Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ara
sory przejrzyj posty M@d i daj na chociaż podstawy do dyskusji - nie tylko opis sytuacji ale i opis poszczególnych faz zachowań obu psów oraz rodzaje bodźców otaczających i mimo to możemy się pomylić a przy tym opisie który zamieściłaś to tylko witaminę B można doradzić i to nie więcej jak 1 tabletkę na 2 dni :D
pozdrwiam

  • Replies 350
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bardzo chętnie :D Co prawda prosiłabym o jakiś zestaw pytań pomocniczych bo mam talent do skrótów myślowych i zdarza mi się namieszać :wink:
Jeżeli jest bez smyczy a inny pies jest na smyczy lub po prostu ją ignoruje można ją zająć czymkolwiek (dowolna komenda lub zabawa) jezeli pies jest chociaż 10m od niej. Jeżeli pies jest na smyczy ale ciągnie w jej kierunku musi to być chociaż 15 m i od tej granicy jest w stanie znieść nawe oszczekiwanie. Z kolei psa który do niej podbiegnie pogoni ale jeżeli pies zrobi w tył zwrot nagle staje się "odwoływalna"... Zdarzyło się że do pieska którego oszczekiwała podleciała suczka i zaczeli się bawić i tak rozrywkowo ją to nastroiło że ciężko jej było się z nimi rozstać. Ale pojedyńczo nie jest już tak różowo.
Zdarzyło jej się nawet powąchać grzecznie z inną suką na smyczy ale tamta też była spokojnie podprowadzona.
Na psy podbiegające luzem kiedy jest na smyczy reaguje bardzo agresywnie i tu już ostro używa zębów ale myślę że też jest to efekt między innymi odparcia ataku stafficzki, suki która uciekła komuś z ogródka i kundelki sąsiadów.

Posted

twa1001 napisał(a):
miałem identyczne problemy ( na całe szczęście to juz przeszłość )
jeżeli masz taką możliwość udaj się do fachowca .
Mnie 1 wizyta u Behawiorysty pomogła właściwie ustawić stosunki stadne i po 3 latach improwizacji pies w końcu stał się psem .

i tego właśnie mu życzę :D


Mam nadzieję, że tak będzie - życzę tego M@d i Beksie z całego serca...

Posted

Dzięki wszystkim :-)
Jest już znacznie lepiej.
Tzn. ZNACZNIE LEPIEJ w stosunku do NAS, trochę lepiej w stosunku do psów (reakcje na psy) i sporo lepiej do psów (reagowanie na odwoływanie).
Mniej szczeka na psy, zaczął po szczeknięciu oddalać się w przeciwnym kierunku A PRZEDE WSZYSTKIM stał się bardziej "sterowalny"...
Zmartwiła mnie tylko agresja (po pewnym czasie wyciszenia) w stosunku do bulldoga francuskiego, który podbiegł gwałtownie i został agresywnie przegoniony ... ale żona była bliżej i mówiła, że coś tam ten bulldog burczał i chyba tak było, bo 30 sekund później ten bulldog podbiegł do innych psów i zaczęła się straszna jatka z warczeniem, skakaniem i bulldog wylądował "kołami do góry" wytytłany przez dużego psa, który prawie na nim "usiadł" (bulldog znalazł się pod stojącym nad nim psem).
Więc chyba problem leżał w tamtym psie. (I HOPE)

Co do problemu Ary, nie mogę nic radzić, bo sam mam podobny :-(
Jednakże dodam uwagę ogólną, a właściwie truizm:
Pies na smyczy przeważnie jest bardziej agresywny niż bez smyczy.

Dodam też (z autopsji) że osoby mające problemy z psem POWINNY zasięgać rad fachowców, bo błądzenie samemu latami po omacku, to żadna frajda (uwierzcie mi - JA TO WIEM) :lol:

UPDATE:
ARA - zestaw pytań pomocniczych
Ja zacznę a niech inni rozwiną... :wink:

- zachowania/wielkość psów na które reaguje a na które nie reaguje. (daj więcej detali)
- określenie "momentu bez powrotu" czyli do którego momentu pies jest "sterowalny" (daj więcej detali)
- pozycja psa w waszym domu (wszystkie detale)
[weź pod uwagę, że w moim przypadku na zachowanie psa wpływało ZBYT wielkie poświęcanie mu uwagi i ZBYT częste nagradzanie... przez co stworzyliśmy psa, który uważał się za "pępek świata"]
- historia psa - wszelkie charakterystyczne zachowania i ważne momenty (np. okazywanie nieposłuszeństwa) + przebieg szkolenie/wychowania/tresury
- inne problemy wychowawcze... nawet te nie związane z psami ...
- historia relacji z innymi psami - konflikty, pogryzienia etc....

