Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moje psie niebo

"Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię, Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba

Ja poproszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuję z anielskich chórów
Tudzież innych nagród nieboskłonu

W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy"
B. Borzymowska

  • Replies 355
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Za chwilę skończy się "NASZ DZIEŃ" już 28. Szarotka w swoim wątku o Morusku zasstanawia się, czy tęskni się za psem czy za Przyjacielem. Ja już niestety wiem, że nie za psem, ale za tą szczególną bliską istotą. Wiesz o tym, prawda?

Posted

Gdybyśmy tęsknili za psem, a nie za tym jedynym i nie do odtworzenia typem więzi, zrozumienia, współistnienia, nie byłoby nas na tym wątku. Szybko znajdowalibyśmy pocieszenie w kolejnym i jeszcze kolejnym psie. A przecież radość z nawiązywania kolejnej jedynej więzi nie umniejsza tęsknoty za tą utraconą, nie zastępuje jej i nie wypiera.
Atosku <*> Pamiętam...

Posted

Atosiu to już 30 tygodni. Wchodzę tutaj i nie potrafię nic napisać, ale ty wiesz, że wszystkie powroty z pracy należą do ciebie, wspomnienia przed zaśnięciem też. Tęsknię za tobą, za naszym małym światem, który się skończył, nawet za sobą samą jaką byłam, kiedy byłeś cichym świadkiem mojej codzienności. Umarł pan Janek, nasz sąsiad, który bał się ciebie przez wiele lat, po traumie przeżytej podczas okupacji, przekonałeś go, że takiego czarnego bydlaczka można polubić... Mam nadzieję, że przywitałeś go tam na górze radosnym machaniem ogonka.

Posted

Atosiu, nic się nie układa tak jak zaplanowałam, kiedyś się tak nie przejmowałam, bo ty byłeś. Agat waży już więcej od ciebie - 37 kg, ale jest jeszcze niższy i wogóle zupełnie inny... Dzisiaj przed 20-tą, zaczął wesoło brykać wokół domowników zgromadzonych przed tV, w tym samym pokoju w którym umierałeś 31 tygodni wcześniej... Odwołałam go i wyszliśmy, nie w taki dzień, nie we wtorek...

Posted

Atosiu, nic się nie układa tak jak zaplanowałam, kiedyś się tak nie przejmowałam, bo ty byłeś. Agat waży już więcej od ciebie - 37 kg, ale jest jeszcze niższy i wogóle zupełnie inny... Dzisiaj przed 20-tą, zaczął wesoło brykać wokół domowników zgromadzonych przed tV, w tym samym pokoju w którym umierałeś 31 tygodni wcześniej... Odwołałam go i wyszliśmy, nie w taki dzień, nie we wtorek...

Posted

Sota, jestem tego pewna! Pokazał, że to trzeba obchodzić hucznie, wesoło, bo mu tam dobrze za TM.
Ktoś kiedyś napisał, że ktoś tam (jacyś ludzie, nie pamiętam, jacy) obchodzi rocznicę zmarłego robiąc na grobie ucztę. Wszyscy wiedzą, że tam, gdzie jest, jest mu lepiej, dostąpił różnych rzeczy i należy się cieszyć, a nie płakać.
Tośka, nie cierpi, czuwa nad Tobą i nie tylko. Wspomnij jakąś ciekawą historię i uśmiechnij się. Tak po prostu. Tak trzeba, bo inaczej nie pozwolisz odejść i psiak będzie cierpiał, i Ty. Uśmiechaj się do wspomnień. Zobaczysz, jak to działa, i już nie będziesz chciała przestać.

Posted

Tosiu, Agat albo nie rozumie, o co chodzi i czuje się pokrzywdzony, albo doskonale wie i właśnie o to mu chodzi. Spójrz mu w oczy i sama sobie odpowiedz na to pytanie...

Posted

Zdrojko tylko masza Toska nie bardzo z tym sobie daje rade...
Moj Atos odszedl prawie 3 lata tem,u ( w pazdzierniku) . Tesknie za Nim cholernie, co dzien witam sie z Nim i i mowie Mu "dobranoc". Jest Agat - moj Agat - za ktorym szaleje - nie mniej , nie bardziej - inaczej. Zakochalam sie z nim wczesnie dziekac serducho na dwie rowne czesci- jedni potrzebuja mniej czasu, inni wiecej, tylko prosze Boga, zeby Toska odnalazla wreszcie, to co ja, by przestala sie miotac. By potrafila sie cieszyc Agatem i czekac na Atosa.
ps. a swoja droga - jak ktos czyta to co pisze to popatrcie jaki zbieg okolicznmosci - i Ona i ja mamy Atosa i Agata:) Znak???

