Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 350
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wiecie co ?
Tak sobie czytam i czytam i włos mi się na głowie jeży .
To że moje dziecko wsiadając do autobusu jest przyzwyczajone do ustępowania miejsca starszym osobom to wyjątek tak mnie nauczono i tego samego uczę .
Moje dziecka ma kategoryczny zakaz okazywania agresji jako pierwsze ( bronić się ma prawo a wręcz obowiązek )
póki co w staruszkę żadną rowerkiem nie wjechał i psu palca w oko nie wsadził .
Odpowiedzialność za takie sytuacje kiedy pies gryzie po wsadzeniu palca w psie oko spoczywa po równi na rodzicu jak i na właścicielu psa .
Rodzic powinien nie dopuścić do takiego zachowania dziecka a właściciel psa powinien zareagować zanim to 3 letnie dziecko w tego psa wjedzie no sory ale to nie ten zakres prędkości żeby nie było czasu na reakcję .
Co do n..........nia psa przez sąsiadkę zgłoś to do TOZ a nuż uda się coś w tym temacie zrobić .
Tendencja na dzień,ń dzisiejszy jest raczej na robić coś niż nic .
Zakładam że twoja sąsiadka po prostu stara się nad tym psem zapanować za wszelką cenę tylko nie bardzo wie jak to zrobić :(
poza tym jeśli pies chodzi w namordniku cały czas to raczej nie doznaje urazów pyska tylko jest to kwestia odpowiedniego namordnika , jeśli zaś zaszła taka okoliczność to niestety trzeba zwracać uwagę jeszcze baczniej ( podkreślę nie na psa tylko na otoczenie , psa znamy a otoczenie idioto odporne nie jest ).
a co do tych małych jazgotów to one naprawdę bardzo ODWARZNE nie są wystarczy tupnąć nogą lub udawać że schyla się po kamień i po wyprostowaniu machnąć energicznie ręką na kształt rzucenia i już po jazgocie nie ma go , a przynajmniej jest w bezpiecznej odległości .
Jako właściciel psa i przewodnik stada masz obowiązek zapewnienia stadu bezpieczeństwa i pies nie będzie cię pytał w jaki sposób , natomiast jeśli zauważy że sobie z tym nie radzisz to weźmie to zadanie na siebie .

Marmasza napisał(a):

Pamiętaj tylko abyś Ty zachowała spokój w takich przypadkach. Pies silnie odbiera nastroje właściciela i jego (właściciela) zdenerwowanie pobudza go do działania, spokój udzieli się psu.
(


i to jest bardzo ważne zdanie które stanowi jedną z głównych zasad psiego dekalogu .

Posted

Racja Twa1001, ja dodam tylko, że idąc z psem (zwłaszcza po ulicy, gdzie ruch jest raczej spory) nie pozwalam sobie na zamyślenie czy szukanie zapałek w kieszeni...
A jeśli chodzi o małe jazgacze - właśnie wczoraj na spacerze mieliśmy przygodę z takim: mineliśmy panią z dwoma psami - wyżlicą i małym kundelkiem. Pani jakieś 7-8 metrów za nami spuściła malucha, który prawie natychmiast popędził ze szczekaniem za nami. Co ciekawe właścicielka zajęta uspakajaniem suki (która podczas mijania miała "pyskówkę" z Maszą) nie zareagowała. Stanąłem i czekałem co dalej... Maluch zatrzymał się jakieś 3 metry od nas i zaczął ujadać, Masza spokojnie stała i czekała, gdy ten spróbował ruszyć w jej stronę, to powstrzymała go cichym warknięciem po czym usiadła. Po kilkunastu sekundach jazgacz ucichł i powoli się zbliżył. Nastąpiło obwąchanie i psiak pobiegł za swoją panią. Wygrała siła spokoju :) Przekonałem się, że dyskusja takiej sytuacji z właścicielem drugiego psa tylko pogarsza sytuację - najczęściej kończy się na kłotni ludzi, ujadaniu psów i wszyscy przegrywają. A czego uczy się nasz pies???

