ktrebor Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 Byle nie babeszja, teraz się ponownie sezon kleszczowy zaczyna. Quote
Aville Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 Jakiś tydzień temu był badany pod tym kątem, a od tego czasu nie znalazłam żadnego kleszcza u niego :shake: Quote
ktrebor Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 Niestety ten pierwotniak strasznie szybko się rozwija, na wiosnę jak dopadło Amandila, to w jeden dzień, opadł z sił. I też był zakraplany itp. Quote
Iwona&Wiki Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 Aville napisał(a):Mandora nam rozłożyło jakieś paskudztwo :-( Totalny brak apetytu, bolące wszystkie cztery łapy i do tego temperatura (tak "na oko" - gorący nos, język, łepek + okolice stawów). Jutro rano jedziemy do weta, dla mnie to jakiś stan zapalny stawów, zwłaszcza że były wyraźnie ciepłe :shake: Czy u nas nie może być wszystko ok? :roll: Matko kochana, trzymajcie się. Będzie dobrze. Quote
Agappe Posted September 23, 2007 Posted September 23, 2007 Aville napisał(a):Mandora nam rozłożyło jakieś paskudztwo :-( Totalny brak apetytu, bolące wszystkie cztery łapy i do tego temperatura (tak "na oko" - gorący nos, język, łepek + okolice stawów). Jutro rano jedziemy do weta, dla mnie to jakiś stan zapalny stawów, zwłaszcza że były wyraźnie ciepłe :shake: Czy u nas nie może być wszystko ok? :roll: biedny Mandorek.. tyle musi przechodzić.. i to w tak młodym wieku!!!! :shake::shake::shake: Mandorku zdrowiej szybciutko!!! Quote
Aville Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Melduje, ze po trzech podaniach antybiotyku jest bez porownania lepiej :) Nadal mi sie nie podoba, jak chodzi, ale nasz wet od stawow wraca dopiero w poniedzialek do Torunia. Najwazniejsze, ze nie ma juz cieplych stawow, nie kuleje, ma fantastyczny humor i apetyt, bo z tym ostatnim bylo szczegolnie kiepsko :) Quote
Agappe Posted September 27, 2007 Posted September 27, 2007 Aville napisał(a):Melduje, ze po trzech podaniach antybiotyku jest bez porownania lepiej :) Nadal mi sie nie podoba, jak chodzi, ale nasz wet od stawow wraca dopiero w poniedzialek do Torunia. Najwazniejsze, ze nie ma juz cieplych stawow, nie kuleje, ma fantastyczny humor i apetyt, bo z tym ostatnim bylo szczegolnie kiepsko :) bardzo się cieszę że z Misiaczkiem lepiej!!!!!!!!!:multi::multi::multi: Quote
Iwona&Wiki Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 Aville, mnie też uspokoiły Twoje ostatnie wet-wieści. Czytałam je już wcześniej - w Mandorowej Galerii była relacja zaraz po powrocie od weta, prawda?:cool3: Więc wiem, że łobuzujecie po lasach i łąkach już od kilku dobrych dni.:) Co cieszy mnie, i to bardzo!:multi: U mojej Niuni też już chyba wszystko OK!:) Zostały tylko dwa obślimaczone od maści łyse placuszki po wyciapanej sierści, jeden przy paszczy, drugi na poopie! Zarosną, a futerko wypierzemy!:evil_lol: Chyba niepotrzebnie panikowałam. Jak zwykle, zresztą.:cool3: sylwekw napisał(a): Bardzo sie ciesze,z ebede mogl wziac udzial w seminariumw Lodzi i mam andzieje, ze bedzie ono ksztalcace dla mnie. No i jak wrażenia? Podziel sie z tymi, co nie byli! Opowiadaj!:multi: Quote
Aville Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 Iwonko - bo ja tak już mam, że w dwóch wątkach nigdy nie daję rady pisać ;) Z komputera korzystam tak "z doskoku" i zwykle w biurze, nie w domu, więc na ogół jak napiszę w galerii, to tu już nie trafiam z nowinkami - a jak trafiam, to przestają one już być nowe, jak widać :evil_lol: Przednie łapy nadal mnie trochę martwią, ale jest lepiej - zwłaszcza że jeszcze nas ze dwa zastrzyki czekają, a potem po miesiącu prześwietlenie, mam nadzieję, że nic nie wykaże. :roll: Quote
