Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Aville napisał(a):
Mandora nam rozłożyło jakieś paskudztwo :-( Totalny brak apetytu, bolące wszystkie cztery łapy i do tego temperatura (tak "na oko" - gorący nos, język, łepek + okolice stawów). Jutro rano jedziemy do weta, dla mnie to jakiś stan zapalny stawów, zwłaszcza że były wyraźnie ciepłe :shake:
Czy u nas nie może być wszystko ok? :roll:

Matko kochana, trzymajcie się.
Będzie dobrze.

Posted

Aville napisał(a):
Mandora nam rozłożyło jakieś paskudztwo :-( Totalny brak apetytu, bolące wszystkie cztery łapy i do tego temperatura (tak "na oko" - gorący nos, język, łepek + okolice stawów). Jutro rano jedziemy do weta, dla mnie to jakiś stan zapalny stawów, zwłaszcza że były wyraźnie ciepłe :shake:
Czy u nas nie może być wszystko ok? :roll:


biedny Mandorek.. tyle musi przechodzić.. i to w tak młodym wieku!!!! :shake::shake::shake: Mandorku zdrowiej szybciutko!!!

Posted

Melduje, ze po trzech podaniach antybiotyku jest bez porownania lepiej :)
Nadal mi sie nie podoba, jak chodzi, ale nasz wet od stawow wraca dopiero w poniedzialek do Torunia. Najwazniejsze, ze nie ma juz cieplych stawow, nie kuleje, ma fantastyczny humor i apetyt, bo z tym ostatnim bylo szczegolnie kiepsko :)

Posted

Aville napisał(a):
Melduje, ze po trzech podaniach antybiotyku jest bez porownania lepiej :)
Nadal mi sie nie podoba, jak chodzi, ale nasz wet od stawow wraca dopiero w poniedzialek do Torunia. Najwazniejsze, ze nie ma juz cieplych stawow, nie kuleje, ma fantastyczny humor i apetyt, bo z tym ostatnim bylo szczegolnie kiepsko :)


bardzo się cieszę że z Misiaczkiem lepiej!!!!!!!!!:multi::multi::multi:

Posted

Aville, mnie też uspokoiły Twoje ostatnie wet-wieści.
Czytałam je już wcześniej - w Mandorowej Galerii
była relacja zaraz po powrocie od weta, prawda?:cool3:
Więc wiem, że łobuzujecie po lasach i łąkach już od kilku dobrych dni.:)
Co cieszy mnie, i to bardzo!:multi:

U mojej Niuni też już chyba wszystko OK!:)
Zostały tylko dwa obślimaczone od maści łyse placuszki
po wyciapanej sierści,
jeden przy paszczy, drugi na poopie!
Zarosną, a futerko wypierzemy!:evil_lol:
Chyba niepotrzebnie panikowałam. Jak zwykle, zresztą.:cool3:


sylwekw napisał(a):

Bardzo sie ciesze,z ebede mogl wziac udzial w seminariumw Lodzi i mam andzieje, ze bedzie ono ksztalcace dla mnie.

No i jak wrażenia? Podziel sie z tymi, co nie byli! Opowiadaj!:multi:

Posted

Iwonko - bo ja tak już mam, że w dwóch wątkach nigdy nie daję rady pisać ;) Z komputera korzystam tak "z doskoku" i zwykle w biurze, nie w domu, więc na ogół jak napiszę w galerii, to tu już nie trafiam z nowinkami - a jak trafiam, to przestają one już być nowe, jak widać :evil_lol:

Przednie łapy nadal mnie trochę martwią, ale jest lepiej - zwłaszcza że jeszcze nas ze dwa zastrzyki czekają, a potem po miesiącu prześwietlenie, mam nadzieję, że nic nie wykaże. :roll:

Posted

Stan Mandorowych łap waha się dosłownie z godziny na godzinę :shake:
Rano na spacerze chodzi pięknie, nie zarzuca zadem, zero objawów bólowych, cieszy się, zaczepia.
Po południu wychodzimy na spacer, pies wygląda jakby cieszył się "z przyzwyczajenia", bo dochodzi do drzwi i traci entuzjazm. Na zewnątrz ledwo chodzi, przechodzimy 5-10 minut, wracamy do domu - po prostu inaczej się nie da. Z takiego spaceru wróciłam przed chwilą :placz:
Wieczorem idziemy na spacer - i wszystko znowu jest ok.

