sota36 Posted November 16, 2006 Posted November 16, 2006 Toska- on juz jest szczesliwy! Biega juz z moim Atosem i innymi psiakami,patrzac na nas z gory! Tak, serce musi odcierpiec. Ale to byl gest ogromnej milosci, Atos odszedl w Twoich ramionach wiedzac, ze nie jest sam, bylbo mu latwiej. Na te ostatnia ziemska podroz naszych przyjaciol nie jestesmy w stanie sie przygotowac, tak jak na spotkanie z nimi tam wysoko - a ja wierze, ze kiedys znow przytule mojego Tosia, poczuje zapach Jego siersci i pojdziemy juz wszedzie razem nie marwiac sie o nic. Bedzie pieknie - zobaczysz! Quote
Toska1 Posted November 18, 2006 Author Posted November 18, 2006 Pierwszy weekend bez ciebie, nie mogę znaleźć sobie miejsca, przechodzę za stanu rozpaczy do apatii i zastanawiam się czy tęsknota za tobą, to świadectwo mojej miłości czy przyziemnego przyzwyczajenia do codziennego rytmu dnia... Jutro pojadę do miejsca w którym odpoczywasz, usiłuję uwierzyć, że jesteś w jakimś innym wymiarze, ale nie wychodzi mi to. Dziękuję Bogu za te wszystkie lata, w których byłeś towarzyszem mojej samotności i proszę Go o siły, aby pogodzić się z definitywnym końcem naszej wspólnej drogi. Quote
Aga76 Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 Gdy było mi bardzo źle, Monia70 napisała mi właśnie te słowa, może i Tobie przyniosą ukojenie... "Stoję przy Twoim łóżku, przyszedłem chociaż zerknąć widziałem jak płakałaś i ciężko Ci było zasnąć zapiszczałem cichutko gdy ocierałaś łzę z policzka "to ja" nie zostawiłem Cię, jestem tu i czuję się dobrze byłem przy Tobie gdy jadłaś śniadanie, gdy nalewałaś herbatę zamyślona sięgałaś dłonią w pustkę by mnie pogłaskać byłem przy Tobie gdy stałaś nad moim grobem i delikatnie go pielęgnowałaś chciałem Cię zapewnić, że ja tam nie leżę teraz jest możliwe żebym był stale blisko i mogę Cię zapewnić, że nigdzie nie odszedłem siedziałaś bardzo cicho i nagle uśmiechnęłaś się jakbyś wiedziała że tego cichego wieczoru jestem obok Ciebie dzień się skończył, uśmiech znikł, ziewasz dobranoc, zobaczymy się rano kiedy przyjdzie czas i przekroczysz tęczowy most, spotkamy się po drugiej stronie pobiegnę do Ciebie co sił w łapach i zawsze będziemy razem chciałbym Ci pokazać tyle rzeczy, jest tyle miejsc do zobaczenia bądź cierpliwa, dokończ swoją podróż, a potem wróć do mnie - do domu..." Quote
Aga76 Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 " class="ipsImage" alt=""> Pamięci Atosa Quote
sota36 Posted November 18, 2006 Posted November 18, 2006 [quote name='Tośka']Pierwszy weekend bez ciebie, nie mogę znaleźć sobie miejsca, przechodzę za stanu rozpaczy do apatii i zastanawiam się czy tęsknota za tobą, to świadectwo mojej miłości czy przyziemnego przyzwyczajenia do codziennego rytmu dnia... Jutro pojadę do miejsca w którym odpoczywasz, usiłuję uwierzyć, że jesteś w jakimś innym wymiarze, ale nie wychodzi mi to. Dziękuję Bogu za te wszystkie lata, w których byłeś towarzyszem mojej samotności i proszę Go o siły, aby pogodzić się z definitywnym końcem naszej wspólnej drogi. - to nie koniec drogi, to przerwa, malypostoj, na drodze do wiecznosci! Quote
sota36 Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Witaj - ciesze sie bardzo, ze Ty moglas cieszyc sie dluzej Twoim Atosem. Nie czuj wyrzutow, czy winy o ktorych pisalas u mojego Tonia w TM. Ciesze sie, ze sledzilas watki dotyczace Tonia, szkoda, ze nie odezwalas sie wczesniej. Naprawde - szkoda. Teraz nasze Atosy biegaja i czekaja na nas. Moj nastepca Tonia to prezent od mojego meza - widzial co sie dzieje, wiec podjal meska decyzje. Ja sie balam? Myslalam, ze to mze bedzie zdrada? Ale nie zaluje tej decyzji- bo Agat to moj rehabilitant! Ma starszego Brata, ktory pilnujego tam z wysoka. Jedni potrzebuja czasu, inni reaguja zupelnie odmiennie, ale jedno jest pewne - kiedys milosc do mokrego nosa, czterech lap i futra - zwyciezy! Quote
