_lol:

Posted

Agmarek napisał(a):
Ehehehe....wreszcie już nie tylko mi się dostało że mam "upasionego" psa :eviltong: chociaż...moja Szansunia teraz linieje więc wydaje mi się że ma wręcz niedowagę :roll: ale sądząc po Twoich wypowiedziach bronisz się tak jak ja...że podszerstek, że puchaty, zaraz jeszcze powiesz że często czesany i dlatego taki puchacz :eviltong: Hahaha...:evil_lol:


Agmarek, widzę, że znasz świetnie temat :)

Nie jest często czesany, natomiast mówią ludzie tak: Acha, pewnie podwórkowy, dlatego taki włos ma. A ja mówię: dokładnie tak!
A co mam powiedzieć? Nikt mi nie uwierzy, że on prawie ciągle w domu doopę suszy. :)

Waży 45 kg. Jest na karmie Royal Canin Osteo&Neutered dla psów powyżej 25 kg wagi po kastracji.

Posted

Aaa!!! Właśnie wyzbyłam się kompleksów, a jak ktoś mi zwróci uwagę że moja Szansunia za gruba jest :mad: to go przekieruję na ten wątek :evil_lol: Waży coś koło 32 kg.
Szansa jadła do tej pory dietetycznego Brita dla staruszków, ale ostatnio kupiłam jej Royala bo wydawało mi się że "zmarniała" :roll: to kręci nosem, jeść nie chce, muszę zalewać rosołkiem żeby chociaż nos wsadziła :mad: a w schronie to się wszystko psia krew jadło :mad:
Ech...ta moja Szansunia :loveu:
I ja nie wiem co ci ludzie mają w sobie że sądzą iż owczarki to psy podwórkowe. Moja latem lubi leżeć w altanie na zimnej kostce, ale jak tylko jesień wkracza to uwielbia się wylegiwać na dywanie, a wszyscy sądzą że duży pies to się musi wybiegać :roll:

Posted

Jeśli dobrze pamiętam to w dniu zabrania ważył 35/37 kg czyli ma teraz prawidłową wagę, przecież to duży pies.
Wciąż robi Wam niespodzianki?

Posted

Złego słowa nie powiem, ze za gruby, ani Szansa , ani Bary.
Utuczyłam Janke i własnie pare dni temu woja wetka zlapała sie za glowe i kazała odchudzac. Odchudzamy wiec. Nawet sie Wam nie przyznam , ile wazy. ( ! )

Posted

bela51 napisał(a):

Utuczyłam Janke i własnie pare dni temu woja wetka zlapała sie za glowe i kazała odchudzac. Odchudzamy wiec. Nawet sie Wam nie przyznam , ile wazy. ( ! )

Powiedz! No powiedz ile waży :modla:
Szansa ostatnimi czasy kiepsko znosiła wizyty u weta, więc jak jej się na wiosnę jakieś grzybsko przyplątało to wet do nas przyjeżdżał, a na wagę jeździliśmy z TZ-em do jego pracy gdzie jest waga towarowa. I tak mnie zaintrygowałyście że chyba jutro poproszę go o zważenie mojej "kruszynki".
Madi gdyby moja panna ważyła 45 kilo to chyba na barana musiałabym ją nosić, no ale tak, tak, Bibiuś to duży chłopczyk i powinien tyle ważyć :cool3:
W tabeli mam podane :
Łowczorek niemiecki 27-39 kilo :oops2:

Posted

Agmarek napisał(a):
Aaa!!! Właśnie wyzbyłam się kompleksów, a jak ktoś mi zwróci uwagę że moja Szansunia za gruba jest :mad: to go przekieruję na ten wątek :evil_lol: Waży coś koło 32 kg.
Szansa jadła do tej pory dietetycznego Brita dla staruszków, ale ostatnio kupiłam jej Royala bo wydawało mi się że "zmarniała" :roll: to kręci nosem, jeść nie chce, muszę zalewać rosołkiem żeby chociaż nos wsadziła :mad: a w schronie to się wszystko psia krew jadło :mad:
Ech...ta moja Szansunia :loveu:
I ja nie wiem co ci ludzie mają w sobie że sądzą iż owczarki to psy podwórkowe. Moja latem lubi leżeć w altanie na zimnej kostce, ale jak tylko jesień wkracza to uwielbia się wylegiwać na dywanie, a wszyscy sądzą że duży pies to się musi wybiegać :roll:


Agmarek, muszę wkleić tu fotkę Bibiusia z moim synem, który ma 6 lat, ale do ułomków nie należy i ma 130 cm wzrostu i wagi 30 kg. Zobaczysz wtedy wielkość Barutka. Bibiuś ma ogromną głowę, szeroką klatkę piersiową, jest naprawdę duży. Ludzie się go boją, bo wygląda potężnie. Lucky natomiast waży 30 kg. Jest sprawna, zwiewna i suchej budowy, choć chuda nie jest, to otyłość jej nie grozi. Bibiuś naprawdę jest dużym psem i nawet jak był strasznie chudy to ważył ok. 35 kg, a był naprawdę chuuuudy! To nie jest pies, który zachudzony waży 20 kg :)
Natomiast Szansunia jest rozpaskudzona, rosołków się zachciewa! Ha! Ja też dosypuję kurczaka gotowanego, bo mi się wydaje, że to tak zawsze przyjemniej psiakowi, jednak Bibiuś nie potrzebuje dodatków, on zjada wszystko jak leci. Choć... ostatnio trochę zostawia na później, przestał mi wyjadać do ostatniego groszka :) Najpierw je mięso, potem zabiera się za groszki i ja to uznaję za postęp. Może Barutek uznał, że jedzenie zawsze będzie o tej samej porze i może się wyluzować, nie połykać wszystkiego w locie, jak gęś?

