Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Coraz częściej zastanawiam się, gdzie przebiega granica słabości mojego psa... Kiedy miał 10 lat zrozumiałam, że nie może już skakać przez przeszkody, dwa lata później, że całodzienne spacery nie są już dla niego. W 13-tym roku życia był umierający (moczówka) ale właściwa diagnoza, mój upór i jego silny organizm pozwoliły mu żyć nadal. Rok temu przestał wstawać, intensywne leczenie nie pomogło, kupiłam dywaniki nie do końca spełniające swoje zadanie i przeszłam nad tą słabością do porządku. Zimą zaczął się moczyć nad ranem, zmieniłam czas posiłków i jest trochę lepiej ale często jeszcze się moczy. Kiedy wracam z pracy on leży na boku i czasami nawet nie podnosi głowy, podchodzę do niego, głaszczę, masuję kręgosłup i nogi, podnosi przednią część ciała i czeka aż pomogę mu z tyłu...na spacerze idzie spokojnie, ale często na naszej ulubionej trasie wyprzedza mnie i idzie pierwszy – spacery ranne ok.50 minut, po południu 1 godz. I 15 minut, wieczorem 20 min. Ostatnio zaczął się przewracać w czasie postoju np. na światłach, jego lewa tylna łapa nadmiernie przez całe życie obciążona z powody dysplazji na prawej, nie daje już rady. Od dwóch dni podaję Rimadyl i jest trochę lepiej chociaż u nas straszne upały. Otrzymuje też leki wzmacniające serce i układ nerwowy (Karsivan), mam nadzieję, że poczuje się lepiej.

Przepraszam za przydługi wywód ale chciałam wyczerpująco przedstawić sytuację. Według mnie Atos ma jeszcze radość życia: z przyjemnością wita się z psami (ale się już nie bawi), ma apetyt, system pokarmowy funkcjonuje prawidłowo, chociaż jest na karmie weterynaryjnej, z zainteresowaniem „czyta” psie wiadomości na spacerach i uwielbia ludzi częstujących go psimi ciasteczkami.

Proszę dogomaniaków o wypowiedzenie się w tym temacie, nie mogę już znieść spojrzeń i uwag ludzi (również psiarzy) twierdzących, że męczę psa, a moja troska o niego to czysty egoizm.:-(

  • Replies 355
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nikt nie jest w stanie zrozumieć psa tak dobrze jak jego właściciel. Jeśli on Ci mówi, że mimo wszystkich kłopotów nadal chce żyć, pozwól mu żyć.
Tylko Ty zrozumiesz to, co do Ciebie mówi.

Posted

Moim zdaniem męczysz psa - ale nie tym, że ciągle trzymasz go przy życiu, ale raczej za długimi spacerami jak na jego kondycję - także nie odczytaj tego źle. Zdecydowanie powinnaś dostosować wysiłek do jego możliwości, żeby nie był przemęczony i dodatkowo nie cierpiał z powodu obolałych łap.

śmiało mogę powiedzieć, że wiem co to znaczy mieć psiego staruszka, psa który najchętniej je i śpi, ma krótkie okresy aktywności, w których jednak widzisz że życie dla niego to jeszcze nie jest sam ból
psa, który kuleje, wolno chodzi, ma problemy ze wstawaniem, chodzeniem po schodach, potyka się o własne łapy, potrafi zsikać się przez sen na twoim łóżku, dywanie, dla którego kupujesz podkłady higieniczne...