Posted

Niestety, ci ludzie mieszkają piętro niżej i nie bardzo mam możliwość "niemijania się" z nimi. A z tego co mi mąż opowiadał to ta suka latała spieniona po ulicach, zataczała koła i atakowała a to z przodu a to z tyłu i zdecydowanie próbowała moją ugryźć... i ona raczej nie z tych co od tupniecia uciekną, raczej powiedziałabym że suka jest bardzo związana z właścicielem, na moje suki wyrobiła jej reakcje sąsiadka (wcześniej takiego problemu nie było a to ta suka której przyjście wprawiło kiedyś moją w rozrywkowy nastrój i tak ładnie się bawiły), raczej do innych psów agresywna nie jest a najgorzej reaguje jak właściciel jest pijany - podejrzewam że chce go bronić.
A moja druga suka raz ją już złapała jak tamta próbowała ją ugryźć. Przy tego typu atakach albo moje mogą się bronić same i wtedy tamta rzeczywiście ucieka albo... ?

Będę szczera, "normalne" jazgoty to pół biedy, jestem w stanie zachować spokój tym bardziej że ostatnio do 3-4 metrów Aria była w stanie je olać. Ale jak już takie coś naprawdę chce użyć zębów to mam ochotę zrobić mu ciężką krzywdę...
No i przecież nieuspokoję psa żeby dał się pogryźć.

A swoją drogą coś tam chyba jeszcze było czego mój mąż nie zarejestrował bo moja mała dzisiaj próbowała się na tego sąsiada rzucić :o

Posted

ara napisał(a):
Niestety, ci ludzie mieszkają piętro niżej i nie bardzo mam możliwość "niemijania się" z nimi. A z tego co mi mąż opowiadał to ta suka latała spieniona po ulicach, zataczała koła i atakowała a to z przodu a to z tyłu i zdecydowanie próbowała moją ugryźć...
A swoją drogą coś tam chyba jeszcze było czego mój mąż nie zarejestrował bo moja mała dzisiaj próbowała się na tego sąsiada rzucić :o




hmmm .
Wiesz spróbuję podsumować choć nie będzie to wcale miało związku z wychowaniem psa ,
myślałaś już może o zamianie mieszkania ??
to by chyba idealne rozwiązanie było skoro wszystkie negatywne objawy bezpośrednio są związane z sąsiadem to należy sąsiada zmienić .

Posted

Marmasza napisał(a):
M@d - masz dużo racji, ale pozwól, że wrócimy do tego tematu jak będziesz miał dzieci...


Słaby argument. :P

Nie posiadam też motoru, co nie zmienia, że mam zdanie na temat jak powinien się na drodze zachowywać motocyklista :wink:

A ty nie masz małego lękliwego psa ... :lol:

No ale to nie na temat.
Zresztą co miałem do powiedzenia, to już powiedziałem :D

A skoro księża wypowiadają się o antykoncepcji, a 70-letni posłowie głosują ustawy o aborcji, pornografii itd, to czemu mnie uciszasz? :cunao: :cunao: :cunao:

Posted

Ara, prawie trzy lata temu zmieniliśmy mieszkanie - obecnie naprzeciwko nas mieszka suka (ON), z którą Masza się nie lubi - przez te prawie trzy lata suki widziały się kilka razy z odległości przynajmniej 3 metrów. Jakoś potrafimy się mijać z daleka - jeśli trzeba cofam się do mieszkania (widząc, że tamta wychodzi czy wraca ze spaceru) albo odchodzę od bramy, gdy wracając ze spaceru widzę wychodzącą ONkę. Oczywiście właścicielom ONki mówię "dzień dobry" ze wzajemnością... Jak się chce i stara, to z mijaniem nie ma problemu...

M@d, ja Ciebie nie uciszam - staram się tylko wskazać, że punkt widzenia może być bardzo różny... Tak samo jak kierowca, który w złych warunkach jadąc szybciej niż to dopuszczają przepisy nie ma szans na tłumaczenie, że dziecko niespodzianie wybiegło na drogę (chociaż to jest prawdą) - zostanie uznanym winnym wypadku, tak i właściciel psa, który ugryzie dziecko nie ma praktycznie szans - brak kagańca będzie wystarczającym argumentem przeciwko niemu (mam na myśli ugryzienie na ulicy). Nasze psy żyją w świecie ludzi, w którym obowiązują ludzkie prawa chroniące dzieci (i dorosłych) m.in. przed agresją psów. Naszym obowiązkiem jako właścicieli psów jest takie ich ukształtowanie aby bezproblemowo mogły w tym świecie funkcjonować. Psy potrafią się dostosować do tego świata, ale trzeba im w jasny i zrozumiały sposób "wytłumaczyć" obowiązujące reguły.