Posted

Aville i Mandorku trzymajcie się. Domyślam się jak Ci ciężko, bo pamiętam jak panikowałam, jak mój szczenior nie mógł chodzić z bólu, a było to "tylko" zapalenie stawów. Choć do dziś ciąży nade mną widmo czegoś poważniejszego i nawet boję się głośno mówić i pisać czego. Trzymamy kciuki za Mandora i czekamy, aż nadejdzie dzień, kiedy będziesz mogła odpocząć od ciągłych zmartwień o tego twojego słodziaka. Mandor naprawdę ma ogromne szczęście, na lepszą właścicielkę nie mógł trafić :p. Taki szczęściarz musi się wreszcie wylizać. Czekamy na lepsze wieśći :happy1:

Posted

Cropka - jeśli wyszło, że to "tylko" stan zapalny a stawy pod kątem dysplazji "czyste", to przynajmniej tego nie musisz się obawiać :)


Z serii "moje głupie pytania" - czy używa ktoś butów dla psów? Już wyjaśniam, żeby nie było, że mam fanaberię żeby wciskać Mandora w ubranka. Po prostu pamiętam z ostatnich śniegów, że Miś się strasznie rozjeżdża na śliskich powierzchniach. A nie muszę mówić, że w jego przypadku poślizgnięcie się może się skończyć tragicznie :-( Wymyśliłam sobie buty, takie jak są na skaleczone łapki - ale nie wiem, czy one działają w jakikolwiek sposób antypoślizgowo? Byłabym gotowa nakłonić Mandora do noszenia takiego czegoś w krytycznych sytuacjach, zawsze to lepiej, niż żeby sobie "zepsuł" łapki...

Posted

[quote name='Aville']Cropka - jeśli wyszło, że to "tylko" stan zapalny a stawy pod kątem dysplazji "czyste", to przynajmniej tego nie musisz się obawiać :)


Z serii "moje głupie pytania" - czy używa ktoś butów dla psów? Już wyjaśniam, żeby nie było, że mam fanaberię żeby wciskać Mandora w ubranka. Po prostu pamiętam z ostatnich śniegów, że Miś się strasznie rozjeżdża na śliskich powierzchniach. A nie muszę mówić, że w jego przypadku poślizgnięcie się może się skończyć tragicznie :-( Wymyśliłam sobie buty, takie jak są na skaleczone łapki - ale nie wiem, czy one działają w jakikolwiek sposób antypoślizgowo? Byłabym gotowa nakłonić Mandora do noszenia takiego czegoś w krytycznych sytuacjach, zawsze to lepiej, niż żeby sobie "zepsuł" łapki...

Anata miała różne buciki (zakładane przy kilkukrotnym rozcięciu podeszek łapy). te typy bucików które miałam (a były to przynajmnie 3 różne rodzaje) nie działały antypoślizgowo, a wręcz przeciwnie. Anata chodząc po domu zawsze bardziej ślizgała tą łapą, poza tym było to dla niej niewygodne i jak tylko miała okazje zdejmowała je lub same spadały. Przez śliskie akicie futro raczej cieżko było "zamontować" bucika tak, żeby nie spadł po kilkunastokrotkim wycieraniu łap po każdym siusiu:shake:

Anata ma w domu kawałek śliskich "plytek" w domu i bardzo ładnie sobie radzi chodząc tamtedy, tak jakby jeździła po lodzie na butach (mam nadzieje, ze to porownanie dobrze obrazuje to co chciałam powiedziec ;p )

zapytaj moze w zaprzęgowcach. z tego co wiem, niektóre hasiorki mają specjalne buty, które używają podczas wyścigów zaprzęgów, ale nie wiem jak one działają, a kupić je można pewnie tylko przez internet

Posted

Agappe - my też mamy fragment w kafelkach i jeden pokój w panelach, Mandor chodzi po nich ostrożnie (myślę że rozumiem twoje porównanie :)), ale gdy tylko wychodzi z domu to myślenie się wyłącza :roll: A wystarczająco często widziałam jak mu się tylne łapy rozjechały i nie mógł się pozbierać :-(
Ale masz rację, będę szukać na forum zaprzęgowym :) Dzięki :)