O! Już masz temat na wypracowanie na kilka stron :-P
:wink:

Posted

To może zacznę od problemów wychowawczych :D suczka generalnie jest grzeczna, wystarczy ją rano trochę wybiegać. Długo nie była w stanie mijać osób "woniejących procentowymi perfumami" ale przypadkiem zawiany sąsiad pokazał jej się z dobrej strony i nawet to mamy z głowy. Chociaż i tak nie jestem pewna czy był to do końca problem wychowawczy :wink:
W domu ja stoję najwyżej, później duży pańcio, mały pańcio, ona i dalej dwie suki. Na spacerku rodzinnym to mały pańcio jest w centrum jej uwagi i bardzo go pilnuje. I właśnie sobie uświadomiłam że chyba jednak mały pańcio może być wyżej niż duży bo w domu zdarza jej się stawaniem między nimi ograniczać zabawy :roll: Ale tak czy inaczej słucha wszystkich ludzkich członków stada.
Nieposłuszeństwa jako takiego nie okazuje, wręcz przeciwnie, widać że bardzo się stara nad sobą panować. Wyjątek to sensacje żołądkowe, wtedy jest bardzo rozdrażniona ale też już na początku spaceru wiem że muszę bardziej uważać. Szkolenie indywidualne zaczęłyśmy w grudniu, niestety na razie musiałyśmy zrezygnować po natrafieniu na szkło a teraz przyplątało nam się zapalenie nerek :cry: będziemy kontynuować po powrocie do zdrowia a na razie chodzimy na spacery częściej ale na krótko.
Konflikty z innymi psami zdarzały się często, najgorsze były jak wynajmowaliśmy domy pod Warszawą, po prostu nie dało się wyjść żeby nie trafić na przynajmniej jednego "jazgota" który podbiegał, poujadał i uciekał... Ponadto w wieku szczenięcym miała w domu "towarzystwo" suki, która miała halucynacje, i łapała zębami "coś" (wyglądało to jak łapanie much) i zdarzało się że trafiała na jakiś żywy obiekt w tym kilka razy na nią... O pogryzieniach już pisałam, trafiły się trzy i wszystkie na smyczy.
Chyba najbardziej reaguje na psy małe i/lub kudłate... Chociaż jednym z tych psów z którymi się bawiła to była właśnie mała suczka. Dużo zależy od stopnia zainteresowania nią drugiego psa. Im bardziej pies zwraca na nią uwagę tym mniej jej się to podoba. Chyba że właściciel wyrazi zgodę żeby ją puścić to po pierwszych "szturmach" robi się coś na pograniczu zabawy... po takim kontakcie o ile nie trafi na jakiegoś szczekacza nawet na smyczy potrafi inne psy prawie zignorować. Popatrzy, ewentualnie pokłusuje w miejscu ale nawet nie szczeknie czy nie poleci na 5 m.

Posted

Ara, musisz koniecznie napisać, że chcesz kupić jej obrożę elektryczną, albo że zapisałaś psa na szkolenie za pomocą pejcza...

Inaczej temat "przepadnie".
Ludzie są jak psy, jak bodziec jest niewystarczająco atrakcyjny, to nie są skłonni do wysiłku ... :lol:

Ileż ja już na różnych forach się napisałem postów ... i wszsytkie szybko "przepadały"...
Więc zacząłem pisać w tematach o O.E. i pomogło :wink:

Ale ty piszesz w dobrym temacie, ale nie dorzuciłaś odpowiedniego "bodźca" i temat "umarł" :roll:
:evilbat:

Musisz użyć zwrotu " Chyba kupię O.E. bo już nie mam zdrowie..." albo coś w tym stylu, wtedy się odezwą.
Nawet jak Ci nabluzgają, to i tak lepiej, bo coś z siebie wyduszą :wink:

Posted

ara napisał(a):
Chyba najbardziej reaguje na psy małe i/lub kudłate... Chociaż jednym z tych psów z którymi się bawiła to była właśnie mała suczka. Dużo zależy od stopnia zainteresowania nią drugiego psa. Im bardziej pies zwraca na nią uwagę tym mniej jej się to podoba.


M@d, nie podpuszczaj - topik już i tak ogromny, kto przez to wszystko przebrnie...

Ara - mam pytanie dodatkowe - o jakim "zainteresowaniu" psa piszesz?
Jeśli o zapędach o podłożu seksualnym (pies stara się obwąchiwać okolice zadka Twojej suki), to "witaj w klubie" :) Moja Masza też tak ma...
Co więcej, nawet jeśli była początkowo nastawiona pozytywnie do psa i chciała się bawić, to po kilku takich "zagraniach" samca nie ma mowy o dalszej zabawie. Z tym, że Masza w ten sposób raczej traktuje psy przynajmniej swojej wielkości. Maluchy na szczęście ignoruje...