Posted

MaDi napisał(a):
Jeśli dobrze pamiętam to w dniu zabrania ważył 35/37 kg czyli ma teraz prawidłową wagę, przecież to duży pies.
Wciąż robi Wam niespodzianki?

Robi niespodzianki, bo to pies dużo myślący. Ukucnęłam kilka dni temu przy dziecku na dywanie, a Bibiuś przyszedł i usiadł mi na kolanach :) To było cudowne, ciężki trochę, ale siedział jak koleś. Krzyczałam, żeby ktoś szukał aparatu, ale zanim znaleźli to ja nie dałam rady tak kucać z Barutkiem na kolanach i się przewróciliśmy oboje, ja na d... a on na mnie.

Ciągle mnie zadziwia swoim stoickim spokojem. Jest niesamowicie zrównoważony. Ostatnio grał w piłkę z synami i jeden się o niego przewrócił. W efekcie przewrócili się obaj. Bibiuś tylko spojrzał spokojnymi oczami: "spoko, nic się nie stało". Nie ma odruchu odgryzania się, warknięcia. Nic kompletnie nic.

Już jakiś czas temu jak moja mama z nim wyszła to od tyłu podbiegł inny duży pies. Mam w panice, że to będzie koniec, nie rozdzieli ich, dramat. Bibiuś gwałtownie wycofał się z obroży, pchnął ciałem tamtego psa i stanął nad nim w rozkroku i patrzył. Pies zdębiał leżąc brzuchem do góry, mama zmartwiała, a Bibiuś podszedł do mamy. Psiak uciekł a Bibiuś siknął i mógł dalej kontynuować spacer. Od tamtego zdarzenia mama odpuściła spacer z Barutkiem, jest dla niej za silny. Poza tym on jest wpatrzony tylko we mnie i w dzieci. I wiecie co? Podoba mi się to. Wcale nie musi słuchac wszystkich, w końcu to mój przyjaciel a nie wszystkich :) Uwielbiam go, to duża, puchata przytulanka, która ma mnóstwo siły, energii, radości i naprawdę myśli. Pięknie pracuje, waruje, zostaje na miejscu. Ja mam więcej szczęścia niż rozumu z doborem psiaków. Udały mi się wyśmienicie. Poza tym dodał Lucky odwagi, zrobił z niej innego psa. Jak ktoś nie wierzy, to zapraszam, bo mam się czym chwalić :)

Posted

Cantadorra napisał(a):
Robi niespodzianki, bo to pies dużo myślący. Ukucnęłam kilka dni temu przy dziecku na dywanie, a Bibiuś przyszedł i usiadł mi na kolanach :) To było cudowne, ciężki trochę, ale siedział jak koleś. Krzyczałam, żeby ktoś szukał aparatu, ale zanim znaleźli to ja nie dałam rady tak kucać z Barutkiem na kolanach i się przewróciliśmy oboje, ja na d... a on na mnie.

Ciągle mnie zadziwia swoim stoickim spokojem. Jest niesamowicie zrównoważony. Ostatnio grał w piłkę z synami i jeden się o niego przewrócił. W efekcie przewrócili się obaj. Bibiuś tylko spojrzał spokojnymi oczami: "spoko, nic się nie stało". Nie ma odruchu odgryzania się, warknięcia. Nic kompletnie nic.

Już jakiś czas temu jak moja mama z nim wyszła to od tyłu podbiegł inny duży pies. Mam w panice, że to będzie koniec, nie rozdzieli ich, dramat. Bibiuś gwałtownie wycofał się z obroży, pchnął ciałem tamtego psa i stanął nad nim w rozkroku i patrzył. Pies zdębiał leżąc brzuchem do góry, mama zmartwiała, a Bibiuś podszedł do mamy. Psiak uciekł a Bibiuś siknął i mógł dalej kontynuować spacer. Od tamtego zdarzenia mama odpuściła spacer z Barutkiem, jest dla niej za silny. Poza tym on jest wpatrzony tylko we mnie i w dzieci. I wiecie co? Podoba mi się to. Wcale nie musi słuchac wszystkich, w końcu to mój przyjaciel a nie wszystkich :) Uwielbiam go, to duża, puchata przytulanka, która ma mnóstwo siły, energii, radości i naprawdę myśli. Pięknie pracuje, waruje, zostaje na miejscu. Ja mam więcej szczęścia niż rozumu z doborem psiaków. Udały mi się wyśmienicie. Poza tym dodał Lucky odwagi, zrobił z niej innego psa. Jak ktoś nie wierzy, to zapraszam, bo mam się czym chwalić :)