Posted

Aville napisał(a):
Cropka - jeśli wyszło, że to "tylko" stan zapalny a stawy pod kątem dysplazji "czyste", to przynajmniej tego nie musisz się obawiać :)


Aville Miya miał robione prześwietlenie w wieku jakiś 7 miesięcy, za wcześnie żeby wykluczyć dysplazję, dlatego dopóki nie zrobię prześwietlenia po zakończeniu wzrostu, nie odetchnę spokojnie. Taka już ze mnie panikara :roll:, ale już chyba lepiej tak, niż bym miała się zupełnie nie przejmować.

Posted

Oczywiście że lepiej (jak dziś byliśmy u weta to się ostentacyjnie załamał, bo widzi nas ostatnio minimum dwa razy w tygodniu i już mojego marudzenia nie może słuchać :evil_lol:) :) [SIZE=2]Ale w wieku 7 miesięcy jeśli nie ma żadnych luzów ani przy rtg ani w badaniu to macie wszelkie szanse że wszystko będzie OK, i tego Wam właśnie życzę :) W każdym razie u Misia HD:E było już widoczne w wieku 5 miesięcy :roll:


A my od trzech dni mamy nowe tabletki (lek przeciwzapalno-przeciwbólowy), do podawania w sytuacji, kiedy będzie gorzej. Opakowania jeszcze nie otworzyłam :multi:

Posted

[quote name='Aville']Oczywiście że lepiej (jak dziś byliśmy u weta to się ostentacyjnie załamał, bo widzi nas ostatnio minimum dwa razy w tygodniu i już mojego marudzenia nie może słuchać :evil_lol:) :) [SIZE=2]Ale w wieku 7 miesięcy jeśli nie ma żadnych luzów ani przy rtg ani w badaniu to macie wszelkie szanse że wszystko będzie OK, i tego Wam właśnie życzę :) W każdym razie u Misia HD:E było już widoczne w wieku 5 miesięcy :roll:


A my od trzech dni mamy nowe tabletki (lek przeciwzapalno-przeciwbólowy), do podawania w sytuacji, kiedy będzie gorzej. Opakowania jeszcze nie otworzyłam :multi:

No Mandor powinien być pacjentem honorowym tego weta :p, boshe 5 miesięcy i HD:E:placz:, tym bardziej Was podziwiam za zaciętą walkę o normalne życie dla Mandorka i jeszcze mocniej trzymamy za Misia kciuki. I życzymy żeby konieczność zażycia nowych leków zaistaniała w dalekiej przyszłości :happy1:

Posted

[quote name='Aville']Wymyśliłam sobie buty, takie jak są na skaleczone łapki - ale nie wiem, czy one działają w jakikolwiek sposób antypoślizgowo?

Wiem, ze sa takie "sportowe" buty dla psow. Zaklada je sie do jakiegos lazenia po gorach i takich tam podobnych. Ogladalam kiedys w internecie rozny sprzet do sportow z psem i wlasnie na te buty zwrocilam uwage. Mysle, ze takie na sniegu dzialaly by jak najbardziej "antyposlizgowo".

Posted

[quote name='cropka']No Mandor powinien być pacjentem honorowym tego weta :pDzisiaj byłam z kotem, to pierwsze słowa brzmiały, że mu zwierzę nie pasuje :lol: (z kotem byliśmy pierwszy raz).

boshe 5 miesięcy i HD:E:placz:, tym bardziej Was podziwiam za zaciętą walkę o normalne życie dla Mandorka i jeszcze mocniej trzymamy za Misia kciuki.
Najgorsze że dysplazji przodu jeszcze nie mamy wykluczonej :shake:

Posted

Aville napisał(a):
A my od trzech dni mamy nowe tabletki (lek przeciwzapalno-przeciwbólowy), do podawania w sytuacji, kiedy będzie gorzej. Opakowania jeszcze nie otworzyłam :multi:

