lewkonia Posted May 24, 2007 Posted May 24, 2007 Moje psie niebo "Dokąd idą psy, gdy odchodzą? No, bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże Mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Moje wszystkie pożegnane psy" B. Borzymowska Quote
zurdo Posted May 29, 2007 Posted May 29, 2007 Ehhh, Atosku, znowu wtorek, pędzą te tygodnie, a my w nich - w Waszą stronę. <*> Quote
Toska1 Posted May 29, 2007 Author Posted May 29, 2007 Za chwilę skończy się "NASZ DZIEŃ" już 28. Szarotka w swoim wątku o Morusku zasstanawia się, czy tęskni się za psem czy za Przyjacielem. Ja już niestety wiem, że nie za psem, ale za tą szczególną bliską istotą. Wiesz o tym, prawda? Quote
zurdo Posted June 5, 2007 Posted June 5, 2007 Gdybyśmy tęsknili za psem, a nie za tym jedynym i nie do odtworzenia typem więzi, zrozumienia, współistnienia, nie byłoby nas na tym wątku. Szybko znajdowalibyśmy pocieszenie w kolejnym i jeszcze kolejnym psie. A przecież radość z nawiązywania kolejnej jedynej więzi nie umniejsza tęsknoty za tą utraconą, nie zastępuje jej i nie wypiera. Atosku <*> Pamiętam... Quote
Toska1 Posted June 12, 2007 Author Posted June 12, 2007 Atosiu to już 30 tygodni. Wchodzę tutaj i nie potrafię nic napisać, ale ty wiesz, że wszystkie powroty z pracy należą do ciebie, wspomnienia przed zaśnięciem też. Tęsknię za tobą, za naszym małym światem, który się skończył, nawet za sobą samą jaką byłam, kiedy byłeś cichym świadkiem mojej codzienności. Umarł pan Janek, nasz sąsiad, który bał się ciebie przez wiele lat, po traumie przeżytej podczas okupacji, przekonałeś go, że takiego czarnego bydlaczka można polubić... Mam nadzieję, że przywitałeś go tam na górze radosnym machaniem ogonka. Quote
zurdo Posted June 12, 2007 Posted June 12, 2007 Atosku, wybacz, czasem nie mam sił pisać, ale Wy wiecie, że to nie słabość tęsknoty i uczucia... Pamiętam <*> Quote
Toska1 Posted June 19, 2007 Author Posted June 19, 2007 Atosiu, nic się nie układa tak jak zaplanowałam, kiedyś się tak nie przejmowałam, bo ty byłeś. Agat waży już więcej od ciebie - 37 kg, ale jest jeszcze niższy i wogóle zupełnie inny... Dzisiaj przed 20-tą, zaczął wesoło brykać wokół domowników zgromadzonych przed tV, w tym samym pokoju w którym umierałeś 31 tygodni wcześniej... Odwołałam go i wyszliśmy, nie w taki dzień, nie we wtorek... Quote
Toska1 Posted June 19, 2007 Author Posted June 19, 2007 Atosiu, nic się nie układa tak jak zaplanowałam, kiedyś się tak nie przejmowałam, bo ty byłeś. Agat waży już więcej od ciebie - 37 kg, ale jest jeszcze niższy i wogóle zupełnie inny... Dzisiaj przed 20-tą, zaczął wesoło brykać wokół domowników zgromadzonych przed tV, w tym samym pokoju w którym umierałeś 31 tygodni wcześniej... Odwołałam go i wyszliśmy, nie w taki dzień, nie we wtorek... Quote
sota36 Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 A moze to brykanie wlasnie dzis to znak? Zebys sie nie martwila,zebys sie bardziej otwarla na Agata? I ten "znak" jest stamtad - zza TM :) Quote
zdrojka Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Sota, jestem tego pewna! Pokazał, że to trzeba obchodzić hucznie, wesoło, bo mu tam dobrze za TM. Ktoś kiedyś napisał, że ktoś tam (jacyś ludzie, nie pamiętam, jacy) obchodzi rocznicę zmarłego robiąc na grobie ucztę. Wszyscy wiedzą, że tam, gdzie jest, jest mu lepiej, dostąpił różnych rzeczy i należy się cieszyć, a nie płakać. Tośka, nie cierpi, czuwa nad Tobą i nie tylko. Wspomnij jakąś ciekawą historię i uśmiechnij się. Tak po prostu. Tak trzeba, bo inaczej nie pozwolisz odejść i psiak będzie cierpiał, i Ty. Uśmiechaj się do wspomnień. Zobaczysz, jak to działa, i już nie będziesz chciała przestać. Quote
zdrojka Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Tosiu, Agat albo nie rozumie, o co chodzi i czuje się pokrzywdzony, albo doskonale wie i właśnie o to mu chodzi. Spójrz mu w oczy i sama sobie odpowiedz na to pytanie... Quote
sota36 Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 Zdrojko tylko masza Toska nie bardzo z tym sobie daje rade... Moj Atos odszedl prawie 3 lata tem,u ( w pazdzierniku) . Tesknie za Nim cholernie, co dzien witam sie z Nim i i mowie Mu "dobranoc". Jest Agat - moj Agat - za ktorym szaleje - nie mniej , nie bardziej - inaczej. Zakochalam sie z nim wczesnie dziekac serducho na dwie rowne czesci- jedni potrzebuja mniej czasu, inni wiecej, tylko prosze Boga, zeby Toska odnalazla wreszcie, to co ja, by przestala sie miotac. By potrafila sie cieszyc Agatem i czekac na Atosa. ps. a swoja droga - jak ktos czyta to co pisze to popatrcie jaki zbieg okolicznmosci - i Ona i ja mamy Atosa i Agata:) Znak??? Quote