Owszem nie mam małego lękliwego psa - ale gdybym miał, to nie pozwalałbym sobie nie chwile nieuwagi - chociażby dla jego dobra. Każde nieprzyjemne wydarzenie odbiłoby się na jego niekorzyść, pogłębiając jego skłonność do lękliwych reakcji... To jest być może truizm, ale prawdziwy.

Posted

Ja dla odmiany mam sąsiadkę która swego czasu była bardzo dumna że jej york sadzi się do wiekszych psów i blokowała smycz dopiero 10-20 cm przed innymi psami. Grzecznie nie dało jej się nic wytłumaczyć więc zaczęłam odzywać się tylko do mojej suki (Danka, uważaj bo g**** nadepniesz :wink: ) i po dwóch czy trzech takich uwagach baba sobie odpuściła... Teraz jakoś się mijamy, raz ona przejdzie na drugą stronę ulicy, raz ja i da się jakoś unikać konfliktów.
A wczoraj suka sąsiada wyleciała mi zza rogu, właściciel pojawił się w swej łaskawości po kilku minutach i oznajmił że on nie widzi problemu :evil:

Posted

[quote name='ara']A wczoraj suka sąsiada wyleciała mi zza rogu, właściciel pojawił się w swej łaskawości po kilku minutach i oznajmił że on nie widzi problemu :evil:

ara,
a moze nadeszla pora, zeby porozmawiac z sasiadami mniej grzecznie? na takich palantow zazwyczaj bardzo dobrze wplywa grozba, ze zawiadomi sie straz miejska. a w najgorszym wypadku po prostu to zrobcie! bo skoro tlumaczenie nie pomaga, to trzeba zaczac dzialac.

m@d
nie rozumiem czemu odmawiasz 70-letnim poslom znajomosci tematyki pornograficznej? ja mysle, ze znaja sie na tym o wiele lepiej, niz niejeden jurny dwudziestolatek 8)

@ll
wczoraj zdebialam. normalnie myslalam, ze ktos mi suke podmienil!
Sabina... bawila sie z obca suczka :o
bylam na spacerku z burkami (bo gosci u nas moj drugi pies Bugajski, na stale mieszkajacy z moimi rodzicami), psy szly na smyczy. i spotkalismy takie cos fajne, rezolutne, z bulowatym w rodowodzie.

Bugajski oczywiscie zaczal tokowac.
Sabina, wielce zainteresowana, tez koniecznie chciala sie przywitac, ciagnela do suczki niesamowicie. kazalam jej grzecznie siedziec - posluchala, ale ogon zamiatal snieg z chodnika. jakos tak malo agresywnie przy tym wygladala :wink:
pomyslalam, ze raz kozie smierc. wlasciciel fajnej suczki sympatyczny, sama suczka nie z takich, co dadza sobie w kasze dmuchac (a wlasnie takie zazwyczaj padaja "ofiara" krwiozerczych zapedow mojej kretynki), Sabina w kagancu...
zgarnelam Bugajskiego, puscilam Sabine (na wszelki wypadek nie odpinalam smyczy). panie sie obwachaly, odbebnily powitalne rytualy i... zaczely sie harce :D
i jestem pewna, ze byla to nieszkodliwa zabawa. byc moze z podtekstem, moze dla rozladowania napiecia, ale mimo wszytsko ZABAWA.
niestety do czasu... bo w pewnym momencie Sabina stala sie natarczywa. ta przemiana nastapila doslownie w ulamku sekundy. przestala sie bawic, zaczela prowokowac - gwaltownie "chwytala" suke zebami za kark, napierajac przy tym na nia calym cialem... tamta wyraznie probowala Sabine rozladowac - spowalniala, stawala bokiem, wreszcie probowala po prostu odejsc. na prozno :-?
zainterweniowalam, bo bylam pewna, ze jeszcze chwila, a moja sie zjezy i, z gluchym warkotem, zaatakuje :(

no i wlasnie nie wiem, czy potem dobrze zrobilam. bo nie odeszlam stamtad, wrecz przeciwnie. puscilam do suczki Boogiego, a Sabine zaczelam "musztrowac", oczywiscie sowicie nagradzajac posluszenstwo. jak tylko Sabina zobaczyla, ze da sie troche zarobic :wink: to sie uspokoila, przestala zwracac uwage na suke i skoncentrowala sie na mnie (nooo dooobrze, nie tyle na mnie, co na smakolykach, ktore mialam w kieszeni :wink: ).

