zurdo Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Atosku <*> Pamiętam. Myślę, czasem bez słów... Słowa są za małe. To piszę ja, pani magister specjalizująca się w opisie magicznej mocy języka. Wobec Waszej nieobecności jestem bezradna, bezsilna, mała. Pamiętam. Quote
Toska1 Posted April 24, 2007 Author Posted April 24, 2007 Dzień Dobry Przyjacielu. Znalazłam na czerwonej chusteczce z "Mojego Psa" śliczny, karbowany, złoty włos z najpiękniejszego ogonka na świecie. Schowałam do koszulki z twoim zdjęciem "zadumanym". Dzisiaj przechadzałam się po ukwieconym placu firmowym i pomyślałam, że powinnam ci kupić jakieś drzewko. Jak to się stało, że tylko tyle mogę ci ofiarować, że nie potrzebujesz już mojego czasu, troski, jedzenia i dachu nad głową. Ciągle tego nie rozumiem tak do końca Atosku. Quote
Toska1 Posted April 24, 2007 Author Posted April 24, 2007 Agat śpi głęboko, zmęczony całym dniem rozrabiania i wystawiania mojej cierpliwości na próbę. Jest zupełnie inny, tak chciałam. Idealny towarzysz w podróży w przeciwieństwie do młodego Atosa. Oaza spokoju, tylko czasami, gdy dostaje głupawki przelatuje pędem te same pomieszczenia rolując dywany. Potrafi położyć się na chodniku i ani myśli kontynuować spaceru, trzeba go wziąć na ręce i przekonać, że może jednak warto pomaszerować dalej za osobą inną niż ta, którą pewien "Donek" miał za przyjaciela. Czy mały Agat dowie się kiedyś jak bardzo człowiek może kochać swojego psa? Quote
sota36 Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 Tylko tyle? Dalas Atosowi wszystko co najlepsze i najpiekniejsze - dalas mu MILOSC! Czy Agat sie dowie, jak moze czlowiek kochac swojego psa? A myslisz, ze moze byc inaczej?Dowie sie - Twoj Agat bedzie to wiedzial, jak i moj Gutek . Moze to zabrzmi smiesznie, ale siadam z Guciem, gdzie spi sobie moj Tonio i przytulam sie do niego opowiadajac mu o jego Starszym bracie. Przedwczoraj minelo juz 30 miesiecy od kiedy moj Atos wybral sie w te ostania podroz beze mnie... Quote
szarotka11 Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Atosku do zobaczenia po majówce. Jest tak pięknie, że zamiast świeczki daję Ci wiosenne kwiaty. Na pewno je potargasz :lol: Quote
zurdo Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Atosku <*> I znowu tydzień. Absurdalność czasu. Tyle już tygodni, tyle jeszcze tygodni. Mało? Dużo? Dla pamięci mało, dla serca dużo, niewyobrażalnie dużo. Więc pamiętamy i tęsknimy. Quote
Toska1 Posted May 1, 2007 Author Posted May 1, 2007 Dziękujemy za kwiaty. Świat rozkwita nie zważając na nasze złamane serca. Trzeba iść do przodu, zwłaszcza, że są istoty potrzebujące naszej troski. Miesiąc mija od przybycia Agata, zaczynają się budzić nieśmiało jakieś uczucia, szkoda tylko, że mały jest nie zdrów, a może to właśnie dlatego. Przykro mi, że to tak wychodzi. Atosiu czuwa nad tym psiakiem, jak nad synkiem którego nigdy nie miałeś, ktoś mi poradził, abym tak o nim myślała. Quote
Toska1 Posted May 8, 2007 Author Posted May 8, 2007 Nie przychodzisz we śnie, to dobrze. Ostatni sen był rozdzierający. Nędzna chałupa, a przy niej na łańcuchu umęczony wiejski pies, podchodzę a to mój Atos, tulę jego smutny łeb, płaczę i tłumacze: nie mogę wziąć cię z sobą, w domu jest już nowy, młody pies, odchodzę... Jak masz tak mi się śnić, to lepiej odwiedzaj mnie na jawie, jak dwa dni temu, gdy nagle w czasie pracy w ułamku sekundy, bez udziału świadomości zmienia się obraz przed oczami i znowu idziemy na psią łączkę w parku przy Panoramie Racławickiej, odpinam smycz i oddalasz się lekkim truchtem, co raz odwracając głowę w moim kierunku. 25 tygodni temu zaczęła sie nasza ostatnia godzina, pamiętam wszystkie. Bardzo, bardzo tęsknię. Boże dziękuję Ci, że mogłam cieszyć się obecnością mojego przyjaciela tak długo. Quote