Aville Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Stan Mandorowych łap waha się dosłownie z godziny na godzinę :shake: Rano na spacerze chodzi pięknie, nie zarzuca zadem, zero objawów bólowych, cieszy się, zaczepia. Po południu wychodzimy na spacer, pies wygląda jakby cieszył się "z przyzwyczajenia", bo dochodzi do drzwi i traci entuzjazm. Na zewnątrz ledwo chodzi, przechodzimy 5-10 minut, wracamy do domu - po prostu inaczej się nie da. Z takiego spaceru wróciłam przed chwilą :placz: Wieczorem idziemy na spacer - i wszystko znowu jest ok. Quote
cropka Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Aville i Mandorku trzymajcie się. Domyślam się jak Ci ciężko, bo pamiętam jak panikowałam, jak mój szczenior nie mógł chodzić z bólu, a było to "tylko" zapalenie stawów. Choć do dziś ciąży nade mną widmo czegoś poważniejszego i nawet boję się głośno mówić i pisać czego. Trzymamy kciuki za Mandora i czekamy, aż nadejdzie dzień, kiedy będziesz mogła odpocząć od ciągłych zmartwień o tego twojego słodziaka. Mandor naprawdę ma ogromne szczęście, na lepszą właścicielkę nie mógł trafić :p. Taki szczęściarz musi się wreszcie wylizać. Czekamy na lepsze wieśći :happy1: Quote
Aville Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Cropka - jeśli wyszło, że to "tylko" stan zapalny a stawy pod kątem dysplazji "czyste", to przynajmniej tego nie musisz się obawiać :) Z serii "moje głupie pytania" - czy używa ktoś butów dla psów? Już wyjaśniam, żeby nie było, że mam fanaberię żeby wciskać Mandora w ubranka. Po prostu pamiętam z ostatnich śniegów, że Miś się strasznie rozjeżdża na śliskich powierzchniach. A nie muszę mówić, że w jego przypadku poślizgnięcie się może się skończyć tragicznie :-( Wymyśliłam sobie buty, takie jak są na skaleczone łapki - ale nie wiem, czy one działają w jakikolwiek sposób antypoślizgowo? Byłabym gotowa nakłonić Mandora do noszenia takiego czegoś w krytycznych sytuacjach, zawsze to lepiej, niż żeby sobie "zepsuł" łapki... Quote
Agappe Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 [quote name='Aville']Cropka - jeśli wyszło, że to "tylko" stan zapalny a stawy pod kątem dysplazji "czyste", to przynajmniej tego nie musisz się obawiać :) Z serii "moje głupie pytania" - czy używa ktoś butów dla psów? Już wyjaśniam, żeby nie było, że mam fanaberię żeby wciskać Mandora w ubranka. Po prostu pamiętam z ostatnich śniegów, że Miś się strasznie rozjeżdża na śliskich powierzchniach. A nie muszę mówić, że w jego przypadku poślizgnięcie się może się skończyć tragicznie :-( Wymyśliłam sobie buty, takie jak są na skaleczone łapki - ale nie wiem, czy one działają w jakikolwiek sposób antypoślizgowo? Byłabym gotowa nakłonić Mandora do noszenia takiego czegoś w krytycznych sytuacjach, zawsze to lepiej, niż żeby sobie "zepsuł" łapki... Anata miała różne buciki (zakładane przy kilkukrotnym rozcięciu podeszek łapy). te typy bucików które miałam (a były to przynajmnie 3 różne rodzaje) nie działały antypoślizgowo, a wręcz przeciwnie. Anata chodząc po domu zawsze bardziej ślizgała tą łapą, poza tym było to dla niej niewygodne i jak tylko miała okazje zdejmowała je lub same spadały. Przez śliskie akicie futro raczej cieżko było "zamontować" bucika tak, żeby nie spadł po kilkunastokrotkim wycieraniu łap po każdym siusiu:shake: Anata ma w domu kawałek śliskich "plytek" w domu i bardzo ładnie sobie radzi chodząc tamtedy, tak jakby jeździła po lodzie na butach (mam nadzieje, ze to porownanie dobrze obrazuje to co chciałam powiedziec ;p ) zapytaj moze w zaprzęgowcach. z tego co wiem, niektóre hasiorki mają specjalne buty, które używają podczas wyścigów zaprzęgów, ale nie wiem jak one działają, a kupić je można pewnie tylko przez internet Quote