No to pięęęęęknie!:multi:
Tak trzymać!:)
Dla mnie jesteście bardzo, bardzo dzielni
- oboje i Mandor i Ty, Aville.
Co tam marudzenie, czasem trzeba i pogadać i się wygadać.:cool3:

Aville, ja cały czas trzymam za Was kciuki,
a teraz i za to, żeby to pudełko jak najdłużej
pozostało w stanie nienaruszonym.
Buziaczki:)

PS. Co do butów, to osobiscie TYCH ochronnych
nie polecam jako antypoślizgowych.
Innych niestety nie znam.:shake:

Posted

Zapisałam się na forum stake-out, czekam jeszcze na aktywację konta, mam nadzieję, że tam mi profesjonalnie poradzą w kwestii butów :) Dziękuję Wam wszystkim za zainteresowanie sprawą :loveu:

Iwona&Wiki napisał(a):
No to pięęęęęknie!:multi:
Tak trzymać!:)
Dla mnie jesteście bardzo, bardzo dzielni
- oboje i Mandor i Ty, Aville.
Co tam marudzenie, czasem trzeba i pogadać i się wygadać.:cool3:
Kiedy mnie ten przód martwi :placz: Nie kuleje niby, ale jak to określił nasz trener - "chodzi ostrożnie". Wet twierdzi, że on obciąża przednie łapy jak boli go tył, i dlatego potem z przednimi może być problem, nadwyrężenia etc. - ale ja się już boję najgorszego :placz: a wiem, że wet mi tego nie wykluczy bez rtg, a do tego jeszcze prawie miesiąc :-(
Na dodatek nie ma apetytu od jakiegoś czasu - a może inaczej, ma apetyt, jest głodny, ale nie chce jeść - "je bo musi". Nie wiem, czy nie ma czegoś z gardłem, bo weci nie mają pojęcia co jest (może coś przez te kokcydia?), ale jaki wet przy zdrowych zmysłach zajrzy Misiowi w gardło? :shake:
A marudzenie... no cóż, przepraszam, wiem że już nudna jestem tu na forum :oops:

Posted

Aville napisał(a):
Kiedy mnie ten przód martwi :placz: Nie kuleje niby, ale jak to określił nasz trener - "chodzi ostrożnie". Wet twierdzi, że on obciąża przednie łapy jak boli go tył, i dlatego potem z przednimi może być problem, nadwyrężenia etc. - ale ja się już boję najgorszego :placz: a wiem, że wet mi tego nie wykluczy bez rtg, a do tego jeszcze prawie miesiąc :-(


Musisz byc cierpliwa. Mandor przeszedł poważną operację i na efekty niestety trzeba czekać. Nic tak na "hop siup" nie bedzie. Pies jest młody, rozwija się i bóle są rzeczą normalną. Wiem, ze trudne jest takie czekanie i chciałoby sie aby było juz po wszystkim ale niczego nie da sie przyspieszyć.
Juz wczesniej pisałam, ze miałam sznaucera olbrzyma z dyplazją C. Wtedy nie robiono operacji. Pies kulał, utykał na tylne łapy ale tylko w młodości. Kiedy dorósł - rozwinęły sie mieśnie - wszystko minęło - całkiem dobrze sobie radził. Na strość problemy powrociły (nie mogł wchodzic po schodach), bole znowu sie pojawiły - chodził na naswietlania laserem, dostawał leki - głownie homeopatyczne i przeżył15 lat - musielismy go uspic ale z zupełnie innego powodu :-(
Wiec głowa do góry na pewno z czasem będzie lepiej :lol:


Na dodatek nie ma apetytu od jakiegoś czasu - a może inaczej, ma apetyt, jest głodny, ale nie chce jeść - "je bo musi". Nie wiem, czy nie ma czegoś z gardłem, bo weci nie mają pojęcia co jest (może coś przez te kokcydia?), ale jaki wet przy zdrowych zmysłach zajrzy Misiowi w gardło? :shake:
A marudzenie... no cóż, przepraszam, wiem że już nudna jestem tu na forum :oops:


Niektore akity tak mają - w pewnym wieku staja się niejadkami. Mój Bimbo też nie chciał jesc - do tego stopnia, ze prawie sie zagłodził. Sprobuj Mandorowi dac to co lubi - nie wiem - jakies miesko, serek, jogurt tak aby jadł. Akita potrafi byc uparta ;)