Z tym, że ja się tego rodzaju zachowaniami suki nie przejmuję... Po pierwsze wiem, że nie zrobi psu krzywdy, a po drugie mnie samego denerwuje taki nachalny natręt... nic dziwnego, że suka się opędza.

Możesz coś jeszcze dodać...

Posted

[quote name='ara']W domu ja stoję najwyżej, później duży pańcio, mały pańcio, ona i dalej dwie suki. Na spacerku rodzinnym to mały pańcio jest w centrum jej uwagi i bardzo go pilnuje. I właśnie sobie uświadomiłam że chyba jednak mały pańcio może być wyżej niż duży bo w domu zdarza jej się stawaniem między nimi ograniczać zabawy

ale dlaczego wnioskujesz z tego, ze maly pancio jest "wyzej"? :hmmmm:

[quote name='ara']Chyba że właściciel wyrazi zgodę żeby ją puścić to po pierwszych "szturmach" robi się coś na pograniczu zabawy...

wiesz, ja tez, patrzac na zachowania Sabiny zastanawialam sie, czy ona sie z psem bawi, czy moze jednak nie?
czas jakis temu dowiedzialam sie, ze to co wyglada na zabawe wcale nie musi nia tak naprawde byc.
psy bawiace sie ze soba sa wyluzowane, jesli bawia se w "ofiare i oprawce" to zamieniaja sie co jakis czas rolami, itd.
a to, co robi moja Sabina, to jest raczej proba zdolowania drugiego psa i/lub rozladowania wlasnego napiecia. z prawdziwa zabawa nie ma to nic wspolnego... moze zachowanie Twojej suczki tez powninno sie wlasnie tak interpretowac?

Posted

ara napisał(a):

W domu ja stoję najwyżej, później duży pańcio, mały pańcio, ona i dalej dwie suki. Na spacerku rodzinnym to mały pańcio jest w centrum jej uwagi i bardzo go pilnuje. I właśnie sobie uświadomiłam że chyba jednak mały pańcio może być wyżej niż duży bo w domu zdarza jej się stawaniem między nimi ograniczać zabawy :roll:


takie asekurowanie małolata jest zupełnie naturalna zacznij bawić się tak jak duży pancio to i ciebie będzie oddzielać taki normalny zdrowy psi odruch
ara napisał(a):

Ale tak czy inaczej słucha wszystkich ludzkich członków stada.
Nieposłuszeństwa jako takiego nie okazuje, Wyjątek to sensacje żołądkowe, wtedy jest bardzo rozdrażniona ale też już na początku spaceru wiem że muszę bardziej uważać.


Słuchaj to jest zupełnie naturalne – dlaczego o pewnej kobiecej przypadłości mówi się trudne dni ??
jeśli coś boli lub dolega to od razu i człowiek i pies bardziej nerwowy jest .

ara napisał(a):

Konflikty z innymi psami zdarzały się często, najgorsze były jak wynajmowaliśmy domy pod Warszawą, po prostu nie dało się wyjść żeby nie trafić na przynajmniej jednego "jazgota" który podbiegał, poujadał i uciekał... Ponadto w wieku szczenięcym miała w domu "towarzystwo" suki, która miała halucynacje, i łapała zębami "coś" (wyglądało to jak łapanie much) i zdarzało się że trafiała na jakiś żywy obiekt w tym kilka razy na nią... O pogryzieniach już pisałam, trafiły się trzy i wszystkie na smyczy.Chyba najbardziej reaguje na psy małe i/lub kudłate...


Słuchaj ja stwierdzam przy tym opisie ze nie dałaś rady zabezpieczyć szczeniaka przed właśnie takimi ujadaczami , więc teraz to się trochę odbija ma wpojoną awersję do szczekaczy zadupników . Zastosuj kuracje zastępczą Marmasza Cię poinstruuje.
I niestety bij się w pierś mea ...... :D
pierwszy okres w wychowaniu szczeniaka nie powinien obfitować w takie niespodzianki typu szczekacz za tyłkiem bo to spacza psa


M@d nie przeginaj jak czasu brak to się odpowiedzieć nie da a na tamte twoje posty po prostu nie trafiłem :P

Posted

Spróbuję odpowiedzieć po kolei :D

M@d, dzięki :lol: jak widać nie ważne kto napisze o obroży elektronicznej... ważne żeby ktoś o niej wspomniał i temat się pięknie rozwija :wink:

Marmasza, jej przeszkadza jakiekolwiek zainteresowanie, wystarczy że namierzy zastanowienie "podbiec czy nie podbiec" albo ciągnięcie na smyczy w jej kierunku. I co ciekawe ona też nie robi psom krzywdy, wystarczy że odgoni trochę albo nawet (w przypadku osób znajomych z którymi idę) biega sobie wokół mnie i tylko od czasu do czasu do psa podbiegnie, szczeknie ze dwa razy i znowu odbiega... ma przy tym zadek trochę w górze i troszeczkę to przypomina ostrzejsze zabawy z moją drugą suką.