Aville Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Agappe - my też mamy fragment w kafelkach i jeden pokój w panelach, Mandor chodzi po nich ostrożnie (myślę że rozumiem twoje porównanie :)), ale gdy tylko wychodzi z domu to myślenie się wyłącza :roll: A wystarczająco często widziałam jak mu się tylne łapy rozjechały i nie mógł się pozbierać :-( Ale masz rację, będę szukać na forum zaprzęgowym :) Dzięki :) Quote
cropka Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Aville napisał(a):Cropka - jeśli wyszło, że to "tylko" stan zapalny a stawy pod kątem dysplazji "czyste", to przynajmniej tego nie musisz się obawiać :) Aville Miya miał robione prześwietlenie w wieku jakiś 7 miesięcy, za wcześnie żeby wykluczyć dysplazję, dlatego dopóki nie zrobię prześwietlenia po zakończeniu wzrostu, nie odetchnę spokojnie. Taka już ze mnie panikara :roll:, ale już chyba lepiej tak, niż bym miała się zupełnie nie przejmować. Quote
Aville Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 Oczywiście że lepiej (jak dziś byliśmy u weta to się ostentacyjnie załamał, bo widzi nas ostatnio minimum dwa razy w tygodniu i już mojego marudzenia nie może słuchać :evil_lol:) :) [SIZE=2]Ale w wieku 7 miesięcy jeśli nie ma żadnych luzów ani przy rtg ani w badaniu to macie wszelkie szanse że wszystko będzie OK, i tego Wam właśnie życzę :) W każdym razie u Misia HD:E było już widoczne w wieku 5 miesięcy :roll: A my od trzech dni mamy nowe tabletki (lek przeciwzapalno-przeciwbólowy), do podawania w sytuacji, kiedy będzie gorzej. Opakowania jeszcze nie otworzyłam :multi: Quote
cropka Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 [quote name='Aville']Oczywiście że lepiej (jak dziś byliśmy u weta to się ostentacyjnie załamał, bo widzi nas ostatnio minimum dwa razy w tygodniu i już mojego marudzenia nie może słuchać :evil_lol:) :) [SIZE=2]Ale w wieku 7 miesięcy jeśli nie ma żadnych luzów ani przy rtg ani w badaniu to macie wszelkie szanse że wszystko będzie OK, i tego Wam właśnie życzę :) W każdym razie u Misia HD:E było już widoczne w wieku 5 miesięcy :roll: A my od trzech dni mamy nowe tabletki (lek przeciwzapalno-przeciwbólowy), do podawania w sytuacji, kiedy będzie gorzej. Opakowania jeszcze nie otworzyłam :multi: No Mandor powinien być pacjentem honorowym tego weta :p, boshe 5 miesięcy i HD:E:placz:, tym bardziej Was podziwiam za zaciętą walkę o normalne życie dla Mandorka i jeszcze mocniej trzymamy za Misia kciuki. I życzymy żeby konieczność zażycia nowych leków zaistaniała w dalekiej przyszłości :happy1: Quote
lady_m Posted October 8, 2007 Posted October 8, 2007 [quote name='Aville']Wymyśliłam sobie buty, takie jak są na skaleczone łapki - ale nie wiem, czy one działają w jakikolwiek sposób antypoślizgowo? Wiem, ze sa takie "sportowe" buty dla psow. Zaklada je sie do jakiegos lazenia po gorach i takich tam podobnych. Ogladalam kiedys w internecie rozny sprzet do sportow z psem i wlasnie na te buty zwrocilam uwage. Mysle, ze takie na sniegu dzialaly by jak najbardziej "antyposlizgowo". Quote
Aville Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 [quote name='cropka']No Mandor powinien być pacjentem honorowym tego weta :pDzisiaj byłam z kotem, to pierwsze słowa brzmiały, że mu zwierzę nie pasuje :lol: (z kotem byliśmy pierwszy raz). boshe 5 miesięcy i HD:E:placz:, tym bardziej Was podziwiam za zaciętą walkę o normalne życie dla Mandorka i jeszcze mocniej trzymamy za Misia kciuki.Najgorsze że dysplazji przodu jeszcze nie mamy wykluczonej :shake: Quote