Posted

donya napisał(a):
Musisz byc cierpliwa. Mandor przeszedł poważną operację i na efekty niestety trzeba czekać. Nic tak na "hop siup" nie bedzie. Pies jest młody, rozwija się i bóle są rzeczą normalną. Wiem, ze trudne jest takie czekanie i chciałoby sie aby było juz po wszystkim ale niczego nie da sie przyspieszyć.
Ja wiem że tutaj czas jest najważniejszy - i widzę różnicę nawet w porównaniu z ubiegłym miesiącem (np. nie ma już przykurczu lewej łapy jak się kładzie - znaczy staw się dalej zabudowuje), wiadomo, raz jest lepiej, raz gorzej - i wtedy, kiedy jest gorzej, to człowieka nachodzą czarne myśli (zwłaszcza że w życiu się nie spodziewałam, że będę się jeszcze przodem u Misia martwić...).
Ewentualnie mamy jeszcze kilka innych sposobów, które można by zastosować u Mandora przy biodrach, ale mam nadzieję, że za parę miesięcy będzie na tyle dobrze, że żadne inne ingerencje weterynaryjne nie będą konieczne...

Juz wczesniej pisałam, ze miałam sznaucera olbrzyma z dyplazją C. Wtedy nie robiono operacji. Pies kulał, utykał na tylne łapy ale tylko w młodości. Kiedy dorósł - rozwinęły sie mieśnie - wszystko minęło - całkiem dobrze sobie radził. Na strość problemy powrociły (nie mogł wchodzic po schodach), bole znowu sie pojawiły - chodził na naswietlania laserem, dostawał leki - głownie homeopatyczne i przeżył15 lat - musielismy go uspic ale z zupełnie innego powodu :-(
No Mandor nie kulał, nie tak dosłownie, wiele osób nawet nie zauważało, że on ma jakieś problemy - to też już opisywałam kiedyś w odpowiedzi na Twój post o sznaucerku - tylko zarzucał zadem i oszczędzał łapy na wszystkie sposoby. :( Na starość to Mandor już nie będzie miał schodów, zresztą za miesiąc już będzie psem z własnym ogrodem ;) (mam nadzieję, że brak konieczności łażenia po schodach też wpłynie pozytywnie na rekonwalescencję) ale zdaję sobie sprawę, że za parę lat może być nie za ciekawie.

Niektore akity tak mają - w pewnym wieku staja się niejadkami. Mój Bimbo też nie chciał jesc - do tego stopnia, ze prawie sie zagłodził. Sprobuj Mandorowi dac to co lubi - nie wiem - jakies miesko, serek, jogurt tak aby jadł. Akita potrafi byc uparta ;)
Dostaje to co lubi - aktualnie twarożek z jogurtem i żółtkiem to jest to ;) Wczoraj zjadł, owszem, całą kolację (Miś je gotowane), ale z ręki :oops:
W gruncie rzeczy przy jego stawach lepiej, żeby nie miał wielkiego apetytu i "trzymał linię", ale taki nagły brak chęci do jedzenia mnie zmartwił :shake:
A do swojego uporu (we wszystkich sprawach) Mandorek nas już przyzwyczaił :lol:

Posted

Aville napisał(a):

Na dodatek nie ma apetytu od jakiegoś czasu - a może inaczej, ma apetyt, jest głodny, ale nie chce jeść - "je bo musi". Nie wiem, czy nie ma czegoś z gardłem, bo weci nie mają pojęcia co jest (może coś przez te kokcydia?), ale jaki wet przy zdrowych zmysłach zajrzy Misiowi w gardło? :shake:
A marudzenie... no cóż, przepraszam, wiem że już nudna jestem tu na forum :oops:


Anata w wieku 9-15 miesięcy i mniej wiecej rok później..robiła mi bardzo często głodówki:shake::shake::shake:. musiałam Anate dosłownie prosić o to, żeby cos zjadła, przez tydzień potrafiła zjesc lącznie równowartość jednej dziennej porcji..czasami nawet mięsa nie tykała i innych samowitości, więc to chyba w miare normalne u akitek w pewnym wieku.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...