Alicja Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 [quote name='Tośka']Pierwszy weekend bez ciebie, nie mogę znaleźć sobie miejsca, przechodzę za stanu rozpaczy do apatii i zastanawiam się czy tęsknota za tobą, to świadectwo mojej miłości czy przyziemnego przyzwyczajenia do codziennego rytmu dnia... Jutro pojadę do miejsca w którym odpoczywasz, usiłuję uwierzyć, że jesteś w jakimś innym wymiarze, ale nie wychodzi mi to. Dziękuję Bogu za te wszystkie lata, w których byłeś towarzyszem mojej samotności i proszę Go o siły, aby pogodzić się z definitywnym końcem naszej wspólnej drogi. :-(takich weekendów będzie wiele ....ale z czasem apatia , ból przejdą w stan gdzie będziesz umiała podziękować Mu za to że był z Toba tak długo ,że dane ci było Go kochać , znów będziesz umiała się usmiechać oglądając jego zdjęcia , widzac inne bawiace sie psy ... Atosku ['][']['] Quote
sota36 Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 [quote name='Alicjarydzewska']:-(takich weekendów będzie wiele ....ale z czasem apatia , ból przejdą w stan gdzie będziesz umiała podziękować Mu za to że był z Toba tak długo ,że dane ci było Go kochać , znów będziesz umiała się usmiechać oglądając jego zdjęcia , widzac inne bawiace sie psy ... Atosku ['][']['] Tak, to prawda! Bedziesz znow kiedys czerpac radosc zzycia! Oby jak najpredzej! Quote
Agga Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Atosku [`] Dołączam się do tego co pisze Sota i Alicja Quote
Toska1 Posted November 21, 2006 Author Posted November 21, 2006 1 tydzień 7 dni 170 godzin bez ciebie... Wiem, że bardzo chciałeś i bardzo się starałeś, ale nie mogłeś być ze mną dłużej. Byłeś zawsze ambitnym i dumnym psem, na szkoleniu najszybciej opanowywałeś nowe komendy, nigdy nie zniżyłeś się do agresji względem mniejszych od siebie ujadaczy. Może to antropomorfizacja, ale ja wyrażnie widziałam twoje zażenowanie, kiedy pomagałam ci w chodzeniu na ostatnich dwóch spacerach, a przechodnie komentowali twój stan bynajmniej nie zlośliwie. Teraz widzę, że już wcześniej zacząłeś się wycofywać z aktywnego uczestnictwa w moim życiu, jeszcze rok temu biegałeś za kasztanami, a później za śnieżkami, wiosną jeszcze aportowałeś patyki, ale z coraz mniejszym entuzjazmem - przyniosłeś raz, drugi - potem udawałeś, że nie możesz go znależć... W domu biegłeś za swoją kolczastą piłeczką i kładłeś się aby ją obgryzać... Cieszyłam sie jednak, że jesteś i masz się nieźle. Tyle słów do ciebie kieruję, za twojego życia nie musiałam tak się "produkować", rozumieliśmy się bez słów, wystarczyło spojrzenie, ruch dłoni, pochylenie głowy. Komunikacja niemal doskonała, szkoda, że dochodzi do niej dopiero wtedy, kiedy trzeba powiedzieć do widzenia. Byłam w niedzielę w miejscu, w którym spoczywa mój Atos, chowany był w nocy, chciałam sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, czułam ulgę i nie miałam już wrażenia, że go tam porzuciłam. Dziękuję wszystkim za słowa otuchy i za pamięć o moim przyjacielu. Quote
sota36 Posted November 21, 2006 Posted November 21, 2006 Twoj Atos tam spi, spi tam Jego cialo ziemskie. Dusza, czyli to co najwazniejsze - hula wysoko za TM :) Quote
Toska1 Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 Atosku! Wczoraj wydawało mi się, że wracam do równowagi, że udało mi się pogodzić z tym co było nieuniknione, byłeś taki zmęczony... Dzisiaj wszystko wróciło, tęsknię do naszych przechadzek, do zdziwionego wyrazu pyszczka, kiedy wcześniej wracałam z pracy, do twej radości i pośpiechu w czasie drogi do pani doktor. Trzeba jechać na działkę zgrabić liście, na jutro zapowiadają piękną pogodę... ale jak mam tam jechać bez ciebie :placz: ? Byłam wczoraj u Agaty, schodziłam z Amolem ze schodów i odruchowo starałam się go podtrzymać, a to przecież piesek w sile wieku... Zabrałeś z sobą moją radość życia, a ja nie jestem pewna, czy chcę ją odzyskać. Quote
