Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 998
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ciotki, a ja pamiętam, chodzi o to, co córa Czarodziejki w szkole powiedziała. O czynnościach przeprowadzanych na męskości Ząbala ;)
A Ząbalek jak chłody znosi?
Czarodziejko, Retro dziś umarł, nie wiem czy czytasz tamten wątek :(

Posted

Nie czytam, ale Retro był mi bardzo bliski. Kochany kłapouszek...Niech lata szczęśliwie za TM.

Ząbalek też od wczoraj ma dołek. Wcale nie chce spacerować. Przedwczoraj jeszcze galopował podszczekując, a wczoraj już jakiś taki osowiały. Większość czasu spędza w pomieszczeniu na posłankach, ale wyprowadzam go, żeby się rozchodził i załatwił. Jedzonko zjada z apetytem. Wczoraj michę z kolacją podstawiłam mu pod sam pysk. Zjadł pięknie. Wyprowadziłam na dwór, ale zgarbił się, mimo iż nie było mrozu, więc zaprowadziłam z powrotem. Rano zastałam go w tej samej pozycji obsiuranego i z kupą pod bokiem. Kołdra i materac wietrzą się teraz na dworze, poszewki do wyrzucenia. Wyprowadziłam go między kolanami, wytarłam i tak sobie spacerowaliśmy, wysikał się w międzyczasie, troszkę rozruszał i mógł sam pochodzić, ale po kilku krokach siadał. Zaprowadziłam go więc z powrotem na nowe posłanko, gdzie wygodnie się ułożył. Pod doopkę włożyłam podkład, bo na pewno się wkrótce obsiusia. Ząbi ożywił się na widok miseczki z jedzeniem - mięso z indyka z twarogiem, warzywami i pigułami. Zjadł wszystko do końca. Podałam mu Tramal i 1/2 tabletki Movalisu od Berkano. Pojechałam do lecznicy po konsulatcję. Wetki znają stan Ząbalka, bo są u nas bardzo często. Dostałam receptę na Diclac - niesterydowy przeciwzapalny do podań domięśniowych, żeby oszczędzić Ząbalkową wątrobę. Tak więc od jutra będzie dostawał po pół ampułki, drugą Misio, bo też mu stawy dokuczają. Tego leku nie można raczej przechowywać i trzebaby wyrzucić niezużytą część, a tak jeszcze Misiek skorzysta. Dziś nie mogę podać, bo Ząbal łyknął już pigułki.
Stan Ząbalka jest różny. Miał już dołek poprzednio, potem brykał, zaczepiał, podszczekiwał, teraz znów ma smuta. Ostatnie noce spał wraz z Daszką, Misiem, Homerem, Sako i Reksem zamknięci w psiej sypialni. Homer miał ropień w korzeniu zęba. Akurat w piątek spuchł jak wieprz, wszystko zamknięte, bo przecież było święto. Wetka poradziła podać StomorGyl, który został po Morisie - antybiotyk podawany w takich sytuacjach. Zostały 3 tablety. W niedzielę Homer był tak opuchnięty, że nie widać było oczu, a przed kolacją ropień pękł, bo zrobiła się przetoka. Wydzielina dzięki antybiotykowi była czysta i wodnista. Tak więc Homerek już w dobrej formie.

Posted

Ząb nadal ma dołek kondycyjny. Dostaje zastrzyki, trzeba go podnieść i rozchodzić, żeby zaskoczył i tupał wyrabiając mięśnie. Apetyt za to żyje swoim życiem i nie opada ;) Masuję tę chudą doopinę i chodzę z nim między kolanami, a potem puszczam i już sam dalej idzie siłą rozpędu. Czasem dość długo udaje mu się spacerować. Widać, że dokuczają mu stawy. Dziś włączyłam mu jeszcze Encorton na kilka dni. Kołdry, koce i poduszki spłonęły w sobotę łuną wielką, bo nie dało rady ich dowietrzyć. Smród moczu był powalający. Ząbalek ostatnie dnie spędza na dworze, bo jest dość ciepło i sucho. Chodzi po postawieniu na łapki, czasem sam się podnosi, a wieczorem po kolacji i jednoczesnej kupie prowadzimy go lulu na świeże, wywietrzone kołderki, kocyki i popodkładane szmaty i podkłady, które również wietrzę. Rano wszystko zlane i wciśnięte kupsko. Ząbalek ma specjalny kocyk z prawdziwej wełny pod którym śpi. Nie rozkopuje się ;) Biedne toto i kochane, ale nie pozwalam mu się nad sobą rozczulać, póki je i kłapie pyskiem jest ok. Wczoraj zjadł 2 kolacje. Trafił mu się bonus, bo ja źle zrozumiałam informację od kuzyna, który karmił psy podczas mojej nieobecności. Powiedział mi, że Ząbalek nie napił się po kolacji. Ja zrozumiałam, że nie zjadł, więc pędem mięsko z chlebem na ciepło. To tylko miałam, a na gotowanie czasu nie ma, bo głodny w potrzebie oczekuje na strawę, chociaż od kolacji minęła może godzina. Michę żarełka zjadł, ale ledwo ją w siebie wepchnął. Ja szczęśliwa, że Ząb jeszcze nie zamierza mrzeć, bo przecież je, a kuzyn mi na to, że on już raz porządnie wrąbał swój przydział, ale nie podszedł do wodopoju. No więc znów pędzę i grubasa pod chude boki, na łapy i do gara z wodą. Napił się jak smok, oczyścił przewód pokarmowy i był gotów na lulu.