zurdo Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Są sny i Sny. W pierwszych dokucza nam umęczona podświadomość, w drugich - w drugich przekraczamy granice dozwolonych nam światów. Te pierwsze niestety częstsze. Wiesz, Tośka, im bardziej spokojnie staram się myśleć, tym mniej we mnie wściekłości, a większą odnajduję w sobie wdzięczność za cud tego spotkania. Ile by ono nie trwało. Atosku (*) przemknij się po cichutku i odwiedź Tośkę w Śnie. Quote
zdrojka Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Tosiu, to fakt, są sny i Sny. Zaginęła moja Kita, kotka, która była z nami od 1,5 roku. Szukam jej ponad tydzień. I nie napiszę, co mi się śni, bo to jest jeden wielki koszmar. Podniosły mnie na duchu dziewczyny z miau.pl i teraz myślę o tym wszystkim trochę inaczej, szukam inaczej, ale niepokój jest nie do wytrzymania... Już nie mogę, najpierw mój Migacz, potem decyzja o uśpieniu 2 z czterech sześciodniowych kociąt mojej Kity, potem odszedł Gutek, pies mojej babci, do którego też byłam bardzo przywiązana... Za dużo jak na jeden rok... Ale musimy żyć, musimy trwać, bo co by się stało z naszymi mniejszymi braćmi, gdyby nie my... Quote
sota36 Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 Mnie tez moj Tosiu snil sie nieciekawie - ratowalam Go, bo byla ...wojna. Ale to tylko sen. Przeciez Im TAM jest dobrze, prawda???? Quote
martik b Posted May 9, 2007 Posted May 9, 2007 Mój Salomonek też do mnie przyszedł we śnie, wszystko było takie realistyczne w nim..zgubił mi się, przyszedł po długim czasie na podwórko, zobaczyłam go w oknie, wybiegłam na podwórko jak szalona i szukałam.. długo...znalazłam..był wynędzniały, słaniał się, ledwo trzymała na łapkach, wychudzony, zaropiały, brudny, było z nim bardzo źle, był bardzo...bardzo umęczony..straszny sen..wybudziłam się z tego koszmaru..nie mogłam już spać..patrzałam na jego zdjęcia i chyba zrozumiałam........On w tym śnie był tak umęczony bardzo..i myślę, że przyszedł do mnie, bo był naprawdę zmęczony.......moją rozpaczą..moim bólem........płakałam po nim codziennie..mówiłam do niego codziennie..na grób chodziłam..patrzałam na puste miejsce gdzie spał, gdzie przy moim łóżko było jego..do teraz nic w tym miejscu nie postawiłam,bo to jego jest miejsce i tak pozostanie :( ..na tapecie w komórce był On, na wygaszaczu On, na pulpicie On, 3 zdjęcia w ramce na półkach z Nim..codziennie przed snem patrzyłam na te zdjęcia i płakałam...za Nim..tęskniłam :( ..nawet od dogo się odizolowałam.. wszystko przypominało mi Jego..nie radziłam sobie z bólem.....ze stratą.....przecież tak bardzo Go kochałam............ :( :( :( A On przyszedł do mnie w tym śnie taki zmęczony, ta moja rozpacz Go tak męczyła...tak myślę.....chciał żebym wzięła się wreszcie w garść..może Twój Atosik też chce Ci coś ważnego przekazać................ Quote