Asher, z tym że ona potrafi naprawdę ładnie się bawić, latać dookoła drugiej suki i "kopać przed nią dołki" :wink: i ganiać się na zmianę. Tylko to nie może być pojedyńcza jednostka bo wtedy właśnie wygląda to mniej więcej tak jak u Twojej Sabiny...
A mały pańcio jest chyba wyżej bo po pierwsze bardzo go broni, trochę nawet za bardzo lekceważac dużego pańcia, a po drugie mały pańcio np. je i jemu się do tależa nie zagląda, no chyba że bardzo chce jej coś dać (tylko jak ona rozróżnia jedno eee od innego eeee :roll: ) a dużemu pańciowi próbuje... albo duży pańcio chce ją zgonić z łóżka i powtarza się ze 2-3 razy a mały pańcio podchodzi i raz mówi eee i suczka od ręki zeskakuje...

Twa, z ciekawości próbowałam i nic... nawet głowy nie podniosła chociaż tupałam nogami, machałam rękami i wydawałam dziwne dźwięki, czyli naśladowałam owo niepokojące dla niej zachowanie męża...
I cieszę się że po raz kolejny nie dowiedziałam się że jesteśmy obie histeryczne bo "pies ma chodzić jak zegarek bez względu na okoliczności", parę osób ostatnio próbowało mi to uświadamiać :roll:
I oczywiście zgadzam się że powinnam ją w wieku szczenięcym przed takimi szczekaczami zabezpieczyć tylko do tej pory nie wiem jak (':niewiem:') bo tego tatałajstwa to i teraz mam w okolicy sporo a zauważyłam że każde takie spotkanie ją "cofa"...

Posted

ara,
tak sie zastanawiam..
czy to nie jest przypadkeim agresja pozorna? ze strachu? piszesz, ze zostala kiedys pogryziona...
:hmmmm:

a z ta obroza elektroniczna to nie przesadzajmy, ja tez o niej wspomnialam i jakos nikogo to nie zelektryzowalo :wink:

Posted

Mnie to bardziej wygląda na przejawy niedojrzałości społecznej (w końcu sunia jest jeszcze młoda) - nie bardzo wiedząc "o co chodzi" drugiemu psu, na wszelki wypadek go odgania. W ten sposób radzi sobie z tego typu problemami. Jeśli nie prowokuje awantur i nie atakuje zdecydowanie psów, to nie przejmowałbym się za bardzo. Owszem warto popracować nad jej socjalizacją (ale starannie wybierać towarzyszy zabaw), ale spokojnie. Niech sunia dojrzeje, nabierze doświadczenia i pewności siebie - to przychodzi z wiekiem. Jeśli nie jest histeryczką, to za rok-dwa zmieni się nie do poznania.

A jeśli chodzi o stosunki pies-domownicy. Ja nie wierzę w psio-ludzkie stado. Moim zdaniem pies się doskonale dostosowuje do ludzi, z którymi żyje na codzień. Umiejętnie "wpasowuje" się w rodzinne układy i wykorzystuje "słabości" członków rodziny - w końcu od tego zależy jego życie :) Z moich obserwacji wynika, że pies "wyżej" ceni osoby, ktore konsekwentnie coś od niego wymagają oraz te, ktore dysponują "tym na czym mu zależy". To, że nie słucha kogoś wcale nie oznacza, że traktuje go jako stojącego niżej w hierarchii - powód częściej jest w tym, że ta osoba nie jest konsekwentna w wymaganiach. Jeśli ktoś używa komendy w znaczenie "zrób albo i nie", to pies będzie ją wykonywał albo i nie :)

Posted

ara napisał(a):

Twa, z ciekawości próbowałam i nic... nawet głowy nie podniosła chociaż tupałam nogami, machałam rękami i wydawałam dziwne dźwięki, czyli naśladowałam owo niepokojące dla niej zachowanie męża...

rozumiem może tak być że twoje podobne zachowania nie wywołały żadnego efektu przyczyn takiego stanu może być bardzo wiele może Pancio ma bardziej kwadratowe ruchy może jest większy oraz jeszcze bardzo wiele innych może natomiast na chwile obecną nie widzę w tym żadnego niepokojącego objawu , a wręcz wzorcowy obraz psa opiekunki do dzieci , tak naprawdę powinno właśnie być :) .
ara napisał(a):