Iwona&Wiki Posted October 9, 2007 Posted October 9, 2007 Aville napisał(a):A my od trzech dni mamy nowe tabletki (lek przeciwzapalno-przeciwbólowy), do podawania w sytuacji, kiedy będzie gorzej. Opakowania jeszcze nie otworzyłam :multi: No to pięęęęęknie!:multi: Tak trzymać!:) Dla mnie jesteście bardzo, bardzo dzielni - oboje i Mandor i Ty, Aville. Co tam marudzenie, czasem trzeba i pogadać i się wygadać.:cool3: Aville, ja cały czas trzymam za Was kciuki, a teraz i za to, żeby to pudełko jak najdłużej pozostało w stanie nienaruszonym. Buziaczki:) PS. Co do butów, to osobiscie TYCH ochronnych nie polecam jako antypoślizgowych. Innych niestety nie znam.:shake: Quote
sylwekw Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 W kwestii butów ... tez polecam rozejrzeć się wśród sprzętu dla zaprzęgowców - ich buciki z pewnością są anytpoślizgowe i ochronne. Quote
Aville Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 Zapisałam się na forum stake-out, czekam jeszcze na aktywację konta, mam nadzieję, że tam mi profesjonalnie poradzą w kwestii butów :) Dziękuję Wam wszystkim za zainteresowanie sprawą :loveu:Iwona&Wiki napisał(a):No to pięęęęęknie!:multi: Tak trzymać!:) Dla mnie jesteście bardzo, bardzo dzielni - oboje i Mandor i Ty, Aville. Co tam marudzenie, czasem trzeba i pogadać i się wygadać.:cool3:Kiedy mnie ten przód martwi :placz: Nie kuleje niby, ale jak to określił nasz trener - "chodzi ostrożnie". Wet twierdzi, że on obciąża przednie łapy jak boli go tył, i dlatego potem z przednimi może być problem, nadwyrężenia etc. - ale ja się już boję najgorszego :placz: a wiem, że wet mi tego nie wykluczy bez rtg, a do tego jeszcze prawie miesiąc :-( Na dodatek nie ma apetytu od jakiegoś czasu - a może inaczej, ma apetyt, jest głodny, ale nie chce jeść - "je bo musi". Nie wiem, czy nie ma czegoś z gardłem, bo weci nie mają pojęcia co jest (może coś przez te kokcydia?), ale jaki wet przy zdrowych zmysłach zajrzy Misiowi w gardło? :shake: A marudzenie... no cóż, przepraszam, wiem że już nudna jestem tu na forum :oops: Quote
donya Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 Aville napisał(a):Kiedy mnie ten przód martwi :placz: Nie kuleje niby, ale jak to określił nasz trener - "chodzi ostrożnie". Wet twierdzi, że on obciąża przednie łapy jak boli go tył, i dlatego potem z przednimi może być problem, nadwyrężenia etc. - ale ja się już boję najgorszego :placz: a wiem, że wet mi tego nie wykluczy bez rtg, a do tego jeszcze prawie miesiąc :-( Musisz byc cierpliwa. Mandor przeszedł poważną operację i na efekty niestety trzeba czekać. Nic tak na "hop siup" nie bedzie. Pies jest młody, rozwija się i bóle są rzeczą normalną. Wiem, ze trudne jest takie czekanie i chciałoby sie aby było juz po wszystkim ale niczego nie da sie przyspieszyć. Juz wczesniej pisałam, ze miałam sznaucera olbrzyma z dyplazją C. Wtedy nie robiono operacji. Pies kulał, utykał na tylne łapy ale tylko w młodości. Kiedy dorósł - rozwinęły sie mieśnie - wszystko minęło - całkiem dobrze sobie radził. Na strość problemy powrociły (nie mogł wchodzic po schodach), bole znowu sie pojawiły - chodził na naswietlania laserem, dostawał leki - głownie homeopatyczne i przeżył15 lat - musielismy go uspic ale z zupełnie innego powodu :-( Wiec głowa do góry na pewno z czasem będzie lepiej :lol: Na dodatek nie ma apetytu od jakiegoś czasu - a może inaczej, ma apetyt, jest głodny, ale nie chce jeść - "je bo musi". Nie wiem, czy nie ma czegoś z gardłem, bo weci nie mają pojęcia co jest (może coś przez te kokcydia?), ale jaki wet przy zdrowych zmysłach zajrzy Misiowi w gardło? :shake: A marudzenie... no cóż, przepraszam, wiem że już nudna jestem tu na forum :oops: Niektore akity tak mają - w pewnym wieku staja się niejadkami. Mój Bimbo też nie chciał jesc - do tego stopnia, ze prawie sie zagłodził. Sprobuj Mandorowi dac to co lubi - nie wiem - jakies miesko, serek, jogurt tak aby jadł. Akita potrafi byc uparta ;) Quote