- dobrze zrobilam, czy jednak trzeba bylo zgarnac psy i sobie isc?
- i co wlasciwie moze oznaczac ta nagla zmiana w zachowaniu Sabiny podczas zabawy? czym to moze byc spowodowane???
- i czy to mozliwe, zeby psia agresja miala kilka przyczyn na raz (w przypadku Sabiny obstawialabym zachowania lowcze + dominacja...)?

Posted

Hmmmm. :D
w przeciwieństwie do zasad Marmaszy ja osobiście jestem zdania ze praca z psem polega na sztucznym wytwarzaniu a nie omijaniu elementów zapalnych .
Osobiście w Twoich staraniach nie widzę błędu , a nawet więcej w warunkach całkowicie kontrolowanych zalecałbym powtarzanie tego elementu :)

Posted

Asher, też o tym myślę ale to by oznaczało otwartą wojne a moim zdaniem te suki mogą się dogadać jeżeli sąsiad również wykaże odrobinę dobrej woli...

A próbowałaś może Sabinie przerywać zabawę zanim staje się natarczywa? Może gdyby przez jakiś czas mogła się bawić ale zakończenie odbywało się "nie na jej zasadach" coś by dało? A może ona po prostu nie lubi długich zabaw?

Posted

ara napisał(a):
A próbowałaś może Sabinie przerywać zabawę zanim staje się natarczywa? Może gdyby przez jakiś czas mogła się bawić ale zakończenie odbywało się "nie na jej zasadach" coś by dało? A może ona po prostu nie lubi długich zabaw?


generalnie w ogole nie pozwalam Sabinie na zabawy z suczkami. jesli juz pozwalam jej na kontakt z suczka, to staram sie ograniczyc go do powitalnego obwachania sie. i natychmiast ja odwoluje, chwalac za skoncentrowanie sie na mnie. a obecnosc obcej suczki wykorzystuje do cwiczen ze swoja.
a jesli chodzi o przerywanie zabawy w odpowiedniem momencie - trudnosc polega na tym, ze nie ma tu okreslonego schematu. zmiana zachowania mojej Sabiny moze nastapic juz po kilku sekundach, a innym razem dopiero po kilku minutach, moze tez nie nastapic wcale... :roll:
a jesli juz nastepuje, to blyskawicznie - doslownie w ulamku sekundy niewinne harce zmieniaja sie w wyrazne prowokowanie suczki :-?

Posted

"asher" napisał(a):
[quote name='ara']
a jesli chodzi o przerywanie zabawy w odpowiedniem momencie - trudnosc polega na tym, ze nie ma tu okreslonego schematu. zmiana zachowania mojej Sabiny moze nastapic juz po kilku sekundach, a innym razem dopiero po kilku minutach, moze tez nie nastapic wcale... :roll:
a jesli juz nastepuje, to blyskawicznie - doslownie w ulamku sekundy niewinne harce zmieniaja sie w wyrazne prowokowanie suczki :-?


A jest w tym jakiś system? Szybciej jej się "nudzą" suczki które wolą się ganiać albo te preferujące "mietlenie się" w miejscu? A może nawet reakcja na jedną sukę może w zależności od dnia bardzo się różnić?
Jedna z moich suk lubiła ganiać sie tylko na początku spacerów. Ale jak spotykałyśmy innego psa jak już się wybiegała to preferowała te mietlące sie a na te biegające zaczynała po dość krótkim czasie powarkiwać... Może i u Sabiny coś takiego się znajdzie?

Posted

ara napisał(a):
A jest w tym jakiś system?


uwierz mi, od sierpnia, kiedy to Sabina zaatakowala po raz pierwszy, staram sie znalezc w jej zachowaniu jakis system 8)

na razie doszlam do tego, ze:
- suczki strachliwe, nerwowe, bojace sie Sabiny sa be. im bardziej okazuja jej uleglosc, tym bardziej to moja suke nakreca.
- suczki zrownowazone, pewnie siebie sa ok, ale tylko te mniejsze od niej samej i tylko wtedy, kiedy nie probuja mojej psicy zdominowac.
- duze suki (i psy) sa be, bo sie ich Sabina po prostu boi.
- owczarki niemieckie bez wzgledu na plec sa be do kwadratu (Sabina sama jest dlugowlosym ON).
- ZADNYCH GONITW! w najlepszym razie konczy sie to ostrym skarceniem, w najgorszym - zupelnie powaznym atakiem.
- o dziwo Sabina zachowuje sie podczas spotkan z obcymi sukami spokojniej wtedy, kiedy dookola nie ma dookola duzej przestrzeni :o