I cieszę się że po raz kolejny nie dowiedziałam się że jesteśmy obie histeryczne bo "pies ma chodzić jak zegarek bez względu na okoliczności", parę osób ostatnio próbowało mi to uświadamiać :roll:
I oczywiście zgadzam się że powinnam ją w wieku szczenięcym przed takimi szczekaczami zabezpieczyć tylko do tej pory nie wiem jak (':niewiem:') bo tego tatałajstwa to i teraz mam w okolicy sporo a zauważyłam że każde takie spotkanie ją "cofa"...

tak informacyjnie nie widzę również żadnej wady w tym że pies się opędzi , ważne jest to żeby sam nie atakował i nie szukał zaczepki - obrony zabronić jej nie można .
Czyli na chwilę obecną nie widzę problemów w tym psie tak przynajmniej wynika z opisu :D
masz super psa a ewentualne wyciszanie i poprawianie odporności na za ogonowe szczekanie smakołyczkiem , głaskaniem dobrym spokojnym głosem .
Jeśli duży pancio obawia się o swoją pozycję w stadzie to niech częściej z psicą na spacerki wychodzi , daje możliwość wybiegania się , ale również niech będzie wymagający .
Na 1000 % temu psu o.e. nie jest potrzebna.

Posted

ara napisał(a):

............. a wręcz wzorcowy obraz psa opiekunki do dzieci , tak naprawdę powinno właśnie być :)


.pod warunkiem że wciska się między nich nie atakując dużego :)

Posted

W temacie "rozdzielania" mogę coś powiedzieć :lol:
Psy i ludzie mają inny "body language" - co nie jest chyba dziwne :lol:
Warto niektóre gesty ludzkie psu "wytłumaczyć"
Mój nie rozumiał np. czemu ludzie mówią sobie "dzień dobry" .
Wymyślił sobie, że skoro tak mówimy przy zblizaniu się obcego, to należy nam "pomóc" i obcego obszczekać.
Już tak nie reaguje. "Odczulanie" polegało na chodzeniu na spacer po pustym polu i powtarzaniu co kilka minut "dzień dobry", pies zaczynał szaleć, przybiegał do nas, zajmował pozycje obronne, szczekał kręcąc się w kółko, szukając "wroga".
Po kiluset powtórzeniach i "zrobieniu z siebie wariata" pies przestał na to reagować.

Aktualnie pracujemy nad podawaniem ręki i obejmowaniem się.
Bo w ciągu ostatnich miesięcy coraz gwałtowniej zaczął na to reagować (wpada między nas, szczeka, skacze do góry, czasem chwyta za rękaw ubrania)
Pies jest na "siad" my wykonujemy te niepokojące go czynności i gdy tylko drgnie, spokojnym głosem mówimy mu "zostaw, siad, wszystko w porządku" to słowa, które zna, wy możecie używać innych (zrozumiałych dla waszego psa)
Z dnia na dzień jest coraz lepiej.

Nie tylko my musimy zrozumieć psa, musimy też spowodować, aby on rozumiał nas. Pies, który nie rozumie przyjaznego gestu może w słusznych zamiarach popełnić straszny błąd ...

Niedawno pisali, że pies bez powodu zaatakował dziecko bawiące się z jego "małym panem". W takich sytuacjach zawsze zastanawiam się co to znaczy "bez powodu". Ludzie nie zauważają/ignorują gesty typu machanie jednego dziecka łopatką przed twarzą drugiego dziecka.
Jednakże zostawienie w takiej sytuacji psa jako jedynego "obrońcę" to proszenie się o tragedię...
Weźcie to pod uwagę, jeżeli macie i psa i dziecko!
Brak waszej obecności powoduje, że pies nie może "skonsultować" swych odczuć patrząc na waszą reakcję, a więc podejmuje się własnej oceny i używa wszelkich dostępnych środków aby zapobiec wyimaginownemu zagrożeniu. (a potem często jest za to zabijany)

Nie wiem CO powinno się zrobić aby pies rozumiał pewne sprawy. Może powinno się aranżować "zapasy dzieci" w kontrolowanych warunkach w obecności dorosłych i psa trzymanego na smyczy, uspokajając go i karmiąc?????
Aby kiedyś gdy zobaczy, że obcy maluch "rzuca się" na "naszego" nie zareagował pogryzieniem??
Nie wiem, to pytanie raczej do zoopsychologa, ale uważam, że to temat pod rozwagę.