Jakoś taki mamy ten kraj, że każdy zdaje się wiedzieć co dla innych najlepsze. Głupia baba w laboratorium gdzie zanosiłam krew Negry na badania kontrolne, zapytała czy nie lepiej psa uśpić, po co leczyć, wydawać pieniądze - przy czym ona tylko przyjmowała krew - idiotka nie miała pojęcia, że wyniki są idealne, a ja chcę na bieżąco kontrolować psa, żeby wszystko wyłapać. Ludzie nie powinni się w trącać, za wyjątkiem sytuacji kiedy ktoś rzeczywiście znęca się nad psem - np pozwala chodzić z gnijącym guzem, albo pozwala powoli umierać z wyniszczenia spowodowanego mocznicą, nie robiąc nic dla ratunku itp.
Pies rzadko piszczy z bólu, to juz ostateczność. Częściej nie potrafi sobie znaleźć miejsca, w nocy ciągle się wierci, wstaje coś zjeść, napić się i tak w kółko, delikatnie wzdycha lub postękuje, wydaje odgłosy których kiedyś nie było.
Dopóki potrafimy zapewnić zwierzakowi komfort życia, potrafimy mu pomóc żeby nie odczuwał bólu, możemy z nim iść przez zycie, nie zapominając że psi staruszek nigdy juz nie bedzie tak sprawny jak młody pies, że nie można go zbytnio forsować.
Jeżeli twój pies ma takie problemy ze stawami, to oprócz rimadylu [przy którym powinno się robic kontrolne bad.biochemiczne krwi = profil wątrobowy], powinien dostawać Arthroflex lub inny preparat "na stawy", z rzeczy lżejszych dla wątroby a u mojego psa działających - zastrzyki z Traumeel'u, niektórzy stosują tez Zeel, niestety nie ma juz odpowiedników wet.

Moja sunia przeżyła 14lat7miesięcy i gdyby nie chłoniak skóry z przerzutami, mogłaby cieszyć się swoim życiem psiego staruszka nadal. To my podjeliśmy decyzję o eutanazji. Niech zwierzak odchodzi godnie, nie możemy patrzeć na powolną śmierć, za całe życie, wierność i oddanie to mu się należy w ostatnich chwilach.

Posted

Szkoda psiaka:( Chyba za dlugie spacerki. Starość nie radość, spójrzmy prawdzie w oczy... staraj się go maksymalnie oszczędzać i kiedy lepiej sie poczuje stopniowo zwiększać dawkę ruchu. Jednak niestety... to już nie jest młodzieniaszek:(

Posted

Dziękuję za odpowiedzi. Ze spacerami problem jest taki, że mieszkam w zwartej zabudowie w zaniedbanej okolicy i jeśli nie dojdę z Atosem do parku lub na Niskie Łąki (ok.20 minut w jedną stronę), to pozostaje nam zaniedbane podwórze pokryte pyłem, odłamkami szkła i odchodami. Mogę jechać tramwajem do Parku Południowego, ale muszę wnosić psa na rękach - dla niego to stres, dla mnie duży wysiłek, choć waży tylko 34 kg.
Arthroflex piesek dostaje od 5 lat, ma silny organizm - miesiąc temu miał usuwanego nadziąślaka w głębokiej narkozie i zabieg przebiegł bez problemów.

  • 3 weeks later...
Posted

Ja ci nic nie doradze ale zycze za to zeby Twoj psiurek zyl jeszcze raz tyle :kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki::kciuki:
Trzymam kciuki za was

Posted

Tośka napisał(a):
Dziękuję za odpowiedzi. Ze spacerami problem jest taki, że mieszkam w zwartej zabudowie w zaniedbanej okolicy i jeśli nie dojdę z Atosem do parku lub na Niskie Łąki (ok.20 minut w jedną stronę), to pozostaje nam zaniedbane podwórze pokryte pyłem, odłamkami szkła i odchodami. Mogę jechać tramwajem do Parku Południowego, ale muszę wnosić psa na rękach - dla niego to stres, dla mnie duży wysiłek, choć waży tylko 34 kg.
Arthroflex piesek dostaje od 5 lat, ma silny organizm - miesiąc temu miał usuwanego nadziąślaka w głębokiej narkozie i zabieg przebiegł bez problemów.


Nie wiem gdzie dokładnie mieszkasz ale domyślam sie, ze gdzieś w okolicach ulic Pułaskiego i Traugutta/Krakowskiej więc rzeczywiście jedyną spacerowa opcją są Niskie Łąki i tereny nad groblą. Nasze miasto jest niestety spacerowoniedorozwinięte ale skoro już zaistniała taka sytuacja to może woź psa samochodem na te spacery(jeśli masz taką możliwość). Jesli nie, to lepsze takie zaniedbane podwórko niź pies miałby sie męczyć w drodze do parku. Z racji wieku on już nie ma ochoty na bieganie po parku i aportowanie tylko chce w spokoju załatwic swoje fizjologiczne potrzeby.
Nie uwazam, ze męczysz psa. kochasz go i chcesz, żeby żył jak najdłużej. Pewnie jeśli uznasz, ze naprawde życie sprawia mu ogromny ból, pomyślisz o eutanazji, chociaż wiem, ze to bolesna kwestia.