pora dnia nie ma znaczenia. nie ma tez znaczenia, czy spotkanie nastepuje na poczatku spaceru, czy na jego koncu.
probuje to jeszcze przeanalizowac pod katem cyklu. ale poki co wnioski sa co najmniej dziwne - ona duzo lepiej zachowuje sie wobec obcych suk przed cieczka i w trakcie jej trwania :o

niestety wielkim utrudnieniem jest to, ze nie znam przeszlosci Sabiny. trafila do mnie rok temu, jako ok. 5-7 letnia dama. jest znajda, a blakala sie dosc dlugo.

na szczescie nie wykazuje agresji wobec ludzi. tylko dwa razy uzyla zebow - ale nie po to, zeby ugryzc: raz skarcila moja kolezanke, kiedy ta bawila sie hula hop - Sabina z miaukliwym szczeknieciem zlapala ja za rekaw. za drugim razem capnela mojego wujka... w tylek :oops: nie wiem czemu, nie bylo mnie przy tym. ale rowniez nie byl to atak, mnie sie to skojarzylo z dyscyplinowaniem niesfornych owiec w stadzie :wink: generlanie jest nastawiona do ludzi bardzo przyjaznie, ale zdarzaja sie tacy, wobec ktorych zachowuje dysans.
a niektorzy ludzie wzbudzaja w niej strach - przestraszyla sie np. ubranej na czarno, majacej przeciwsloneczne okulary ciezarnej kobiety, boi sie niemrawo dreptajacych staruszek (do tego stpnia, ze raz spadlam przez to na opysk z roweru :roll: ), przestraszyla sie tez zataczajacego sie pijaka ktoremu plaszcz furkotal na wietrze. mysle, ze to wynik kiepskiej socjalizacji - wszyscy oni zachowywali sie w mniemaniu Sabiny "nienormalnie" - chodzi mi glownie o sposob poruszania sie...

i to by bylo na tyle. poki co wiecej konstruktywnych wnioskow nie wyciagnelam 8)

Posted

Hmmm... jeżeli dobrze zrozumiałam to ona nie atakowała od samego początku? Bo pierwszy raz zaatakowała w sierpniu a masz ją koło roku... A jak było wcześniej?

Posted

ara napisał(a):
Hmmm... jeżeli dobrze zrozumiałam to ona nie atakowała od samego początku? Bo pierwszy raz zaatakowała w sierpniu a masz ją koło roku... A jak było wcześniej?


no niestety, z tym bedzie problem...
teraz mam wrazenie, ze ona od poczatku tak sie zachowywala, ale nie byla jeszcze na tyle pewna siebie, zeby atakowac na powaznie... ale wczesniej, kiedy to wszystko sie dzialo, nie zdawalam zobie sprawy, ze cos jest nie tak. wiec teraz trudno mi to wszystko rzetelnie przeanalizowac...
ale sprobuje, moze jak to wszystko opisze, to mi sie troche w glowie pouklada :wink:

od samego poczatku Sabina uganiala sie za szybko biegajacymi psami. a ja myslalam... ze to taka zabawa. a poniewaz moj drugi pies jest strasznie niedotykalski, trzyma caly swiat na dystans, to sie cieszylam, ze taka fajna suczka mi sie trafila :wallbash:
dodam, ze na samym poczatku dwa razy puscila mi sie w poscig za ludzmi uprawiajacymi jogging. zostala za to skarcona i przeszlo jak reka odjal.
zdarzaly sie tez Sabinie niewielkie utarczki z innymi sukami, ale wiecej bylo przy tym szumu, niz czego innego, a konczyly sie szybciej, niz sie zaczynaly. takie pyskowki po prostu, polaczone z nieszkodliwym potarmoszeniem sie. wiec sie nie przejmowalam, uznajac, ze to normalne zachowanie, kiedy sie dwa dorosle osobniki tej samej plci spotykaja...