Pomijając dewiacje psychiczne psów, to sądze, że przyczyny pogryzień leżą w przeważającej większości w niezrozumieniu nawzajem swoich intencji.
Niestety pies nie może zeznawać, a przeważnie wtedy brak świadków, lub są to świadkowie ktorzy albo nie dostrzegli wcześniejszego "nieporozumienia" albo przybyli już w trakcie "bezpodstawnego ataku"...

Osobiście kilkukrotnie w życiu wyszedłem nie drasnięty (choć obśliniony) ze spotkania z psem, któremu wydawało się że jestem "wrogiem".
Metoda "słup soli" + "obserwowanie chmur" zniechęciły psy do konfrontacji, chociaż nie ukrywam, że zęby kłapiące 10 cm od mojej twarzy bardzo korciły mnie do panicznej ucieczki :-D
Zachowanie spokoju kosztowało mnie wiele wysiłku, kilka siwych włosów i mocno przepoconą ze strachu koszulę :lol:
Jednakże sadze, że każda inna reakcja kosztowałaby mnie znacznie więcej - np. sporo szwów i to bynajmniej nie na ubraniu :wink:

Posted

M@d napisał(a):
Nie tylko my musimy zrozumieć psa, musimy też spowodować, aby on rozumiał nas. Pies, który nie rozumie przyjaznego gestu może w słusznych zamiarach popełnić straszny błąd ...


Niestety tutaj moje doświadczenia sprowadzają się do wniosku, że najczęstszą przyczyną jest niedostateczny kontakt z ludźmi w krytycznym okresie socjalizacji szczeniaka. Chodzi mi o tak zwany okres wpajania, który charakteryzuje się trzema cechami:
1. Trwa krótko, jakieś cztery miesiące życia psa i bezpowrotnie przemija.
2. Doznania z tego okresu są bardzo trwałe, pies pamięta je przez całe życie.
3. Wystarczy jeden-dwa kontakty z bodźcem aby utrwaliło się prawidłowe skojarzenie.

Ja wyznając zasadę, że pies będzie żył pośród ludzi staram się wziąć szczeniaka od suki jak najwcześniej - w 7-8 tygodniu życia. Tylko w ten sposób zyskuję dwa miesiące na "wpajanie" - ja, domownicy, ruch uliczny, ludzie. I ta metoda działa. Sposób ten "przejąłem" od pewnego bacy, który podał mi taką "receptę" na idealnego psa pasterskiego (jak najwcześniej umieszczając szczeniaka wśród owiec). Przy okazji niejako zyskuję bardzo silną więź emocjonalną z psem - w tym okresie szczeniak potrzebuje opieki i ja mu takową zapewniam (to ja staję się dla niego centrum świata)...

Posted

W tym okresie szczeniak mało wychodzi na dwór. Mało też prawdopodobne, aby ludzie mający jedno dziecko mieli wtedy czas i pomysł, aby organizować dla psa spotkania swego dziecka z innymi dziećmi (a nawet jak zorganizują, to nie koniecznie w tych warunkach dzieci zachowają się tak jak czasem w piaskownicy czy na placu zabaw)
A gdy na placu zabaw dorosły zostawi na chwilę dziecko i psa, a obce dziecko walnie jego dziecko plastikowa łopatką w głowę (częste) to pies może zareagować nadmiernie i zaatakować.
Mówię o tego typu nieporozumieniach...
Pozdrawiam

Posted

M@d napisał(a):
W tym okresie szczeniak mało wychodzi na dwór. Mało też prawdopodobne, aby ludzie mający jedno dziecko mieli wtedy czas i pomysł, aby organizować dla psa spotkania swego dziecka z innymi dziećmi (a nawet jak zorganizują, to nie koniecznie w tych warunkach dzieci zachowają się tak jak czasem w piaskownicy czy na placu zabaw)
A gdy na placu zabaw dorosły zostawi na chwilę dziecko i psa, a obce dziecko walnie jego dziecko plastikowa łopatką w głowę (częste) to pies może zareagować nadmiernie i zaatakować.
Mówię o tego typu nieporozumieniach...
Pozdrawiam


Wybacz M@d, ale plac zabaw dla dzieci jak sama nazwa wskazuje jest przeznaczony dla dzieci a nie psów. Dla mnie oczywistym jest, że w takim miejscu pies jest na smyczy przy nodze dorosłego (rodzica) przewodnika. A w przeciwnym przypadku jestem jak najbardziej za ostrym karaniem nieodpowiedzialnych ludzi.