zurdo Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 Atosku <*> Pół roku... Absudalnie dużo dla nas. Dla Was - mam nadzieję mniej niż kłapnięcie zębami na męczącą muchę, mniej niż szybkie, z zaskoczenia, polizanie Pańci po uchu, mniej niż czas potrzebny na dogonienie Pańci, która poszła przodem, bo nie chciała, z niezrozumiałych powodów, poczytać gazety zapisanej na murku i trawie. To sprawiedliwe - Wy czekacie całe swoje życie - aż się obudzimy, aż wrócimy z pracy, sklepu, spotkania. Czekacie i wierzycie, że to tylko długa chwila, że to nie na zawsze, że wrócimy, że nie zostawimy. A nam czas biegnie wtedy szybko, nie myślimy o Waszej tęsknocie, jesteśmy spokojni, bo wiemy, że to tylko na chwilę i zaraz się spotkamy. Teraz my czekamy niecierpliwie, martwimy się, czy nasza wiara w spotkanie jest słuszna i prawdziwa, czas nam się dłuży i czarne myśli przychodzą do głowy. Wy za to spokojnie, pochłonięci własnymi sprawami, nie liczycie czasu - bo wiecie to, w co my możemy tylko wierzyć. Quote
Toska1 Posted May 14, 2007 Author Posted May 14, 2007 Dziękuję Zurdo za piękne, głębokie słowa. Zaczęłam inne życie, inne nie nowe. Mówiąc do Agata używam innych słów, gestów, inaczej go przytulam... Ciągle nie mogę oprzeć się wrażeniu, że mówiąc do małego czule, zdradzam mojego Atosa... Atosiu 6 miesięcy - pół roku bez ciebie. Kwitną akacje, rozsiewając intensywny zapach pokonujący nawet spaliny w naszej okolicy, tak jak rok wcześniej. Idąc do przedszkola z Agatem, przechodzę przez "nasze ulice" ale staram się pokonywać je w odwrotnym kierunku - rozglądam się, czy przez jakieś zakrzywienie czasoprzestrzeni nie zobaczę kobiety z czarnym psem spacerujących spokojnie, jakby spacer nigdy nie miał się skończyć. Zaczepiają mnie ludzie, których nie znam i pytają o ciebie... To miłe, że nas pamiętają. Tyle słów chciałabym powiedzieć, tyle myśli przelatuje niespokojnie, wiesz, ze często łatwiej jest wyrazić uczucie gestem, spojrzeniem niż słowem. Quote
sota36 Posted May 14, 2007 Posted May 14, 2007 Nie zdradzasz milosci do Atosa.Nieboj sie jej - daj sie jej pochlonac,a zobaczysz, ile Cie wlasnie Atos nauczyl! Atos to kopalniamilosci i wiedzy i teraz pozwol Atgatowi czerpac te wiedze calym jego serduchem. Quote
Toska1 Posted May 15, 2007 Author Posted May 15, 2007 26 tygodni, wszystko się zgadza, 26 tygodni to pół roku. Skończyłbyś dziś lat 16 i ćwierć. Pamiętam jak rok temu nakupiłam ci smakołyków i niosłeś je dumny do domu w reklamówce. W maju też zaczęło się niestety twoje odchodzenie, kiedy wylękniona suczka uzależnionej osoby uderzyła cię zębami, nie zwróciliśmy na to większej uwagi - a tu gula jak pięść wyrosła na psiej łopatce. Badania, biopsja, dopiero po kilku dniach okazało się, że to krwiak - nie zdołaliśmy się go pozbyć, ale długie i gęste futro skutecznie maskowało stareńkiego psa. W czerwcu pękł nadziąślak, podjęłam decyzję o usunięciu w narkozie, abyś mógł jeszcze cieszyć się aportowaniem i jedzeniem - wszystko poszło bardzo dobrze, przy okazji usunięto kamień i wyczyszczono uszy. piesek jak nowy - serce jak dzwon. Lipiec był koszmarny - upał nie do zniesienia, budziłam się co godzinę i sprawdzałam, czy jeszcze oddychasz, obiecywałam, że już w przyszłym roku zamieszkamy na wsi i będzie cudownie chłodno. W sierpniu wydawało się, że jest lepiej, gdy kiedyś upadłeś na podwórku i pękła skóra - myślałam, że to szkło przyczyniło się do rany, ale to z powodu zaniku mięśni... We wrześniu mimo prowadzenia na szelkach, zacząłeś kaleczyć pięty o metalowe listwy na schodach - wyprowadziliśmy się z mieszkania, gdzie w prawie idealnej harmonii przeżyliśmy 11 lat. Październik zapowiadał się dobrze, wyleczyliśmy pięty i nie musiałeś chodzić po