jednak tak w jednej, jak i drugiej sytuacji Sabina byla calkowicie odwolywalna.
a ja myslac, ze wszystko jest ok, nigdy nie zabranialam jej konatktow z psami, nigdy tez nie denerwowalam sie kiedy spotykalysmy na spacerach obce psy.

pierwszy atak nastapil mniej wiecej po pol roku pobytu u mnie. Sabina rzucila sie na suke owczarka niemieckiego, ktora niosla w pysku swoja pilke. dzieczyny juz sie wczesniej spotkaly, Sabina probowala odebrac tamtej jej pileczke, ale bez problemu udalo mi sie ja przystopowac.
tym razem jednak nawet nie zdazylam sie zorientowac, ze cos sie swieci, przystapila do ataku blyskawicznie, praktycznie bez ostrzezenia. nie reagowala na nic, musialam sila ja odciagac...

potem znow bylo ok (a przynajmniej tak wtedy myslalam... :roll: )

a kilka miesiecy pozniej...
na jednym spacerze Sabina zaatakowala dwie suczki pod rzad. bez wyraznego powodu i znow bez ostrzezenia. one nic jej nie robily, obie byly milymi, nieszkodliwymi, nie szukajacymi zwady psami...
to wlasnie bylo w sierpniu.
no i od tamtej pory... raz lepiej, raz gorzej. ale zazwyczaj gorzej :(

obie te sytuacje mialy jeden element wspolny - Sabina byla wtedy glodna. za pierwszym razem byla po jednodniowej glodowce, za drugim - nie jadla mniej wiecej od trzech dni, wiec ja pewnie niezle ssalo... nie wiem, byc moze ma to jakies znaczenie...

a jak sobie teraz pomysle, ze czas jakis temu edukowalam wszystkich wlascicieli suczek, zeby sie nie bali pozwalac im na kontakty z obcymi sukami, ze wrecz zmuszalam ich, zeby pozwolili swoim suczkom przywitac sie z moja Sabina, ze dzieki temu przekonywali sie, ze dwie calkiem sobie obce suki nie musza rzucac sie sobie do gardel... to mnie w dolku sciska :bigcry:

Posted

Ascher! A może to ten głód??? Bo jak ją barowałaś mogła sobie to skojarzyć i koniec końców wykombinować że takie zachowanie=jedzonko :roll: Ja np. wiem że moja mała jest wybitnie nadpobudliwa przy sensacjach (i wiem że to nie tylko złe samopoczucie ale też negatywne skojarzenie takiego stanu z psami) a może Sabina również miała jakieś złe wspomnienia i znając je mogłabyś przewidzieć że głodna Sabina=zła Sabina? Chyba trochę mi się zaczyna gmatwać.
Jeszcze raz spróbuję. Może Sabina miała jakieś negatywne skojarzenia głodu z psami... a może barowanie dało odwrotny efekt? Ja w żaden sposób nie twierdzę że coś robiłaś źle ale może w połączeniu z nieznaną przeszłością Sabiny dało odwrotny efekt?

Aż z wrażenia po raz kolejny przeczytałam Twój post i myślę że to jednak ten głód... zobacz, pół roku u Ciebie i incydent na głodno. A później spokój do kolejnego głodu...

Posted

[quote name='ara']Ascher! A może to ten głód??? Bo jak ją barowałaś mogła sobie to skojarzyć i koniec końców wykombinować że takie zachowanie=jedzonko :roll:
(...)
a może Sabina również miała jakieś złe wspomnienia i znając je mogłabyś przewidzieć że głodna Sabina=zła Sabina?
(...)
Może Sabina miała jakieś negatywne skojarzenia głodu z psami... a może barowanie dało odwrotny efekt?

masz na mysli to, ze ona kojarzy sobie, ze to jedzonko, ktore dostawala podczas barowania, to tak naprawde jest lup, ktory ona sobie "wywalczyla" od innego psa?
:hmmmm: to mi akurat nie przyszlo do glowy... nie wiem, czy takie skojarzenie jest w ogole mozliwe, ale jesli, to kto wie?
ale tak, czy inaczej byloby to jakos powiazane z instyktem lowczym chyba?
:hmmmm:

[quote name='ara']Ja w żaden sposób nie twierdzę że coś robiłaś źle ale może w połączeniu z nieznaną przeszłością Sabiny dało odwrotny efekt?

a to, ze robilam cos zle akurat nie ulega watpliowsci :wink:
tyle, ze zachowanie Sabiny nie jest wynikiem barowania. to barowanie bylo skutkiem jej zachowania. i moglo je tylko wzmocnic - nie spowodowac.