Z drugiej strony, może jestem wyjątkiem, ale moje psy wychodzą na spacery od 7-8 tygodnia życia i intensywnie poznają świat (ludzie, samochody, itd, zachowując przy tym ostrożność przy kontaktach z psami). Okres wczesnej socjalizacji jest zbyt krótki aby go marnować!
Później można już tylko cierpliwie (i dużym nakładem pracy) tylko psa przyzwyczajać, a to nie to samo :(

Posted

Wszystko to prawda. Tyle, że nie kontrolujemy w pełni świata w którym żyjemy. Bywamy głupi lub bezmyślni a jak nie my to inni...
- matka zostawia małe dziecko w towarzystwie Owczarków i wychodzi z domu
- rodzice zostawiają psa z dzieckiem i odchodzą, pies atakuje inne dziecko
- dziecko wchodzi na posesję strzeżoną przez psa i zostaje zgryzione
Te i wiele innych przykładów zdarzyły się naprawdę i to całkiem niedawno.
Piszesz, że TY socjalizujesz swoje psy, ale ja nie piszę tego wszystkiego do tych co socjalizują (bo po co?) ale do tych, którzy psy IZOLUJĄ.
Nie ma między nami sporu, ty socjalizujesz, ja piszę, że trzeba socjalizować :-)
Czasem wystarczy chwila nieuwagi, odejście 10 m, odwrócenie się w trakcie rozmowy telefonicznej etc.
Gdy odwrócimy się plecami, to dla psa jest taka sama sytuacja jakby nas nie było, bo nie może patrząc na nas otrzymać uspokajającego sygnału "wszystko OK".
Dla niego jak stoimy odwróceni plecami oznacza, że nie kontrolujemy sytuacji, musi więc działać sam.
I włąśnie od prawidłowej socjalizacji zależy, czy podejmie właściwą decyzję (w ludzkim rozumieniu) czy też zareaguje instynktownie (słusznie w psim rozumieniu).
A w jego rozumieniu naturalne jest zaatakowanie agresora zagrażającego ludzkiemu "szczenięciu"...
Skóra dziecka jest delikatna i nawet ostrzegawcze zaciśnięcie zębów zostawia rany. Czy za coś takiego należy się psu Kara Śmierci?
A w takich sytuacjach kilka ran po zębach jest traktowane jako "straszny atak" i pies czesto ląduje u weta na śmiertelny zastrzyk, nikt nie rozważa,że gdyby RZECZYWIŚCIE zaatakował, to nie skończyłoby się na kilku dziurkach w naskórku ....
Ale to tez powinno działać w 2 strony. Bo spotykam się na codzień z taką bezmyślnością rodziców, że skóra cierpnie!
Jeżeli stoję z psem na smyczy na ulicy, a matka pozwala, aby 3-4 letnie dziecko podjechało na plastikowym rowerku (prawie rozjeżdżając psu łapy) i sięgało rączką psu do pyska... to co się dziwić, że "psy atakują dzieci".
A ja mogę w tym momencie się zamyślić, szukać po kieszeniach papierosów, patrzeć w inną stronę etc ...

Posted

M@d, niestety psy ponoszą konsekswencje bezmyślności i braku wyobraźni ich właścicieli, taka jest prawda i temu nie zaradzimy.
Z drugiej strony - u psów odwrócenie się (np. siad tyłem do innego psa) jest jednym z najsilniejszych tzw. CSów (sygnałów uspakajania).

Ponadto, o ile nigdy nie zostawię psa sam-na sam z małym dzieckiem (do 10 lat), to mogę tak zsocjalizować psa, aby "oczekiwał" po dziecku wszystkiego.

Sorry, ale moja suka odskoczy przed nadjeżdzającym rowerkiem a wyciągniętą dziecięcą rękę co najwyżej poliże (o ile nie sięgnie językiem do policzka dziecka). Tego ją uczyłem i tak ją wychowałem. A jeśli ktoś ma psa innego usposobienia, to jak mawia nasza pani weterynarz "MUSI MIEĆ GO POD KONTROLĄ!". Zawsze i wszędzie...

Posted

M@d napisał(a):
Ale to tez powinno działać w 2 strony. Bo spotykam się na codzień z taką bezmyślnością rodziców, że skóra cierpnie!
Jeżeli stoję z psem na smyczy na ulicy, a matka pozwala, aby 3-4 letnie dziecko podjechało na plastikowym rowerku (prawie rozjeżdżając psu łapy) i sięgało rączką psu do pyska... to co się dziwić, że "psy atakują dzieci".
A ja mogę w tym momencie się zamyślić, szukać po kieszeniach papierosów, patrzeć w inną stronę etc ...