schodach, pojechaliśmy na działkę - jak się cieszyłeś, tego roku byliśmy tam zaledwie trzy razy, miało być już tylko lepiej. Upadłeś znowu - rana głęboka, zaczęliśmy leczyć solkoserylem - goiła się dość dobrze. Mówiłam, że jesteś nie do zdarcia: dopóki jesz i możesz chodzić na krótkie spacery będziesz żył... Przyszedł dzień w którym jeść już nie chciałeś i na spacerki też nie, zsiusiałeś się w windzie... Nie mogłam pozwolić abyś się musiał wstydzić swojej słabości Atosku mój twardy indywidualisto. Pamiętam wszystkie twoje tłuszczaki, i inne niedoskonałości ukryte pod sierścią, pamiętam wszystkie twoje paluszki - tyle lat myliśmy je w dopracowany do perfekcji sposób, szkoda, że nie mogłam nakręcić filmu... jak opowiem, to nikt mi pewnie nie uwierzy... Pamiętam lekko wykrzywiony pazur "serdecznego "palca prawej łapki. Piszę to wszystko, na wypadek, gdybym kiedyś zapomniała, nie miej mi tego za złe moja Kochana Wredoto. Quote
zdrojka Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Tośka, taką miłością tchnęło z Twojego postu... Popłakałam się :-( Nie zapomnisz, nigdy, to pewne. Ale złe wspomnienia zbledną, a te dobre będą coraz bardziej wyraziste, coraz bardziej będziesz się nimi cieszyć. Jesteśmy z Tobą i pamiętamy o Atosku razem z Tobą. Kiedyś się wszyscy spotkamy: http://www.indigo.org/rainbowbridge_ver2.html Quote
sota36 Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Wiesz, chialabym napisac historie mojego Atosa, ale odkladam ja kazdego dnia, bo sie boje zaczac.Boke... Tylko, jak piszesz, im dluzej sie odklada, tym wiecej rzeczy, chwil sie nie pamieta. I to mnie przeraza! Quote
zdrojka Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 sota pisz! Ciężko zacząć, potem jest mnóstwo łez, potem my popłaczemy, a potem jest juz tylko lepiej. I coraz więcej się pamięta, coraz więcej przypomina. Tego dobrego. Quote
zurdo Posted May 15, 2007 Posted May 15, 2007 Atosku <*> Kolejny wtorek, późno już trochę, ale zdążyłam jeszcze na spotkanie. Tylko... co mam napisać? Wobec tego, co napisała Twoja Przyjaciółka? Milczę, ale pamiętam... Quote
Toska1 Posted May 22, 2007 Author Posted May 22, 2007 Atosiu, szukam ciebie w spotykanych Onkach, ale to tylko imitacje, choć często rasowe i piękne. Agat rośnie i niedługo będzie większy i cięższy od ciebie...ale minie wiele lat zanim zdoła dorównać Tobie w komunikacji bez słów, zdolności wczuwania sie w aktualny nastrój człowieka... bardzo mi tego brak. Quote
lewkonia Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Tosiu często zaglądam na wątki ONków za TM, ale na Atoska trafiłam (nie wiem czemu) dopiero dziś. Piękna jest historia waszej ludzko - psiej przyjaźni. Po utracie psa człowiek przeżywa taki sam okres żałoby, jak po utracie człowieka - bo tak bliskie są nam nasze psiaki. Pełny okres żałoby trwa niestety conajmniej rok. Dopiero po takim czasie zaczyna do nas docierać, że to co się wydarzyło jest nieodwracalne.:-( Quote
sota36 Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 [quote name='Tośka']Atosiu, szukam ciebie w spotykanych Onkach, ale to tylko imitacje, choć często rasowe i piękne. Agat rośnie i niedługo będzie większy i cięższy od ciebie...ale minie wiele lat zanim zdoła dorównać Tobie w komunikacji bez słów, zdolności wczuwania sie w aktualny nastrój człowieka... bardzo mi tego brak. Atos byl jedyny wyjatkowy! Tak jest z tymi naszymi "Toskami" :):):) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.