Łza mi się w oku zakręciła...wreszcie znalazł swojego człowieka a przez tyle lat był traktowany gorzej niż rzecz:(

Posted

Cantadorra widziałam Bibiusia na pierwszej stronie. Widziałam jaki był chudy i jakie miał oczy :-(
Teraz to piękny pies, a postrach pewnie budzi taki jak moja Szansa. Tylko nieliczni wiedzą że tak naprawdę to takie wielkie ciele i pieszczocha.
Pamiętam że kiedyś ją głaskałam, a ona tak zamruczała że aż mnie ciary przeszły. Teraz się z tego śmieje, bo to był pomruk w stylu "dobrze mi" ale ja psa nie znałam i się przestraszyłam. Jeśli więc chodzi o psy to codziennie dowiaduję się o nich czegoś nowego. Szczególnie o tej małej.
Aha...cieszę się że Szansa nigdy nie próbowała siąść mi na kolanach, bo nie wiem czy by mnie nie połamała :evil_lol: a widzę że masz wyjątkowe szczęście do wielgachnych psów :p

Posted

Chciałam się z wami podzielić zabawną historią. Katarzyna09 już ją zna, bo zaraz do niej dzwoniłam to opowiadać. Przyszła do nas w odwiedziny znajoma i poszła do góry przywitać się z dziećmi. Ja w kuchni robiłam kawę. Wchodzę z kawami do pokoju i widzę na środku pokoju czekoladki, zamknięte opakowanie, a w środku grzechocze jedna czekoladka, tylko echo dudni. Odłożyłam na stół dziwiąc się, że znajoma przyniosła smakołyki z jedną czekoladką w środku. Ale cóż, ludzie czasem nas zaskakują. W końcu na dół zeszła znajoma, zapytała skąd się znalazły jej czekoladki na stole, opowiedziałam jej a ona osłupiała mówi: "ja to przyniosłam do kawy, były zamknięte nawet w folii, PEŁNE! Kto mi wyjął z torebki???" Patrzę, folia leży pod oknem, Lucky wygląda normalnie, a Bibiuś ma resztki czekoladki na wąsikach. Nie wiem jak wywęszył czekoladki zapakowane w folię, odpakował folię, otworzył, zeżarł prawie wszystkie, tylko jedną zostawiając na rozmnożenie i ..... jak u diaska udało mu się zamknąć opakowanie? Oczywiście pewnie przez przypadek, ale powiem wam, że się tak uśmiałyśmy, a znajoma opowiadała to wszystkim w domu, bo było to dla niej niesamowicie szachrajsko śmieszne :)

Posted

To nieźle chłopaczyna zaszalał :razz:
Moja Szansa kiedyś najnormalniej w świecie podeszła do stołu, wzięła w zęby talerz z obiadem i elegancko zaniosła go sobie do wyrka. A ja? No cóż...odebrało mi mowę :crazyeye:
A propos czekoladek, to pamiętam takie czasy kiedy znieśli stan wojenny, a moja mama czasem przynosiła z pracy "łapówki" w postaci bombonierek :cool3:
Nadeszły Święta, mamusia wyciąga wieeelką wtedy dla mnie bombonierkę, zdziera folię, otwiera pudełko, a tam...pusto :crazyeye:
Mój śp. tata był takim słodyczowym żarłokiem, ale nigdy nie powiedział nam jak udało mu się otworzyć tenże pakunek nie naruszając foli.
Mama za to była wściekła i pamiętam jak krzyczała do ojca "a co by było gdybym dała tą bombonierkę komuś na imieniny...:-x"
No cóż...byłaby kupa śmiechu. Tak jak u Was :diabloti:

  • 2 months later...
  • 2 months later...
Posted (edited)

Ewo,przepraszam...ale,pilnie proszę o pomoc dla Naszego niewidomego staruszka-Sokoła,opuszcza jutro dotychczasowe DT,brakuje deklaracji na nowe miejsce:-( Proszę,dajmy i jemu szansę...pomóżmy tej psince... http://www.dogomania.pl/threads/195738-ONek-Sok%C3%B3%C5%82-d%C5%82ugo-kr%C4%85%C5%BCy%C5%82-szukaj%C4%85c-pomocy-w-ko%C5%84cu-si%C4%99-uda%C5%82o.-Ju%C5%BC-u-Czarodziejki.

Edited by katarzyna09
  • 2 months later...
  • 3 months later...
Posted

U nas dobrze i nie dobrze. Zdałam sobie sprawę, że Bartuś jest u nas prawie 2 lata i starzeje się, a nie młodnieje. Stawy coraz mocniej dają mu w kość, bierze trocoxil, cienko by było bez leków i suplementów i bez ciepłego posłanka. Lubi być w domu, poszczeka, poszczeka i zwiewa do domu. Lubi ciepełko. Wrzucam dwie fotki Bartusia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...