sota36 Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Toska - nie pojedziesz sama! Pojedziesz ze swoim Atosem,tyle ze on bedzie w sercu! Ja tak mam! Dzis liczylam ile to godzin juz bez mojego Atosa minelo (ponad 17 tys) .Mnostwo! Biega od ponad 2lat za nami kudlaty, ale i Tosiek, zawsze o Nim mysle, zawsze! I tak zostanie! Odzyskalam rownowage- tak mi sie wydaje - choc co dnia lezkami sie w oku kreci - ale trzeba zyc! Twoj Atos nie chce smutnej panci! Na wszystko jest czas! I Tykiedys tez tak powiesz :) Quote
Toska1 Posted November 25, 2006 Author Posted November 25, 2006 Odważyłam się pojechać i nie żałuję. W pierwszej chwili, gdy zobaczyłam niedopitą wodę w misce poczułam się strasznie, grabiłam liście i płakałam. Wynosiłam liście na zewnątrz przez furtkę sąsiada, której Atos nie umiał przechodzić ze względu na wysoki próg - zawsze spacerował wzdłuż brzegu sąsiedniej działki, aby nie spuszczać mnie z oka. Po godzinie przyszło wrażenie, że nie jestem sama, że ktoś mnie obserwuje, to była dobra obecność: czułam się bezpieczna. Zrozumiałam, że dobry Bóg chce zabrać mój ból, wydawało mi się, że widzę kątem oka Atoska obgryzającego kija, albo skruszonego "nielegalnym" posikiwaniem trawnika... po raz pierwszy od jego odejścia zaczęłam snuć plany na przyszłość i znajdować w tym przyjemność. Pewnie jeszcze wiele kryzysów przede mną, ale może będzie łatwiej? Quote
sota36 Posted November 25, 2006 Posted November 25, 2006 Ja pierwsz raz na dzilke po odejsciu Atosa poszlam po ponad pol roku. Wielkorotnie podchodzilam do bramy do plotu, zagladalam nagrobem i mowilam "czesc Tonieczku", ale wejsc nie mialam odwagi! Teraz kocham te dzialke i za kazdym razem wchodziac witam i wychodzac zegnam Tonia i czuej sie spokojna i bezpieczna! Quote
sota36 Posted November 25, 2006 Posted November 25, 2006 Przeczytalam teraz Twoj wpis u mojego Atosa :) Jakie one sa podobne - masz racje - chyba juz tam za TM jest ich klub! Nie dziekuj - mnie ktos kiedys pomogl i to jest jak lancuszek - kazdy kiedys dostanie to,to zrobil dla drugiego - to taki kapital na bardzo wysoki procent. Zakladajac wspomnienie o Tosiu nie mialam pojecia, ze wlasnie to moze komus pomoc. Bardzo mnie to cieszy, bo wiem, ze ktos poza mna pamieta o moim Tonieczku i to jest bardzo, bardzo dla mnie wazne! Quote
Toska1 Posted November 28, 2006 Author Posted November 28, 2006 I znowu jest wtorek, dwa tygodnie temu żegnałam się z tobą, mój kochany przyjacielu, nie zdołałam powstrzymać łez przytulając się do twojego ciepłego, jedwabistego futra, starając się powiedzieć ci jak najwięcej miłych, kojących słów. Usiłując zapamiętać twój zapach, smutek spojrzenia, czy wiedziałeś, że idziesz za Tęczowy Most? Czy bałeś się Atosku? Bardzo tęsknię, wspominam, oglądam zdjęcia, ale one nie oddają całego ciebie...:-( Quote
Ty_Asya Posted November 28, 2006 Posted November 28, 2006 Dla Atoska...... [*][*][*][*][*] Moze jest jeszcze za wczesnie ale twoje serce powinno pomyslec o nowym potrzebujacym cieplego domku piesku....i na pewno Atosek bedzie z tego zadowolony! Quote
szajbus Posted November 28, 2006 Posted November 28, 2006 Toska, tak mi przykro, ze musisz przez to przechodzic. Każdy z nas cierpiał i cierpi, a poczatki są najgorsze. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że Atos miał życie wypełnione po brzegi miłością i troska o jego zdrowie. Nie odchodził sam, odszedł w objeciach ukochanej osoby i czuł sie bezpiecznie. Pomogłas mu przedostac sie do krainy wiecznego szczęścia, gdzie odzyskał młodość i wigor. Tak naprawdę odeszło jego schorowane ciałko, miłość jaką go darzyłaś została w twoim serduchu i tak juz będzie zawsze. Wiem jak ci ciężko i niebędę ci pisała" nie płacz". Wydaje mi sie, że łzy przynoszą ulgę. Tak przynajmniej było w moim przypadku. Minął rok i 4 miesiące odkąd moja Psonia przekroczyła TM. Nadal kocham ta moja bandziorkę , psotnicę i kombinatorkę, pomimo, ze dwa miesiące po jej odejściu w domu pojawiła sie adoptowana sunia. Nie żałuje tej decyzji i powiem więcej. Podobnie jak u soty Balbinka była moim lekarstwem na rozpacz. Dziś kocham je obie. Trzymaj się. Dla Atoska Quote