szajbus Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 Pewnie znak. Faktycznie jak się czyta wasze posty to nie bardzo wiadomo, o którego Tośka czy Agata chodzi. Przynajmniej ja muszę sie wczytać. Zdrojka, tez słyszałam o takich ucztach na grobie zmarłego, nie jestem pewna czy tak właśnie nie robią Cyganie. Pisałam wam kiedyś, że moja mama mi tłumaczyła, że swoją rozpaczą zamykam Psoni drogę do szczęścia, zawieszam ja w próżni i nie może iść dalej, do wiecznej krainy. Nie dopuszczałam tego do siebie, ale coś w tym jest. Pozwoliłam jej odejść. Tak jak sota pokochałam Balbinke, nie mniej, nie więcj, ale inaczej. Wiem, że Psonia nie jest zazdrosna, ze nad nia czuwa i sie cieszy, że mam znów sie do kogo przytulić, że mam kogo kochać. Ona wie, że zawsze ma i mieć będzie w moim sercu swój kącik. Toska coś ci napiszę, ale nie obraź się. Kochasz swojego Agata, choc czasami nie zdajesz sobie z tego sprawy. Kochasz go tak samo mocno jak Tosia, ale inaczej. Kiedys pisałam, ze z mojej miłości do Balbiny zdałam sobie sprawę, gdzy nastąpiło zgrożenie jej życia. Odchodziłam od zmysłów, a było to dwa miesiące po odejściu Psoni, tuz po jej adopcji. Nie zyczę ci tego broń Boże. Przekonasz sie o tym sama, ale musisz przestac porównywać ich wagę, charaktery, zachowanie. To dwie rózne istotki. Każda z nich ma swój własny kącik w twoim sercu i nie należy ich wpychać na siłę do tego samego. Tęsknić będziesz zawsze za Tosiem, nic tego nie zmieni, nadal go będziesz kochać, tego też nic nie zmieni, ale uwierz mi ( odpukuje w niemalowane), że gdyby coś groziło Guciowi wpadłabyś w czarną rozpacz. Ty już go kochasz tylko wsłuchaj sie uważnie w bicie swego serca. Quote
zdrojka Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 Sota, Tośka, wiemy wszyscy, że to niełatwe, ale trzeba próbować... aż się w końcu uda. Quote
sota36 Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 Tosiu - pokochaj Agata Twojego calym sercem!!! Mnei sie to udalo - czego i Tobie zycze. Mam w sercu dwa psy - Tonia i Gucia! Quote
zurdo Posted June 20, 2007 Posted June 20, 2007 Atosku, przepraszam, nie miałam wczoraj dostępu do komputera, ale myślami byłam tutaj, pamiętam o Was gdziekolwiek jestem <*> Quote
zurdo Posted June 26, 2007 Posted June 26, 2007 Atosku <*> Ciężko nam czasem. Myśląc o tym tysiącu przygód i zdarzeń całkiem małych. Tych, które trwają w pamięci, bolesne wspomnienie minionego. Tych, które miały się zdarzyć, ale się nie zdarzą, marzenie niemożliwego. A może, tak chcę wierzyć, zdarzą się jeszcze, tylko nieco później? Poczekacie? Quote
Toska1 Posted June 26, 2007 Author Posted June 26, 2007 Znowu jest wtorek i godzina 20. Przed oczami bez względu na to, czy otwarte, czy zamknięte obraz bezwładnie opadającej psiej głowy, która nosiła w sobie tyle różnorodnych uczuć i emocji: radości, smutku chwilowego rozstania, cierpliwego godzenia się z nieuchronnym upływem czasu, czasem złości... Cały TY. Mój przyjaciel pies. Quote
zurdo Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 Atosku, czasem czuję się bezradnie, nie wiem, co napisać, wszystko jest oczywiste. Cierpliwie czekamy na spotkanie, pamiętamy, tęsknimy, kochamy, cierpliwie czekamy... <*> Quote
Toska1 Posted July 3, 2007 Author Posted July 3, 2007 Atosiu, dziś mijają 33 tygodnie bez Ciebie u mojego boku. Spotkałam Azę, twoją ostatnią niespełnioną miłość, jest teraz w sile wieku i pachnie podobnie do Ciebie...W naszym domu będą mieszkać nowi ludzie i wiesz, bez ciebie jest to tylko mieszkanie, przedmiot bez duszy, martwy jak Ty po eutanazji choć jeszcze bardzo piękny. Quote
zurdo Posted July 14, 2007 Posted July 14, 2007 8 miesięcy... Łatamy naszą niewiedzę nadzieją, że Wam ten czas upływa lepiej niż nam Quote
Toska1 Posted July 14, 2007 Author Posted July 14, 2007 Dziękuję za pamięć Zurdo. Na zdjęciu mój Atosek w 2004 r., kiedy miał 13 lat i był bardzo chory na moczówkę. Wtedy uświadomiłam sobie po raz pierwszy, że to kiedyś się skończy... ale wtedy wyzdrowiał i wydawało mi się, że zawsze tak będzie, że jest nie do zdarcia... wbrew logice... Pamiętasz Atosiu jak 14 lipca 1997 w poniedziałek ewakuowaliśmy się z domu na Komuny Paryskiej, nie chcieli cię wziąć i sąsiadka powiedziała, że jesteś moim psem przewodnikiem... Musiałam udawać niedowidzącą... Płynęliśmy łódką a później razem na przednim siedzeniu samochodu -dotarliśmy na Krzyki, szliśmy potem małą uliczką wśród willi i czułam się jak ktoś powracający z frontu, patrząc na ludzi grilujących w swoich ogródkach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.