Posted

Terminator dzisiaj lichutko terminuje. Aż się prosi o kąpiel, ale to niemożliwe i bezcelowe, bo za chwilkę znów będzie ulany. Pół dnia leżał w betach pod kocem, potem chodziliśmy razem, potem troszkę sam, ale słabo. Podnosi się, ożywia i podchodzi po coś na ząb, jak widzi, że mam i że inni idą. Zastanawiam się poważnie nad pieluchomajtami dla niego, bo rano wszystko jest zlane i ma mokry bok, a z tyłu kupsko. Może na noc w pieluszce byłoby mu bardziej komfortowo.

Posted

Jeszcze niedawno











A dziś ubrany w pieluchomajty po babci śpi pod swoim wełnianym kocykiem. Pod dupką ma podkłady do zadań specjalnych i stare prześcieradło. Kolację zjadł niczym lew. Razem z Daszką dostają dodatkowo więcej mięsa do swoich porcji - dziś gotowane kurze serca. Zrobiłam mu zastrzyk, podałam Encorton, Arthofos, Dolfos Senior i Spirulinę. Pieluchomajty są do bani. Wycięłam dziurkę na ogon, ale nie trzymają się tak, jak powinny. Ząbalek sika tak jak leży, więc wszystko idzie pod bok. Cuchnie strasznie starym moczem. Wycieram go na okrągło, ale cóż z tego. Chodziliśmy razem - on między moimi kolanami. Troszkę rozprostował kości. Portki odrazu poszły do pralki, bo śmierdziały rybą - czyli starym moczem. Kiedy Ząbalek był na chodzie to podsikiwał wciąż pod siebie wytwornie spacerując, kupa też żyła własnym życiem i wychodziła w niespodziewanym momencie. Teraz jest to samo, tylko na leżąco. On nie sika, tylko popuszcza. W zasadzie, to już wcale nie powinien leżeć na ziemi, chyba, że jest słonko i jest sucho. Tak więc szykuje się Ząbalkowi sezon poduszkowy.

Posted

Ząbal na pontoniku leży? bo jeśli tylko na kocach to może być dla jego kości za twardo i czy pieluchomajty to nie są jednorazówki?

Posted

Ząbal leży na kołdrach ułożonych na dywanie, na to koce, prześcieradła, i podkłady. Coś ty, na samych kocach żaden pies u mnie nie leży, ale pontonu mu nie podkładam, bo po pierwsze Ząbal kilka razy się z niego sturlał i już sam ponownie nie wszedł, a po drugie przejdzie rybim moczem. Kołdrę można spalić i zawsze skądś załatwić kolejną. Obecnie wietrzą się dwie na dworze, a kilka mam w zapasie. Pieluchy są jednorazowe - Molicare dla osób dorosłych nietrzymających moczu. Rano pieluszkę zdjęłam, obsiurane było wszystko wraz z nią samą...Troszkę pochodziliśmy i znów go owinęłam. Nie wypuszczam go na dwór, bo jest za zimno. Jest to bardziej uciążliwe, bo trzeba co jakiś czas zmieniać podkłady i prześcieradła. Cóż jednak zrobić. Ryjek ma nadal bystry i chętnie wszystko zjada.