sota36 Posted November 28, 2006 Posted November 28, 2006 Taaaaaaaaa - nastepca to lekarstwo! I ja o tym wiem! I kocham, mimo ze nie chcialam, a raczej balam sie chciec! Ale ktos zadecydowal inaczej - i On zamieszkal z nami, Jego zaprosil do naszego domku, Jemu teraz sie poswiecam i bardzo, bardzo Go kocham! Nie mniej, nie wiecej, a inaczej! I tego Tobie zycze! Quote
Toska1 Posted November 28, 2006 Author Posted November 28, 2006 Dziękuję bardzo za słowa otuchy, na nowego psa jest za wcześnie, ale mam nadzieję, że na wiosnę zmienię zdanie. Quote
sota36 Posted November 28, 2006 Posted November 28, 2006 Tosiu- pozwol, ze tak do Ciebie sie zwroce - kazdy ma swoj czas! Swoj bol, swoja rozpacz i swoja milosc - ta ostania w SWOIM CZASIE i Ciebie "dopadnie"! Quote
basia Posted November 28, 2006 Posted November 28, 2006 "Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążać. Znika szara, deszczowa zasłona tego świata i wszystko spowija srebrzysty blask, a potem widzisz białe wybrzeże i to co za nim, daleką, zieloną krainę skąpaną w blasku wschodzącego słońca..." Tak pisał o śmierci Mistrz Tolkien. Jak tu nie wierzyć tak pięknemu opisowi;) Quote
Aga76 Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Gdy przyjdzie odpowiednia pora Atos sam wyśle do Ciebie kolejne czworonożne Kochanie. Widząc Twoje łzy Atos też cierpi i na pewno nie pozwoli, żeby żałoba trwała zbyt długo. On chce Twojego szczęścia, bo Cię kocha. I na zawsze będzie Twój, a Ty Jego. Quote
myszsza Posted November 29, 2006 Posted November 29, 2006 Aga76 napisał(a):Gdy przyjdzie odpowiednia pora Atos sam wyśle do Ciebie kolejne czworonożne Kochanie. Widząc Twoje łzy Atos też cierpi i na pewno nie pozwoli, żeby żałoba trwała zbyt długo. On chce Twojego szczęścia, bo Cię kocha. I na zawsze będzie Twój, a Ty Jego. Cała prawda. Dwa miesiące bez psa i od ponad roku Grita pije wodę i je z misek Pumy.Tylko smycz i obroża pozostały nietknięte, jako pamiątka. Trzymaj się dzielnie i myśl o psach w potrzebie, takie domy jak nasze, są dla nich najlepsze. pozdrawiam myszsza Fundacja Amicus pisze taki list: Twój najlepszy Przyjaciel pożegnał się z Tobą i odszedł po Tęczowym Moście do Ogrodu Psiej Szczęśliwości. Był przez Ciebie kochany i kochał Ciebie. Był najwspanialszym, najpiekniejszym i najmądrzejszym psem. Może widziałeś jak cierpiał i cierpiałeś wraz z nim z bezsilności. I może powiedziałeś sobie "Nigdy więcej takich cierpień i nigdy nie będzie drugiego takiego psa". Pomyśl sobie co będzie jak się spotkacie kiedyś za Tęczowym Mostem. Ile radości z powtórnego spotkania ! Ale gdy już się nacieszycie ponownym spotkaniem może Twój przyjaciel zapyta "co zrobiłeś dla moich braci którzy niechciani, zagubieni lub opuszczeni przez swoich zmarłych opiekunów cierpią w dożywotnich więzieniach zwanych przez ludzi Schroniskami ?" W betonowych zagrodach, w tłoku, bez nadziei na radosny spacer ze swoim opiekunem. Dzień po dniu, rok po roku...... A przecież i oni mogli by być tymi najwspanialszymi, najpiękniejszymi i najmądrzejszymi. I może nawet kiedyś byli? Nie pozwól by kąt, miska, posłanie, obroża i smycz Twojego najlepszego Przyjaciela znalazły sie w śmietniku. Niech Twoje wrażliwe serce podejmie decyzję by rozjaśnić resztę życia jego bratu, nie bacząc na to że i on kiedyś Cię pożegna. Obaj będą Ci wdzięczni! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.