Posted

Pewnie znak. Faktycznie jak się czyta wasze posty to nie bardzo wiadomo, o którego Tośka czy Agata chodzi. Przynajmniej ja muszę sie wczytać.
Zdrojka, tez słyszałam o takich ucztach na grobie zmarłego, nie jestem pewna czy tak właśnie nie robią Cyganie.

Pisałam wam kiedyś, że moja mama mi tłumaczyła, że swoją rozpaczą zamykam Psoni drogę do szczęścia, zawieszam ja w próżni i nie może iść dalej, do wiecznej krainy. Nie dopuszczałam tego do siebie, ale coś w tym jest. Pozwoliłam jej odejść.
Tak jak sota pokochałam Balbinke, nie mniej, nie więcj, ale inaczej. Wiem, że Psonia nie jest zazdrosna, ze nad nia czuwa i sie cieszy, że mam znów sie do kogo przytulić, że mam kogo kochać. Ona wie, że zawsze ma i mieć będzie w moim sercu swój kącik.
Toska coś ci napiszę, ale nie obraź się.
Kochasz swojego Agata, choc czasami nie zdajesz sobie z tego sprawy. Kochasz go tak samo mocno jak Tosia, ale inaczej. Kiedys pisałam, ze z mojej miłości do Balbiny zdałam sobie sprawę, gdzy nastąpiło zgrożenie jej życia. Odchodziłam od zmysłów, a było to dwa miesiące po odejściu Psoni, tuz po jej adopcji. Nie zyczę ci tego broń Boże. Przekonasz sie o tym sama, ale musisz przestac porównywać ich wagę, charaktery, zachowanie. To dwie rózne istotki. Każda z nich ma swój własny kącik w twoim sercu i nie należy ich wpychać na siłę do tego samego.
Tęsknić będziesz zawsze za Tosiem, nic tego nie zmieni, nadal go będziesz kochać, tego też nic nie zmieni, ale uwierz mi ( odpukuje w niemalowane), że gdyby coś groziło Guciowi wpadłabyś w czarną rozpacz. Ty już go kochasz tylko wsłuchaj sie uważnie w bicie swego serca.

Posted

Atosku <*>
Ciężko nam czasem. Myśląc o tym tysiącu przygód i zdarzeń całkiem małych. Tych, które trwają w pamięci, bolesne wspomnienie minionego. Tych, które miały się zdarzyć, ale się nie zdarzą, marzenie niemożliwego. A może, tak chcę wierzyć, zdarzą się jeszcze, tylko nieco później? Poczekacie?

Posted

Znowu jest wtorek i godzina 20. Przed oczami bez względu na to, czy otwarte, czy zamknięte obraz bezwładnie opadającej psiej głowy, która nosiła w sobie tyle różnorodnych uczuć i emocji: radości, smutku chwilowego rozstania, cierpliwego godzenia się z nieuchronnym upływem czasu, czasem złości... Cały TY. Mój przyjaciel pies.

Posted

Atosku, czasem czuję się bezradnie, nie wiem, co napisać, wszystko jest oczywiste. Cierpliwie czekamy na spotkanie, pamiętamy, tęsknimy, kochamy, cierpliwie czekamy...
<*>

Posted

Atosiu, dziś mijają 33 tygodnie bez Ciebie u mojego boku. Spotkałam Azę, twoją ostatnią niespełnioną miłość, jest teraz w sile wieku i pachnie podobnie do Ciebie...W naszym domu będą mieszkać nowi ludzie i wiesz, bez ciebie jest to tylko mieszkanie, przedmiot bez duszy, martwy jak Ty po eutanazji choć jeszcze bardzo piękny.

Posted



Dziękuję za pamięć Zurdo.

Na zdjęciu mój Atosek w 2004 r., kiedy miał 13 lat i był bardzo chory na moczówkę. Wtedy uświadomiłam sobie po raz pierwszy, że to kiedyś się skończy... ale wtedy wyzdrowiał i wydawało mi się, że zawsze tak będzie, że jest nie do zdarcia... wbrew logice...

Pamiętasz Atosiu jak 14 lipca 1997 w poniedziałek ewakuowaliśmy się z domu na Komuny Paryskiej, nie chcieli cię wziąć i sąsiadka powiedziała, że jesteś moim psem przewodnikiem... Musiałam udawać niedowidzącą... Płynęliśmy łódką a później razem na przednim siedzeniu samochodu -dotarliśmy na Krzyki, szliśmy potem małą uliczką wśród willi i czułam się jak ktoś powracający z frontu, patrząc na ludzi grilujących w swoich ogródkach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...