[quote name='ara']Aż z wrażenia po raz kolejny przeczytałam Twój post i myślę że to jednak ten głód... zobacz, pół roku u Ciebie i incydent na głodno. A później spokój do kolejnego głodu...

bardzo mozliwe, ze wlasnie z powodu glodu jakas klapka jej sie w glowie otworzyla. ale tak, czy inaczej MIALA predyspozycje do takiego wlasnie zachowania. swiadcza o tym te "polowania" na psy, ktore od samego poczatku sobie urzadzala, a ktore ja wtedy uwazalam za taka dziwna zabawe... :roll:
byc moze, gdybym od razu hamowala te zapedy, nie doszlo by do tego, ze teraz Sabina musi paradowac w kagancu, a ja musze miec oczy dookola glowy.

jednak jest jeszcze inna sprawa - hormony. a te Sabina ma rozregulowane. na samym poczatku dostala srodek wczesnoporonny, bo przyblakala sie z cieczka - wiadomo, ze ten specyfik nie jest obojetny dla organizmu.
nie wiem, jak bylo wczesniej, ale odkad Sabina jest u mnie, ma cieczki co 4 miesiace, a trwaja bite 4 tygodnie. to nie jest normalne.
zastanawiam sie, jak na jej zachowanie wplynie sterylizacja, ktora niestety - z powodu klopotow suki ze zdrowiem i z powodow finansowych - wciaz musze przekladac.
wiem, ze niektore suki po stetrylizacji staja sie bardzo dominujace (odwrotnie, niz samce)... jesli jednak nadpobudliwosc Sabiny jest choc po czesci spowodowana hormonalnym balaganem, to chyba jest szansa, ze po sterylizacji troche sie suka uspokoi...

Posted

asher napisał(a):

nie wiem, jak bylo wczesniej, ale odkad Sabina jest u mnie, ma cieczki co 4 miesiace, a trwaja bite 4 tygodnie. to nie jest normalne.
zastanawiam sie, jak na jej zachowanie wplynie sterylizacja, ktora niestety - z powodu klopotow suki ze zdrowiem i z powodow finansowych - wciaz musze przekladac.
wiem, ze niektore suki po stetrylizacji staja sie bardzo dominujace (odwrotnie, niz samce)... jesli jednak nadpobudliwosc Sabiny jest choc po czesci spowodowana hormonalnym balaganem, to chyba jest szansa, ze po sterylizacji troche sie suka uspokoi...


I to może być wytłumaczeniem zachowania suki...
Suki generalnie źle tolerują inne samice w okresie około cieczkowym, a do tego dochodzi okres ciąży urojonej (a każda suka ją przechodzi, chociaż może być bezobjawowa) - jakieś dwa miesiące po cieczce. W tym czasie źle znosi obecność wszelkich psów. I ten typ tak ma - musisz nauczyć się z tym żyć albo wysterylizować sukę.

Posted

Marmasza napisał(a):
Suki generalnie źle tolerują inne samice w okresie około cieczkowym, a do tego dochodzi okres ciąży urojonej (a każda suka ją przechodzi, chociaż może być bezobjawowa) - jakieś dwa miesiące po cieczce. W tym czasie źle znosi obecność wszelkich psów. I ten typ tak ma - musisz nauczyć się z tym żyć albo wysterylizować sukę.


u Sabiny nie jest tak do konca... ona wydaje mi sie lagodniejsza wobec innych suczek wlasnie w okresie przedcieczkowym i podczas samej cieczki :o
natomiast po cieczce owszem, jest rozdrazniona.
tak, czy inaczej - zostanie wysterylizowana. to tylko kwestia czasu.

Posted

asher napisał(a):
ara napisał(a):
Ascher! A może to ten głód??? Bo jak ją barowałaś mogła sobie to skojarzyć i koniec końców wykombinować że takie zachowanie=jedzonko :roll:
(...)
a może Sabina również miała jakieś złe wspomnienia i znając je mogłabyś przewidzieć że głodna Sabina=zła Sabina?
(...)
Może Sabina miała jakieś negatywne skojarzenia głodu z psami... a może barowanie dało odwrotny efekt?


masz na mysli to, ze ona kojarzy sobie, ze to jedzonko, ktore dostawala podczas barowania, to tak naprawde jest lup, ktory ona sobie "wywalczyla" od innego psa?
:hmmmm: to mi akurat nie przyszlo do glowy... nie wiem, czy takie skojarzenie jest w ogole mozliwe, ale jesli, to kto wie?