Posted

To jest tak przerażające ... Ja ciągle jeszcze widzę obrazy które stworzyła moja wyobraźnia, po przeczytaniu opisu zdarzenia ... to jest nie do zniesienia ... Że takie stwory muszą też istnieć na tej ziemi ... :-(

Posted

Ząbi wciąż w tym samym stanie. Czasem uda mu się wstać i przejść kilka kroków. Raz nawet zawędrował w jakiś oghrodowy kącik i nieźle się naszukałam. Od 2 dni jednak nie wstaje samodzielnie, chociaż widzę, że co jakiś czas robi w tym kierunku wysiłek. Przewraca się tylko z boku na bok. Chodzę z nim kilka razy dziennie, żeby łapy się nie zastały. Warczy wtedy, marszczy się i podszczekuje na innych. Apetyt ma ogromny. Dzisiejszą noc spędził na dworze, bo było dość ciepło i sucho. Położyłam go w zacisznym kątku, żeby nie wiało. Miałam nadzieję, że rano zastanę go gdzie indziej, co świadczyłoby, że się podniósł, ale niestety. Kupa rozgnieciona na boku. Dziś też leży na słonku wraz z psami. Trochę go rozchadzam, pozycję sobie zmienia sam. Był przykryty, ale wypełz spod koca, więc raczej nie jest mu chłodno. Skóra odpoczęła od pampersów i moczu - miał wciąż wilgotne podbrzusze. Teraz jest sucha. Nie ma zmian na szczęście, ale obawiam się odleżyn. Myślę, że jeżeli nie podniósł się po Diclacu, to nie wchodzi w grę ból jakikolwiek, tylko raczej pogłębia się spondyloza i nie ma przewodnictwa nerwowego między kręgami. Dlatego pomimo prób nie jest w stanie podnieść się samodzielnie. Myślę, że być może trzeba będzie zastosować jakąś silniejszą kurację sterydową, bo Ząbalek nie może się tak męczyć. To jest wciąż chcący żyć pies uwięziony w bezwładnym ciele. Cieszy mnie apetyt. Zjada wszystko do końca. Nie lubi pić, więc mięszam mu mięso z ciepłą wodą i w takiej postaci chlipie swoje przydziały.

Posted

Dołączam się do pozdrowień.Tylko podziwiać.

wojtuś napisał(a):
Dzięki Czarodziejko za zdjęcia i opowieści o Ząbalku.
Dla wszystkich Psiaków i dla Was Kochani pozdrowienia.

Posted

wojtuś napisał(a):
Dzięki Czarodziejko za zdjęcia i opowieści o Ząbalku.
Dla wszystkich Psiaków i dla Was Kochani pozdrowienia.


Lumix napisał(a):
Dołączam się do pozdrowień.Tylko podziwiać.

Mogę tylko zacytować. Podziwiam Cię , Czarodziejko. Serdecznie pozdrawiam.

Posted

Dajcie spokój.... dziękuję.
Robię, co mogę, żeby komfort życia tego biedaka był jak najwyższy, ale czasem ręce opadają z bezsilności. Ząbi przespał słodko nockę owinięty w kocyk z prawdziwej wełny. Co prawda nieco zużyty i z darów, ale cieplutki. Rano zaspana mordka wysunęła się spod betów, obsiurana i cuchnąca. Znów trzeba było rozchodzić, wytrzeć i poczekać aż wzejdzie słońce, żeby go wyprowadzić i położyć na trawie. Podbrzusze mokre, siusiak bardzo opuchnięty od moczu, bo przecież prawie cały czas w mokrym. Podnosi się biedaczysko, próbuje, siada, wypręża się, ale podnieść się nie może...Sierść Ząbalka nie prezentuje się zbyt pięknie, bo albo kupa przyklejona do boku, albo resztki kupy, albo dredy z kupą. Wciąż go tylko przecieram, zczesuję bobki i przecieram, bo bardzo cuchnie moczem, ale przecież go nie wykąpię...:-? Kiedy leży, to podsikuje i wszystko idzie pod bok, nawet, kiedy ma podkład, a w na dodatek pampersie zaparza się siusiak. Odleżyn nie ma, bo jednak nieco się rusza, siada, zmienia sam strony. Najkorzystniej byłoby, gdyby mógł leżeć na trawie, albo na piachu i mieć naturalny przewiew, ale niestety jest zimno i większość czasu Ząbalek spędza w pomieszczeniu opakowany w pieluchy.
Jutro będą wetki, żeby obejrzeć Ząbka. Przez telefon ustaliłyśmy, że dostanie Cocarboxylazę na wzmocnienie - w zastrzykach na kilka dni i weterynaryjny steryd o przedłużonym działaniu - Dexafort. Jeżeli po tym się nie podniesie, to się już nie podniesie...:( Niepokoi mnie to opuchnięte prącie, bo przecież już wcześniej wetki zauważyły, że ma zbyt duże jądra i prawdopodobnie są to raczej zmiany nowotworowe. W jego sytuacji nie ma mowy o operacji, czy jakimkolwiek silniejszym leczeniu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...