M@d, a czy nie pomyślałeś, że matka dziecka też może się zamyślić, szukać po kieszeniach chusteczki coby dziecku nosek wytrzeć a może w ogóle nie zauważyła psa... Ona nie musi uważać - to właściciel psa ponosi odpowiedzialność za zachowanie psa. Pomyśl, że matka widząc psa bez kagańca ma pełne prawo uznać, iż tenże jest łagodnym...

Posted

Marmasza, niestety dziecko to też nie święta krowa... a niektóre matki są bezmyślne do bólu i pozwalają swoim pociechom wbiegać na starsze już nie do końca sprawne osoby albo rozjeżdżać je rowerkiem :-? ewentualnie zdzielić psa w główkę zabawką... a pies może być wtedy bez kagańca bo ma ranę którą by namordnik podrażniał.

Posted

No i wyszły mi znowu te małe jazgoty :evil: Doszłyśmy do nieszczekania na smyczy(!) nawet jak pies poszczekuje 3 metry dalej a wczoraj została zaatakowana przez kudliczkę sąsiadów. Do pełni szczęścia była z mężem a on nie był w stanie jej uspokoić. I poradźcie mi co z takim robić jak to nachlane psa puszcza i nad nim nie panuje??? Tamta suka podobno pianę z pyska toczyła i ja w to wierzę bo sąsiadka ją n******la jak ta szczeka za drzwiami jak z moimi wychodzę że tylko świst smyczy słychać i łomot po grzbiecie aż wycie z bólu tego nie zagłusza... i ta suka coraz bardziej zajadła się robi :(

Posted

Ara, jeśli chodzi o psy i dzieci - problem jest niestety złożony. Ale ja wychodzę z założenia, że właściciel psa jest praktycznie bez szans. Nawet jeśli wina leży wyłącznie po stronie rodziców dziecka, to poszkodowane będzie dziecko a właściciel psa ma przechlapane :(

Natomiast jeśli chodzi o problemy z małymi jazgaczami - mogę dać Ci tylko jedną radę: unikaj spotkań a jeśli dojdzie do takiej sytuacji, jaką opisujesz, to zabieraj swoją sukę jak najszybciej i jak najdalej...
Ja też przez to przechodziłem, na szczęście teraz Masza ma w nosie takie małe jazgacze - wytrzymuje spokojnie oszczekiwanie i co najwyżej ostrzegawczym warknięciem powstrzymuje malucha przed bliższą konfrontacją (a i nawet w takim przypadku załatwia sprawę jednym "machnięciem łapy"). Pamiętaj tylko abyś Ty zachowała spokój w takich przypadkach. Pies silnie odbiera nastroje właściciela i jego (właściciela) zdenerwowanie pobudza go do działania, spokój udzieli się psu.
Nic więcej nie zrobisz, chyba, że złożysz doniesienie do Straży Miejskiej na sąsiadkę (puszczanie psa luzem i drażnienie innych psów). Ale nie sądzę, żeby to odniosło większy skutek :(

Posted

Wiesz, ale jest kilka różnych kwestii. Cechy charakterologiczne psa, wielkość etc.
Wielki spokojny, pewny siebie Dog może zignorować zaczepki 3 letniego dziecka sięgającego mu ledwo do piersi. Ale np. nerwowy Sznaucer miniatura juz inaczej zareaguje na 3 latka, który znacznie przewyższa go wzrostem...
Zresztą zwróć uwagę, że intensywnie uczy się dzieci zachowania wobec samochodów i po każdym wypadku nikt nie postuluje zabronienia jeżdżenia samochodem po mieście.
Nikt też nie usprawiedliwia matki, której dziecko wpadło pod samochód, że ona była zajęta bo szukała papierosów i nie patrzyła...
Nasz świat ma wiele zagrożeń czychających na dzieci (samochody, prąd, schody, woda etc)
We wszystkich tych kwestiach uczenie dzieci jak się zachować (z lepszym lub gorszym skutkiem) istnieje.
Tylko temat psów pomijany jest ogólnym milczeniem.
Jak dziecko wjedzie na staruszkę, to matka/ojciec/opiekun zwykle rozpływa się w przeprosinach, a jak na psa, to "trzymaj Pan/Pani tego kundla z dala od mego dziecka"...
Świat nie jest idealny i nie kontrolujemy go w pwłni, więc założenie a priori, że kontrola nad psem należy do właściciela, a dziecko może wszystko jest mocno alogiczna.
Równie dobrze moznaby powiedzieć, że kontrola nad pojazdem naley do kierowcy, a dzieci niech sobie biegają po ulicy...
To jest absurd.
BTW. Założenie, że pies prowadzony bez kagańca nie jest agresywny jest poniekąd słuszne, ale "nieagresywność" nie jest tożsama z nieodgryzieniem rączki po wsadzeniu mu palca w oko :wink:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...