Skojarzenia są możliwe bardzo różne jeżeli coś wzbudza w psie nadmierne zainteresowanie. A może właściwsze byłoby stwierdzenie że pies mając do czegoś "ciągoty" wykorzystuje każdy nasz błąd, każdą zbyt nerwową próbę odwrócenia jego uwagi i każde niepewne działanie? I tak jak piszesz, różne działania i okoliczności towarzyszące mogły te skłonnośći wzmacniać.
A próbowałaś może w jakiś sposób nagradzać ją za grzeczną zabawę? Ja dla mojej zarezerwowałam ganianie się ze mną a jednocześnie właściciel drugiego psa odwoływał swojego i dawało to niezły efekt. Tak się teraz zastanawiam czy to nie była kwestia umiejętnego zakończenia zabawy? U mojej czasami odnosiłam wrażenie że ona karci psa za "samowolne oddalenie się" a okazywało się że drugi pies np. chciał się wysikać i ładnie bawiły się dalej...

A może to rzeczywiście hormony. Chociaż moja pierwsza suka przez prawie całe życie była okazem zdrowia a i tak kusiły ją podobne zachowania.

Posted

[quote name='ara']A próbowałaś może w jakiś sposób nagradzać ją za grzeczną zabawę?

a nie probowalam... :-?
tyle, ze teraz musze wlasciwie zaczynac od zera - tj. od spokojnego zachowania w obecnosci obcej suki, bez wchodzenia z nia w blizszy kontakt. wiec do nagradzania za grzeczna zabawe droga daleka i wyboista :wink:
no i w przypadku Sabiny nagroda musi byc zarcie, a nie zabawa. zarcie ja uspokaja i wycisza, zabawa wrecz przeciwnie - pobudza i nakreca. a w polaczeniu z obecnoscia innej suki moze to byc niebezpieczne... :roll:

dla przykladu - oto jak Sabina reaguje na inne suczki, kiedy panca ma w reku zarcie :wink: (na obu zdjeciach moja sucz jest na pierwszym planie)





a w chwile pozniej doszlo do zeboczynow, bo pancia - bezmyslna krowa zwrocila uwage Sabiny na patyczek :wallbash:

Posted

A ja ostatnio zrobiłam inaczej niż zwykle. Zamiast kombinować z suką luzem (a tak jest dużo lepiej) trzymałam ją na smyczy, drugą sukę puściłam do pieska i wyobraź sobie jego poszczekiwanie zniosła dzielnie a był tylko 2-3 metry od niej. I byłam bardzo zaskoczona efektem. A tak szczerze mówiąc to tak zakombinowałam bo był środek dnie i bałam się że ktoś mi z jakimś innym psem jeszcze się pojawi.

Ale dzisiaj zauważyłam coś co mi się wcale nie spodobało... moja suka nie chciała za cholerę bawić się z drugą! Uparła się że chce piłkę i ewentualnie latała do niej na "szukaj". I nie wiem czy zlitowała się nad cokolwiek nieruchawym, ukrytym pod sniegiem maleństwem czy wychodzą skutki uboczne koncentrowania na sobie...

Posted

ara napisał(a):
Ale dzisiaj zauważyłam coś co mi się wcale nie spodobało... moja suka nie chciała za cholerę bawić się z drugą! Uparła się że chce piłkę i ewentualnie latała do niej na "szukaj". I nie wiem czy zlitowała się nad cokolwiek nieruchawym, ukrytym pod sniegiem maleństwem czy wychodzą skutki uboczne koncentrowania na sobie...


Teraz to ja czegoś nie rozumiem - dlaczego upierasz się aby Twoja suka bawiła się z innymi psami skoro nie ma na to ochoty... Ja wychodzę z założenia, że pies nie powinien okazywać agresji wobec innych psów, ale ewentualną zabawę pozostawiam jego decyzji a i to pod warunkiem, że drugi pies ma ochotę - w przeciwnym przypadku konflikt jest pewien.
Poza tym wolę jeśli mój pies zainteresowany jest mną (inaczej mówiąc - wolę jeśli wybiera zabawę czy współpracę ze mną a nie innego psa).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...