Posted

Dziękuję za dobre słowa, Atos ma się dużo lepiej, jego słabości wynikały chyba w większym stopniu z nienormalnych, długotrwałych upałów niż z wieku psa.

Posted

Tośka cieszę się że jest już lepiej. Mi się wydaje, że pies może żyć tak długo dopóki zycie nie przynosi mu wyraźnego cierpienia i bólu. Mieliśmy kiedyś sukę, któa miała nowotwór, abrdzo cierpiała, mimo silnych leków popiskiwała z bólu, zdecydowaliśmy się ją uśpić. Warto postarać się, aby pies godnie żył, ale nie wolno także skreślać mu życia z powodu starości...

Jeśli fizycznie nie cierpi, jeśli go nie boli i nie wegetuje to nie widze podstaw, aby tylko wiek i niedołężność skazywały go na uśpienie. Gdyby jednak faktycznie np wyraźnie cierpiał z bólu, to sama musisz sobie zadać pytanie, czy życie dla niego to radosc czy koszmar...

Dużo zdrowa życzę... i pozdrawiam krajnkę ;-)

  • 3 months later...
Posted

Tośka!
Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego dla właściciela psa niż świadomość, że zapewniło się ukochanemu czworonogowi cudowne, pełne opieki i czułości życie. Do końca.
Trzymaj się!

Posted

(***) pamięci Atosa (***)

Tośka,
bardzo mi przykro :-( :-( :-( gorąco współczuję.
Miłość trwa wiecznie, wszyscy wierzymy w to mocno i kochamy nasze Aniołki.

Posted

Wiedziałam, że będzie ciężko, ale nie przypuszczałam, że aż tak. Nie można spać, jeść, pracować, nawet porządnie się wypłakać, choć z tym ostatnim jest już łatwiej. Wczorajszą noc spędziłam w stanie jakiegoś bezsennego odrętwienia, rano powlokłam się do pracy i starałam się jakoś funkcjonować. Wróciłam do domu, w którym nie ma już Atosa i nie byłam w stanie niczym się zająć.
Od kiedy jestem na Dogomanii, regularnie śledziłam wątki w TM, żeby jakoś się przygotować...dzisiaj stwierdzam, że nie udało mi się...
Atos skończyłby dziś 15 lat i 9 mcy, ale odszedł dzień wcześniej, zanim mogłam obdarować go przysmakiem, z okazji kolejnej miesięcznicy obchodzonej od pewnego czasu .
To przyszło tak nagle, jeszcze tydzień temu dawał sobie radę na spacerkach, w środę nagle osłabł, rozjeżdżały się wszystkie łapy, prawie wynosiłam go na dwór, próbowałam go jeszcze ratować, przecież nie pierwszy raz był bardzo chory i dochodził do sił, przez parę dni była poprawa i już się cieszyłam, ale w poniedziałek przyszedł kolejny kryzys i stało się jasne, że Atos utracił radość życia i trzeba mu pomóc... odejść. Odszedł bardzo godnie, wygłaskany i utulony na tę najdalszą podróż. Byłam z nim cały czas, nie wymiotował chociaż tuż przed zjadł prawie wszystkie psie ciasteczka jakie jeszcze były w domu. Po podaniu pierwszego zastrzyku zasnął spokojnie, po następnym w serduszko, nie miał żadnych drgawek, choć prawa komora nie chciała zrezygnować z pracy i trzeba było poprawić. Pochowałam go na wsi u mojej serdecznej koleżanki, w pięknym miejscu, gdzie nikt nie będzie zakłócał jego snu, na wsi, której nie doczekał, choć wydawało się że te kilka miesięcy nie będą dla niego problemem...:-(

Posted

I po co piesku wstałam tak wcześnie, ty już nie potrzebujesz spacerku, nie trzeba ci szykować serowych kulek i innych "wynalazków" do przemycania lekarstw. Wszyscy mówią, że miałeś wspaniałe życie, pełne wrażeń i czułości, że taka jest kolej rzeczy. To prawda, ale to są argumenty dla umysłu, serce musi swoje odcierpieć...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...