Aville Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 donya napisał(a):Musisz byc cierpliwa. Mandor przeszedł poważną operację i na efekty niestety trzeba czekać. Nic tak na "hop siup" nie bedzie. Pies jest młody, rozwija się i bóle są rzeczą normalną. Wiem, ze trudne jest takie czekanie i chciałoby sie aby było juz po wszystkim ale niczego nie da sie przyspieszyć. Ja wiem że tutaj czas jest najważniejszy - i widzę różnicę nawet w porównaniu z ubiegłym miesiącem (np. nie ma już przykurczu lewej łapy jak się kładzie - znaczy staw się dalej zabudowuje), wiadomo, raz jest lepiej, raz gorzej - i wtedy, kiedy jest gorzej, to człowieka nachodzą czarne myśli (zwłaszcza że w życiu się nie spodziewałam, że będę się jeszcze przodem u Misia martwić...). Ewentualnie mamy jeszcze kilka innych sposobów, które można by zastosować u Mandora przy biodrach, ale mam nadzieję, że za parę miesięcy będzie na tyle dobrze, że żadne inne ingerencje weterynaryjne nie będą konieczne... Juz wczesniej pisałam, ze miałam sznaucera olbrzyma z dyplazją C. Wtedy nie robiono operacji. Pies kulał, utykał na tylne łapy ale tylko w młodości. Kiedy dorósł - rozwinęły sie mieśnie - wszystko minęło - całkiem dobrze sobie radził. Na strość problemy powrociły (nie mogł wchodzic po schodach), bole znowu sie pojawiły - chodził na naswietlania laserem, dostawał leki - głownie homeopatyczne i przeżył15 lat - musielismy go uspic ale z zupełnie innego powodu :-(No Mandor nie kulał, nie tak dosłownie, wiele osób nawet nie zauważało, że on ma jakieś problemy - to też już opisywałam kiedyś w odpowiedzi na Twój post o sznaucerku - tylko zarzucał zadem i oszczędzał łapy na wszystkie sposoby. :( Na starość to Mandor już nie będzie miał schodów, zresztą za miesiąc już będzie psem z własnym ogrodem ;) (mam nadzieję, że brak konieczności łażenia po schodach też wpłynie pozytywnie na rekonwalescencję) ale zdaję sobie sprawę, że za parę lat może być nie za ciekawie. Niektore akity tak mają - w pewnym wieku staja się niejadkami. Mój Bimbo też nie chciał jesc - do tego stopnia, ze prawie sie zagłodził. Sprobuj Mandorowi dac to co lubi - nie wiem - jakies miesko, serek, jogurt tak aby jadł. Akita potrafi byc uparta ;)Dostaje to co lubi - aktualnie twarożek z jogurtem i żółtkiem to jest to ;) Wczoraj zjadł, owszem, całą kolację (Miś je gotowane), ale z ręki :oops: W gruncie rzeczy przy jego stawach lepiej, żeby nie miał wielkiego apetytu i "trzymał linię", ale taki nagły brak chęci do jedzenia mnie zmartwił :shake: A do swojego uporu (we wszystkich sprawach) Mandorek nas już przyzwyczaił :lol: Quote
Agappe Posted October 10, 2007 Posted October 10, 2007 Aville napisał(a): Na dodatek nie ma apetytu od jakiegoś czasu - a może inaczej, ma apetyt, jest głodny, ale nie chce jeść - "je bo musi". Nie wiem, czy nie ma czegoś z gardłem, bo weci nie mają pojęcia co jest (może coś przez te kokcydia?), ale jaki wet przy zdrowych zmysłach zajrzy Misiowi w gardło? :shake: A marudzenie... no cóż, przepraszam, wiem że już nudna jestem tu na forum :oops: Anata w wieku 9-15 miesięcy i mniej wiecej rok później..robiła mi bardzo często głodówki:shake::shake::shake:. musiałam Anate dosłownie prosić o to, żeby cos zjadła, przez tydzień potrafiła zjesc lącznie równowartość jednej dziennej porcji..czasami nawet mięsa nie tykała i innych samowitości, więc to chyba w miare normalne u akitek w pewnym wieku. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.